Narutowicza Kraków - co powiecie?

10.12.09, 17:11
Prawdopodobnie będę rodzić w szpitalu Narutowicza w Krakowie mój gin
tam pracuje ale jakoś mnie ten szpital nie przekonuje. Macie jakieś
doświadczenia? Coś słyszałyście?
    • mimim12 Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 10.12.09, 17:44
      jesli twoj gin tam pracuje a nie planujesz zmiany to ja bym rodzila
      tam gdzie bedzie cie ktos znal...w kazdym szpitalu chyba jest ciezko
      bez swojego lekarza
      • tommyl.pl Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 30.12.09, 11:12
        W Narutowiczu z powodu grypy (pewnie w innych szpitalach tez) zamknięty jest
        oddział dla dowiedzionych - czyli również dla tatusiów.
        Poza tym chyba jest remont starego skrzydła.

        Może ktoś potwierdzić?
    • panoramik Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 02.01.10, 22:53
      Ja rodzilam w Narutowicza w styczniu. szpital okropny ale mialam super położną.
      Na taka akurat trafilam. Obsluga jest ok. Pielegniarki sa wymagajace jesli
      chodzi o nauke karmienia, ale dzieki temu karmilam przez 10 miesiecy smile
      • meusus Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 05.01.10, 22:59
        ja rodzilam w grudniu , prowadzil mnie lekarz z tego szpitala, i
        wsumie to jestem bardzo zadowolona ale wszystko zawdzieczam mojemu
        ginowi powiem ci tak jesli masz dobry uklad z lekarzem tzn ze go
        obchodzi twoja osoboba i sie o ciebie zatroszczy to rodzilabym tam
        gdzie on pracuje, jesli chcesz rodzic gdzie indziej to polecam
        rydygiera, ale zacznij tam chodzic juz na ktg. Opieka w narutowiczu
        ok, zakaz odwiedzin owszem jest , i powiem ci ze warto zalatwic
        sobie lekarzem bo moze ci sie nie udac trafic , sale dwuosobowa z
        łazienką bo inaczej daleka droga do łazienki.A może to zbieg
        okolicznosci ale ja dostałam jakiegos stanu zapalnego w miejscu
        szycia , i mały mial problemy z pepkiem strasznie sie slimaczył, a
        słyszałam opinie że u nich czesto mozna jakąs bakterie złapac
    • majeczka200 Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 05.02.10, 12:19
      Witajcie!
      Też mam tam lekarza i chciałabym tam rodzić.Na patologii opieka była dobra mam
      nadzieję że podobnie jest na położnictwie.Jak macie jeszcze jakieś doświadczenia
      z tym szpitalem piszcie,zależy mi też na dobrej położnej.
      Pozdrawiam.
    • szczesliwamama222 Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 05.02.10, 12:30
      ja rodziłam w Narutowiczu rok temu i do tej pory mam traume
      fatalne warunki (co jeszcze jakoś można byłoby przeżyć) ale opieka
      nad matką i noworodkiem jest jeszcze gorsza (oprócz nielicznych
      przypadków miłych i fachowych pielęgniarek i lekarzy) ja mam
      straszne wspomnienia spędziłam tam 21 dni
      za żadne skarby świata bym tam drugi raz nie wróciła odradzam w 100%
      ale to jest moje zdanie
      • meusus Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 06.02.10, 22:48
        ja rodziłam przy pani dorocie toranowskiej czy torońskiej cos
        takiego szczupla blondyna, bardzo fajna kobieta, mająca niesamowite
        doświadczenie od 2 cm do urodzenia malego minelo 2,5 h z czego z 5
        palcow do wyjscia malego niespełna 20 min, mi udało sie na nią
        trafić bo miała dyżur ,a potem dołonczyła do mnie na sale dziewczyna
        która placiła jej za to że przyjechala specjelnie do niej w nocy
        800zl, i tez urodziła w 2h, jesli chodzi o opieke dla matki i
        dziecka to nie moge sie wypowiadac w tym temacie bo w narutowiczu
        rodziłam drugie dziecko i wiedziałam co i jak
        • krakow44 Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 09.03.10, 13:53
          meusus napisała:
          > ..... jesli chodzi o opieke dla matki i
          > dziecka to nie moge sie wypowiadac w tym temacie bo w narutowiczu
          > rodziłam drugie dziecko i wiedziałam co i jak
          Wybacz ale czy moglabys rozwinac ten temat?
          • maja4021 Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 09.03.10, 14:09
            ja tylko powiem ze po pierwszym dziecku juz tam moja noga nei
            staneła a to było jakies 10 lat temu ,trauma na całego ,nie wiem czy
            teraz lepiej ale mam juz porownanie i dlatego szpital omijam z
            dalekawinkzazwyczaj tak robia rodzące (słayszałam) jak tam raz rodziły
            ale fakt ze jezeli chodzisz do gina z tego szpitala to jest
            mozliwosc ,,dobrej" opiekiwink
    • marcille Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 12.03.10, 16:22
      To może i ja pomogę. Rodziłam w Narutowiczu w lutym tego roku, ogólnie szpital wspominam miło. Wady i zalety:

      Zalety:
      - możliwość leżenia w odnowionej sali dwuosobowej z łazienką (myślę, że raczej zarezerwowane dla osób mających "swojego" lekarza),
      - bardzo miły personel, tzn. lekarze ginekolodzy i położne,
      - sale do porodu rodzinnego,
      - dzieci cały czas z matką,
      - pomoc pielęgniarki laktacyjnej.

      Wady:
      - jedzenie, jeśli tak można to nazwać smile tragedia...
      - lekarze pediatrzy, nie informują matek a wręcz straszą,
      - brak zzo,
      - długi pobyt w szpitalu, dziewczyny leżały po 7-10 dni, rzadko kto wyszedł po trzech.
      • sobiek Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 14.03.10, 20:26
        Ja rodzilam w Narutowiczu dwa tygodnie temu. Czytalam opinie na forum i troche
        sie balam, ale pracuje tam moj lekarz wiec zdecydowalam sie jednak rodzic tam.
        Oboje z moim mezem bardzo mile sie rozczarowalismy. Trafilam na cudowna położna
        i bardzo chetna do pomocy studentke.Rodziłam długo, było ciezko, ale w kazdym
        momencie czulam ze jestem pod dobra opieka.Synka mialam caly czas ze soba i
        wyszlismy dokladnie po trzech dniach. Dla mnie opieka na kazdym etapie pobytu w
        szpitalu super.
      • analist73 Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 15.03.10, 09:02
        To ja dopiszę swoje obserwacje. Wprawdzie rodziłam tam prawie 6 i 4 lata temu.

        "możliwość leżenia w odnowionej sali dwuosobowej z łazienką (myślę, że raczej
        zarezerwowane dla osób mających "swojego" lekarza)". Moje doświadczenie tego nie
        potwierdza.
        W szpitalu spędziłam trochę czasu więc poznałam trochę pediatrów. Dziećmi w
        starym skrzydle zajmował się lekarz pediatra (nigdy się nie spieszył, nie
        straszył, odpowiadał na każde pytanie) - jak dla mnie super lekarz. W nowym
        skrzydle dziećmi zajmowała się lekarki (o których można napisać: "lekarze
        pediatrzy, nie informują matek a wręcz straszą"). Nie wiem czy to było celowe
        czy przypadek smile.
        Jeżeli chodzi o długość pobytu w szpitalu. To nie wypuszczali jeżeli coś się im
        nie podobało. Za pierwszym moim pobytem razem większość wychodziła szybko, za
        drugim razem trafiłam na "epidemię żółtaczek" i większość dzieci było
        naświetlanych i związku z tym pobyt się wydłużał.
    • pysio.koszmarek Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 23.03.10, 10:25
      Miałam planowaną cesarkę rok temu w tym szpitalu.
      Jedynymi plusami tego szpitala i może najważniejszymi są: fachowo wykonany zabieg i to, że nie wypuszczą do domu dziecka i matki jeżeli cokolwiek niedobrego się dzieje.
      Jeżeli zależy Ci najbardziej na dobrej opiece dla dziecka to polecam. Ale dla mnie pobyt w tym szpitalu to był koszmar, mam traumę do tej pory.
      Personel poza kilkoma wyjątkami jest niemiły, pielęgniarki nie chcą pomagać, co dla kobiety która pierwszy raz rodzi jest koszmarem. Kilkanaście godzin po cesarce zostalam z dzieckiem zdana tylko na siebie, nie spałam w ogóle 4 doby więc miałam taka depresje że masakra. Mój synek nie chciał jeść więc płakał bez przerwy przez kilka dni i nocy. Nie ma mowy o sztucznym dokarmieniu dziecka. Jest to o tyle dobre, że pomimo strasznego bólu brzucha nauczyłam się dobrze karmić piersią ale przez te kilka dni w szpitalu przezyłam koszmar.
      Jeśli chodzi o znieczulenie to nikt nie konsultuje z pacjentką rodzaju, po prostu mnie uśpili i tyle.
      Pediatra - taka blondyna starsza - tak paskudna i nieprzyjemna, że bałam się o cokolwiek zapytać.
      Generalnie najlepiej siedzieć w swoim pokoju i nie przeszkadzać paniom pielęgniarkom bo mają ważniejsze rzeczy do roboty.
      Jeśli masz wybór to nie idź do tego szpitala. Nawet jak masz swojego lekarza to niewiele Ci on pomoże. Pozdrawiam.
      • gibon301 Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 19.05.10, 13:41
        w niedzielę zostałam wypisana więc mam w miarę świeże spostrzeżenia nt narutowicza.
        2 dni leżałam na patologii (brak akcji porodowej i sporo po terminie)-warunki
        jak to szpitalne, bez rewelacji, personel średni-ja nic od nich nie
        potrzebowałam (poza regulaminowym mierzeniem temperatury) więc ok, ale sąsiadka
        z łóżka obok wymagała opieki i różnie to bywało-z obserwacji mojej wynika, że
        jak jakieś pielęgniarki były nie miłe bardzo skutkowało dosadne zwrócenie uwagi
        - tylko że tak nie każdy potrafi...
        lekarze generalnie bardzo ok, miałam wrażenie że jestem pod dobrą opieką, choć
        nie wszyscy są wylewni, ale jest naprawdę nieźle,
        porodówka (sale do porodów rodzinnych jak najbardziej ok, pozostałe to mało
        zachęcające boksy, więc zdecydowanie radzę zgłaszać się do porodu rodzinnego
        nawet jakby partner po godzinie miał wyjść wink
        ja trafiłam na porodówce na bardzo sympatyczny skład, złego słowa nie powiem,
        ale nie wiem czy to regułą,
        u mnie skończyło się niestety cesarką, więc przez 24h po byłam na pooperacyjnej,
        ale dziecko dostałam od razu jak tam trafiłam, po czym ktoś zorientował się że
        jestem półprzytomna więc je zabrali, ale po kilku godzinach na moją prośbę
        przyniesiono mi je i później co jakiś czas ktoś pytał czy nie jestem zbyt
        zmęczona, czy chce żeby ze mną zostało, generalnie opieka na plus,
        późniejsze kilka dni na oddziale (na szczęście trafiłam do wyremontowanego
        skrzydła gdzie warunki jak na szpital ok) - opieka nad matką ze strony medycznej
        jak najbardziej ok, nad dzieckiem również, potwierdzam, że nie wypuszczą do domu
        jak będą mieć jakieś wątpliwości, natomiast jeśli chodzi o wsparcie laktacyjne,
        pomoc w pierwszym przystawieniu, wytłumaczenie co i jak, zwłaszcza dla
        pierworódek - to śmiech na sali... moje dziecko było najpierw niedokarmione, ale
        nikt mi nie powiedział jak często należy je dokarmiać więc męczyłam siebie i
        dziecko, a koniec końców zostało ono przekarmione, o czym również nikt mi nie
        powiedział że może się tak zdarzyć, nikt dokarmiania nie kontroluje, a
        informacja jaką szczyci się szpital na plakatach to już w ogóle jakiś stek bzdur
        - używają butelek do dokarmiania, nie ma żadnego wsparcia w sprawie
        przystawiania, jedyna informacja to żeby nie karmić rzadziej niż co 3h, efektem
        czego są matki robiące pielgrzymki do sztucznego mleka, wylewające siarę bo nie
        wiedzą co to, a kiepsko wygląda,etc etc

    • blackmera Re: Narutowicza Kraków - co powiecie? 30.06.10, 22:54
      Ja rodziłam tam w grudniu 2009. Poród rodzinny. Salka do porodu rodzinnego ok.
      Miałam swoją łazienkę z wanną z hydromasażem. Przeleżałam w niej 3 godziny,
      super smile Do porodów rodzinnych mają chyba tylko 2 salki z czego jedna z
      łazienką. Ja przyszłam rodzić rano i miałam to szczęście że sala z łazienką byłą
      wolna. Mój gin był z Narutowicza i gdy przyszłam rodzić to akurat był na
      dyżurze. Ale na 2 godziny przed finałem skończył dyżur i poszedł do domu, a
      poród odbierała Pani doktor Wieczorek. Polecam tego lekarza, naprawdę skarb
      kobieta smile To przypadek że akurat ona była przy porodzie. Nie znałam jej
      wczesnej. Podobno na wyremontowany oddział zawożą kobiety po porodach
      rodzinnych. Nie wiem ile w tym prawdy, ale ja trafiłam właśnie na nowy oddział i
      dookoła Panie po porodach rodzinnych. Miałam salę dwuosobową z łazienką.
      Pielęgniarki - średnio sympatyczne. Opieka laktacyjna - hmmm raz gdy moja mała
      strasznie płakała przyszła pielęgniarka sprawdzić czemu ona tak krzyczy i
      powiedziała, że źle ją przystawiam. Poprawiła i poszła. I to byłoby na tyle. A
      moja mała była strasznie płaczliwa i niespokojna. Dopiero w domu położna
      środowiskowa uświadomiła mnie że dziecko jest ciągle głodne bo mam za mało
      pokarmu !!!!!!!!!! Kazała kupić mieszankę i dokarmić butlą. I nagle nastał
      spokój. To moje pierwsze dziecko, więc nie miałam doświadczenia, a na fachową
      pomoc w szpitalu raczej nie mogłam liczyć. Co jakiś czas jakaś pielęgniarka
      nerwowo pytała: czemu to dziecko tak ciągle płacze? A ja bezradna odpowiadałam:
      nie wiem !!!!!! I tyle było ich zainteresowania tematem.
      Podsumowując: rodzić pierwsze dziecko - nie polecam. Niedoświadczone w opiece
      nad dzieckiem na pomoc mogą się nie doczekać. Mamy doświadczone - szpital ok.
Pełna wersja