agamichal
09.12.03, 21:40
Witajcie drogie emamusie i etatusiowie.
Pytam o rade, bo sama po malu trace glowe. Otoz problem dotyczy mojego
starszego synka, w styczniu bedzie mial 4 latka. Obecnie jestesmy w USA, od
marca (wiec calkiem niedlugo), mam tez drugiego synka 2 latka. Moj starszy
Jasio od maja zaczal chodzic do przedszkola, oczywiscie z przerwa na wakacje.
Nie mial wiekszych problemow z aklimatyzacja, po prostu szedl aby sie pobawic
(3 razy po 2,5 godz), oczywiscie jezykowo kiepsko, wczesniej nie mial
kontaktu. teraz pojawil sie problem - otoz Jasio slabo funkcjonuje z dziecmi,
popycha, potraca, czasem uderza. Nie ukrywam ze to dla mnie spory problem i
pewnie dla niego tez. W domu jest prawie ok, tez czasem zdarzaja mu sie takie
odruchy do mlodszego brata, ale jest to mniej wiecej opanowane.Staram mu sie
max duzo tlumaczyc, pokazuje konsekwencje, nagradzam dobre zachowania, nie
akceptuje zlych - tzn. daje mu jasny komunikat ze to mi sie nie podoba i on
dobrze o tym wie. mam wrazenie ze ma problem z opanowaniem sie (mysle ze
kazde dziceko musie sie tego nauczyc). Co robic jak tlumaczenie nie dziala?
Dostaje tez oczywiscie kary, wyjscie do innego pokoju, chowanie
zabawki....czasem klaps(naprawde rzadko). Chwalimy go czesto, on sam czasem
stara sie byc grzeczny, lubi jak nam sie to podoba i jest z ssiebie dumny.
jak mowie w domu jest ok. Gorzej w przedszkolu. Zdaje sobie sprawe ze tam
dochodzi problem komunikacyjny, choc wie ze Pani tez takiego zachowania nie
akceptuje. Wiem ze jest to trudniejsze oragnizacyjnie, bo trudniej go
pochwalic, zauwazyc dobre zachowanie, trudniej o tym powiedziec tak zeby on
to zrozumial. jest madrym chlopcem, zaczyna po malu lapac troche z
angielskiego, umie liczyc do 12, zan kolory, niektore ksztalty, nazwy zabawek.
Nie wiem w czym jest problem? Jak nauczyc go panowania nad soba? Musi mu na
tym zalezec, czyli motywacja, on doskonale wie ze tak nie mozna,
tylko ........nie widac tego w zachowaniu. Jak myslicie czy intensywnosc kary
lub nagrody moze tutaj pomoc????
Dodam ze zawsze byl z tym jakis problem, jak mial niewiele ponad rok,
musialam uwazac zeby w piaskownicy czegos komus nie zrobil, machal lopatka,
czase popychal. Wtedy tlumaczylam sobie, ze jeszcze maly, oczywsicie nie
pozwalalm na takie zachowania, z dziecmi znajomych tez musialam uwazac. Nie
wiem skad sie biora takie oduchy u tak malych dzieci?????????I jednak nie
mijaja????????Co z tym zrobic??????Moja intuicja podpowiada jakies bajki
terapeutyczne, ale z tego co sie orientowalam one dotycza glownie lekow. Moze
znacie jakies na ten temat???????
Licze na Wasze doswiadczenie, intuicje, wiedze. Pomozcie.
Aga