Położne i pielęgniarki!

03.11.09, 22:59
Jestem 5 dni po porodzie w wybranym przez siebie szpitalu.Mój
ginekolog jest tam wice ordynatorem. Gdyby nie samo szczęście jakie
codziennie po porodzie w szpitalu dawała mi Maleńka załamała bym się
psychicznie! Lekarze a było ich 5 codziennie full larytas- mili,
uprzejmi, informowali mnie o wszystkim na lepszych nie mogłam
trafić! Ale po cesarce jak wylądowałam na sali dostosowanej dla
matek po cięciu (jedyna różnica między innymi to dzwonek na kablu)
zostałam poinformowana, że moja dieta będzie wyglądać w następnych
dniach -gorzka herbata, na drugi dzień słodka, na 3 dzień i później
lekko strawne posiłki!Zakazano mi wstawać ale bez żadnych instrukcji
co do sali moich jakich kolwiek potrzeb itd. chcieli mi zabrać
dziecko ale nie pozwoliłam chciałam Małą mieć przy sobie chociaż nie
wiedziałam na czym polega karmienie i , że tak naprawde nie jest to
takie proste. Pzyłożyłam do cycka bo mi kazały chociaż nic nie
miałam ...Mała zdenerwowana szarpała sutki mi przez 5 godzin byłam
nieprzytomna płakać mi się chciało,piguły miały mnie w d!!Gorzkiej
herbaty nie zobaczyłam...bo była na korytarzu w czajniku, a położne
zapomniały, że nie mogę wstawać,a ja nie miałam odwagi się upomnieć.
Sutki od karmienia zmasakrowane krwawiły i dotknięcie piersi
doprowadzało mnie do szału!Jak prosiłam o dokarmienie bo nie dawałam
rady przystawić bo wyłam z bólu to wywracały oczy z miną na której
pisało "Wyrodna matka".Po przeniesieniu na zwykłą sale zakazano mi
używać dzwonka w ścianie przy łóżku chociaż dalej miałam spore
problemy ze schodzeniem z wysokich szpitalnych łóżek. Jak podłączały
mi kroplówke mówiły, że jak się skończy to mam krzyczeć i wołać a
jak usłyszą to przyjdą,a jak nie to mam PECHA!Dzisiaj mam zapalenie
stawu w lewej ręce od kroplówek sadZ karmieniem był dalej problem
pielęgniarki odmówiły dokarmiania kazały się męczyć do skutku...przy
okazji jedna mówiła o kupnie kapturków które niezwłocznie mąż
poleciał kupić...na drugiej zmianie kolejna zwyzywała mnie za
kapturki, że straszną krzywdę robie dziecku i kazała kupić laktator
co mąż zrobił w nocy u znajomej aptekarki i przywiózł by szybko
nakarmić dziecko!na trzeciej zmianie opadły mi ręce...kolejna
zbeształa mnie za laktator kapturki i wzieła sprawę w swoje ręce
zaczeła mi szarpać cycki i sutki i wciskać dziecku na siłę!
Skończyło się to krwawiącymi naderwanymi sutkami i strasznie
rozżalonym dzieckiem który przez następne 2 godziny zanosiło się z
płaczu szarpane przez Panią pielęgniarkę!Ogólnie nastraszyła mnie,
że albo nakarmie dziecko tymi cyckami albo dostane takiego nawału,
że pożałuje, że żyje...oczywiście plotki między tym środowiskiem
rozchodziły sie szybko co kolejna przychodziła napominała mi, że na
oddziale jest o mnie głośno, że nie potrafie sobie poradzić z
nakarmieniem dziecka i, że mam dwie lewe ręce!To mnie dobiło zamiast
się cieszyć z byle powodu beształam męża który był tak przejęty, że
wychodził z łzami w oczach za byle co...miałam wyrzuty sumienia
potem przepraszałam w sms wyjaśniając, że czuje się zaszczuta przez
te pielęgniarki. Telefon poszedł w ruch do gina. Poprosiłam o
szybszy wypis, że dobija mnie szpital. poszło pomyślnie na drugi
dzień wyszłam!od 3 dni jestem w domu z karmieniem nie ma
problemu...ściągam sama pokarm, mała przybiera na wadze...po
konsultacji z laktatorką wyszło, że mam dość specyficzne sutki które
nie bardzo nadają się do karmienia dziecka. Dzisiaj jestem spokojna
ale 5 dni w szpitalu wspominam z łzami w oczach bo czułam się tak
jak ostatnia idiotka, a nie szczęśliwa mama!Przestrzegam kobiety
przez takimi szpitalami...kierowanie się wyborem lekarza jest błędne
trzeba najpierw zbadać środowisko gdzie Ty i Twoja dzidzia będziecie
odpoczywac po tak wielkim wydarzeniu, a nie przeżywać traume!
Pozdrawiam smile

https://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9h3vtclpvu.png
    • deela Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 00:42
      no coz
      zycie
      polskie szpitale nie sa dla pacjentow indifferent wlasciwie mam wrazenie ze tylko tam
      przeszkadzaja indifferent
    • sssto_krotka_1983 Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 06:32
      Przerażające jak Cię potraktowano zresztą nie tylko Ciebie ale także
      Twoje maleństwo, dobrze że w takim stresie całkiem nie straciłaś
      zapału do karmienia.
      Życzę Wam dużo zdrówka i obyś szybko zapomniała te przykre
      doświadczenia.
      • stokrotka_2406 Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 08:39
        Serdecznie Ci współczuję tego co przeszłaś Ty i Twoje Maleństwo A tak z
        ciekawości co to za szpital??
    • katty26 Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 08:59
      Współczuję przeżyć sad Wsytd mi za takie pielęgniarki i niestety doskonale wiem co przeszłaś. Ja po wyjściu zs szpitala ryczałam przez pół roku na samo wspomnienie. Miałam ciężki poród, kilkanaście godzin (w nocy), zostałam mocno nacięta, mała ważyła prawie 4 kg. Na salę dojechałam w opłakanym stanie - zakrwawiona po pachy, sztywna od krwi koszula natychmiast wylądowała w koszu. Małpy przez 4 dni nie zmieniły mi pościeli - łaskawie rzuciły mi na łózko i kazały samej zmieniać! A ja mimo wprawy po prostu nie byłam w stanie! o przygodach z karnieniem typu ugniatanie piersi, szarpanie, odmowa podania mieszanki dla dziecka, które wyło z głodu przez dwa dni i w końcu się odwodniło, nawet nie wspominam. Pomocy ŻADNEJ. Dziecka nie można było oddać nawe na 5 minut, żeby pójść do toalety. Jak koleżanek nie bylo na sali (były np. w pokoju odwiedzin) nie mogłam iść się za przeproszeniem wysikać, po po tym jak mała zalewała się w szpitalu wodami płodowymi, nie zostawiłabym jej samej nawet na minutę. Acha - mąż nie mógł mi nic pomóc, bo w Trójmieście (na Zaspie) nikt nie moze wejść na oddział. Poród było ciężki, ale pobyt na położnictwie to koszmar sad
    • anik801 Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 09:08
      Miałam to samo!Też mogę karmić tylko przez kapturki.U mnie położna
      wciskała mojej córce na siłę moją wklęsłą brodawkę(oczywiście
      uchwycenie przez dziecko było nierealne).Też miały wielkie
      pretensje,że dziecka nie potrafię nakarmić.Ja kategrycznie domagałam
      się dokarmiania do czasu,aż mała nie zaczęła najadać się z
      piersi.Miałam ogromne problemy-nawał,potem zatrzymanie
      pokarmu,gorączka i straszny ból.Karmienie wspominam jako jeden z
      najgorszych koszmarów!Gdybym miała kapturki od razu mogłoby być
      inaczej.Niestety o czymś takim jak kapturki dowiedziałam się dopiero
      3dni po porodzie.Tak,więc moja córka przez 3dni nie miała jak
      ciągnąć cyca.Oczywiście w szptalu był przymus karmienia piersią!Czy
      chciałaś,czy nie musiałaś-bo to najlepsze dla dziecka.A to,że
      dziecko jest głodne,bo nie ma szansy uchwycić brodawki to już nikogo
      nie obchodzi.Teraz jestem mądrzejsza o tamte doświadczenia.Jestem w
      drugiej ciąży i jestem spokojna.Wiem co robić,a przede wszystkim mam
      w nosie komentarze położnych!Teraz nawet będę potrafiła się odgryźć!
      One chwilami bywają po prostu bezczelne.Moja siostra została
      potraktowana jak główniara co zaliczyła wpadkę.W pierwszym dniu
      kiepsko jej wychodziło przystawianie,a położna do niej "dzieciaka to
      wiedziałaś jak zrobić,ale nakarmić to nie umiesz".Moja siostra się
      poryczała.Ja bym poszła na skargę!Przy pierwszym dziecku człowiek
      jest zastraszony.Liczy na pomoc,której w pewnych placówkach i tak
      nie uświadczy.
    • ochra Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 09:11
      To napisz koniecznie w którym szpitalu!
      • soul_asylum Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 09:45
        cóż , ja też przeżyłam koszmar przy pierwszym porodzie - cc - zakaz
        podnoszenia głwoy - przychodzi piguła - prosze pić, stawia kubek z
        wodą - jak mam się napić nie podnosząc głowy? Wzruszenie ramion, ją
        to już nie obchodzi..Myją mnie - choc sama już mogę chodzić - bez
        pytanai rozbierają do naga przy 6-osobowej sali, leże przy drzwiach,
        gdzie kręci się masa ludzi - przełykam gorycz wstydu. Po zmianach
        onkologicznych w piersiach, wiem , ze będę miałą trudności z
        karmieniem - mała nons top ryczy, traci na wadze, dokarmianie?? -
        wyrodna matka, żadnego dokarmiania! Położna przychodzi i ciśnie
        piersi aż do łez, aby udowodnić, ze mam mleko. Wypływa kropla. Jak
        po wyjściu przyjdzie położna środowiskowa - piersi są sine! - chce
        zgłosić przemoc domową, pyta się czy ktoś mnie bije. Zakaz
        odwiedzin - jestem sama w koszmarze. Drugi raz - też cc - jestem już
        asertywna - stanowczo mówię Proszę pani i wymagam, aby nie mówiono
        do mnie per ty. Stanowczo żądam dokarmiania, mimo, iż dostaje na
        cały oddział wykład od oddziałowej, jak to jestem wygodna, wyrodna i
        be. Jełsi nie dadzą, sama przygotuje - zapowiadam - mam ze sobą
        Humanę. Stanowczo domagam się leków przeciwbólowych. Mam do tego
        prawo. Nie zgadzam się na badanie przez dużą grupę studentów. Ogółem
        koszmar...Położne?? dla mnie kobiety bez serca, grabarz ma więcej
        serca. Była dwa razy - najgorszy zawód - bez serca, bez uprzejmosci,
        bez jakijkolwiek empatii.Podwyżki? za co??? Mam nadzieję, ze czytają
        to także położne - dlaczego takie jesteście??? Nigdy nie zapomnę
        tego wrednego traktowania, machinalnego, koszmaru. Dlatego drugi
        raz - juz stanowczo domagałam się normalnego traktowania. Jak nie
        rozumieją po prośbie, to ostrymi słowami. Szpital w Lublinie.
        Wszedzie plakaty - Fundacji Rodzić po Ludzku - fundacji fikcji wg
        mnie. Co z tego, ze szpital ma 20 czerownych serduszek, czy
        czarnych?? czy to jakoś wpływa na personel?? oczywiście, ze nie.
        Grzeje to ich. Nie wspominając już, iż poglądy fundacji są chyba
        tylko zgodne z ich założycielkami, bo nie z potrzebami kobiet - brak
        zzo przy porodach naturalnych w całym moim wojewóztiwe, trudności z
        dokarmianiem - tylko naturalnie. Fundacja to fikcja. Jeśli pobiera
        kasę 1% podaktu to chyba powinna działac w imieniu kobiet. To tak na
        marginesie o wrednosci położnych.
        • soul_asylum PS. 04.11.09, 10:39
          Zapomniałą jeszcze o takich smaczkach, jakie usłyszałam od
          połoznych - poprosiłam, czy moze zostać jeszcze na parę godzin, gdyż
          łazienka dalkeo, ciężko było dojść - połozna syknęłą i powiedziała
          (dosłownie) - oczywiście go wyciągając - "albo dojdziesz do łazienki
          albo zeszczasz się w łóżko" (!)...to są ludzie??
    • minerwamcg Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 11:03
      O, proszę. Może napisz na forum Szpitale, gdzie się tak dzieje, żeby
      dziewczyny mogły omijać ten "miły" przybytek szerokim łukiem.
      Sama byłam w szpitalu aż sześć dni (cc), więc przerobiłam kilka
      zmian i lekarzy, i położnych - i wszyscy bez wyjątku byli życzliwi i
      uprzejmi (np. mowy nie było o mówieniu do pacjentki per ty!),
      pomagali na każde życzenie i wręcz dopominali się, żeby się radzić i
      zadawać pytania.
      • zabulin Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 13:13
        Zapytam z ciekawości -bo moje doświadczenia z pobytu na porodówce są
        diametralnie inne- było super (też państwowy szpital, PL)-
        co powiedziały ci władze szpitala, kiedy złozyłaś skargę???

        Bo przyjmuję za pewnik, że po takim tekscie jak przytaczasz,
        złożyłaś skargę.

        Co do położnych- generalizowanie - wredność to nie cecha przypisana
        do zawodu, tylko cecha charakteru indywid. człowieka.
        Jeśli trafi sie na francę, to zamiast wylewac żale tutaj, trzeba
        wziąć sprawy w swoje ręce i złozyć skargę, gdzie się da, opieprzyć w
        razie czego, a nie siedzieć cicho i wyładowywać potem frustracje
        tutaj.

        Proszę, nie piszcie tylko,że się bałyście, bo to nie argument. Czego
        się bać??? Zemsty?? Że co- że nie podadzą wody?? Przeciez i tak nie
        podawali. Że nie pomoga przystawić dziecka?? I tak nie pomagali, jak
        piszecie.

        Położna ma przełożoną, jest dyrektor szpitala. A jak się boicie
        skarżyć w trakcie pobytu, to lepiej zużyć energię na złożenie
        pisemnej skargi ( do dyrektora, oddziału NFZ, MZ-kogo chcecie) przy
        wyjściu ze szpitala niż na klepanie skarg tutaj.
        Tutaj nic to nie da.
        • soul_asylum Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 13:30
          Ja nie pisałam, bo wszysyc widzieli jak te małpy traktują połoznice -
          i oddziałowa i lekarze i nie reagowali - walka z wiatrakami. A do
          dyrektora szpitala - słowo przeciwko słowu - ja bym napisała, ze ona
          tak się zwracała, piguła - że nie. Jak jest np. błędnie podany lek,
          nie zrobione badanie - to jest czarno na bialym, a tak? możliwość
          udowodnienia żadna
    • mumi7 Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 11:14
      Koniecznie napisz tu i na forum Szpitale, co to za szpital. Poza tym
      radzę napisać skargę do dyrektora szpitala, najlepiej z naziwskami
      tych pomocnych pań. Pozdrawiam, trzymaj się!
    • klick84 Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 11:54
      Witaj elizabeth tak myślałam że już jesteś "po"smile
      Jak tam? Napisz jak się u Ciebie wszystko zaczęło z porodem?
      Ja nadal chodzę z małym w brzuszku, już 4 dni po terminie, jak do jutra nie
      urodze biorą nas do szpitalauncertain
      Pozdrawiam
      • villemo86 Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 14:22
        Strasznie współczuję. Ja, żeby uniknąć takich sytuacji zbadałam dokładnie
        wszystkie szpitale w okolicy, a w końcu pojechałam do takiego, który jest 70km
        ode mnie. W porównaniu do tego co piszesz to byłam w niebie. Położne super
        pomocne, wspierające i współczujące. też miałam wklęsłe brodawki i problem z
        mlekiem, ale nie było żadnego problemu z dokarmieniem, nawet jedna się
        "pokłóciła" z moim mężem, że kobiety nie wolno zmuszać do karmienia. doradca
        laktacyjny przychodziła do nas po kilka razy dziennie, na sali byłam tylko z
        jeszcze jedną pacjentką, miałyśmy telefon i wystarczyło go podnieść by połączyć
        się z recepcją powiedzieć czego się potrzebuje i który pokój i zaraz to
        miałyśmy. Z wad to jedynie mogę wytknąć to, że łóżka nie były dostosowane do
        podciągnięcia się po cc, ale wystarczyło tylko zadzwonić i przychodziły nawet po
        100 razy by tylko podać rękę. Dziewczyny, nie jedźcie do byle jakich szpitali,
        wybierajcie te przyjazne, bo macie do tego prawo!
        • malgosiek2 Re: Villemo proszę o zmniejszenie sygnaturki do 04.11.09, 15:59
          4 przepisowych linijek.
          Dziękujęsmile
    • elzabeth18 Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 17:28
      Szpital Kamienna Góra dolnyśląsk!Skargi nie składałam ponieważ moja
      sytuacja jest o tyle pogorszona, że jestem synową byłego ordynatora
      innego oddziału w tym szpitalu i moje obecne nazwisko było tu bardzo
      znane. Jak teście wpadali zobaczyć dziecko to piguły wtedy nad wyraz
      się kręciły i interesowały mną i dzieckiem chciały pokazać, że jakie
      to one profesionalne i by pokazac się mojemu teściowi w stylu "Cześć!
      Ja tu dalej pracuje!Pamiętasz mnie?" ale uprzejmość kończyła się z
      chwilą kiedy opuścili oddział uncertain na co oczywiście nie liczyłam
      chciałam być traktowana jak inne pacjentki nie być wyróżnianą!Lecz
      wydaje mi się, że one tak myślały, że ja oczekuje specjalnego
      zachowania! Czułam się tam bynajmiej napiętnowana z tego względu iż
      Mała zakwiczała troszeczkę, a one już przybiegały i chciały mi ją
      zabierać albo instruować jak karmić tak więc chuchałam i dmuchałam
      na mała byle tylko nie zapłakała, żeby tych baboli nie mieć na
      głowie. Oczywiście nie mogę narzekać na wszystkie bo na 4 zmiany
      gdzie było po 2 piguły łącznie 8 to 2 były bardzo fajne które nie
      odmawiały mi dokarmiania i doglądały czy dobrze się czuje itd.
      Przy pierwszej indukcji która się nie powiodła miałam położną z
      pierwszego zdarzenia która legendarną nieprzyjemną lewatywe
      zamieniła w żart i opowiadałą kawały byle zapomniała co mi robi i
      przez 8 godzin masowała rozmawiała i tłumaczyła naprawde anioł nie
      kobieta, za to druga przy drugiej indukcji normalnie HELGA!!Hersz
      baba...lewatywa zrobiona urzędowo nawet stałą pod WC i
      poganiała...na 8 godzin mnie zostawiła w pokoju i mogłam robić co
      chciałam co chwile zaglądała sprawdzić "CZY ŻYJE?" jak lekarze
      przychodzili badać mi rozwarcie i co jeden to mówił, że czarno widzi
      poród siłami natury to ona się zarzekała, że zrobi ze mną takie
      rzeczy, że sama jej urodze!!Ale mój lekarz postanowił na szczescie
      cesarke bo bylam tak wykonczona wywolywaniem ze nie mialam bym juz
      sil na naturalny poród! Wsadziła mi tak cewnik że się darłam na pół
      oddziału chociaż prosiłam, że muszę iść do WC bo się zesikam i
      cewnik nie pomoże...na co się zarzekała, że zrobi siku do
      cewnika...i zrobiłam!!!!Osikałam siebie i łóżko przy lekarzu i
      pigułach...wstyd, ale przecież krzyczałam, że czuje, że normlanie
      sikam moja mama się popłakała widząc mnie...na szczęście owej
      położnej więcej nie zobaczyłam!!!
      A do Klick84...Stwierdzono u mnie dziurawy pęcherz płodowy, nie
      wiedziano kiedy może zabraknąć dziecku wody więc wzieli mnie na
      obserwacje...2 razy indukcja bez powodzenia...chociaż mój poród sam
      się zaczął w noc przed indukcją...poszłam do WC i coś głośno
      chlupneło...zobaczyłam jak to koleżanka kiedyś napisała "wielkiego
      beżowego gluta" dosłownie wielkości korka od wina poszłam spać i
      obudził mnie tępy ból w szyjce macicy który promieniował po chwili
      na cały brzuch wtedy też twardniał...ogólnie masz wrażenie jak by
      ktoś Ci macice jak worek wyciskał...Szczerze??To miałam ochotę
      szurać dupą po podłodze!Potem nasilił się straszny ból w krzyży
      którego nie można porównać do np. Korzonek czy przewiania!Pomagały
      mi tylko gorące okłady albo szybkie mocne masowanie!życzę Ci
      powodzenia i pamiętaj jak będziesz wyciskać z siebie 7 poty, że
      maleństwo Ci ten ból szybko wynagrodzi smile
      • mumi7 Re: Położne i pielęgniarki! 05.11.09, 09:45
        Faktycznie sytuacja nieciekawa, jakkolwiek nie przejmowalabym się,
        jeśli teść jest już na emeryturze - Twoja skarga pokazałaby, że
        nawet synowa bylego ordynatora szpitala jest źle traktowana, więc co
        dopiero reszta. Czytałam Twój wątek z szeroko otwartymi oczami - nie
        wiedziałam, że tak można się zachowywać... po prostu straszne;-(
        Jesli tylko możesz, nie puść tego płazem. Pozdrawiam
    • martha-s Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 20:20
      a co jesli ktos nie chce karmic? przeciez ma takie prawo, nie mozna
      prosic o butelke?
    • sueellen Re: Położne i pielęgniarki! 04.11.09, 22:33
      Kurcze, czytam jak jakies s-f thiller story.
      Jak by mi ktoś puścił głupi komentarz, to chyba bym zrobiła niezłą awanturę a
      już szarpanie za sutki inne opieprzanie przez personel?

      Nie rozumiem jak mogłaś im na to pozwolić???
    • ania_771 Re: Położne i pielęgniarki! 05.11.09, 14:24
      doskonale wiem o czym mówisz bo ja w swoim szpitalu przeszłam
      podobny koszmar i nie tylko o karmienie chodziło ale o to że
      zachorowałam po cc okazało sie że mam jakies wewnetrzne zakażenie w
      organizmie byliśmy 13 dni w szpitalu to był taki koszmar ze z pół
      roku mi sie śnił ten szpital pielęgniarki i położne dokładnie takie
      same jak u Ciebie ja błagałam o wypisanie do domu lekarza bo z
      dzieckiem było wszystko ok a ja bym sobie poradziła tam itak nikt
      mna sie nie zajmował. Zaczęło sie wszystko od porodu który zakonczył
      sie cc ale na tym etapie jeszcze było ok nie trwał długo ok 4 godzin
      ale okazało sie w trakcie ze musi sie zakonczyć cc. CC było z
      znieczuleniu ogólnym trwało tak naprawde krótko jak sie przebudziłam
      myślałam ze pokażą mi dziecko pytalam co z dzieckiem jak tylko
      mogłam juz mówić mówili ze wszystko dobrze dziecko jest juz na
      odddziale niemowlęcym myslałam ze mnie tam przewioza i je zobaczę
      ale zawieźli mnie do sali pooperacyjnej na innym piętrze i tak
      zasnełam do rana byłam strasznie zmęczona i było mi strasznie zimno.
      rano pielegniarka powiedziała ze dopierro koło południa zawiezie
      mnie na górę lezałam zupełnie sama tylko zmieniali mi kroplówki
      wreszcie przyszła koło południa i powiedziała ze mama wstawać ja
      nawet bałam sie ruszyc taki czułam ból ale jkak krzyknęła że mam
      wstawać i usiąść na wózek szarpała mnie wprost i na dodatek wzieła
      moja torbę dość dużża z moimi rzeczami i rzeczami dla dziecka i
      rzuciła mi na kolana!!! to było straszne przygniotła mi przecięty
      brzuch do tego dodała KOBITO JAK TY WYGLĄDASZ PRZESTRASZYSZ
      DZIDZIUSIA a jak maiłam wyglądać po całonocnych męczrniach
      potargana, cała we krwi. Ale zawiozla mnie nna góre. Leżałam na tym
      oddziale juz połozniczym ale jeszcze przez około 4 godziny nie
      chcieli i pokazać dziecka myślałam że oszaleję tam ze z dzieckiem
      jest coś nie tak ale w końcu ok 17,00 mi przynieśli dziecko ale
      tylko na chwile bo mam odpoczywać. na drugi dzień rano już lepiej
      było wstałam umyłam się przebrałam choć odkąd przywieźli mnie na
      sale nikt mną się wogóle nie interesował lezałam sama i czekałam az
      w końcu ktos przyjdzie . Dziecka sie nie doczekałam dopiero jak był
      obchód lekarzy to moja P. doktor zapytała gdzie mam dziecko i poszła
      im zrobić awanture zaraz przynieśli mi dziecko ale przychodziły do
      mnie z wyrzutami że skarże lekarzowi i juz do końca mnie
      nienawidziły. potem problem z karmieniem bo nie mialy czasu pokazać
      jak, nie miały czasu pokazać jak przewinąć dziecko, ja z tym
      ogromnie bolącym brzuchem musiałam zeskakiwać z tego mega wysokiego
      łóżka i chodzić przewijać dzicko, nie chcialy dac mleka choć dziecko
      płakało 2 g przezwyczajone do butelki przez ta dobę kiedy mi nie
      dali go. Nastepnego dnia dostałam 40stopni gorączki był już czwartek
      a ja od poniedziałku nic nie jadłam tylko piłam wodę w czwartek dały
      mi kilka łyżek kleiku na wodzie byłam tak głodna że myślałam że nie
      wytrzymam już. Okazalo się zakażenie organizmu na szczeście zbadali
      dziecko jemu nic nie było zakazali mi karmić piersię ze względu na
      antybiotyki 4 jakie dostałam. I znowu nowe problemy bo cały czas
      leżałam pod kroplówkami wstawałam jakoś z nimi przewijac dziecko
      albo zdejmowałam jak wstawałam dać dziecku butelkę to kroplówka
      przestawała lecieć bo dziecko leżało na tej zyłce krzyczały że jak
      się ma kroplówkę to tzreba leżeć jakbym tego nie wiedziała ale
      dziecko musiałam nakarmic bo mleko stygło, jak przynieśli jedzenie a
      ja akurat miałam kroplówkę i nie mogłam wstać to zabierali bo
      stwierdzali że jak nie zjadłam to pewnie nie jestem godna nikt nie
      mógł zapytac a mi juz było wszystko jedno. Pociłam sie tak że całe
      łóżko było mokre a ja tak jakbym sie wykąpała co pare godzin
      musiałam sie przebierac a ten mój kochany mały dzidziuś leżał ze mna
      w ytym łóżku cały czas tak sie o niego bałam powiedziałam lekarzowi
      że strasznie się o niego boję żeby sie nie zaraził ode mnie lekarz
      kazał pielęgniarce wziąść dzieck przyszła zapytać mnie powiedziałam
      żeby na jedną noc go wzięła bo wtety tak strasznie sie pociłam rano
      wzięłam go spowrotem ale pielęgniarka stwierdziała ze zuzył całą
      paczke pampersów wnocy!! 43szt dziwne to było ale musiałam dzwonić
      do domu żeby szybko przyniesli bo wzieła sobie moje pieluchy chyba
      za pilnowanie dziecka. Jescze mogłabym długo tak ale pewnie juz
      zanudzam w każdym razie zawsze miałam inną wizję tego co spotka mnie
      wszpitalu po porodzie dopiero w domu poczułam się wolna i tak jakbym
      wyszla z więzienia...
      • kataba79 Re: Położne i pielęgniarki! 06.11.09, 09:24
        Szczęka mi opadła po tym co przeczytałam chociaz wierzę że tak jest.
        Na całe szczęście ja mam inne wspomnienie choć rodziłam (3 lata
        temu) w szpitalu gdzie pracował mój lekarz. Do położnych mam żal bo
        nie pomogły mi za bardzo przy porodzie choć nie miałam odczucia że
        jakieś wredne były.
        Na poporodowej było tatomiast OK, choc po pierwsze ciągle ktoś ptzy
        mnie był, mama donosiła obiadki a mąz zajmował się Młodym. Nie
        miałam tez problemy z karmieniem. Ale co mi utkwiło w pamieci, nie
        było problemu iśc do łazienki i powiedzieć ze zaraz wrocę jak
        koleżanki nie było w pokoju, wieczorem przychodziły zawsze się pytac
        czy wszystko OK bo moje dziecko było na prawdę spokojniutkie i nie
        potrzebowałam żadnej pomocy a jednak każda się interesowała co taka
        cisza. No i widzialam że dokarmiały inne maluszki lub nosiły w nocy
        ( były jedne bliźniaki) czyli pomagały trochę tym matką.
        Ale dobrze że każdy tego typu temat jest nagłasniany bo my rodzące
        nie jesteśmy warzywkami lub niewolnikami i same powinnyśmy walczyc o
        dobry poród i traktowanie a jak będziemy się chować za strachem to
        inne dziewczyny tez to spotka. Mamy chyba tką narodową przypadłość
        że wszystkiego się boimy a zwłaszcza odezwać że coś było nie tak i
        tylko podkulamy ogon. Skargi skargi, i jeszcze raz skargi .
        naglośnienie tego może poskutkuje. Położne czują się bezkarne bo
        jedni drugich kryją.Nie ważne , ze ona zaprzeczy. przy którejś
        skardze ktoś się zorientujeże coś na tym oddziale jest nie tak.
        Dziewczyny, przestańcie się bać przecież nikt Was za to nie będzie
        bił.
        POzdrawiam
    • dominika_beauty Re: Położne i pielęgniarki! 06.11.09, 12:07
      Widzę że nie tylko ja przeżyłam traumę w szpitalu!!! Najsmutniejsze
      jest to że nie sam poród był straszny (przez cc)bo poszło sprawnie i
      szybko, tylko koszmarne 4 dni na oddziale po!!! Te baby są jak
      żywcem wyjęte z PRLu! Chamskie, wredne, niesympatyczne, przykre,
      leniwe babony. Zero pomocy, zero uśmiechu czy słowa otuchy w tych
      trudnych dniach. Zaznaczam że był to mój pierwszy poród tak więc
      wszystko nowe i nieznane a one mają to w du..ie! W noc po operacji
      na sali zostawili ze mną małą w tym śmiesznym wózeczku i tak w
      jednej ręce miałam kroplówkę a drugą bujałam małą, kiedy zapytałam
      czy moga ją zabrać bo chcę sie zdrzemnąć, to skomentowaly to tak że
      jeszcze czego będą mi bachora bawić!!! salę miałam na przeciwko
      dyżurki a tam brakowalo tylko pół litra! śmiechy hichy przez całą
      noc nie interesowało ich to że może ktoś chce spać!!!Dzwonka przy
      łóżku użyłam tylko raz , pierwszy i ostatni , było to w nocy i zaraz
      potem wpadła na salę rozwścieczona pielęgniara że tego używa się
      tylko jak zagrożone jest życie!!! a ja wszystkich
      pobudziłam..wszystkich czyli zołzy na dyżurze!. Nikt nie pokazał mi
      jak karmić, a jak zapytałam i powiedziałam że chyba nie mam pokarmu,
      to wszystkie po kolei ściskały mi piersi tak że prędzej poleciała by
      krew niż siara!! Miałam wrażenie że są tam za karę!! Aż strach
      zachodzić drugi raz w ciążę!! Jak sobie to przypomnę to płakać mi
      się chce! Byłam zastraszona , załamana nie chciałam się kłócić bo
      one opiekowały się moją mała, nie chciałam żeby się na nie wyżywały,
      albo uprzykszały i tak niemiłe czynnośći typu wyciąganie cewnika,
      kroplówki itp. Nie cieszyłam się dzieckiem tylko płakałam po
      kątach!!! Jedna wielka MASAKRA! Szpital Wojewódzki w Siedlcach
Pełna wersja