monique76
21.09.09, 09:21
Tydzień temu urodziłam na Solcu córkę - siłami natury. Jeżeli któraś
z Was zainteresowana jest jakimiś szczegółami - pytajcie.
Tak w skrócie - w związku z tym, że poród był w momencie przyjęcia
do szpitala bardzo zaawansowany, nie miałam czasu na skorzystanie z
atrakcji w salach porodowych. Co więcej - w ogóle się nie załapałam
na żadną z sal porodowych - rodziłam w jakiejś sali wysokiego
nadzoru, bo tam tylko było wolne miejsce

Położna - taka z dyżuru, poproszona o ochronę krocza, nie nacięła
mimo tego że poród był w nerwowej atmosferze ze względu na zielone
wody i okręcenie dziecka pępowiną.
Warunki po porodzie bardzo przyzwoite - dwuosobowy pokój na
ginekologii, dwie łazienki tuż obok sali.
Jedzenie - jak to w szpitalu
Położne i ginekolodzy - super. Tu nie mam absolutnie żadnych
zastrzeżeń.
Lekarze noworodkowi - w porządku. Uzyskałam bardzo dokładne
wyjaśnienia dotyczące stanu dziecka, mała miała robione dodatkowe
badania ze względu na te zielone wody. O wszystkim byłam informowana
na bieżąco, jak pojawiały się wyniki badań to pani doktor zaraz
przychodziła z informacją, tłumaczyła, wyjaśniała. Na każde moje
pytanie uzyskiwałam normalna odpowiedź - znaczy się byłam traktowana
jak partner w rozmowie, a nie rozhisteryzowana mamusia
No i na koniec pielegniarki noworodkowe... Tutaj na palcach jednej
ręki mogłabym policzyć te, które powinny pracować na tym oddziale..
Niektóre panie to z całym szacunkiem - powinny sprzątać i to też nie
tam, gdzie ludzie się pojawiają. Mi pomoc od tych pań nie była
potrzebna (drugie dziecko, brak nacięcia po porodzie więc byłam
sprawna, bez problemów z karmieniem, bez konieczności dokarmiania,
bez konieczności naświetlania itp). W pokoju ze mną leżała
dziewczyna po cc, dziecko z żóltaczką śpiące na okrągło, brak
pokarmu przez pierwsze 3,5 doby.. To ile ona sie tam wypłakała przez
teksty co niektórych pielęgniarek to jej.. Więcej wiedzy o karmieniu
i pomocy przy karmieniu to uzyskała chyba ode mnie, a nie od nich.
Największą pomoc przy karmieniu to uzyskała ostatniego dnia pobytu w
szpitalu od położnej - Kasi Najmark. Sama poszła ją poprosić o pomoc
i Pani Kasia naprawdę postawiła ja do pionu psychicznie i pokazała
jak karmić. I Co więcej - Pani Kasia kilkukrotnie sama zachodziła do
pokoju zobaczyć jak dziewczyny sobie radzą.
Podsumowując - szpital polecam, bo naprawdę jest ok (i zupełnie za
darmo)! Należy tylko uzbroi się w cierpliwość w stosunku do co
niektórych osób. I głośno prosić o pomoc jeżeli coś się dzieje (np w
kwestii karmienia).
-
Pozdr. Monika (gg1706696)
"I niech sie mysli kolataja. Z kolatania rodza sie marzenia.
A potem plany. Bo plany to marzenia z odkreslona data
realizacji.." /by Marzena hlm