Zebranie w przedszkolu Mokótów reminescencje

19.03.09, 11:40
Witam,
Jestem po zebraniu w przedszkolu na Warszawskim Mokotowie.
Jakis czas juz przemysliwuje ton spotkania i czym zarzuciły nas rodziców 3
panie przedszkolanki. Jest to najmłodza grupa przedszkolaków 3 latki
Panie w krytycznym tonie opisyły co się dzieje w grupie, podobno jest to
najgorsza grupa od lat, dzieci wyrywaja zabawki biją sie itd głownie chodzi o
kilkoro dzieci których rodziców akurat nie było, ton był ostro krytyczny, nie
było proponowanych rozwiązan tylko panie ostro grzmiały no już niedlugo dzieci
pójda do szkoły i co jak sobie poradzą??..
Z pewnościa kilka dzieci terroryzuje grupę a rozmowy z rodzicami nic nie dają
ale co ja moge z tym zrobic...??
Do tego pani głosno powiedziala ze jedna z babc przyprowadza w wozku dziecko a
pozniej to dziecko nie che chodzic na dłuzsze spacery bo ono jezdzi
wozkiem...jasne rozumie, tylko czy ta pani porozmawiala najpierw z babcia
matką?? Osmieszanie przy wszytskich rodzicach i opowiadanie o tej sprawie
wydało mi się tragiczne..poczułam sie jak w szkole..a nóz czyms podpadne i
pani wyciągnei to przy wszystkich...
do tego rodzice siedzieli jak trusie...
Na koniec najlepsze jechala jedna pani po nas...przy dyrektor cytuję:
"a niektóre dzieci to opiekunki odbierają
"..he he?? o co chodzi ludzie pracują bo z czegos trzeba zyc..kryteria przyjec
do przedszkola były takie ze rodzice obydwoje pracują...do tego wiadomo jak
jest z dojazdami w Wawce? gdzie one zyją...czy to jakies kryterium zlego
rodzicielstwa ze opiekunka odbiera...
na koniec zaczęly sie zzymac ze nie przynosimy nic do przedszkola chusteczek,
malowanek,mazaków i cukierków ( he he) niesmialo wychylił sie ojciec ze on to
by sobie nie zyczyl zeby panie podawały cukierki jego corce...
Raz jakos nie mialam swiadomosci ze mam przynosci jakies malowanki, placimy
komitet, ja jak pracuję nie wymagam zeby ktos mi odbieral papier z drukarki
tylko robie, a panie wymagają ciagłego wspomagania,
jasne milo jak rodzice coś przyniosa ale czy nie mogą kupic tych malowanek?
tych flamastrów..
czy się mylę?
sam ton wypowiedzi tych pań był ogólnym wyrzuceniem swoich frustracji pracy z
dziecmi...czy u kogos jest podobnie? czy zyczliwosc obopólna szukanie roziązan
pedogogom jest obca? czy tylko ponarzekamy i powiemy jacy Ci rodzice są zli
zbiorowo i rozejdziemy sie do domu?

Wczesniej połozylam uszy po sobie a teraz narasta we mnie bunt, gdzie
zyczliwosc spokojne postawienie problemu, to panie pedagog? czepiaja sie
opiekunek, braku flamastrow ale co komunzim mamy? nie ma w sklepach kazdy ma
donosic? bedziemy polowac na czarownice wytykac pojedyncze potknieca
wychowacze rodzicow na zbiorowym zebraniu, dodam ze nasiadowa trwala 1.5
godziny wytykania nam błedów, noc dobrego panie nie powiedzialy o naszych
dzieciach..a ni o nassad( może dzięki temu same się lepiej poczuly...co o tym
sądzicie?

    • zona_krolika Re: Zebranie w przedszkolu Mokótów reminescencje 19.03.09, 13:38

      Kochana, o którym przedszkolu piszesz? Wybieramy teraz przedszkola
      więc taka informacja się przyda.
      • aniazavonlea Re: Zebranie w przedszkolu Mokótów reminescencje 19.03.09, 13:45
        Wiesz nie chcę obsmarowywać, bo to fajne przedszkole w ogolności, może po prostu
        trafiły sie dziwne panie ale wtóruje im dyrektorka...
        Na obronę przedszkola powiem, że ma fajne zajęcia, jest ciekawie, jedzenie jest
        ok, natomiast to zebranie i pretensje to mnie powaliło.

        chodzi o przedszkole na Batorego nr 83
        • heca7 Re: Zebranie w przedszkolu Mokótów reminescencje 19.03.09, 13:58
          U nas na odwrót jeśli chodzi o zebranie w maluchach. To bardzo dobrze
          przygotowana grupa, dzieci są grzeczne, ładnie sobie radzą z jedzeniem,
          ubieraniem, chętnie się bawią, nie płaczą za rodzicami.
          Jeden tatuś pieniacz jest ale pozostali rodzice akurat nie popierają jego
          pomysłów. Panie prosiły tylko o wcześniejsze przyprowadzanie dzieci do
          przedszkola. Dzieci bywa że się schodzą do 9.30!
          Myślę, że wiele zależy od opiekunek. U starszej córki są panie, które umieją
          opanować dużą grupę(28) i nie ma awantur. To samo w maluchach, panie sobie radzą
          choć widać że są różne. Jedne bardziej kontaktowe, chętniej opowiadają o tym jak
          dziecko sobie radzi inne mniej ale też sympatyczne. Syn 3,5r mówi-to jest moja
          pani Ewa i ja ją kochamsmile
          • heca7 Re: Zebranie w przedszkolu Mokótów reminescencje 19.03.09, 13:59
            Aha, mieszkamy w Falenicy( Wawa)
            • aniazavonlea Re: Zebranie w przedszkolu Mokótów reminescencje 19.03.09, 14:04
              No własnie dużo zalezy od opiekunek. One twierdzą własnie że dzieci się długo
              ubierają itd..dla mnie to sobie nie radzą...a jest ich kilka i dyrektorka im
              pomaga i wtóryje ich narzekaniom, możliwe ze trafilo sie wiecej dzieci z
              problemami ale problemy moim zdaniem trzeba jakos zyczliwie rozwiązywac a nie
              gderac i nic z tego nie wynika...
              • heca7 Re: Zebranie w przedszkolu Mokótów reminescencje 19.03.09, 14:22
                Tez tak myślę. Mój Nikodem to taki trochę śpiący królewicz, pieszczoszek domowy.
                Po miesiącu w przedszkolu, sam się stara ubierać, rozbierać, sprząta zabawki,
                poucza starsza siostrę jak należy siedzieć przy stole i mówi w domu przed
                obiadem- dziękujemy wszystko zjemysmile. Panie dość szybko podciągnęły mniej
                zaradne dzieci. To widać. Po prostu trafiły się Wam panie z gorszym podejściem
                do dzieci i może cięższa grupa ale po to są dzieci w przedszkolu żeby nabrać
                samodzielności,tak bywa, gderaniem nic tu nie pomogą.
    • jaktosik Re: Zebranie w przedszkolu Mokótów reminescencje 19.03.09, 15:20
      O braku profesjonalnego podejścia kadry świadczy moim zdaniem przede
      wszystkim to, że w obliczeu tego, iż uważają, że jest tak źle, nie
      zaproponowały poszukiwania właściwych rozwiązań... Ponadto każdy
      pedagog winien dostrzegać, oprócz problemów, dobre strony swoich
      poszczególnych wychowanków i grupy (nie wierzę, że takich nie ma) i
      o nich też mówić, karygodne jest, że mówiono jedynie o wadach i
      generalizowano. Wywlekanie prywatnych spraw na forum wzystkich
      rodziców jest oburzające, jeśli padły tam jakieś nazwiska czy coś,
      co pozwala na identyfikację "obgadywanych" wyraziłabym ostro swój
      sprzeciw wobec takiego postępowania. Szkoda, że rodzice nie
      zareagowali (spokojnie, acz jasno) w czasie zebrania, ale rozumiem,
      że byli zbyt "sparaliżowani" i zaskoczeni. Próbowałabym się
      zorientować czy inni rodzice odnieśli podobne do Twojego wrażenie,
      jeśli tak, może warto zebrać kilku, reprezentujących interesy
      wszystkich i spokojnie udać się na rozmowę z dyrekcja i
      wychowawczyniami. Zadać tam konkretne pytania i przedstawić
      konkretne wątpliwości, np. zapytać na co przeznaczane są pieniądze,
      które wpłacacie na Radę Rodziców, zapytać jakie metody i techniki
      stosują wychowawcznie, by "naprawić" zachowanie grupy, zapytać czego
      konkretnie oczkiwałyby od rodziców, jakiej pomocy z ich strony?
      • aniazavonlea Re: Zebranie w przedszkolu Mokótów reminescencje 19.03.09, 15:34
        Dzięki za rzeczowe uwagi. To moje 2 zabranie w przedszkolu, pierwsze w 1
        pólroczu było organizacyjne, byłam zaskoczona podejsciem i własnie sparalizowana.
        Jasne ze było wiadomo o kim mówią personalnie bo matka która dziecko przywozone
        jest wózkiem wózkiem była na zebraniu i pani nie zwróciła sie do niej osobowo
        nawet tylko powiedziala przy wszytskich wszystkim wiadomo o kogo chodzi..
        Własnie zamierzam się odezwać do jednej z matek i zapytac czy uważa to samo co
        ja a potem skontaktować z komitetem rodzicielskim.
        Moje dziecko jest czasem odbierane przez opiekunkę ta wczoraj oburzona przyszła
        ze panie sa niemiłe bo jedna matka stała na bacznośc przed jakaś opiekunką i
        wysłuchiwała tyrad a moje dziecko było cale ufajdane na nosie i nikogo to nie
        obchodziło...korona z głowy jej by nie spadła gdyby wzieła dziecko do łazienki i
        pomogła sie umyć. Uznałam ze mam podobne odczucia gniewu wobec pań a podparte
        wczoraj przez uwagi opiekunki ktora normalnie nie jest zbyt wylewna.

        Zrobie własnie jak napisalaś! Jeszczę raz dzięki za świetne uwagi!
Pełna wersja