kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.astma)?

12.11.03, 10:06
Hej!

Bardzo wielka prośba o informacje, jak się to ma u Was:

- kto podaje Waszym dzieciom leki w przedszkolu (mam na myśli np. leki
antyastmatyczne, krople do nosa/oczu; nie chodzi mi o przypadki, gdy dziecko
jest chore, gorączkuje, a my się upieramy aby szło do przedszkola, ale o leki
stosowane w chorobach przewlekłych)?

Rok temu pani dyrektor twierdziła, że nie ma żadnego problemu i że w sezonie
alergicznym panie będą podawać dziecku stosowne leki (w naszym wypadku krople
do oczu). Dziś chciałam zostawić odpowiednio opisany lek dla dziecka i pani
odmówiła, mówiąc że na odprawie zakazano im podawać wszelkich leków (w obawie
przed odpowiedzialnością w razie wypadku). Mam sama przyjechać i podać lek.

I fajno. Ale co my zrobimy w sezonie? Dziecku trzeba zakraplać oczy, w
zależności od typu kropel (a to nie ja dobieram preparat a alergolog lub
okulista!) nawet co 4 godziny. Jak ja mam to zrobić, będąc w pracy?! Jestem
załamana.

W tym przedszkolu nie ma higienistki/pielęgniarki. Pewnie gdyby była, to ona
by podawaął leki. Ale skoro nie ma, czemu panie nie przejmują części jej
obowiązków?

Mam pytanie do Was - jak to jest w Waszych przedszkolach?

Czy są tu mamy małych alergików, astmatyków (inhalatorki)?

Czy to Wy musicie się zwalniać z pracy, dojeżdżać i podawać te leki?
    • maak3 Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 12.11.03, 15:40
      znajome dziecko chadzające do przedszkola dostaje tam aplikowane przez
      przedszkolankę leki przeciw astmie (raz dziennie inhalator) i jakiś tam
      preparat homeopatyczny uodparniający po śniadaniu i obiedzie (rodzic ma
      obowiązek zostawić leki w oryginalnym opakowaniu i z ulotką)
      myślę,że wszystko zależy od dobrej woli przedszkolanki
      • odalie Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 12.11.03, 16:31
        Hej!

        Pani wychowawczyni powiedziała mi, że na początku tego roku szkolnego na
        odprawie-szkoleniu BHP instruktor zakazał im kategorycznie podawania leków,
        ponieważ może dojść do wypadku (np. zachłyśnięcia, przedawkowania), a wtedy one
        odpowiadałyby przed sądem. Na moje zapytanie, czy nie wystarczy zostawić
        upoważnienia, pani powiedziała, że - cytuję - "nie można, bo rodzice w razie
        czego wszystkiego by się wyparli"...

        Opadają mi ręcę.

        I już się obawiam jak to będzie z aparatem ortodontycznym, a własciwie protezką
        młodej. Gdy wspominałam o aparacie na początku roku, już było kręcenie
        noskami... Ale tego nie popuszczę! Chyba w obowiązkach wychowawczyni mieści się
        dopilnowanie, aby dziecko wyjęło i włożyło protezkę przed twardymi posiłkami
        czy myciem zębów...? Nasza młoda MUSI nosić aparat 24 godziny na dobę, i to nie
        ja to sobie wymyśliłam, tylko dwóch dobrych ortodontów niezależnie od siebie!

        Aaa, muszę dopisać puentę w wątku o wszach... toniemy w oparach absurdu!
    • mip1 Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 12.11.03, 18:58
      Choć jestem mamą dziecka z chorobą przewlekłą rozumiem i popieram postanowienie
      dyrekcji w sprawie niepodawania leków. Dziecko, szczególnie alergiczne może
      różnie zareagować na lek, nawet wcześniej już podawany (było tak w moim
      przypadku). A jeśli chodzi o zachłyśnięcie, to dwa razy reanimowałam moje
      dziecko po podaniu cebionu w kroplach (ostre, wleciało nie tam gdzie trzeba i
      zatkało małego). Po wielu przejściach jestem ostrożna i wolę sama kontrolować
      takie sprawy jak podawanie leków. Poza tym obawiam się wszelkich imprez z
      lizakami i landrynkami w roli głównej na stole w przedszkolu. Dzieci biegają,
      śmieją się, no i wiecie jak to czasami bywa... Ale staram się być normalna i
      nie panikować. A pielęgniarka/higienistka na pewno jest bardzo potrzeba, ale
      czy taki etat w przedszkolu jeszcze istnieje?
    • toolateforyou Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 13.11.03, 23:56
      droga Odalie!każdy kij ma dwa końce-ja jestem nauczycielką w przedszkolu, mam
      też dwójkę własnych dzieci.Już kilka razy odmówiłam rodzicom podawania leku
      dziecku(przykaz dyrekcji, BHP-owca, ale i mój własny lęk).Jak tu już
      wspominano dzieci mogą różnie zareagować na podany lek, mogą się
      zachłysnąć,może dojść do jakiejś reakcji krzyżowej z pokarmem spożytym w
      przedszkolu, no nie wiem co tam jeszcze.rozumiem mamy, którym zależy, aby
      dziecko było leczone, ale mamy muszą zrozumieć nauczycielki-w grupie jest
      ponad 20 dzieci i doprawdy nie zawsze jestem w stanie zapamiętać, aby Kasi czy
      Jasiowi podać lek w natłoku różnych zajęć.A co, jeśli ma ktoś w mojej grupie
      zastępstwo,gdy ja zachoruję?Mam wydzwaniać z instrukcją?wiem, że niektóre
      koleżanki dają leki "po cichu", ale ja nie chcę ciągać się po sądach...w razie
      wypadku.Wyobraź sobie, że do czegoś takiego doszło(tfu,tfu...)-zrozumiałabyś
      nauczycielkę, której się twoje dziecko zachłysnęło, przeszłabyś nad tą sprawą
      do porządku dziennego???Wątpię! Dlatego nie dziw się ,aż tak bardzo. postaw
      się w jej sytuacji! Obecnie odpowiedzialność nauczycieli za dzieci jest
      ogromna, po co sobie dokładać problemy?Wiem, że to może jakieś tchórzostwo,
      ale jestem tylko człowiekiem i chcę żyć spokojnie dla moich dzieci.
      A etatu pielęgniarki/higienistki nie ma dawno, a szkoda!Ale to już chyba
      temat na osobny wątek.
      pozdrawiam! Monika
      • odalie Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 14.11.03, 09:10
        Odpowiem.

        Problem według mnie polega na tym, że zlikwidowano etat higienistki, a nie
        rozszerzono obowiązków wychowawczyń o podawanie leków.

        Wychowawczyni musi, między innymi z powodu braku higienistki, udzielać
        pierwszej pomocy dzieciom, prawda? Uważam, że dzieci wymagających podawania
        leków ze względu na choroby chroniczne nie powinny być pozbawiane możliwości
        uczęszczania do przedszkola z rówieśnikami i dlatego skoro ktoś mądry tam na
        górze zdecydował się zlikwidować higienistki, mógł pomyśleć, jak rozwiązać
        problem tak, aby dzieci nie ucierpiały. Na przykład przekazać obowiązki
        higienistki paniom/jednej z pań albo zatrudnić jedną higienistkę, która
        obsługiwałaby kilka przedszkoli (zazwyczaj przedszkola nadal
        występują "stadami", blisko siebie), albo zakontraktować pielęgniarkę
        środowiskową z pobliskiej przychodni.

        Oburza mnie i chyba mi nie zarzucicie, że niesłusznie! taki całkowity brak
        wyobraźni i pozostawienie dzieci samym sobie!

        ....................

        Co do naszego konkretnego przypadku - środki doustne mogę podawać w domu, ale
        jak napisałam w pierwszych postach, nie jestem w stanie przychodzić do
        przedszkola, aby zakropić córce oczy. Oczy zakrapla się łatwo, prosto i bez
        problemu, nie słyszałam też (choć "doczytywałam" się na necie i dopytywałam u
        lekarzy) o jakichś reakcjach nietypowych w przypadku tych kropli do oczu (nie
        tak, jak np. w leczeniu jaskry). Wystarczy tylko zadbać o higienę, czyli umyc
        dłonie w ciepłej wodzie, stosując mydło.

        Proste, szybkie, a o ile zmniejsza cierpienie dziecka - oraz redukuje ryzyko,
        tak właśnie, ryzyko powikłań spowodowanych pocieraniem oczu przez dziecko
        niekoniecznie czystymi łapkami (o znaczeniu terapeutycznym i ryzyku rozwinięcia
        się poważnych chorób oczy przy źle leczonym alergicznym zapaleniu spojówek nie
        wspomninam, bo to oczywiste).

        Poza tym, drogie mamy przedszkolanki, nikt nikomu nie każe p a m i ę t a ć! co
        komu kiedy podawać - od tego jest kartka, z wypisanymi godzinami i zaleceniami.
        Co do aplikacji, to można wymagać, np. aby leki były dostarczane w opakowaniu
        firmowym i z firmowym opisem.

        Bez przesady, w jednej grupie nie znajdzie się naraz aż tyle dzieci, którym
        trzeba zakropić oczy czy podać inhalator. Wystarczy pamiętać, że np. Kasia ma
        krople i co jakiś czas zerknąć na karteczkę.

        Więc chociaż ja doskonale rozumiem niechęć przed braniem odpowiedzialności,
        jeśli Wasze obowiązki tego nie obejmują, to nie przyjmuję wytłumaczenia
        o "zapamiętywaniu", bo jest nielogiczne.

        ...............

        Oczywiście, że każdy kij ma dwa końce.

        Jak stwierdziła pewna moja znajoma, to dobrze, że przedszkolaniki nie mają
        prawa podawać leków - bo nie będą podawać leków uspokajających nadpobudliwym
        dzieciom.

        Ja sama bym na to nie wpadła, ale kto wie? może znajoma ma rację.

        ..................

        A ja nadal czekam na porady mam, które muszą sobie radzić z tym problemem.

        Gdy wybierałam przedszkole, byłam informowana, że leki oczywiście podawać
        można! Nie będę wyrywać dziecka ze środowiska, w którym się doskonale
        zaaklimatyzowała i nawiązała przyjaźnie, poza tym nie dysponuję samochodem -
        więc przedszkole, w którym jakimś cudem uchowała się higienistka odpada.

        Co mam robić?

        Do sezonu daleko, ale problem pozostaje.


        • maak3 Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 14.11.03, 09:32
          ciekawe jak dziecko może się zachłysnąć kroplami do oczu wink))
          • odalie Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 14.11.03, 11:32
            Oj, tak naprawdę to można sobie wyobrazić dużo problemów związanych z kroplami
            do oczu.

            Akurat te nasze nie powodują silnych reakcji, ale już krople stosowane w
            leczeniu jaskry mogą (pomimo śladowych jak by nie było dawek) wywołać nawet
            zapaść.

            Ja rozumiem, że nieprzeszkolana pani wychowaczyni może obawiać się nieznanych
            powikłań.

            Jak już mówimy o kłopotach, to dziecko może się szarpnąć i uderzyć
            nieosłoniętym okiem w dozownik, na przykład - tyle, że moje ma oczy zakraplane
            od urodzenia (teraz będzie piąty sezon), wie, że to sprawia jej ulgę i nigdy
            się nie szarpie.

            Poza tym, należy zwrócić szczególną uwagę na higienę, aby nie zanieczyścić
            pojemnika z kropelakami albo nie wprowadzić do oka wtórnego zakażenia.

            Mimo wszystko, nie są to jakieś niemożliwe do opanowania tajniki
            neurochirurgii smile i przeszkolona osoba z łatwością dałaby radę te oczka kropić.
    • dewcia Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 14.11.03, 10:52
      Hej. Ja również pracuję w przedszkolu (obecnie jestem na wychowawczym) i to w
      przedszkolu specjalnym, w którym większość dzieci przyjmuje jakieś leki i to
      często przeciwpadaczkowe. Przez dłuższy czas podawałyśmy te leki bez żadnych
      zastrzeżeń, ale również na szkoleniu BHP oraz na szkoleniu z udzielania
      pierwszej pomocy dowiedziałyśmy się, że absolutnie nie mamy do tego prawa i
      nawet zalecenia lekarza, czy pisemna zgoda rodziców tego nie zmienia. Mamy
      obowiązek udzielania pierwszej pomocy, ale bez podawania leków (również tych
      przecwbólowych, a nawet dezynfekujących ranę). Pewnie, że dużo zależy od
      dobrej woli, ale jak by nie było jest to łamanie prawa i w razie wypadku całą
      winę ponosi nauczycielka bez szans na obronę.Argument z zachłyśnięciem mnie
      nie przekonuje, bo zachłysnąć można się wszystkim, również urodzinowym
      cukierkiem, niemożność podania leku ze względów organizacyjnych również nie,
      ale wystąpienie reakcji alergicznej, zagrażającej nawet życiu dziecka jest już
      całkiem realne. Ja też się buntuję przeciwko takim przepisom, ale to kropla w
      morzu niedociągnięć. Skandaliczne jest to, że nie ma etatu pielęgniarki
      również w przedszkolach specjalnych (tzn. przychodzi raz w tygodniu, ale to
      nie ratuje sytuacji), nie wspominając o lekarzu. Tnie się pieniądze od
      najbardziej potrzebujących nie tylko w tej dziedzinie i to boli. Pozdrawiam
      • odalie Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 14.11.03, 11:35
        Dewciu, czy zaproponowano Wam jakąś alternatywę - czy alternatywą ma być
        wyłącznie dojeżdżanie rodziców do przedszkola?

        To przerażające, o czym piszesz... Co tam zapalenie spojówek przy padeczce... sad

        • dewcia Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 14.11.03, 14:21
          odalie napisała:

          > Dewciu, czy zaproponowano Wam jakąś alternatywę - czy alternatywą ma być
          > wyłącznie dojeżdżanie rodziców do przedszkola?
          Niestety nie. Z tym doszkalaniem to też nie taka prosta sprawa (regulują to
          jakieś przepisy medyczne, nie za bardzo się orientuję, pewnie chodziłoby o
          jakiś rozbudowany kurs, by uzyskać takie uprawnienia). Prawda jest taka, że
          wiele się mówi o świecie przyjaznym dziecku, ale jak na to dziecko trzeba
          wyłożyć pieniądze to już jakby inna bajka. Może alternatywą byłoby
          zatrudnienie pielegniarki prywatnie, tylko, że za to też nikt nie zapłaci
          (gminy, a teraz powiatu to nie interesuje), a rodziców najczęściej nie stać na
          pokrywanie dodatkowych kosztów. Nie wiem, kierując się głosem serca nie
          pozostaje nic innego jak w tajemnicy podawać dziecku lek i modlić się, by nic
          się nie stało. Bo gdyby się stało... to już sama wiesz. Pozdrawiam
          Ewa mama Zuzanki (17.09.2002)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5925439&a=8652140
          • odalie Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 16.11.03, 14:11
            Dewciu, dziękuję za odpowiedź. Bardzo mi przykro, naprawdę bardzo mi przykro,
            że jesteście jako wychowawczynie stawiane w takiej sytuacji.

            Ja na pewno nie będę nawet próbowała dogadywać się z paniami - po prostu wiem,
            że odmówią a ja nie mam podstaw prawnych, aby tego wymagać. Poproszę alergologa
            o mocniejsze krople do oczu, porozmawiam na ten temat, zobaczymy.

            Co do kosztów dodatkowych, hmm, wiem że wielu rodziców nie stać na dodatkowe
            wydatki, ale z drugiej strony, do przedszkola chodzą jednak dzieci rodziców
            pracujących, bezrobotnych na przdszkole i tak nie stać sad a rodzice wydają
            sporo na dodatkowe atrakcje typu angielski, tańce, jesteśmy także zmuszani do
            płącenia za logopedię i korekcyjną (a to uważam powinno być dofinansowywane w
            ramach promocji zdrowia!); dzieci chodzą w nowych, firmowych ciuszkach. Ja
            chętnie, choć nie zarabiamy wiele, a raczej bardzo niewiele uncertain dołożyłabym
            dodatkowe 20-30 zł na pielęgniarkę.

            • dewcia Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 16.11.03, 14:29
              Poruszcie ten problem na zebraniu Rady Rodziców (przy każdym przedszkolu i
              szkole taka działa), albo zasugeruj temat przewodniczącej rady. Trzymam
              kciuki, bo to ważna sprawa. Pozdrawiam
              • odalie Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 17.11.03, 14:11
                Hej!

                Może się mylę (sprawdzę to), ale w tym przedszkolu zebranie jest tylko jedno na
                początku roku, a potem nie ma już żadnych - jak do tej pory nie ogłaszano
                nowego spotkania, a od mamy, której dziecko już chodziło tu w poprzednim roku
                dowiedziałam się, że "zebrań nie ma".

                Akurat na tym zebraniu na początku roku nie mogłam być (mąż w pracy, dziecko
                chore w domu, nie miałam jej z kim zostawić). Według słów pani wychowawczyni, z
                którą rozmawiałam, "rodzice przyznali rację" i wszyscy byli zadowoleni, nikt
                nie protestował ani nie wyraził sprzeciwu czy obiekcji.

                Jeśli tak jest, i tylko ja mam problem z lekami, nie bardzo widzę, jak
                przetłumaczyć ogółowi, że pielęgniarka by się przydała - a choćby do
                nadzorowania profilaktyki próchnicy, do pogadanek.

                W tej chwili sytuacja jest taka, że np. dziecko u którego się rozwija gorączka
                czeka aż rodzice przyjdą po nie o czasie, panie owszem zalecają takiemu
                delikwentowi spokój, ale na tym się kończy, nawet nie jest mierzona
                temperatura. Pielęgniarka mogłaby zmierzyć temperaturę, ocenić stan malucha i
                gdyby była taka potrzeba, zadzwonic po rodziców. Na przykład. Pewnie inne
                przykłady by się znalazły.

                Pozdrawiam!
                • dewcia Re: kto podaje leki na choroby przewlekłe (np.ast 17.11.03, 18:50
                  Jasne, że pielegniarka by się przydała i to nie tylko do podawania leków. A co
                  do zebrań, to rzeczywiście ogólne dla wszystkich rodziców odbywa się zazwyczaj
                  raz w roku, ale grupa rodziców tworzy tzw. Radę Rodziców (dowiedz się od
                  dyrektora,albo gdzieś na tablicy ogloszeń powinna być taka informacja, kto
                  jest jej przewodniczącym i spróbuj się z tą osobą skontaktować), Rada Rodziców
                  spotyka sie częściej (u nas nawet raz na 2 - 3 miesiące) i naprawdę mają dużo
                  do powiedzenia. A Rada jest na pewno, bo jest to prawnie ustanowione, tylko
                  pytanie, czy jest "prężna", czy tylko na papierze... Pozdrawiam
Pełna wersja