cesarskie cięcie w szpitalu narutowicza w krakowie

22.01.10, 15:10
Mam pytanie do dziewczyn, które miały cesarskie cięcie w szpitalu narutowicza w Krakowie. Będę miała planowo cesarkę w lutym ze względów okulistycznych. Jak wygląda opieka poporodowa, czy mąż może odwiedzać mnie i dziecko po cc, czy dziecko jest cały czas z mamą po porodzie. Będę wdzięczna za wszelkie odpowiedzi i wskazówki dotyczące tego szpitala smile
    • ewci-a-123 Re: cesarskie cięcie w szpitalu narutowicza w kra 22.01.10, 18:47
      Witam,ja miałam cc w Narutowiczu 2,5 roku temu jest to trochę czasu
      temu,nie miałam planowanego ale tak wyszzło nie byłam zadowolona
      bardzo kiepsko mi zrobili(dr.Jankiewicz)(półtora roku się leczyłam
      po cięciu),opieka po nie była rewelacyjna zadowolona byłam tylko z
      2 pielęgniarek ale nie pamiętam nazwisk. Na sali pooperacyjnej w
      której się leży w 1 dobie nikt nie mógł wchodzić nawet mążcryingale
      później jak najbardziej ja akurat trafiłam potem na sale w nowej
      części 3 osobową z łazienką z niskim łóżkiem i to był duży p[lus.
      Ale generalnie opatrunku nie zmienianno mi codziennie bo twierdzili
      że nie ma takiej potrzeby,po 5 dniach jak sam odpadł to później była
      panika bo wdało się zakażenie i mało brakowało abym nie znalazła się
      na tamtym świecie,teraz jestem w 2 ciąży i napewno nie wybiorę
      Narutowicza,też bedę miała cesarkę teraz wybieram Rydgiera,ma dobra
      opinię i dobrą opiekę w trakcie i po,pozdrawiam i życzę
      powodzenia,może wypowiedzą się dziewczyny,które miały niedawno cc
      może się coś zmieniło na lepsze.
      • marcelinka74 Re: cesarskie cięcie w szpitalu narutowicza w kra 23.01.10, 17:40
        Dziękuję za szybką odpowiedź, muszę się zastanowić. W każdym razie dam znać jak poszło wink. Jeśli możesz to napisz mi jeszcze czy dziecko jest cały czas z matką po cc czy pielęgniarki też się nim zajmują. Dzięki za pomoc i życzę powodzenia i milszych wrażeń ze szpitala wink)))
        • ewci-a-123 Re: cesarskie cięcie w szpitalu narutowicza w kra 23.01.10, 21:44
          Dziecko jest cały czas z mamą,nie zabierają dziecka nawet na kąpiel
          trzeba samemu iść z dzidzią nie kąpią na sali,pierwszy dzien jak
          wstałam to nie byłam wstanie przejsc z synkiem nawet kilku krokow a
          co dopiero jechac przez caly korytarz na kapiel mąz jeżdził tzn
          zawoził malego i po kapieli odbieral i przywoził mi na sale,ale bylo
          dobrze z tym że nie gonily pielegniarki specjalnie,nie wiem jak
          teraz jest,mąz siedzial z nami nawet do 22 choc odwiedziny byly do
          20,życze milego porodu smile
    • acha111 Re: cesarskie cięcie w szpitalu narutowicza w kra 09.02.10, 22:29
      Mój syn w Narutowiczu wyciągany (prawie 3,5 roku temu), traumy nie
      mam wink Dla mnie było ok, trafiłam na spoko położne, lekarze
      przychodzący inaczej oglądają kobiety po porodzie sn (większe
      zainteresowanie), u mnie rana zakryta więc się tylko pytali czy nie
      boli za bardzo i czy było
      wypróżnienie (ale romantyzmem powiało wink).
      Ojciec dostaje dziecko na ręce zaraz po wyciągnięciu, potem maluch
      jedzie z matką na pooperacyjną - tam z zasady nie ma wizyt, męża mi
      wyjątkowo wpuścili na chwilę, bo akurat byłam sama na sali,
      zapakowali go w kaftanik i mógł z nami posiedzieć. Na drugi dzień
      już na normalnej sali więc wizyty dozwolone (tak jak pisała
      poprzedniczka - nikt nie miał pretensji jak mąż wyszedł po 20).
      Dziecko cały czas z matką - marnie jeśli chodzi o pierwsze chwile po
      cc, kiedy to nie możesz podnieść nawet głowy (po zzo) - ale za
      opłatą może dyżurować przy tobie całą noc pielęgniarka (jakaś
      niewielka kwota, oficjalnie przez przełożoną pielęgniarek
      ogranizowane, czyste zasady).
      Jak poczekasz to przyszłego tyg to ci powiem czy dalej tak jest wink w
      piątek mam tam drugą cc.
      • marcelinka74 Re: cesarskie cięcie w szpitalu narutowicza w kra 11.02.10, 20:52
        W takim razie życzę powodzenia i czekam na jakieś info jak poszło!!! Ja
        mam jeszcze z tydzień i też pójdę pod nóż wink ale pocieszyłyście mnie
        bardzo że mąż może odwiedzać żonkę i dziecko więc się już nie boję.
        pozdrawiam!!
        • szczesliwamama222 Re: cesarskie cięcie w szpitalu narutowicza w kra 12.02.10, 12:01
          ja rodziłam sn w Narutowiczu rok temu ale pobyt tam wspominam
          strasznie do tej pory mam traume opieka straszna z wyjątkiem 2 czy
          trzech pielęgniarek i może 3 lekarzy reszta masakra warunki straszne
          chyba że dostaniesz się do nowego skrzydła cesarek najwięcej robią
          Jankiewiczowie (syn i ojciec) syn bardzo miły, dowcipny, (czasami
          aż za bardzo) ojciec nie miły ale ponoć kompetentny podczas mojego
          pobytu (21 dni) było straszne dużo cesarek kilka pań miało
          powikłania , wdało się zakażenie, wysoka temperatura, antybiotyki,
          dwóm pękły szwy ,panie leżą na pooperacyjnej 12 h potem na zwykłej
          opiekują się dziećmi i zawoża na kąpiel co jest trudne ( długą drogę
          trzeba przebyć do pokoju gdzie kąpią) odwiedziny zazwyczaj
          przeciągają się do 22 i raczej nie robią problemu (zależy od tego
          kto jest na dyżurze) ja radziłabym poszukać innego szpitala przede
          wszystkim ze względu na zlą opiekę i ZERO wsparcia ze strony
          personelu (za wyjątkami)
        • milkavanilka Re: cesarskie cięcie w szpitalu narutowicza w kra 12.02.10, 12:23
          Marcelinko, WYBIERZ INNY SZPITAL !!!
          Ja rodziłam tam kilka lat temu sn, miałam opłaconą położną więc poród ok- tym
          bardziej, że poszło błyskawicznie, po porodzie przewieziono mnie na salę
          pooperacyjną ("pocesarkową"), mało kto się mną interesował, po kilku godzinach
          przeniosłam się na salę zwykłą- dziecko jest cały czas przy matce, nie spałam
          przez trzy dni- jak nie moje płakało to robiły to dwa pozostałe, pod koniec
          miałam już halucynacje sad
          Pielęgniarki generalnie niemiłe- może ze dwa chlubne wyjątki potwierdzające
          regułę...
          Drugie dziecko rodziłam gdzie indziej- mam porównanie- Narutowicz to koszmar.
Pełna wersja