Żelazna i Madalińskiego - porównanie.

28.12.09, 23:53
Rodziłam w obu szpitalach w odstępie 3 lat. Moje odczucia
zdecydowanie na korzyść Madalińskiego. Powody:
1. Lepsza opieka przedporodowa (leżałam na patologii parę dni w
obu szpitalach), zainteresowanie czy pacjentka ze względu na swoje
wymiary jest w stanie urodzić sn czy nie powinna mieć cc.
2. Lepszy poród – może lepsza tylko położna, ale na
Madalińskiego przy dużym dziecku bez nacięcia (1 małe pęknięcie
zszyte), na Żelaznej paskudna blizna po nacięciu przy mniejszym
dziecku. Więcej praktycznych rad jak sobie radzić z bólem, super
prowadzenie w 2 fazie, która bez nacięcia była o ponad połowę
krótsza niż na Żelaznej z nacięciem.
3. Lepsza opieka poporodowa i dla mamy i dla dziecka. Dzieci
moje miały podobny problem. Na Madalińskiego więcej informacji się
otrzymuje, leczenie dobrane jest indywidualnie, zlecanych jest
więcej badań w celu wykluczenia bądź potwierdzenia diagnozy. Jeśli
mama miała problem w ciąży badane jest również pod tym kątem dziecko
(tego nie miałam okazji zaobserwować na Żelaznej). Więcej położnych
życzliwych i pomocnych na Madalińskiego. Na Żelaznej trafiłam na
wyjątkowo wredne głównie (parę było OK).

Na korzyść Żelaznej przemawia fakt, że jest Fundacja i również w
razie konieczności można skorzystać z porady. Jest bardziej
kameralnie, Madalińskiego to duży szpital.
Nie wiem na Madalińskiego działa poradnia przyszpitalna, na Żelaznej
uważam, że działa sprawnie.
Wady obu mega obłożenie.
    • majusia198273 Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 29.12.09, 09:32
      a czy orientujesz się jakie są tam teraz sale do porodu? tzn. na
      Madalińskiego.
      W lutym 2008 rodziłam tam pierwsze dziecko i wtedy można było
      jeszcze wykupic salę jednoosobową do porodu. Takich sal było kilka,
      ale była tez jedna niepłatna dwuosobowa przedzielona parawanem.
      Wiem że od pewnego czasu znieśli opłaty za salę jednoosobową do
      porodu. Czy to znaczy że tej dwuosobowej już nie ma?
      Zależy mi właśnie na jedynce. Ale nie można już za to płacić a nie
      chciałabym wylądowac na dwójce bo tam jest koszmarnie.
      • mamik2no Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 29.12.09, 10:23
        jest tak jak było czyli chyba 6 jedynek i 1 dwojka.
        w pierwszej kolejności są "wypełniane" jedynki, a dopiero gdy nie ma
        miejsca dziewczyny idą na dwójkę, jeśli coś się zwalnia w
        międzyczasie, i jest jeszcze czas to przenoszą na jedynki
      • beatach9 Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 28.03.10, 20:36
        Rodziłam na żelaznej i nikomu nie polecam.To jest tak jak powiedział ówczesny
        lekarz prowadzący nie związany z żadnym szpitalem,że jeśli poród jest bez
        komplikacji to i na ulicy urodzisz,jeśli zaś coś się komplikuje to na żelazną
        żony własnego wroga by nie wysłał i nie dlatego że lekarze są kiepscy,wręcz
        przeciwnie.Po prostu ten szpital chce przodowac w porodach naturalnych i ma
        bardzo duży odsetek uszkodzeń okołoporodowych.U mnie były co najmniej trzy
        wskazania(z samej karty informacyjnej)do cesarskiego cięcia,lekarka wciąż
        monitorowała tętno dziecka gdyż wskazywał na niedotlenienie,pomimo odejścia wód
        płodowych i podania oxytocycy(w dawce dla człowieka) nie było czynności
        skurczowych.Lekarka obecna przy porodzie się bała i powiedziała do położnej że
        dzwoni na górę by szykowali salę na cc,na co położna stwierdziła by dała jej
        czas do 7 rano,ze urodzę.Oxytocyna zwiększona do takiej granicy(mówili o dawce
        12),że traciłam swiadomośc z bólu .nie wiedziałam gdzie jestem i ile minęło
        czasu.W końcu chociaż nie chciałam (położne namawiały cały czas)zgodziłam się na
        znieczulenie(dodam ze jestem bardzo odporna na ból,gdy jest on
        fizjologiczny-pierwszy poród trwał 19 godz bez znieczulenia)by poczuc na chwilę
        ulgę i dopiero wtedy zwiększyło się rozwarcie(szyjka popękała w kilku
        miejscach)i urodziłam syna który był wrzosowy i został od razu zabrany na
        badania.Ja w trakcie zszywania znalazłam się pod tlenem,gdyż jak powiedział
        anastazjolog odjeżdżałam,po czym dostałam gorączkę 39,9 o nieznanej przyczynie
        która trwała 27 dni i dostawałam profilaktycznie antybiotyk.Może jeszcze podam
        wyniki morfologi z jaką kazano mi rodzic(dwukrotnie pobierano mi krew)erytrocyty
        2365,hemoglobina 7,1,hematokryt 24,5(mam to na wypisie).Gdy później czytałam
        certyfikaty które wiszą na korytarzach o nagrodach rodzic po ludzku to łzy mi
        same leciały.Pojechałam tam,gdyż wcześniej tzn.w 11 tyg ciąży uratowano mi ciąże
        pomimo bardzo silnego krwotoku.Zaufałam lekarzom,niestety położne mają chyba
        więcej do powiedzenia...Cudem jest to że mój synek wyszedł z tego "tylko z
        nadpobudliwością".Koleżanka która rodziła 2 miesiące przede mną opowiadała o
        kobiecie której kazano rodzic aż ktg zaczęło piszczec gdyż zanikło tętno u
        dziecka.Może cos się zmieniło od tego czasu gdy rodziłam jednak trauma jaką
        przeżyłam kaze omijac mi ten szpital z daleka(pomimo dobrych lekarzy)i kolejny
        poród tylko na Madalińskiego,gdzie położne są bardzo ciepłe i pomocne.
    • mamamiszka Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 29.12.09, 11:59
      To przy okazji porównania mam pytanie- czy jeśli ma się wykupioną położną do
      porodu to wtedy automatycznie rodzi się na sali jednoosobowej? (tak jest na
      Żelaznej i wtedy i za położną i za jedynkę trzeba zapłacić). Słyszałam też że
      Izba Przyjęć działa na Madalińskiego o wiele mniej sprawnie, długo się czeka,
      jeden lekarz... Jakie macie doświadczenia?
      • majusia198273 Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 29.12.09, 13:36
        generalnie założenie jest takie że jak masz wykupioną położną to
        raczej na dwójce rodzić nie możesz. Będą robili wszystko zebyś
        dostała jedynkę.
        Wynika to chyba z tego że w umowie masz zapisane że z własną połozną
        możesz w drugiej fazie porodu przybrać dowolną pozycję co na sali
        dwuosobowej jest znacznie utrudnione.
        Na madalińskiego dwójki są bardzo małe, przedzielone jedynie
        parawanem od drugiego łóżka, nie ma drabinek i innych udogodnień.
        Chyba tylko piłka jest.
        Jak rodziłam tam w 2008r. to jak tylko ktoś miał swoją położną to
        mimo tego ze oficjalnie wolnych jedynek nie było to położna zawsze
        tak zakombinowała żeby taka jedynka się znalazła.
        Przypuszczam, że teraz pod tym względem raczej nic sie nie zmieniło.
        Z tym że na madalińskiego za jedynkę nie płacisz więc w tej chwili
        co najwyżej zapłacisz za położną 1200zł a jedynkę dostaniesz
        bezpłatnie.
        a co do izby przyjęć. Ja zajechałam ok. północy więc była tylko
        połozna i jeden lekarz. Nie wiem jak tam jest w dzień. Ale nie
        czekałam bo akurat nikogo oprócz mnie nie było. Położna ogólnie była
        miła i chyba chciała dobrze ale przez to jej dobrze załatwiła mi
        niepotrzebny pobyt w szpitalu na 4 dni przed porodem....
        ale w efekcie dobrze się skończyło bo jak zaczełam rodzić to akurat
        były wstrzymane przyjęcia więć w sumie miałam szczęście w
        nieszczęściu że zostałam przyjęta wcześniej bo już nie mogli mnie
        odesłać gdy się zaczeło.
        Ale jedno co mogę powiedzieć. Przy drugim dziecku to już człowiekowi
        wszystko jedno. Oby poród był lekki a z pielęgnacją to sobie już
        poradzisz ale przy pierwszym dziecku i takim natłoku jaki tam mają
        to na prawdę jest ciężko. Cieżko się doprosić o jakąś pomoc choćby
        przy karmieniu. Teraz już wiem na co się przygotować ale gdyby to
        było moje pierwsze dziecko a ja miałabym tą widzę którą mam teraz to
        mocno bym się zastanawiala czy wybrać ten szpital.
      • mamik2no Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 29.12.09, 20:48
        Tak, zapomniałam to minus dla Madalińskiego - izba przyjęć jest
        gorzej zorganizowana niż na Żelaznej.

        Jeśli ma się wykupioną położną są 2 sale porodowe poniekąd poza
        blokiem porodowym i tam są odbierane porody z własnymi położnymi.
    • jadis76 Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 29.12.09, 14:31
      ja rodzilam w odstępstwie 4 lat i moim zdaniem porównanie wypada zdecydowanie
      lepiej dla szpitala na żelaznej
      na żelaznej mialam wykupioną polożną, a na Madalińskiego lekarza, który wykonal CC
      samo CC zdecydowanie bardziej mi się "podobalo" na madalińskiego, ale wszystko
      co wydarzylo się później bylo tragiczne
      niemile polożne, bardzo niechętne do pomocy
      bylam świadkiem jak polożna potrząsala placzącym dzieckiem mówiąc ( do
      jednodniowego dziecka ) "chyba nie myślisz, że będziemy Cię nosily" ( dziecko
      urodzone przez CC, matka nie byla w stanie się podnieść z lóżka ), widzialam
      kilkugodzinne proszenie o wyjęcie cewnika, żeby pacjentka mogla pójść się umyć,
      trzaskanie drzwiami i zapalanie światla w nocy kiedy dzieci i my spalyśmy tylko
      po to, żeby zajrzeć do szuflady w szafce ( wychodząc polożna nie zgasila
      światla, ani nie zamknęla drzwi ) etc
      z żelaznej nie mam takich wspomnień; polożne same pytaly czy w czymś pomóc,
      przychodzily wielokrotnie nawet w takich sytuacjach,kiedy koleżanka z sali bala
      się przebrać dziecko; zawsze mile, cieple i serdeczne
      lekarze podczas obchodów na żelaznej oglądali moją ranę ( poród też byl
      zakończony CC ), sprawdzali wyniki
      na madalińskiego obchód polegal na pytaniu "dobrze się Panie czują ? to świetnie
      " i lekarz wychodzil
      raz trafila się tylko mila Pani pediatra,która gruntownie obejrzala dzieciaki i
      zlecila jakieś badania
      dodatkowym minusem jest możliwość odwiedzin od 13 ( przestrzegana ), ponieważ
      nie ma kto pomóc tym mamom, które nie są w stanie zająć się same dzieckiem (
      zaznaczam, że dotyczy to CC )
      może mialam wyjątkowego pecha na madalińskiego, a wyjątkowe szczęśćie na
      żelaznej ale gdyby nie moja cudowna lekarka,która cc wykonywala i gdyby nie
      pobyt na bloku porodowym przed cc, gdzie wszyscy byli niezwykle mili i serdeczni
      przygotowując mnie do cc oraz gdyby nie cudowna polożna Pani Basia, która
      pierwszej nocy po cc pomagala mi się zająć dzieckiem jeszcze na sali
      pooperacyjnej to nie moglabym o tym szpitalu powiedzieć nic dobrego
      no i jeszcze wizyty w przychodni przyszpitalnej przed porodem; na żelaznej
      bardzo dobrze zorganizowane, a na madalińskiego dużo gorzej
      • majusia198273 Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 29.12.09, 15:09
        hmmm ja na madalińskiego z odwiedzinami nie miałam żadnego problemu.
        Mama była ze mną dwa dni od rana do godziny 18-tej, później
        przyjeżdzał mąż. Z tym że jak pielęgniarki przychodziły kąpac
        maluchy to tatusiów wypraszały ale to było ok. g. 19-tej.
        Byłam po porodzie SN ale po nacięciu nie byłam w stanie się ruszyć,
        ani wyjść sama do łazienki bo mi się robiło słabo (straciłam dużo
        krwi)...
        Ale koleżanka która była po CC i leżała w tym samym czasie też nie
        miała problemu z odwiedzinami. Ale jeśli chodzi o pomoc to
        faktycznie kiepska. Dziewczyny po CC od razu były rzucane na głęboką
        wodę i musiały się same dzieckiem zająć. Generalnie jak sie
        poprosiło położną o pomoc np. przy karmieniu to zazwyczaj przyszła
        ale tylko na chwile i zaraz uciekała a ja np. miałam ten problem że
        dziecko się dobrze przysysało ale po kilku sekundach zaczynało się
        denerwowac że nic nie leci i już ssac nie chciało. Położna zazwyczaj
        przyszła przystawiła, po sekuncie stwierdzała że się dobrze przysysa
        i odchodziła a dla mnie po paru sekundach zaczynał się ten sam
        horror.
        Ale np. na porodówce na której spędziłam kilka ładnych dni przez
        brak wolnych łóżek na poporodowych... położne sa po prostu aniołami.
        Chętniej pomagały niż te z noworodkowego. Pocieszały. A studentki
        zajeły sie moim dzieckiem przez kilka godzin żebym ja mogła się
        zdrzemnąć i odpocząć.
        Tylko że taka pomoc dla początkującej mamy, która jeszcze nie bardzo
        wie co się z czym je to jest po prostu za mało.
      • mamik2no Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 29.12.09, 21:14
        albo ja miałam szczęście na Madalińskiego, a pecha na Żelaznej.
        zupełnie wszystko odwrotnie. Na Żelaznej doprosić się o cokolwiek
        graniczyło z cudem, a tutaj bez problemu.

        fakt, że wchodzą w nocy, ale mnie to nie przeszkadzało, zazwyczaj,
        któreś z dzieci płakało albo dostawało antybiotyk więc wejście
        położnej nie było kłopotliwe.
    • ev_ik Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 29.12.09, 17:41
      Ja mogę porównywać tylko IP obu tych szpitali, bo Madalińskiego w moich oczach
      wypadło fatalnie i będę ten szpital omijać szerokim łukiem.

      Z Madalińskiego zapamiętałam brud, toalety z których strach skorzystać, bo
      jeszcze człowiek się czymś zarazi i bardzo nieprzyjemny personel. Panie
      pracujące w IP bardzo opryskliwe, niesympatyczne, olewające pacjentki. Byłam
      świadkiem gdy spławiły kobietę, której odeszły wody i rozpoczął się jej poród -
      powiedziały, że nie ma miejsc i ma sobie szukać innego szpitala na własną rękę.
      Inne kobiety z ciążą zagrożoną godzinami czekały, żeby w ogóle zapisać się do
      lekarza, bo w końcu paniom odechciało się wychodzenia do pacjentek i zapisywania
      ich (zabrały nawet dzwonek, by nie niepokoić ich, gdy siedziały sobie w pokoiku
      i pewnie piły herbatkę).
      Czas oczekiwania na KTG: 3 godziny.

      Później jeździłam już na Żelazną i nigdy nie spotkałam się z podobnym chamstwem.
      • majusia198273 Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 10:53
        Nie chce tutaj bronić Madalińskiego ale oni na prawdę mają od groma
        roboty.
        byłam w szpitalu przez 6 dni. Część na patologii a reszta to
        porodówka i odział położniczy i powiem szczerze że owszem ciężko się
        doprosic o pomoc i panie bywają niesympatyczne ale one na prawdę
        mają ręce pełne roboty. Przy takim obłożeniu jest po prostu za mało
        presonelu, i z pewnymi rzeczami się nie wyrabiają. To oczywiście nie
        usparwiedliwa niegrzecznego zachowania ale wiem też że pacjentki też
        bez winy nie są bo nie jednej takiej z brzuchem się wydaje że jak
        już jest w ciązy to wszyscy powinni koło niej skakac jak koło jajka
        i często dostają taką odpowiedz i w takim tonie jak same się
        zwracają do personelu. Ja generalnie zawsze starałam się grzecznie
        pytać co i jak i zawsze dostawałam grzecznie odpowiedź na pytania. I
        nie widziałam, żeby połozne były opryskliwe nawet na IP. A że cięzko
        się było doprosić o pomoc... no cóż to już nie wynik chamstwa
        personelu tylko po prostu dużego obłożenia i za małej ilości
        personelu.
        Jedyna sytuacja kiedy położna była dla mnie niemiła to nakrzyczała
        że za dużo dziecku podaję mieszanki bo takie dziecko to jeszcze
        niedużo je... tylko że akurat moja córa urodziła się bardzo duża i
        jak inne niemowlaki zjadały po 10 - 20ml to moja chciała już 60ml
        ale połozna dziecka wtedy nie widziała bo byłam u niej w dyżurce
        więc jedyne o co mogę się przyczepic to że się nie dopytała o to.
        Ale ona też wróżka nie jest... w końcu większośc noworodków jest
        raczej standardowa.
        Jedynie jedna pania doktor wspominam bardzo źle. Młodziutka, ledwo
        co po skończonej szkole. Nie wiem jak się nazywała ale ciągle miała
        zły humor i ciągle coś dogryzała wychodząc z założenia że ja tam
        powinnam być encyklopedią widzy i jak ona rzuca hasło to ja powinnam
        wiedzieć co ono znaczy. Ale jak jej raz odpowiedziałam w takim tonie
        jak ona się do mnie zwracała i dalam do zrozumienia że nie jestem
        pieskiem do bicia to od razu zmienila nastawienie i później nawet
        sobie ze mną czasem żartowała.
        Nadal jednak uważam że pierwsze dziecko wolałabym rodzić w innym
        szpitalu gdzie mają mniej pacjentek i więcej czasu moga poświęcić na
        pomoc w pielęgnacji noworodka bo tego mi właśnie na madalińskiego
        zabrakło. Byłam zupełnie zielona w tym temacie i czasami to nawet
        nie wiedziałam o co pytać.
        Ale własnie wczoraj podjełam decyzję że moje drugie dziecko urodzę
        właśnie tam. Znam już szpital, personel. Sama się potrafię dzieckiem
        zająć włacznie z wykąpaniem więc mierna pomoc personelu już mnie nie
        przeraża smile
        a co do porównania Żelazna/Madalińskiego to osobiście uważam że
        Madalińskiego jest dużo lepiej przygotowanym szpitalem do
        przyjmowania kazdego porodu. Na żelaznej to wszystko dobrze jak nie
        ma komplikacji i dziecko zdrowe. I o tym wszyscy wiedzą że Żelazna
        stara się unikać cięzkich przypadków.
        Może tam i personel jest milszy ale co tu się dziwić. Jest to jeden
        z najdroższych szpitali w Warszawie. Przyjmują tyle pacjentek ile
        mogą i żeby się tam dostac to trzeba się mocno nakombinować bo z
        ulicy to się raczej sporadycznie zdarza żeby tam wejść i zostać.
        Personel tez zapewne zarabia nienajgorzej... Więc wszyscy mili i
        uśmiechnięci. A jak nie mają takiego dużego obłożenia to i mają czas
        na chodzenie po salach i pytanie co tam u pacjentek słychać i czy
        pomocy nie potrzeba.
        • i_nez_k_a Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 11:47
          majusia198273 napisała:
          A jak nie mają takiego dużego obłożenia to i mają czas
          > na chodzenie po salach i pytanie co tam u pacjentek słychać i czy
          > pomocy nie potrzeba.

          Sorry, ale pisanie, że na Żelaznej nie mają obłożenia i dlatego są mili wydaje
          mi się śmieszne. Chyba każdy wie, że to najprawdopodobniej najbardziej obłożony
          szpital w Warszawie (o czym sama napisałaś...)
          • dziub_dziubasek Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 11:53
            No, na Żelaznej niemal non stop jest kocioł (potrafi być 30 porodów jednego
            dnia). Ja leżałam tam 13 dni- i mimo takiego obłożenia położne miały czas
            pomagac w przystawianiu do piersi, zaglądały co jakiś czas do sal czy komus
            czegoś nie potrzeba. Czyli można mimo nawału pracy.
        • laminja Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 13:36
          > a co do porównania Żelazna/Madalińskiego to osobiście uważam że
          > Madalińskiego jest dużo lepiej przygotowanym szpitalem do
          > przyjmowania kazdego porodu. Na żelaznej to wszystko dobrze jak nie
          > ma komplikacji i dziecko zdrowe. I o tym wszyscy wiedzą że Żelazna
          > stara się unikać cięzkich przypadków.

          A na jakiej podstawie opierasz takie wnioski? Oba szpitale mają taki sam stopień
          referencyjności i takie same wytyczne odnoszące się m.in. do stopnia
          skomplikowania porodu jaki mogą wziąć na siebie. Każdy szpital z II stopniem
          referencyjności będzie unikał niektórych porodów, ponieważ są szpitale lepiej do
          tego przygotowane. Nie chodzi nawet o umiejętności lekarz, ale możliwości,
          sprzęt dostęp do lekarzy innych specjalności, itp. Pod tym względem te szpitale
          nie wiele się od siebie różnią.
          • majusia198273 Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 13:53
            to poczytaj sobie opinie na temat żelaznej... już nie raz na tym
            forum była poruszana kwestia tego że żelazna unika trudnych
            przypadków.
            A co do obłożenia. Owszem oba szpitale są obłożone i przyjmują dużo
            porodów tylko weź pod uwagę to że na żelazną jadą Ci co mają kasę,
            większośc korzysta z usług własnej połoznej, jedynek po porodzie
            itd. to nie jest szpital dla biednych. Co za tym idzie mają więcej
            personelu bo musza być przygotowaniu na to że dla tych płacących im
            niemałe pieniadze musza być na każde skinienie łapki.
            Na madalińskiego tez oczywiście są takie usługi ale znacznie mniej
            osób z tego korzysta. Na żelazną żeby się dostać to trzeba mieć i
            wykupioną salę jednoosobową, i własną połozną, najlepiej tez lekarza
            prowadzącego z tego szpitala a na jedyni po porodzie trzeba się
            zapisywać długo wcześniej. Na madalińskiego nie ma tego problemu.
            Nikt tam nie patrzy na to czy masz wykupioną położną, lekarza
            prowadzącego z tego szpitala czy co kolwiek innego. Nie robią takiej
            selekcji. Spróbuj urodzić na żelaznej za darmo i na madalińskiego...
            mogę się założyć ze z palcem w d... dostaniesz się na madalińskiego
            a z żelaznej odeślą Cię z kwitkiem.
            • i_nez_k_a Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 14:46
              Cóż majusia198273, ja znam kilka osób, które na Żelaznej za nic nie zapłaciły i
              urodziły. Zresztą na tym forum też bez trudu takie osoby znajdziesz - choćby w
              wątku "porównanie warszawskich szpitali-fakty".
              Radzę poczytać, zanim zaczniesz wyrażać takie opinie.
              • majusia198273 Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 15:21
                czytałam i to bardzo uważnie bo przez bardzo krótką chwilę miałam
                ten szpital na swojej liście. A poczytaj tez wątki o tym co
                dziewczyny robią żeby się tam dostać, o tym że większe szanse na
                przyjęcie mają te które mają skończoną szkołe rodzenia akredytowaną
                przez ten szpital, o tym że dobrze jest mieć własną położną bo wtedy
                raczej nie odeślą, o tym że niejednej pomogło to że miała lekarza
                prowadzącego z tego szpitala i na ich oczach odsyłano dziewczyny
                które trafiały tam z ulicy. To nie są informacje wyssane z palca.
                To że komuś udało się tam urodzić bez opłat jeszcze o niczym nie
                świadczy, po prostu przypadek, zwyczajny zbieg okoliczności że
                akurat mieli wolną salę i nie trafiła się inna rodząca, która ma tam
                położną lekarza czy znajomości.
                Znam wiele osób które próbowały dostać się do tego szpitala i Ci co
                liczyli na szczęście zazwyczaj lądowali w innym szpitalu... a znam
                wiele takich ktore za jeden poród zostawiły w tym szpitalu ponad 3
                tysiące zł i dostały się bez problemów ale oprócz wykupionej
                położnej mieli również lekarza prowadzącego z tego szpitala,
                wykupioną salę porodową, czasami nawet i wykupionego lekarza do
                porodu, i zarezerwowaną salę jednoosobową poporodową. Te dziewczyny
                oczywiście z ręka na sercu polecały Żelazną ale przy tym tez
                opowiadały ile ich kosztowało przyjęcie do tego szpitala.
                Jedno jest pewne... prędzej się dostaniesz z ulicy na Madalińskiego
                czy też do innego Warszawskiego szpitala niż na Żelazną. Jeśli komuś
                udało się dostać na Żelazną z ulicy to bardzo gratuluję sama nie
                pogardziłabym takim szczęściem chociażby ze względu na super miły i
                zawsze usmiechnięty personel smile ale z tego co pisała autorka wątku
                wiadć że i żelazna nie jest doskonała pod tym względem wink
                • ninjo Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.03.10, 22:05
                  na Madalinskiego bylam tylko raz na konsultacji i wspominam mile,
                  moge sie wypowiedziec tylko o Zelaznej. Mialam tam planowe cc 4,5
                  roku temu oraz sn dokladnie tydzien temu co do minuty smile

                  przede wszystkim na pewno nie jest tak, ze mozna sie tam dostac
                  tylko placac wszystkim dookola. Duzo jest watkow na tym forum o tym,
                  u kogo prowadzic ciaze, ktora polozna wykupic, jednak w praktyce
                  wiekszosc kobiet dostaje sie bez takiego "zabezpieczenia". Mialam
                  podczas tych dwoch porodow kontakt z ok. 20-stoma rodzacymi i kilka
                  z nich mialo prowadzona ciaze u lekarza z Zelaznej i zadna nie
                  wykupywala poloznej. Czyli sie da. Znam kilka osob, ktore nie
                  wykupywaly sali jednoosobowej do porodu czyli w zasadzie placily
                  tylko ew. za znieczulenie.

                  Ciezko mi uwierzyc w to, ze bylo kilka wrednych poloznych na
                  Zelaznej i nie mozna sie o nic doprosic. Za kazdym razem bylam
                  wiecej niz zachwycona podejsciem poloznych, lekarzy ginekologow,
                  pediatrow, az po salowe... W sumie ani razu nie mialam zadnej
                  merytorycznej uwagi do jakiegokolwiek zachowania. Wszyscy bardzo
                  uczynni, informowali o wszystkim. A lezalam na pooperacyjnej,
                  poporodowej, patologii i porodowce. Nie wyobrazam sobie rodzic w
                  innym szpitalu. Na Zelaznej wiem, ze bede potraktowana z godnoscia,
                  tak, jak bym chciala. Nawet jesli bede panikowala czy zadawala stos
                  pytan, to lekarze cierpliwie mi na nie beda odpowiadac.
                  Moge uwierzyc, ze jedna czy 2 polozne mogly miec gorszy dzien, bo to
                  kazdemu moglo sie zdarzyc, ale nie ze jest to regula na Zelaznej.
          • laminja Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 15:41
            Majusiu, nie pYtalam o to jak sie do ktorego szpitala dostac. Tylko o
            to skad Twoj wniosek dotyczacy niecheci do trudnych przypadkow akurat
            szpitala na Zelaznej zwlaszcza przy zestawieniu ze szpitalem na
            Madalinskiego. Forum nie jest pod tym wzgledem miarodajne. Skoro
            szpital na Madalinskiego jest wg Ciebie lepiej przygotowany (moze
            podasz zrodlo takiej informacji) to czemu nie ma wyzszego stopnia
            referencyjnosci? Rozumiem relacje z porodow, oceny personelu, ale nie
            zapedzajmy sie za daleko w wyciaganiu tego typu wnioskow, bo nie wiemy
            jak te obiegowe opinie maja sie do faktow.
            • majusia198273 Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 16:04
              to jest akurat obiegowa opinia, którą dość często słyszałam zarówno
              od dziewczyn które już nie raz rodziły ale też i czasem od lekarzy.
              Na forum tez się z tym nie raz spotkałam.
              Tzn. stopień referencyjności może i mają taki sam ale Żelazna unika
              trudnych przypadków. Nie wiem jakie są statystyki bo tego nikt
              raczej nie udostępnia do wiadomości publicznej. Przynajmniej mi się
              nie udało nic znaleźć na ten temat co by np. dawało jasne statystyki
              ilość przyjętych porodów powikłanych w danym szpitalu do ilości
              wszystkich porodów.
              A co do referencyjności to obiło mi się o uszy, ze Madalińskiego po
              rozbudowie szpitala chyba będzie miał dużą szansę na usyskanie III
              stopnia referencyjności.
              • laminja Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 16:21
                Jest wiele obiegowych opinii na temat warszawskich szpitali, ale wiele
                z nich nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistosci. Co tznaczy unikac
                trudnych przypadkow? Wiekszosci komplikacj podczas porodow nie da sie
                przewidziec. Na Zelaznej rodza kobiety z najrozniejszymi chorobami - o
                czym rowniez przeczytasz na tym forum i beda to informacje z pierwszej
                reki. Nie da sie stworzyc statystyk powiklanych porodow, bo zbyt wiele
                czynnikow trzebaby brac pod uwage. Wiekszosc powiklan w poloznictwie
                pojawia sie nagle. Gdyby sie dalo je przewidziec to by do nich nie
                dochodzilo, wiec teoria o unikaniu trudnych przypadkow jest dziwna.
                Bierz przy tym pod uwage, ze czasem szpital odsyla pacjentke nie
                dlatego, ze sobie z nia nie poradzi, ale np ze wzgledu na bardzo
                wysokie oblozenie. Nie do konca rozumiem tego typu argumenty. Czemu
                maja sluzyc, zwlaszcza kiedy sa oparte na niesprawdzonych i
                niepotwierdzonych informacjach.
                • i_nez_k_a Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 16:29
                  Zgodzę się, że dyskusja odbiega od tematu.
                  "Jak się dostać na Żelazną" jest kilka wątków niżej...
                  Podobnież "polećcie położną ze szpitala na Madalińskiego"...
                  Wątek ma służyć możliwie obiektywnemu porównaniu szpitali a nie opisywaniu co
                  ktoś zrobił, żeby się do jednego z nich dostać.
                  Pozdrawiam
        • ev_ik Re: Żelazna i Madalińskiego - porównanie. 30.12.09, 18:16
          majusia198273 napisała:

          > Na żelaznej to wszystko dobrze jak nie
          > ma komplikacji i dziecko zdrowe. I o tym wszyscy wiedzą że Żelazna
          > stara się unikać cięzkich przypadków.

          Kobieto, jeśli wygłaszasz na publicznym forum takie opinie to chociaż podaj
          jakieś konkrety. "Wszyscy to wiedzą", czyli nikt. Nie wiem po co pleść trzy po
          trzy takie bzdury...

          Moją zagrożoną ciążę prowadzę właśnie na Żelaznej. Z cudownego Madalińskiego
          uciekłam niemal z krzykiem, co dla mnie osobiście jest dostatecznym dowodem na
          to, który szpital unika trudnych ciąż.
Pełna wersja