po porodzie, rydygier-łódź

13.01.10, 23:56
rozmawiałam dziś z koleżanka której siostra rodziła miesiąc temu w
szpitalu rydygiera. z tego co zrozumiałam podobno nikt z rodziny nie
może wchodzić na salę gdzie przebywa się już z dziećmi po porodzie i
tak a ż do wypisu. i jeśli chce się wyjść np. do toalety to dziecko
zostaje pod opieka innych kobiet z sali. czy to prawda?
i jeszcze jedno pytanie: czy szpital może odmówić przyjęcia? co
wtedy? szuka się szpitala samemu?
pozdrawiam
    • mammajowa Re: po porodzie, rydygier-łódź 15.01.10, 21:43
      to z salami to prawda. co do pytania o odmowę przyjęcia: możliwe, ale bardzo
      rzadkie. poza tym jeśli nie przyjeżdżasz karetką (tylko autem/taxi itp) to marne
      szanse ze ci odmówią, chyba, ze maja nadkomplet solidny. wtedy muszą cie
      odtransportować tam, gdzie miejsca są.
    • mampka Re: po porodzie, rydygier-łódź 26.01.10, 18:02
      Chodzi o to, żeby odwiedzający nie siedzieli na sali i nie nosili dzieci, ale Ty
      możesz wyjść do gości na korytarz są stoliki i krzesełka. Jak chcą obejrzeć
      dziecko to mogą sobie stanąć w progu i Ty możesz im pokazać Malucha.
      Ma to też inne znaczenie, goście nie oglądają pokrwawionych prześcieradeł,
      ściągania pokarmu czy masowania gołych piersi, co jest dla niektórych krępujące.
      Jak leżałam tam bardzo sobie chwaliłam ograniczenie godzin odwiedzin do 2 godzin
      na raz i właśnie to, że w sali można było spokojnie wietrzyć rany poporodowe, bo
      nikt obcy nie wchodził.
      Jak idziesz do toalety możesz odwieźć dziecko do pielęgniarek tylko czy ma to
      sens? Unika się wywożenia dzieci poza salę, a jak jest inna mama na sali to nie
      ma problemu z zostawieniem.
      Szpital ma prawo odmówić przyjęcia tylko w razie braku wolnego miejsca.
    • eelenaa Re: po porodzie, rydygier-łódź 07.02.10, 00:18
      Na sale nikt nie może wchodzić,nawet ojciec dziecka(chyba,że na chwilkę zostawić
      coś co Ci jest potrzebne,lub wtedy gdy na sali nie ma dzieci).Wierz mi,po
      porodzie nie będziesz miała ochoty na odwiedziny!Dziecko możesz bez strachu
      zostawić na sali z innymi matkami,a po za tym zaraz obok jest położna,która
      pilnuje i czuwa nad wszystkim.Ja jestem bardzo zadowolona z pobytu w tym
      szpitalu.Położne są na prawdę do Twojej dyspozycji dzień i noc i pomagają we
      wszystkim.Pilnują żebyś sama nie wstawała z łózka,a jak Twoja dzidzia płacze
      zbyt długo to zaraz się przy niej zjawiająsmileCo do godzin odwiedzin raczej nie są
      przestrzegane.Każdy przychodzi kiedy chce.Ja leżałam na sali z marudą,która nie
      chciała karmić dziecka bo ją piersi bolały i ciągle wołała położną,żeby
      dokarmiła jej dziecko,wtedy położne się denerwowały.Jak nie będziesz sama
      sprawiała problemów to na pewno będzie Ci łatwiejsmile
      • katisza Re: po porodzie, rydygier-łódź 07.02.10, 13:14
        Jak nie będziesz sprawiała problemów to będzie lepiej ....
        Czyli co , trzeba lezec i się nie odzywać i byc ciągle
        usmiechniętą ,
        Urodziłam tam jedno dziecko i więcej tam nie nie zaciągną .
        Minęło juz sporo czasu , więc nie piszę tego rozzalona po wyjsciu ze
        szpitala.
        Moje dziecko urodziło się o wadze 4500 kg , na skierowaniu do
        szpitala miałam zaznaczone duze dziecko , pierwszy poród kleszcowy .
        Kazdy lekaz się smiał , ze duze nie będzie , ja się nie upierała nie
        byłam natrętna nawet ordynator sią zazekał , ze nie więcej niz 3800
        ( robili usg)
        Dziecko urodziło się ledwo .Zaklinował się barkami i nie mógł zrobić
        zwrotu i dalej się rodzic .Długo połozna go męczyłą , aby zrobił
        obrót i wyszły barki .
        Pozniej kazdy unikał mnie jak ognia ,.Dziecko miało złąmany
        obojczyk .
        Ja po takim porodziee ledwo wstałam i nie czekałam łaskawie jak ktos
        mi pomoze a mąz nie mógł wejsć .
        Sama przewijałam , karmiłam , a wyciągnąc z łozeczka 4500 kg ze
        zmasakrowanym kroczem nie było mi łatwo .
        Jak prosiłąm ,z eby nie dokarmiać mi dziecka to i tak nie słuchały ,
        bo jak spadnie na wadze to szybko nie wyjdę .
        Na porodówce połozna mowiła inny apgar niz był wpisany w dokumenty .
        To była ochrona ordynatora.
        Nikt mi nie mówił jakie mogą byc konsekwencje tego zdarzenia .
        Synek potem był unieruchomiony przez 3 tyg , wizyty u neurologów
        podezenie uszkodzenia spoltu barkowego .Nie ruszał rączką .
        Jak wychodzilismy rozmawialismy z ordynatorem czemu nie zrobiono mi
        cięcia .Jestem drobna ( moja waga to 49 kg )pierwszy poród
        kleszcowy .
        On beszczelenie odpowiedział takie złamanie to nic , poza tym
        jakmamy ale to do lekarza który robił usg .Ale przeciesz to on nie
        zgodził się na cięcie i to jego lekarz robił usg .

        Do tej pory jak lekarze pytają o wagę dziecka i patrzą na mnie to są
        zdziwieni jak mogłam rodzić normalnie .
        Poza tym warunki higieniczne i warunki intymnego porodu najgorsze z
        naszych Łodzkich szpitali
        • smonik Re: po porodzie, rydygier-łódź 08.02.10, 07:07
          Paskudny szpital, więcej tam raczej rodzić nie będę, teraz myślę o
          Matce Polce, chociaż to dla mnie drugi koniec miasta. Zakaz
          wchodzenia na salę jest do dupy, i tak drzwi są wciąż otwarte i
          widać o się dzieje na sali, a pomóc rodzina nie może, nawet pod
          prysznic trudno wyjść. Zresztą są tylko dwa na korytarzu na cały
          oddział. Sale okropne, wąskie, ciemne. Nie wspominając o tej do
          porodów - więcej intymności można mieć rodząć na dworcu winkPołożne
          leniwe, piją kawkę, nie pomogą, opieprzą. Tytuł szpitala przyjaznego
          dziecku to pomyłka u nich. Opieka lekarska zdawkowa, obchód na sali
          trwa 10 s., pytanie "i jak?" bez podnoszenia wzroku.
        • eelenaa Re: po porodzie, rydygier-łódź 08.02.10, 13:38
          katisza ja też męczyłam się przy porodzie bo też urodziłam duże dziecko
          sn(4200),a na USG lekarz twierdził,że waga dziecka to ok 3500.Pisząc o nie
          sprawianiu problemów miałam na myśli to,że trzeba słuchać się tego co mówi
          lekarz i położne.Moja córka w drugiej dobie życia straciła na wadze,więc położna
          dokarmiała ją ,żebym nie musiała dłużej zostać w szpitalu.Inna położna na nocnej
          zmianie przychodziła co jakiś czas pytać,czy nie chcemy wstać do ubikacji i
          zabroniła nam chodzić bez jej pomocy w pierwszej dobie po porodzie.Nie chodzi o
          to,żeby leżeć,uśmiechać się i nie robić problemów,ale znam przypadek kiedy matka
          rodząc dziecko schodziła non stop z fotela,bo powiedziała,że nie będzie
          rodzić,póki nie dadzą jej znieczulenia,nie pozwoliła na lewatywę i prawie
          zadusiła własne dziecko.Dopiero lekarz zrobił jej cc bez jej zgody.Oczywiście są
          przypadki,kiedy to szpital ponosi winę za problemy przy porodzie,nie twierdzę,że
          lekarze i położne są cacy ale w niektórych przypadkach bardzo dużo zależy od nas
          samych.
          • sroka75 Re: po porodzie, rydygier-łódź 08.02.10, 13:49
            >Dopiero lekarz zrobił jej cc bez jej zgody
            słucham..??? ogłuszył ją ciężkim przedmiotem i pokroił? masz niezłą
            fantazję...nie ma cowink))
            >ale znam przypadek kiedy matk
            > a
            > rodząc dziecko schodziła non stop z fotela,bo powiedziała,że nie będzie
            > rodzić,póki nie dadzą jej znieczulenia,nie pozwoliła na lewatywę i prawie
            > zadusiła własne dziecko.
            od kiedy schodzenie z fotela i brak lewatywy "dusi dziecko"...powinnaś książki
            pisać...naprawdęwink)...potrafisz ludzi rozbawić...hm, to w sumie zaletawink)
          • 987ania Re: po porodzie, rydygier-łódź 08.02.10, 23:14
            > a
            > rodząc dziecko schodziła non stop z fotela,bo powiedziała,że nie będzie
            > rodzić,póki nie dadzą jej znieczulenia,nie pozwoliła na lewatywę i prawie
            > zadusiła własne dziecko.Dopiero lekarz zrobił jej cc bez jej zgody.

            no tak bo bez fotela urodzić się pewnie nie da.
            Ale ta cesarka bez zgody? To co ubezwłasnowolnili ją?
            Większych bzdur dawno nie czytałam!
            • eelenaa Re: po porodzie, rydygier-łódź 09.02.10, 21:20
              Chodzi tu o fotel do porodu.Tak trudno się domyślić??A jeśli chodzi o cc bez jej
              zgody to dostała jakiś zastrzyk,żeby się uspokoiła i potem zrobili jej cc.Wiem
              co piszę,bo bliska mi osoba pracowała kiedyś w Madurowiczu i tam mieli taką
              sytuację.Dziecko było przez 2 minuty niedotlenione i to tylko z winy matki.Masz
              coś do mojej wyobraźni??To raczej Tobie jej brakujesmileW każdym razie życzę
              wszystkim matkom wkrótce rodzącym,żeby miały łatwe porody bez komplikacjiwink
              • sroka75 Re: po porodzie, rydygier-łódź 10.02.10, 10:22
                > Chodzi tu o fotel do porodu.
                Wiem ale czy bez fotela do porodu urodzić się nie da? chociaż fakt, niektórzy
                sobie tego nie wyobrażają...
                >A jeśli chodzi o cc bez je
                > j
                > zgody to dostała jakiś zastrzyk,żeby się uspokoiła i potem zrobili jej cc.
                na każdą operację trzeba podpisać zgodę (wyjątek osoby nieprzytomne- czy ta pani
                była nieprzytomna? czy tylko się uspokoiła i w końcu podpisała?)nie wiem ile lat
                temu to było i szczegółów (sama znasz to z drugiej ręki i prawdopodobnie
                podkoloryzowane)ale taka sprawa pachnie prokuratorem...
                zresztą kręcisz jak nie wiem co: była na fotelu cały czas? czy tylko na czas
                parcia? i co miała siłę tak schodzić i wchodzić? wiesz na jakim etapie porodu
                była? może można było dać znieczulenie? nie mieli żadnego? nie mogli jej dać?
                czy nie chcieli? inaczej nie potrafili uspokoić? wszystko zwalasz na kobietę a
                nie wiadomo jak była traktowana przez personel (chociaż można się domyślić)i jak
                przebiegał ten poród? powtarzam, znasz historie z drugiej ręki od pracownika
                szpitala(czyli tylko z jednej strony)i opowiadasz "mrożące krew w żyłach
                historie"...
    • eelenaa Re: po porodzie, rydygier-łódź 12.02.10, 00:20
      Opisałam tą sytuację po to,żeby dać do zrozumienia niektórym kobietom,jak bardzo
      są przewrażliwione na swoim punkcie.Zwróć uwagę,że co druga kobieta narzeka na
      to,że sama musiała przewijać dziecko,że nikt jej nie pomógł się umyć itp. bo
      najlepiej pewnie by wcisnęła dziecko do opieki komuś innemu a sama leżała i
      użalała się nad sobą,jakie to ona straszne męki przeżyła i jak bardzo ją boli.Ja
      po porodzie nie prosiłam nikogo o pomoc i nie wymagałam też tego od innych,bo to
      jest tylko i wyłącznie mój obowiązek.Swoje dziecko pierwszy raz przewinęłam i
      przebrałam sama i nie czekałam aż zjawi się położną,która zrobi to za
      mnie.Współczuję tym kobietom,które zostały w jakiś sposób skrzywdzone przez
      szpital i nikomu tego nie życzę.
      • em.haa Re: po porodzie, rydygier-łódź 12.08.10, 18:20
        Czy któraś z Was mogłaby mi przytoczyć tę listę "wyprawkową" która należy zabrać
        do tego szpitala?
Pełna wersja