izuniap78 Re: dr Wroczyńska -czy ktoś prowadził u niej ciąż 14.12.09, 19:12 Mnie prowadziła poprzednią ciążę, 3,5 roku temu. Nie polecam jej jednak. Jak byłam w 7 m-cu powiedziała mi, że mała ma hipotrofię (tzn. nie rozwija się). Nic takiego jednak nie miało miejsca, mała urodziła się zdrowa w 40 tyg. z wagą 3700. A przez p. doktor mało co nie urodziłam ze strachu w 7 m-cu. I powiedziała mi, ze mimo, iż pracuje na Żelaznej, to żebym sobie nie myślała, ze tam się dostanę do porodu...no chyba, ze wykupię sobie położną... Odpowiedz Link Zgłoś
k_sawa Re: dr Wroczyńska -czy ktoś prowadził u niej ciąż 14.12.09, 23:40 Ja również mam podobne negatywne odczucia co do tej Pani, mój lekarz miał urlop więc trafiłam do niej na usg ok 14 tyg ciąży twierdziła że dziecko jest na 80 % chłopcem uwierzcie mi że przy 2 córeczkach dała mi nadzieje, ponownie pojawiłam się u niej w 18 tyg i już wtedy mówiła że nie chłopiec a dziewczynka i na dodatek wykryła u małej jakąś wadę nerek (bodajże poszerzone kanaliki) już teraz dokładnie nie pamiętam ale byłam w szoku. Oczywiście wada się nie potwierdziła. Nie jest dla mnie wiarygodna i poza tym jest niemiła, prawie wyprosiła mojego męża z dziećmi z gabinetu. Zdecydowanie polecam natomiast dr Zioło kochany i troskliwy lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
aga_m6 Re: dr Wroczyńska -czy ktoś prowadził u niej ciąż 20.12.09, 21:08 Zdecydowanie nie polecam! Robiła mi usg w 13 tc i stwierdziła powiększone NT do 4,1 i wadliwe przepływy co sugerowało zespół Downa z wadą serca. Nastraszyła mnie strasznie, oczywiście wszystko było ok, mam zdrowego synka. Podczas badania dziecko było ruchliwe i ułożone nieco skośnie, a ona spieszyła się na konferencję i nie chciała przyłożyc się do dokładniejszych pomiarów. W efekcie NT wynosiło 1.7 a przepływy pępowinowe były prawidłowe. Lepiej ją omijać. Odpowiedz Link Zgłoś
constance2 Re: dr Wroczyńska - trzymaj się jak najdalej 09.02.10, 11:37 Matko, jak czytam tutaj komentarze to mi się przypomina gechenna jaką ta baba(bo inaczej nie napiszę) nam zgotowała. Byłam pod opieką lekarza na żelaznej i dostałam skierowanie na usg(wykonywane ok 13 tyg ciąży) jest to bardzo ważne badanie (o ile nie najważniejsze)bo w tym czasie wykrywa się pewne wady genetyczne. Ponieważ była jedynym lekarzem wykonującym usg w tym czasie zapisałam się do niej. No i zaczęła badanie. Jeździła mi po brzuchu kilka razy, czegoś tam nie mogła znaleźć sprawdzała kilka razy(oczywiście w pewnym momencie człowiek zaczyna się denerwować) i kazała asystentce napisać że lewa komora serca jest powiększona. Potem zaczęła mówić że trzeba zobaczyć czy jeszcze innych wad nie ma bo w zasadzie w większości przypadków występuje wielowadzie i ona musi popatrzeć. Wyobraźcie sobie jak ja się wtedy czułam. Potem oglądała buźkę i palnęła: no Downa to ja tu nie widzę!( A co? Miał być?)A potem mówi że serce się nieprawidłowo rozwija i na pewno jest wada bo LEWA komora jest powiększona i pomiędzy przedsionkami nie ma ciągłości ściany. Ja jej na to że przed chwilą mówiła o prawej komorze, a on że na pewno nie. Więc kazała asystentce przeczytać i wyszło na moje, więc ona że dziecko się przekręciło(wydaje mi się że jak ja stoję przodem albo tyłem to prawa komora nadal jest prawa!!!)poza tym z tego co wiem w życiu płodowym pomiędzy przedsionkami jest tzw. otwór owalny który po porodzie zarasta. Dała mi skierowanie na echo serca, a ja wyszłam z tamtąd w szoku jak by mi ktoś obuchem walnął. Przeryczałam całą noc. Jak po tygodniu emocje opadły i przestałam ryczeć postanowiłam iśc do dr Makowskiego na prywatną wizytę żeby sprawdzić, bo na echo serca i tak byłt 3 miesięczne kolejki. Oczywiście nic nie mówilam Makowskiemu o poprzednim badaniu. Bałam się jak cholera, szczególnie jak zacząl oglądać serce. Okazało się że wszystko jest w idealnym porządku. Bardzo ufam dr Makowskiemu, pomimo tego pewien niepokój pozostał aż do dnia porodu. W 33 tygodniu ciązy nieszczęśliwie wypadło że usg znowu miała mi robić ta "znachorka" więc poprosiłam panią na recepcji o zmianę lekarza ale ona mnie uspokoiła i powiedziała żebym się nie martwiła bo pani wroczyńska to dobry lekarz. Uległam. Niestety w trakcie badania wroczyńska znowu zaczęła doszukiwać się wad i nieprawidłowości, mi skoczyło ciśnienie a dziecku tętno wzrosło do 180. Wylądowałam na ktg. Jeżeli mozecie to omijajcie tą babę szerokim łukiem, powinna brać udział w konkursie na najbardziej niekompetentnego i niedouczonego lekarza, a poza tym sposób przekazywania informacji i komentarze typu " widzę nieprawidłowości na pewno to wielowadzie" lub " ja tu Downa nie widzę" przy pacjentkach jest karygodny. Miałam składać skargę do dyrektora szpitala bo ta baba godzi w dobre imię tej placówki, ale odpuściłam. Konie powinna leczyć, nie ludzi (tylko koni też szkoda). Pozdrawiam Mama ZDROWIUTKIEJ Asiulki Odpowiedz Link Zgłoś
anakkena Re: Hm... 09.02.10, 20:09 Być może czasem pani doktor jest zbyt wnikliwa, ale w moim przypadku to okazało sie akurat zaletą. Wykryla powiększenie pnia płucnego mojej Małej, którego nie dostrzegło wcześniej dwóch lekarzy. Późniejsze echo serca płodu (wykonane przez doc. Dangel) potwierdziło niewielką wadę zastawki. Wada może sie jeszcze sama skorygować, a jeśli nie, to przynajmniej będę o niej wiedziała, przygotuję sie na poród w szpitalu referencyjnym, a po porodzie mogę odpowiednio dziecko leczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
constance2 Re: Hm... 10.02.10, 08:23 jasne że w niektórych przypadkach może i miała rację, ale ja mówię o sytuacji gdy na leżance leży pacjentka a lekarz głośno wypowiada swoje myśli. Jeżeli lekarz podejrzewa tak duże wady płodu to najpierw powinien skierować pacjentkę na badania które to potwierdzą a nie tak jak p Wroczyńska zobaczy coś na ekranie i walnie: ma pani dziecko z Downem, a potem się okazuje że to akurat zakłucenia w aparacie. Kobieta w ciąży jest wyczulona na takie sytuacje i tak jak to było w moim przypadku zamiast cieszyć się ciążą, przez kilka miesięcy żyłam w ciągłym strachu że coś jest nie tak. Nie życzę nikomu. Odpowiedz Link Zgłoś