gosiasprezynka
06.12.09, 19:06
Chciałam podzielić się moimi wrażeniami z porodu na Inflanckiej. 29 października miałam tam CC.
Sam poród - super
Do szpitala trafiłam 6 dni po terminie - zaczęły mi odchodzić wody i dostałam skurczy. Przyjęto mnie bardzo dobrze. Nie miałam wykupionej położnej ani droższej sali - rodziłam na zwykłej. Mąż mógł być ze mną, musiał tylko wychodzić, jak były robione badania.
Od razu zajęto się mną i dość szybko podjęto decyzję, że będę miała CC - ze względu na mój niski wzrost i spodziewaną dużą wagę córeczki. Ze względu na podany antybiotyk, który musiał się wchłonąć, musiałam czekać 4 godziny na operację. W międzyczasie chyba ze cztery razy mnie uspokajali, że mnie potną, tylko muszę poczekać.
Sama operacja - bardzo dobra opieka. Anastezjolog nieoceniony, wszystko mi bardzo jasno tłumaczył, uspokajał. Czułam się bardzo komfortowo.
Generalnie do samego porodu nie mam żadnych zastrzeżeń.
Opieka poporodowa - zdecydowanie gorzej.
Niestety, opieka po porodzie - tu mam więcej zastrzeżeń. Nie jestem osobą roszczeniową i nie wymagam nie wiadomo czego, ale oto kilka przykładów:
1) Chamskie położne
Niektóre. Większość - miłe kobitki. Ale jedna zołza trafiła mi się, gdy leżałam na sali poporodowej. Zuważyłam, że córeczce z pochwy wydziela się śluz i chciałam się o to spytać. Powiedziałam "Zauważyłam na sromie córki coś niepokojącego". Położna na to: "A co, drugie wargi sromowe?" Bez komentarza.
2) Niespójne rady
Jedni mówią - budzić dziecko w nocy co 6 godzin. Inni - co 3. Jedni - dokarmiać, inni - nie trzeba.
Na ścianach szpitala wisi tekst z zasadami, jakie obowiązują w szpitalu. Między innymi:
- W szpitalu nie stosuje się smoczków uspokajaczy.
- Dokarmianie odbywa się jedynie za zgodą ordynatora.
Obie rzeczy to mity. Mojej córeczce podano smoczek w drugiej dobie, synkowi koleżanki z sali - również. Dokarmianie to w tym szpitalu norma - połowa dziewczyn latała z butelkami.
3) Brak opieki i porad
Tu znowu zołza z sali poporodowej. W pewnym momencie same zmieniałyśmy sobie podkłady, 24 godz. po operacji

Kto miał CC, ten wie, jaki wtedy człowiek jest sprawny.
Inny przykład: moja córka po porodzie praktycznie cały czas spała. Nikt nie powiedział mi, że mam ją budzić. Nikt nie powiedział, że mam ją dokarmiać (miałam mało pokarmu). Gdy w drugiej dobie przyszłam z nią na oddział noworodkowy, to otrzymałam ochrzan, że nie przychodzę dokarmiać, i postraszyli mnie, że dziecko zagłodzę.
4) Niechęć do informowania o podawanych lekach
Znowu - pani zołzowata. Gdy wstrzykiwała mi coś do żyły, na pytanie "Co mi pani wstrzykuje", odpowiedź: "Kroplówkę" ;/. Kolejna dziewczyna minutę później się pyta o to samo, to położna na to: "A co, pani chce być mądrzejsza od lekarzy? Ja podaję to, co lekarze zlecają! A to jest glukoza".
------
Oczywiście, wiele położnych było tam naprawdę super i wiele mi pomogły. Ale moim zdaniem te przykłady niestety rzucają cień na opiekę poporodową w tym szpitalu

Nie wiem, czy zdecydowałabym się rodzić tam powtórnie.