leli1
30.04.09, 12:15
sytuacja: odbieram młodego z przedszkola a on z płaczem ze go brzuszek boli bo dostal pięścia od M., pytam za co - bo mu zniszczylem miecz. Ok-tłumacze ze nie wolno niszczyc bo sie dzieci denerwuja, ale bic tez nie wolno i ze postapił nieładnie i jeden i drugi (dopiero wieczorem odkryłam szrame na szyi, i dowiedzialam sie ze M. chcial mlodemu tym mieczem glowe uciąć i dlatego mu zniszczył

). Podobno pani upomniala obu i ok.
Dzis sie dowiedzialam ze mama M.zabronila sie bawic z moim dzieckiem i przykazala pani zeby tego pilnowala. No nie powiem, ale mnie to nieco zagotowało.
Przyjelam do wiadomosci ale ciekawa jestem jak pani wyegzekwuje taki zakaz. Nie wyobrazam sobie ustanowic zakaz zabaw dla dzieci z tej samej grupy, w dodatku pani powiedziala ze oni wręcz się przyciągają jak magnes, choc faktycznie ciągle jakies napięcie między nimi jest.
Jak na takie zakazy reagowac? Dzis pewnie przy odbiorze dzieciakow sie spotkamy, zostawic w spokoju, czy zapytac "co autor mial na mysli"?