Czy warto "mieć swoją" położną na Starynkiewicza?

02.02.10, 02:38
Czy warto starać się o "swoją" położną w szpitalu przy pl.Starynkiewicza? W
szkole rodzenia przekonują, że wszystkie panie są kompetentne etc., ale
opowieści pracujących tam pań o tym, że na 1 dyżurującą położną przypada
czasem aż 6 położnych powodują, że można mieć wątpliwości.

Czy taka położna jest z rodzącą przez te 2 godziny po porodzie, czy tylko na
czas akcji w boksie porodowym?

Będę wdzięczna za sugestie!

Pozdrawiam,

Czuła
    • strusiek_m Re: Czy warto "mieć swoją" położną na Starynkiewi 02.02.10, 09:35
      Moim zdaniem - warto.
      Mój poród zakończył się wprawdzie CC, ale był wywoływany, więc
      zaczynał się "naturalnie", na sali porodowej. A jako że w tym samym
      czasie i na tym samym etapie rodzenia była koleżanka w sąsiednim
      boksie, to jedna położna musiała "obsługiwać" nas dwie, co nie
      zawsze było - przynajmiej moim zdaniem - wystarczające. Natomiast
      nie wiem, jak to jest z tą obecnością po porodzie. Raczej widziałam,
      że przy kobietach, które urodziły SN i leżały na korytarzu byli ich
      bliscy i położne z dyżuru.
      Poza tym, na sali ze mną leżała dziewczyna, która miała swoją
      położoną przy porodzie i była z niej - i z samego faktu posiadania
      tej swojej położnej - bardzo zadowolona. Widziałam, że nawet jak nie
      było tej położnej w szpitalu, a dziewczyna miała jakieś problemy, to
      dzwoniła do niej i uzyskiwała pomoc.
      Pozdrawiam,
      Monika
    • kettym Re: Czy warto "mieć swoją" położną na Starynkiewi 03.02.10, 14:43
      ja rodziłam w listopadzie na starynkiewicza i miałam swoja położną.
      Dzięki niej poród trwał szybko, miałam szybko miejsce w sali
      porodowej (bo było 6 rodzących na 3 sale, więc 3 dziewczyny z mniej
      zaawansowanym porodem chodziły po korytarzu). Ona zadbała o to, żeby
      jak najmniej bolało, to znaczy dostałam wszystko co mozliwe, żeby
      złagodzić ból. Po porodzie była ze mną do czasu, aż zawieźli mnie na
      salę poporodową i aż sama nie podziękowałam jej za pomoc. Koszt
      niestety jest duży, ale uczucie psychiczne tego dnia jest
      najważniejsze wink
      • lemurka3 Kettym 04.02.10, 18:57
        napisz mi z kim rodziłąś i jak było z ochroną krocza
        • sroka75 Re: Kettym 07.02.10, 17:20
          > napisz mi z kim rodziłąś i jak było z ochroną krocza
          ochrona krocza? na Starynkiewicza?...w cuda wierzysz?
          • malinaa79 Re: Kettym 08.02.10, 08:09
            nie wiem jakie masz doświadczenia, ale kilka moich koleżanek nie nacięto (przy
            drugich porodach, bo pierowródki tną jak leci)
            • sroka75 Re: Kettym 08.02.10, 11:42
              ale kilka moich koleżanek nie nacięto (przy
              > drugich porodach,
              Ach, cóż za łaskawink
              pierowródki tną jak leci)- no własnie..sad "nowoczesna" klinika...taaa
        • kettym Re: Kettym 08.02.10, 14:38
          rodziłam z P. Grażyną
          a ochrona krocza - no cóż, podobno bez tego bym nie urodziła, tak mi
          powiedziano, ale fakt, że moje dziecię było bardzo duże, więc mi
          podczas porodu to już było wszystko jedno, oby się skończyło wink
      • czula_b Re: Czy warto "mieć swoją" położną na Starynkiewi 06.02.10, 16:38
        dzięki smile no ja się waham strasznie smirk
        • majusia198273 Re: Czy warto "mieć swoją" położną na Starynkiewi 07.02.10, 10:11
          Ja rodziłam dwa lata temu bez położnej na madalińskiego, ale myslę
          że procedury raczej się bardzo nie różnią. Tam też na jedną położną
          z dyżuru przypada kilka położnic.
          Wygląda to tak ze w I fazie porodu położna przychodzi co jakiś czas
          sprawdzic rozwarcie, wszystko pewnie zależy od natłoku rodzących u
          mnie akurat mniej więcej raz na godzinę wpadała w porywach dwa razy.
          w II fazie porodu połozna jest z tobą cały czas bo jest to faza
          wypierania dziecka i ona musi to nadzorować, chronić krocze itd. Jak
          się dziecko urodzi to położna znika do innych rodzących. Ty
          zostajesz z dzieckiem na ok. 2 godziny na sali poporodowej i
          przychodzi do Ciebie co jakiś czas albo położna albo lekarz żeby
          sprawdzić jak się czujesz.
          Teraz będę rodziłą drugi raz w lipcu i tym razem wykupuję sobie
          opiekę położnej przy porodzie... po pierwsze zeby zagwarantować
          sobie miejsce w szpitalu po drugie nie chce rodzić w pozycji leżącej
          a akurat w umowie z położną mam zagwarantowane na madalińskiego że
          II fazę porodu mogę rodzić w dowolnej pozycji. NO a poza tym położna
          będzie ze mną bez przerwy również w I fazie porodu i wtedy też
          doradza różne pozycje mogące przyspieszyć poród a jednocześnie
          zminimalizowac ból porodowy.
    • solange1 Re: Czy warto "mieć swoją" położną na Starynkiewi 11.02.10, 01:04
      Rodziłam na Starynkiewicza dwa razy - pierwszy raz ze "swoją" położną, drugi - z
      położną z dyżuru. Nie widzę żadnej różnicy w podejściu do mnie, do męża i opiece
      nad dzieckiem - za każdym razem było ono bez zarzutu. No więc uważam, że nie
      warto smile
      Co do ochrony krocza - wydaje mi się, że od 2007 r. (pierwszy poród) zmieniło
      się podejście położnych do tego tematu. W 2009 r. nie byłam cięta, podobnie jak
      koleżanka z pokoju (pierworódka).
      Po raz kolejny polecam ten szpital.
      • czula_b Re: Czy warto "mieć swoją" położną na Starynkiewi 11.02.10, 13:37
        Och, Solange, to pierwszy od dawna tak krzepiący post smile
        Należysz do rzadkiego grona wybranek, które nie narzekają na Starynkiewicza -
        dzięki za wsparcie smile))
    • lemurka3 Re: Czy warto "mieć swoją" położną na Starynkiewi 22.02.10, 15:49
      Zdecydowałam sie na p.Rombel, dziś rozmawiałyśmy, super babka, mam nadzieję ze
      fajnie będzie się razem rodziło, jest zwolenniczką ochrony krocza i w miarę
      możliwości aktywnego porodu.
Pełna wersja