CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ???

21.09.09, 17:34
Trzy tygodnie temu moja nastoletnia córka miała wypadek; liczne obrażenia
głowy (popękana czaszka bez krwiaków, złamana kość skroniowa, wstrząśnienie
mózgu, krótka utrata przytomności), pęknięta śledziona, złamana miednica.
Karetka na sygnale zawiozła moje dziecko na Niekłańską. Tu jest leczona.
Hmmm...mam pewne wątpliwości czy jest właściwie leczona. Nijak nie możemy
(my-rodzice)dowiedzieć się o stanie dziecka, bo rozmowy z lekarzami są
krótkie, nietreściwe, lakoniczne i na odczepnego wypowiadane w korytarzu.
Córka jest eteraz pod opieką neurochirurgów, okulistów, szczękowców ale na tę
chwilę ORTOPEDÓW. Ponieważ złamana miednica zrasta sie około 6 tygodni, bo
zdaje się pozostaje nam tylko czekać i pilnować upływającego czasu. W między
czasie ktoś podpowiada mi, że jeśli chcę, żeby mieć sprawne dziecko, to nie
powinno tu leżeć. \powinnam przenieść córkę do Międzylesia. Przecież wiadomo,
że chodzi mi o zdrowie dziecka....i mam dylemat...
Może ktoś z Was mi doradzi, wyrazi swoją opinię o tych placówkach? Czy
rzeczywiście mam zabrać dziecko z Niekłańskiej w Warszawie?
Proszę o pomoc.
    • osesek76 Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 21.09.09, 21:26
      na Nieklanskiej znam jedynie OIOM dzieciecy, bo kumpela tam pracuje i
      wiem, ze dziewczyny - pielegniarki sa fantastyczne dla malych
      "biedaczkow".

      Nie znam niestety lekarzy...
      • helena.easy Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 05.04.11, 13:40
        niekłańska -nigdy wiecej a już szczególnie neurochirurgia i neurologia.
        olewka sobota ,niedziela żadnych badań,bo szpital na to nie stać a pani dyrektor szpitala dostała ponad 20000 zł nagrody,he i napewno z tego zrobiła uzytek na swoje wygody.
        Doktor neurochirurg młody ledwo ciepły tez dostał nagrodę bo to rodzina,pani dyrektor.
        pielegniarki 2 na 10 sa miłe.I chociaż jest wpisane w statusie szpitala opieka całodobowa pielegniarek niestety dra sie jak rodzic przynajmniej jeden nie opiekuje sie dzieckiem ,
        Panie neurolog przychodzacy na wizytę,robia taka atmosfere,jak w Auszwitz ,matka to wróg,a dziecko zło konieczne,ani razu nie widziałam na wizycie żeby nawet pogłaskała moje dziecko.
        Niekłańska sie stoczyła ,niema sie prawa zapytac matka o szczegółowe wyniki,żadnych wyjasnień,niema odwracaja sie wyniosle na piecie i juz.
        lekarza w sobote i w niedzielę zobaczysz tylko raz.
        SWOJA DROGĄ CIEKAWE ZE NIEMA NA STRONIE TYTUŁOWEJ NAZWISK LEKARZY KTÓRZY PRACUJĄ NA DANYM ODDZIELE .
        WIEM DLATEGO ZE NA ODDZIALE REAINIMACJI W WEEKEND PRACUJA STARZYSCI,KTÓRZY SA INSTRUOWANI PRZEZ DŁUGOLETNIE STAZEM PIELĘGNIARKI,TANIEJ PRAWDA PO CO ZATRUDNIAC LEKARZA SKORO PIELEGNIARKI ODWALĄ ROBOTĘ-KOSZMAR
    • andrzejkowo Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 21.09.09, 21:57
      Może to będzie mało konkretne ale ja mam niezbyt dobre wspomnienia z
      Niekłańskiej. Nie chodziło o tych specjalistów i oddziały, o których piszesz ale
      mnie wystarczy. Ja zabrałabym stamtąd dziecko. Życzę pomyślnej rehabilitacji i
      szybkiego powrotu do zdrowia.
      • loganmylove Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 22.09.09, 08:41
        Niekłańska to dobry szpital z dobrymi fachowcami. Jeśli jednak chcesz dziecko
        zabrać nikt Ci nie zabroni. Jesteś pewna, że córka będzie przyjęta w CZD?
        • rybna73 Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 23.09.09, 00:18
          niczego nie jestem pewna, ale jak miałabym świadomość, że to mogłabym w
          jakikolwiek lepiej pomóc dziecku, na głowie bym stanęła i znalazła "wejście" do
          CZD w Międzylesiu. \ale tak najbardziej mi chodzi o wyrażenie opinii o
          Niekłańskiej. Nie mogę bardzo źle powiedzieć o tym szpitalu, ale też nie mam
          żadnego porównania (na szczęście), po za leniwcami - pielęgniarkami -
          śpiochami...Nocą rzadko która wstanie i podejdzie do pokoju, z którego słychać
          nawoływanie dzieci...
          • vilanelle Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 23.09.09, 19:07
            Nie mam porownania ale moge o Miedzylesiu pare slow napisac. Do
            CZD trafilam z Mlodym w trzeciej dobie po porodzie (6 tygodni
            temu) na patologie noworodkow i najgorszemu wrogowi nie zycze. Nie
            wiem czy to tylko ten oddzial czy to powszechniejsze zjawisko, ale
            pielegniarkom trzeba bylo na rece patrzec non stop bo potrafily
            zapomniec podac lek, zdarzalo sie podac nie to co trzeba a juz
            notorycznie podawaly z 1-2 godzinnym opoznieniem (zwykle jak sie
            juz upomnielismy). Zalozenie wenflonu przekraczalo umiejetnosci
            polowy z nich (tej mlodszej polowy, srednia wieku tak na oko 25
            lat), i wiekszosc z nich w ogole sprawiala wrazenie jakby nie
            lubily dzieci. No i olewaly wydzierajacych sie pacjentow, nie
            tylko w nocy...
            Na lekarke tez niezbyt mila trafilismy i niby udzielala informacji
            jak sie juz ja zlapalo, ale bardzo niechetnie i tak zebysmy
            przypadkiem za duzo nie zrozumieli. Jak dla mnie kompletnie
            odhumanizowane miejsce. Plus kupa niepotrzebnych, bolesnych badan,
            chyba zeby NFZ-owska pule wykorzystac...
            POzdrawiam i trzymam kciuki zeby wszystko sie dobrze skonczylo.
            • genie.in.the.bottle Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 24.09.09, 17:10
              Patologia w CZD to zupelnie inna bajka.Ale nie wazne.
              CZD nie bedzie dobrym miejscem, dlatego,ze nie maja urazowki.Nie
              trafiaja tu dzieci z wypadkow,chyba,ze z urazam glowy czy
              j.brzusznej.Nie maja pojecia o zlamaniach ,bo nie ma tu ortopedii.
              Owszem jest rehabilitacja,ale na taka klinike jest chyba jeszcze za
              wczesnie.
              • mu.0 Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 24.09.09, 20:27
                Przedmówca ma racje. W CZD nie ma ortopedii. Jest jedynie neurochirurgia i
                chirurgia dziecięca. Lepiej Niekłańska. Ortopedia dziecięca jest jeszcze na
                Lindleya.
    • rybna73 Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 13.10.09, 19:04
      witam,
      bardzo dziękuję za odpowiedzi i podpowiedzi.
      WSZYSTKICH ODWIEDZAJĄCYCH TĘ STRONĘ LEKARZY Z ODDZIAŁU NEUROCHIRURGICZNEGO przy
      ul.Niekłańskiej SERDECZNIE POZDRAWIAM i nadziwić się nie mogę ich zdziwieniom,
      jakobym w swoich słowach wyrażała kompletną antyreklamę Szpitalowi, zespołu
      lekarzy i innych pracowników. Nie miałam najmniejszej chęci nikogo obrazić,
      nikomu zrobić przykrości. Jestem tylko (albo aż) matką, która dla swojego
      dziecka jest gotowa zrobić wszystko. Jeżeli w moim przekonaniu pojawiły się
      jakiekolwiek wątpliwości co do sposobu leczenia, bądź doznałam przekonania, ze
      można jakoś inaczej pomóc mojemu dziecku - jestem w stanie niebo i ziemię
      poruszyć, zeby sie dowiedzieć, dokopać się wiadomości jak leczyć moje dziecko.
      Tak się stało gdy napisałam tu swój post.
      Dowiedziałam sie dzisiaj, że lekarze po przeczytaniu mojego postu uznali go za
      moją antyreklamę Szpitala. Więcej, ponoć wydrukowano go sobie i wywieszono na
      tablicy (ciekawe gdzie?).
      A przecież nie o to chodziło!!! Ileż ja razy mówiłam (od wypadku córki) o tym
      Szpitalu z różnymi ludźmi! I było w moich rozmowach wiele superlatywów, ale one
      nie są spisane w treści na forach. (może to mój błąd?)
      Nie czuję się w niczym winna ani niewdzięczna za leczenie mojej córki na ul.
      Niekłańskiej.
      Więcej: uważam, że uratowano tu życie mojej córce. I to jest dla mnie
      najważniejsze.
      Inne spostrzeżenia i uwagi są dla mnie jakby na marginesie, jednak są ważne.
      Jeśli wypowiadałam sie na temat śpiących pielęgniarek, to nie chodziło o oddział
      neurochirurgii (tu spałam przy łóżku córki), chodziło o inny oddział, gdzie
      leżała córka - tu zdania nie zmienię. Jeżeli nad ranem pytam pielęgniarkę;
      dlaczego nie podeszła do dziecka w nocy, które prosiło o basen i słyszę w
      odpowiedzi: - zawsze córka ma zwyczaj sikać w nocy? ma już 16 lat...Niestety nic
      dodać, nic ująć..Zostawię to bez komentarza. Wystarczy.
      Jak każdy pobyt w szpitalu tak i ten będę wspominać jako ból i cierpienie. Ale
      wiadomo - pobyt dziecka w szpitalu nie kojarzy się z wczasami...
      Coś mi się wydaje, że pochopnie zostałam osądzona...Zresztą ocena zależy od
      punktu spojrzenia.
      A niech tam, niech bedzie...na mnie...
      Ja jednak pozostaję uczciwie ze wspomnieniem w pamięci surowego, zasadniczego (z
      ukrytym uśmiechem w duchu)ale kompetenego Ordynatora Oddziału, przemiłą Panią
      doktor Elżbietę Zygańską, rzeczowego Pana Profesora - niestety nie znam
      nazwiska...i mam nadzieję, że choć trochę z miłą wzajemnością.
      • lucy_mama Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 05.07.10, 14:40
        Podnoszę ten wątek bo wydaje mi się to ważne.
        Kilka dni temu opuściłyśmy z córką oddział neurochirurgi na
        Niekłańskiej.
        Muszę przyznać, że mam podobne odczucia co pisząca tu mama.
        Najpierw ogólne. Zastanawiam się, kiedy lekarze tracą szacunek do
        pacjentów, zwłaszcza tych małych oraz ich rodziców.
        Kiedy jest ten moment, że zaczyna ich dziwić zdenerwowanie i strach
        rodziców? dlaczego reagują takim zniecierpliwieniem? czyżby te
        emocje były tak chore i nienormalne? czyżby sami nie mieli
        najbliższych o których zdrowie drżą i chcieliby wiedzieć jak
        najwięcej w wypadku urazu? Dlaczego traktuje się nas z pobłazaniem,
        nie ma za grosz cierpliwości? Ja rozumiem, że trafiają tu różne
        przypadki, przy których przypadek mojej córki to pikuś. Ale dla mnie
        to właśnie ona jest ważna i o nią drżę. To ja musiałam patrzeć jak
        moje dziecko biegnąc radośnie potyka się i uderza okiem o kant
        metalowego stołu. To ja widziałam krwawą miazgę w okolicach jej oka.
        To ja musiałam najpierw zawieźć ją na Działdowską do zszycia.
        To tutaj Pan doktor Jacek Tchorzewski zachował się gorzej niż
        najgorszy buc. Był niemiły i impertynencki wobec mnie i mojego
        dziecka. Burczał na nią i wyśmiewał się, że boi się zszycia. Gdy
        wzięłam dziecko na ręce i zagroziłam żeby nawet nie ważył się
        wpisywać, że cokolwiek przy niej robił, wybiegł za mną na korytarz.
        Zgodziłam się wrócić. Zaczęłam uspokajać małą (jak ją traktować
        normalnie współpracuje przy każdym zabiegu) i mówiłam jej że ja ufam
        temu panu. Ironizował, że chyba jestem psychologiem. Kierując ją na
        ostry dyżur okulistyczny, na moje prośby o zdjęcie czy cokolwiek
        odpowiedział, że nie widzi takich wskazań. Wróciłam do niego po
        chwili mówiąc, że dziecko wymiotuje. Pielęgniarka powiedziała, żebym
        się nie przejmowała, bo takie wymioty przy uderzeniu mogą się
        zdarzyć.
        Na ostrym okulistycznym w praskim, jakbyśmy trafiły do zupełnie
        innej bajki. Miłe młode lekarki i pielęgniarki, zajęły się młodą jak
        córką. Dziecko było grzeczne i mimo bólu i wycieńczenia robiła
        wszystko co jej kazały. Ponieważ dalej wymiotowała, poprosiłam żeby
        dały jej skierowanie na tomo komputer.
        Z tym skierowaniem trafiłyśy na Niekłańską. Tomo wykazał, że dziecko
        ma złamaną ścianę dolną oczodołu z przepukliną do światła zatoki i
        złamanie przedniej zatoki szczękowej. Wyjaśniono mi po krótce że
        jeśli faktycznie jest przepuklina to - na chłopski rozum - dziura w
        kości będzie wciągała oko i będzie konieczna operacja.
        Zaczęły się 4 dni w szpitalu. Większość lekarzy obchód traktuje tam
        jako powód do burczenia na ludzi, że za dużo, że to że siamto.
        Pytania rodziców zbywają zniecierpliwieniem jakby im przeszkadzano w
        pracy. Dopiero gdy się stawiasz (jak ja albo sąsiadka) cokolwiek
        zyskujesz.
        W trakcie leżenia do sali gdzie leżała moja córcia (8,5) i inna
        dziewczynka (14) dokoptowano 3 nastoletnich chłopcow. Spytałam
        dlaczego ich tam przeniesiono. Ordynator zarządził, bo w ich pokoju
        chłopiec ma rota wirusa, wiec pokój jest odkażany. Wściekła
        powiedziałam pielęgniarce, że to jest bzdura aby dzieci które miały
        kontakt z rota wirusem przenosić do "zdrowych", że moja córka jest
        jak papierek lakmusowy i chwyta wszelkie wirusy i jeśli go złapie,
        to ja się po prostu wkurzę. Pielęgniarka przekazała sprawę lekarzowi
        i chłopców przeniesiono.
        Pani Elżbieta Zyganska faktycznie rozmawiała ze mną dłużej niż
        ktokolwiek inny, ale po 3 pytaniu straciła już cierpliwość i zaczęła
        mnie traktować z pobłażaniem. Zwłaszcza gdy powiedziałam, że dla
        mnie jest dziwne, że w tomografie nie wyszły jej zwapnienia w mózgu,
        które stwierdzono parę lat temu, 2 x przez USG w CZD. Takie
        zwapnienia nie miały prawa się cofnąć, pani doktor sprawdziła
        jeszcze raz tomo i potwierdziła, że żadnych zwapnień nie ma. NIe
        wiem, czy się na mnie obraziła, że może sugeruję że ona nie widzi,
        czy że sugeruję jakoby w CZD widziano lepiej. Ja po prostu się
        zdziwiłam. tyle lat żyłam z przeświadczeniem ze te zwapnienia tam
        są. Były coprawda w tzw niemych okolicach, za nic nie
        odpowiadających.
        W każdym razie, gdy poprosiłam żeby na wyniku tomo pokazała mi, jak
        wygląda to złamanie, bo ja nie umiem sobie tego wyobrazić a bardzo
        potrzebuję wiedzieć dokładnie co tam dzieje się w środku mojego
        dziecka, odpowiedziała "nikt tu nie ma na to czasu".
        Taaak, a matka wariatka naoglądała się amerykańskich filmów gdzie
        lekarze w gabinecie rozmawiają z rodzicami szczegółowo co dzieje się
        z ich dzieckiem.
        Wypisano nas z zaleceniem kontroli za 4 tygodnie. Oczywiście nie ma
        terminu za 4 tygodnie - oddział nie wie, co się dzieje w
        rejestracji? termin jest za 8 tygodni. W końcu co to za różnica.
        Wyniki krwi na wypisie nie za dobre (z przyjęcia) ale czy ktokolwiek
        cokolwiek skomentował? sprawdził przy wypisie?
        Zalecono wizytę na Nowogrodzkiej, u chirurgów szczękowo twarzowych
        żeby zadecydowali, czy ma być operacja czy nie.
        Chirurg z wyrazem twarzy "byle się nie uśmiechnąć" i jak zwykle w
        przypadku tego typu osób, uciszający moją córkę, bo coś tam
        powiedziała, wybąkał że zdjęcie kwalifikuje ją na operacje, ale
        SKORO ONA MÓWI, ŻE DOBRZE WIDZI to ja proszę Pani nie leczę zdjęcia
        tylko pacjentów. Miałam wrażenie że ten tekst ćwiczy od lat.
        Sugerował, że zdjęcie wskazuje na operacje, tylko moja córka kłamie
        że dobrze widzi, ale cóż, on w tej sytuacji ma związane ręce.
        Skutek jest taki, że teraz czeka mnie seria wizyt płatnych u różnych
        guru i specjalistów (z CZD) którzy w razie czego, gdy konsultacja
        wykaże konieczność, skierują ją tam na leczenie.
        Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze, ale trauma zostanie. I
        to nie tylko ta, we wspomnieniu tego tragicznego wieczoru, gdy
        patrzyłam jak moje dziecko upada i nie mogłam nic zrobić a
        wiedziałam, że nie skończy się dobrze. To również trauma nocy
        spędzonej między szpitalami i w szpitalach, znieczulicy, traktowania
        nas jak kolejny przypadek, jakby to był samochód nie dziecko (mam
        wrażenie że w warsztatach mówią więcej). Ja wiem, że oni nie mogą
        się rozczulać nad dziećmi ale od tego, do tej niemej pogardy dla
        naszego lęku, jest jeszcze milion stanów.

        Lekarze w naszym kraju to święte krowy, a gdy trafi się na dobrego,
        to go wychwalamy gdzie się da, bo nie możemy się nadziwić, że ktoś
        potraktował nas inaczej.
        I najgorsza jest ta niemoc, bo przy całej mojej sile i odwadze,
        jestem za słaba żeby walczyć z tym systemem, mogę mieć tylko
        nadzieję, że moje dziecko będzie miało z nim jak najmniej do
        czynienia.
        • justm33 Re: CZD w Międzylesiu czy Niekłańska ??? 09.03.11, 19:27
          Nie zgodzę się z oceną Pana doktora Jacka Tchorzewskiego, mój syn jest pod jego opieką od 2 tygodni i bardzo sobie chwalę. Kompetentny, widać, że wie co mówi. Na moje pytania odpowiada wyczerpująco i tak, żebym zrozumiała. Pomimo że schorzenie synka jest nazwijmy to nietypowe i długo się leczy, wierzę, że już niedługo będziemy mogli wrócić do domu, właśnie dzięki dobrej opiece.
          Poza tym doktor jest delikatny w stosunku do małych pacjentów, pomimo, że mój syn krzyczał i płakał przed każdym badaniem, doktor nigdy nie stracił cierpliwości, uspokajał go i czekał aż mały na tyle się uspokoi aby można go było zbadać. Pan doktor jest bardzo spostrzegawczy i zwraca uwagę nawet na takie rzeczy w zachowaniu dzieci, których my rodzice nie dostrzegamy. Byłam mile zaskoczona.
          Ja sobie chwalę i dziękuję.
Pełna wersja