szwedka_kredka
18.12.03, 10:52
Dziewczyny, siedzę i myślę co mogło się stać.
Mikołaj chodzi drugi rok do przedszkola, ma cztery lata.
W zeszłym rok uw maluchach była jedna pani.
Teraz w kolejnej grupie została "stara" pani oraz przyszła nowa. Nowa pani
jest jak mi się wydaje brdziej "łagodna". "Stara" pani też wydawała mi się
okej. Zgłaszała mi, że Mikołaj się ubiera najwolniej ze wszystkich dzieci,
żebym z nim ćwiczyła itd. I tak starałam się robić, ale chyba on po prostu
taki jest powolny (też macie może taki problem jak zmoblizować do
szybszej "samoobsługi")?
Mikołaj chorował dwa tygodnie, w poniedziałek poszedł po raz piewrszy i
była "nowa" pani, która zawsze miło wita się z dziećmi po chorbie, bierze za
rękę, idzie myć ręce razem z dziećmi. "stara" pani także była chora. I
przyszła dziś, była po raz pierwszy, Mikołaj wszedł do sali i się...
rozpłakał, nie chciał zostać. To zdarzyło się po raz pierwszy! Wyraźnie,
jakby był zestresowany obecnością "starej" pani. Bardzo się tym martwię,do
sali wbiegł w podskokach, a tu nagle taka reakcja. Czy rozmawiać z Panią o
ich relacji? Co się wydarzyło? Czy egzekwując na przykład ubieranie, jest
zbyt surowa? Mikołaj jest dość wrażliwy. Dodam, że pani nie zareagowała w
żaden sposób na płacz Mikołaja, pomogła nam pani pomoc kuchenna, która wzięła
Mikołaja za rękę i zaprowadziła do łazienki. Jestem bardzo zmartwiona. Już
wcześniej, kiedy na przykład jedliśmy za mamusię,tatę, wszystkie koleżanki i
kolegów w przedszkolu i na przykłąd proponowałam, że zjemy za panią, to
słyszałam gwałtowne "Nie!". Co to wszystko może znaczyć?