WSZY w przedszkolu i co dalej :/

07.11.03, 09:09
Hej!

Pytam Was emamy przedszkolaków - czy zetknęłyście się w tym problemem?
(podobno epidemie wszawicy w przedszkolach są stosunkowo częste)

Jakie są, że tak powiem, procedury postępowania z wszawicą?

Otóż w naszym przedszkolu jakieś dwa tygodnie temu pani starszaków
informowała rodziców odbierających dzieci - ale tak sekretnie, na ucho - że w
grupie przydarzyła się wszawica.

Ja widziałam te indiańskie podchody (ostatecznie szatnia wspólna) ale mnie
nikt o niczym oficjalnie nie informował, chociaż grupy pod koniec dnia są
łączone i moja córka ma kontakt i ze starszakami!

Natomiast przekazała mi wiści moja koleżanka, mająca dziecko w starszakach.

Przeglądałam głowę córki regularnie i nic nie znalazłam (szukając jaj),
przeczesuję jej włoski dokładnie przed snem i w ciągu dnia, ale...

...dziś rano, podczas czesania zobaczyłam na jej potylicy dojrzałą wszę!!!!

No i co teraz?

Oczywiście pognałam do apteki po środek przeciw wszom, oj chyba cała rodzinka
podda się zabiegowi, ale...

Co dalej?

Córka mówiła, że panie w ogóle nie oglądają im łepetynek, wszystko
zostawiając rodzicom. A z banalnego pasożyta robią wieeelkie sekrety
i "cichosza". Jeśli wszystkie dzieciaki nie będą odwszawione na raz albo
solidnie sprawdzone, to sytuacja będzie się powtarzać w kółko macieju - a ja
sobie tego no po prostu nie życzę!

Dlatego ponawiam pytanie - jakie były procedury zapobiegania wszawicy jeśli
coś takiego pojawiło się w "Waszych" przedszkolach?

    • odalie Re: WSZY w przedszkolu i co dalej :/ 08.11.03, 11:52
      Czy to naprawdę egzotyczny problem uncertain ?

      W takim razie mocny argument dla nas - w środę po przerwie idziemy solidnie
      pogadać z dyrektorką!!!
    • odalie puenta 12.11.03, 16:39
      Małżonek rozmawiał z dyrektorką. W bardzo grzecznej i miłej rozmowie dowiedział
      się, że panie nie będą sprawdzały włosów dzieciom, zostawiają to wyłącznie
      rodzicom, ponieważ w poprzednich latach rodzice przychodzili z pretensjami, że
      sparwdzanie włosów narusza prywatność ich dzieci i kwestionuje zachowanie
      czystości w domu...

      Szczęka opada.

      Czy tym rodzicom naprawdę nie zależy na uniknięciu kolejnej epidemii wszawicy?
      A może to taka mowa-trawa, za przeproszeniem, aby tylko mniej obowiązków...?

      Skoro sparwdzane byłyby w s z y s t k i e dzieci, gdzie
      tu "kwestionowanie..."?!

      Ja nie miałabym absolutnie nic przeciwko sprawdzaniu głowy mojego dziecka.
      Wiem, że tak się robi np. w szkołach. Tyle, że tam jest higienistka i ponoć jej
      nie można odmówić, a już w obowiązkach pani wychowawczyni się sprawdzanie nie
      mieści, więc można mieć do niej pretensje...

      Ratunku, co za absurd!!!

      Ja naparwdę nie chcę drugie raz przechodzić przez odwszawianie (wparwdzie
      raczej prewencyjne, weszka była samotna i założyła rodzinki smile))))) ) całego
      domu!!! Wygotowanie czapki z polaru skończyło się - domyślacie się, jak smile)))))
      Cały weekend miałam zabawę w dodatkowe sprzątanie i pranie! Ja naprawdę
      dziękuję!
      • odalie Re: puenta 12.11.03, 16:40
        ...miało być oczywiście, 'nie założyła rodzinki" smile))))))))))
      • gruszka_edziecko Re: puenta 12.11.03, 19:14
        Rzeczywiście absurd sad Ale mam wrażenie, że to wcale nie taka rzadka praktyka-
        chowanie głowy w piasek przez personel.
        Znajoma lekarka opowiadała mi podobną historię. Trafiło do niej kilkoro dzieci
        zarażonych glistnicą, niektóre nawet dwukrotnie. Wszystkie maluchy chodziły do
        tego samego przedszkola. Przychodnia (w ramach zdobywania życzliwości
        potencjalnych pacjentów) zaproponowała nieodpłatne przebadanie wszystkich
        dzieci z przedszkola. i co? I nic. Nikt nie był zainteresowany!
        Pozdrawiam,
        gruszka
        • hanas Re: puenta 02.12.04, 12:05
          problem wszawicy napewno powinnien byc poruszany przynajmniej raz do roku
          kiedy dzieci powracają do szkół i przedszkoli po wakacjach gdzie bedąc w innym
          środowisku narażone są na kontakt z wszawicą i nieświadomie, tego pasozyta
          rozprowadzają w najblizszym otoczeniu , niestety robactwo jest, było i będzie.
    • sdomitrz Re: WSZY w przedszkolu i co dalej :/ 02.12.04, 17:03
      Trudno tu wyegzekwować jakiekolwiek zachowanie pozytywne.
      Oczywiście to tłumaczenie się "naruszaniem prywatności" jest nie do przyjęcia -
      to coś jest bardzo podobne do sytuacji opisanej kiedyś w wątku o Paniach, które
      nie pomagają maluchom wycierać pupę, bo nie chcą zostać oskarżone o
      molestowanie (był taki wątek nie tak dawno).
      Według mnie to po prostu umycie rąk i rezygnacja z udziału w sprawach "niezbyt
      czystych" i wywołujących obrzydzenie. Panie przy byle okazji starają się
      zrzucić wszystko na rodziców i zwolnić od wszelakich obowiązków.
      Ale tu jest przypadek szczególny. Jeśli zostanie choćby 1 dziecko ze wszami, to
      tydzień później wszystkie je będą miały.
      Wszawica wśród lekarzy jest traktowana jako choroba, więc
      Chyba można by było może zawiadomić sanepid, ale znów czy to pomoże?
      Wiem, że takie zakłady, jak żłobki, szpitale, szkoły i przedszkola są pod
      szczególną obserwacją, ale nie jestem w tym specjalistą, więc nie wiem, czy
      takie zgłoszenie spowoduje ingerencję.
      Rada dla mamy - nie wiem, jak długie włoski ma Twoja córka, ale chyba trzeba by
      było z nimi pożegnać na jakiś czas - ja bym tak zrobiła w takim przypadku.

    • figa80 Re: WSZY w przedszkolu i co dalej :/ 02.12.04, 18:04
      Mój mąż też otrzymał TAKĄ wiadomość w przedszkolu. Sprawdziłam włosy- znalazłam
      kilka uschniętych jajeczek i żadnego owada. Oczywiście zastosowaliśmy preparat
      przeciw wszawicy i na razie jest wszystko ok. Nie zmienia to faktu, że nie mam
      pewności, że zrobili to wszyscy rodzice, a od maludy wiem, że panie pozwalają
      dzieciom nadal bawić się we fryzjera (mają w sali taki zestaw z lustrem,
      stołkiem, toaletką itp.) Czy naprawdę nie mogłyby pomyśleć o tym, żeby choć na
      kilka dni to przerwać?
    • bebe3 Re: WSZY w przedszkolu i co dalej :/ 02.12.04, 18:09
      Koleżanka mi opowiedziała następującą historie;
      W przedszkolu po kolejnej wizycie pani pielęgniarki na jej biurku znalazły się
      karteczki z prośbą o dostarczenie rodzicom. Pani pielęgniarka w kilku słowach
      informowała w nich,że po sprawdzeniu czystości znalazła kilka przypadków wszawicy.
      Moja koleżanka, gdy przychodzili rodzice dzieci zawszawionych oddawała im
      karteczki od p.pielęgniarki.
      Jeden z rodziców po przeczytaniu kartki, oświadczył,że chce się widzieć z panią
      dyrektor ,nie daruje tego i oskarży pielęgniarkę o... zniesławienie!
      CO WY NA TO?
      • verdana Re: WSZY w przedszkolu i co dalej :/ 05.12.04, 23:09
        No popatrzcie. A u moich starszych w przedszkolu co pewien czas problem był,
        raz nawet cały dom się u nas zaraził, ale ani rodzice , ani przedszkolanki
        problemu z tego nie robiły. Wszy to wszy - trzeba zniszczyć i tyle.
        Ale trochę to rozumiem. Gdy raz powiedziałam przyjaciółce, że nie może do nas
        przyjść, bo dzieci zaraziły się wszami w przedzkolu - więcej się nie odezwała.
        A wiem, że i ona miała przedtem ten problem.
Pełna wersja