pierniczek75
23.10.09, 22:11
dziewczynie, która miała problemy z przystawieniem dziecka do
piersi.Piszę tutaj, bo jestem oburzona polityką szpitala! Zamiast
porady laktacyjnej butelka z mieszanką i bromergon!To jest córka
znajomej- młoda, niedoświadczona mama, która była przed porodem
zdecydowana na karmienie naturalne. Po porodzie i po pierwszych
nieudanych próbach przystawienia małego do piersi położna
stwierdziłą, że dziecko jest głodne, mama pokarmu nie ma i trzeba
dokarmić. Próby przystawiania w drugiej dobie też kończyły się
niepowodzeniem,mały nie chciał się przyssać, dziewczyna płakała z
bezradności, mały w rezultacje dostawał butle a dziewczynie
zaproponowali tabletki na zahamowanie laktacji.
Problem polega na tym, że mały w trzeciej dobie zmienił zdanie-
szukał piersi trzymany na rękach, przystawiony "na próbe" chętnie
pierś złapał i teraz jest dramat - bromergon działa, piersią teraz
nie można karmić mimo, że cos tam jeszcze jest, bo ostatnia tabletka
połknięta rano w szpitalu i działanie uboczne..., mama jak
najbardziej chce teraz karmić, bo dziecko już jej nie "odtrąca"..
Urodziłam dwoje dzieci w dwóch różnych krakowskich szpitalach,wiele
widziałam-w sumie zawsze przeginanie w drugą stronę,niemal na
pograniczu terroru laktacyjnego,ale takie podejście personelu to dla
mnie szok!Zamiast wsparcia i pomocy personelu zniechęcanie i
odbieranie wiary w własne siły. Butle z mieszanką jestem w stanie
jesteszcze zrozumieć, ale nie farmakologiczne hamowanie laktacji w
drugiej dobie!Echhh...