Poznań - Św. Rodzina - któraś ostatnio tam rodziła

25.11.09, 23:44
Szukam aktualnych relacji z przebiegu porodu w szpitalu "na Engla" w Poznaniu. Zostały mi 4 tygodnie i cały czas się waham... Lutycka czy Św. Rodziny?
    • ylunia78 Re: Poznań - Św. Rodzina - któraś ostatnio tam ro 26.11.09, 16:45
      no właśnie...ja też zastanawiam się nad tym szpitalem.Czy mógłby ktoś napisać
      jak tam z porodem rodzinnym?czy mąż może być ze mną przy porodzie?ile kosztuje
      taki poród,jaka opieka przed i po porodzie ze strony lekarzy?co ze
      znieczuleniem?ile kosztuje?
      z gfóry dziękujęsmile
      • red-truskawa Re: Poznań - Św. Rodzina - któraś ostatnio tam ro 26.11.09, 18:56
        Urodziłam w Sw Rodzinie 2 listopada br. Nie mialam opłaconej położnej ani
        lekarza z tego szpitala (mój prowadzacy gin jest z Polnaj ale tam rodzic nie
        chciałam).Pojechałam z biegu, trafiłam na extra połozna- Danuta Zając- nie wiem
        ile "bierze" za poród bo jak napisałam, byłam z biegu, ale mam tel kontaktowy do
        tej Pani (jak chcecie na priv). Poród rodzinny kosztuje 300zł (płatne z góry)-
        sala z łazienką, TV, wygodnym fotelem dla osoby towarzyszacej. Sale na oddziale-
        ja byłam na 4 osobowej z łazienką, ale wiem tez ze sa bez łazienek i płatne
        jedynki z łazienka 120 zł/dobe. Opieka po porodzie- super położne, fajni lekarze
        gin oraz nieziemscy neonatolodzy. Co jeszcze chcecie wiedzieć?
        • effie2 Re: Poznań - Św. Rodzina - któraś ostatnio tam ro 26.11.09, 19:46
          Przede wszystkim czy sprawnie ci poszło? smile
          Zgłosiłaś się na IP i co dalej?? Zrobili ci USG, i wysłali na porodówkę? Czy położna często zaglądała do ciebie? Czy mogłaś chodzić w trakcie (i czy to naprawdę pomaga)? W jakiej pozycji rodziłaś? Czy oprócz położnych zagląda też lekarz? Czy po porodzie położyli ci maleństwo na brzuchu?
          Interesuje mnie też bardzo, czy jeżeli zapłacę za poród rodzinny te 300, to mogą być ze mną 2 osoby? Pytanie może głupie i nie potrzebuję aż takiej "obstawy", ale miałam rodzić z moją mamą, a mój mąż coś ostatnio przebąkuje że może on dałby radę... Wiem, że na moją mamę mogę liczyć w 100%, a mąż jest "jakby" ojcem... wink
          Przepraszam za tyle pytań na raz, ale mam mało czasu i z dnia na dzień boję się coraz bardziej...
          • igwiazda Re: Poznań - Św. Rodzina - któraś ostatnio tam ro 27.11.09, 23:00
            Poszło mi dosc sprawnie. O godz 16 odeszły mi wody, o 20 pojechalam nadal bez skurczy, zgłosiłam sie na IP i powiedziałam co sie dzieje,byłam zbadana- 5 cm rozwarcia. Do 22 czekali za skurczami, o 23 podłączyli mi kroplówke z Oxy a o 1 miałam już swojego synka na brzuchu. od 20 byłam na sali porodowej- lekarz badał mnie w tym czasie 3 razy i położna chyba ze 4 razy; potem oczywiscie położna badała mnie co jakies 20 min po rozpoczeciu skurczy (co wazne nie robiła tego w trakcie skurczu). Poniewaz ja dostałam oxy to byłam podpięta cały czas pod KTG ale bezkablowe wiec cały czas chodziłam, siedziałam na piłce- jak kto chce i położne do tego zachęcają. W trakcie skurczy (trwało to ok 1,5 h) położna zagladała do mnie co jakiś czas a jak zaczeły sie bóle parte była ze mna już ciagle, a poród odbierają 2 położne (przypominam ze nie miałam opłaconej swojej położnej i w trakcie jak ja rodziłam były jeszcze 3 inne porody). Lekarz przyszedł jak młody już lezał na brzuchu. Rodziłam na lezaco na boku- tak mi było najlepiej. Zaraz po porodzie dostałam małego na brzuch, jeszcze przed urodzeniem łozyska. Niestety byłam nacięta, pisze niestety bo położna próbowała chronic krocze ale zaczełam pękac wiec zrobiła mi naciecie na 2 szwy. W tyrakcie porodu z leków dostałam tylko kroplówkę z oxy, nastawiałm sie na ew znieczulenie ale prawda taka ze u mnie poszło to tak szybko i wcale nie było tak źle; lekarz chciał mi "zaserwowac" dolargan ale położna doradziła mi ze nie ma sensu bo wszystko idzie "szybko i gładko" wiec obyło się bez jakichkolwiek leków.
            Co do ilosci osób na porodówce- nie wiem, bo nie brałam pod uwage kogos wiecej niż meza. Proponuje pojechac i zapytać; ja ok 3 tyg przed porodem pojechałam tam i o wszystko wypytałam.
            Co mi jeszcze przychodzi do głowy- ja chciałam wziąc jedynkę ale położna i odradziła i w sumie dobrze. Czas w szpitalu się strasznie dłuzy, dzień zaczyna się ok 6:30 i jak jestes sama nie masz z kim pogadac, a masz pełno wątpliwości które możesz zawsze przedyskutowac z"koleżanką" z sali. Jedyny minus wspólnej sali- nie m odwiedziń na sali; do odwiedzin jest wyznaczone specjalne miejsce ze stolikami. Jeszcze co sobie bardzi chwale a co wzbudza pełno kontrowersji- nie musisz miec cały czas dziecka przy sobie. Jezeli chcesz moze byc caly czas z Tobą, ale można je tez oddac na oddział noworodkowy i przynosza ci Je na karmienie i oczywiscie zostawiaja tak długo jak chcesz. To barzdo przydatne- mozesz odpoczac po porodzie, nie musisz wstawac i przewijac, mozesz spokojnie sie wykąpac, itp.
            • wika124 Re: Poznań - Św. Rodzina - któraś ostatnio tam ro 01.12.09, 14:50
              Witam!
              W szpitalu Św.Rodziny rodziłam dwa razy.Pierwszy raz 8 lat temu z wyboru - poród
              miał być rodzinny, ale po 20 godzinach akcji porodowej(miałam przebity pęcherz)
              zadecydowali a właściwie 1 lekarz podjął mądrą decyzję o cięciu
              cesarskim...Dziecko było "wbite" mocno w kanał rodny (skakałam na piłce itp)i
              było to nieprzyjemne uczucie kiedy go wyszarpywali! tak! Maleństwo miało przez
              to tzw nadgłowie i wyglądało jak ufoludek....na szczęście zniknęło mu to szybko...
              Po cesarce dziecko przynoszą matce trochę później, a mi nie przynosili dwa
              dni...., bo miał żółtaczkę jak tłumaczono i leży pod lampami. Mi natomiast
              piersi nabrzmiały jak balony od mleka i rycząc odciągałam pokarm do
              zlewu..dostałam depresji poporodowej, płakałam w kiblu, ale nikt tego nie
              zauważył..Położne niemiłe i niechętnie tłumaczyły "technikę przystawiania"....
              Po tej traumie sprzed 8 lat postanowiłam rodzić kolejne dziecko w innym
              szpitalu, na Polnej,ale : brak miejsc! wysłano mnie do szpitala na Raszei i
              ...brak miejsc!Zmęczona i zrezygnowana wylądowałam w Św. Rodzinie.
              Tym razem (może dlatego, że po 1 porodzie się jest twardszym?)było
              lepiej.....Mili lekarze,opieka (no może pewna młoda(!) blondyneczka, gdy leżałam
              po cc wykazywała się zbytnią rutyną (jak na swój wiek)i przeokropnie!! boleśnie
              -(bo musi boleć!)"sprawdzała podbrzusze").
              Gdy zbliżała się, aby ponownie"wdusić" mój brzuch- odmówiłam i poprosiłam, aby
              to zrobiła inna osoba! Tak się stało.
              I wiecie, że wreszcie mniej zabolało?!!,a ja poszłam wkrótce na salę poporodową
              i z panią kontaktu na szczęście już nie miałam...
              Doradzam! Jak nie podoba się Wam zachowanie personelu- walczcie o swoje!
              Leżałam na końcu sali bez łazienki jako jedyna po cc. Niestety nikt nie zajął
              się mną po przyjściu na salę...musiałam przypomnieć się (ojej miałam pani podać
              kroplówkę !), a po środki przeciwbólowe (pyralginę) musiałam zbolała dowlec się
              do pań pielęgniarek.
              Gdy już mniej boli rana po cc to i człowiek lepiej patrzy na świat!
              Choć w początkowej fazie wysyłano mnie z powrotem do domu, bo był brak akcji
              porodowej, ale gdy uświadomiłam, że na polnej zrobiono mi usg, gdzie widać brak
              wód płodowych, lekarz spytał(w trakcie rutynowego obchodu następnego dnia po
              przyjęciu)- a nasze usg?
              hm, nie miałam!,
              hm natychmiast zrobić!- zarządził lekarz,
              po którym to usg szybko(po 4h) byłam już po cięciu cesarskim...)
              To tak w dużym skrócie moja "historia porodowa" z szpitalem Św. Rodziny w
              Poznaniu.......
    • red-truskawa Re: Poznań - Św. Rodzina - któraś ostatnio tam ro 01.12.09, 23:31
      forum.gazeta.pl/forum/f,36824,Rodzic_po_ludzku_w_Poznaniu.html
      zobacz jeszcze tutaj
Pełna wersja