katka74
19.05.09, 16:12
Mam problem z 5 letnią córką. Chodzi drugi rok do przedszkola, nigdy
nie było z nią problemów jeśli chodzi o kontakty z dziećmi,
nieśmiałość itp. Do przedszkola chodzi chętnie od pierwszego dnia,
uwielbia swoją panią. W zeszłym roku chętnie występowała razem z
dziećmi w przedszkolnych występach dla rodziców. W tym roku na dzień
babci i dziadka przyszedł kryzys, mimo, że znała piosenki całe
przedstawienie stała ze spuszczoną głową ożywiając się tylko jak
trzeba było wykonać jakić układ choreograficzny np taniec w parze.
Po przedstawieniu z płaczem uciekła w moje ramiona. Rozmawiając z
nią później całe wydarzenie komentowała, że boi sie publiczności, że
ja nie siedziałam w pierwszym rzędzie i mnie nie widziała itp.
Temat poszedł w niepamięć, uznałam, że nie będę drążyć tematu ale
stajemy przed kolejnym występem. Za tydzień dzieci z grupy córki w
tym i ona biorą udział w przedstawieniu dla rodziców. Córka dostała
niewielka rolę. Pani stwierdziła, że specjalnie dała jej 1 zdaniową
rolę, żeby oszczędzić jej dodatkowego stresu, choć wiadomo, że stać
ją na więcej. Córka jest w sumie pełna zapału jeśli chodzi o
przedstawienie, ‘rolę’ zna, strój przygotowany. Niestety kilka dni
temu znowu wspomniała, że boi się publiczności i na pewno znowu
będzie tak jak na poprzednim przedstawieniu. Przyznam się, że nie
wiem już jak reagować i czy w ogóle jakoś. Mówię, że będę w
pierwszym rzędzie, niech patrzy tylko na mnie, że inni rodzice tez
patrzą na swoje dzieci a nie na nią i w ogóle będzie super. Nie wiem
co jeszcze mogę zrobić i czy powinnam. Może po prostu moje dziecko
(zresztą podobnie jak ja) nie jest stworzone do występów publicznych
i tyle. Czy w ogóle można dziecko przekonać do takich występów.
Prawdę mówiąc myślałam, że stres przychodzi później a w przedszkolu
to sama radość. Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenia w tym temacie
będę wdzięczna za wypowiedź.