Czy nikt nie rodzi w Orłowskim?

19.02.10, 08:59
Dziewczyny, aktualnych info o warunkach, przebiegu, atmosferze i
opiece podczas/po porodzie na tym forum jak na lekarstwo.
Czyżby nikt tam nie rodził?
Jeżeli zdarzy się jednak jakiś wyjątek, proszę o info, czy warto
mieć swoją położną, czy szpital OK, czy jestecie zadowolone z
przebiegu porodu, czy narzucają pozycję, czy opieka nad
dzieciaczkami OK, jak wygląda 'opieka' laktacyjna? Dzięki!
    • zowek Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 22.02.10, 19:58
      Rzeczywiście info o tym szpitalu na forum jak na lekarstwo. To dziwne, bo jak
      jak rodziłam to było duże obłożenie. Urodziłam tam 28.10.2009, poszłam za
      lekarzem prowadzącym, który polecił mi położną - bardzo chciałam mieć
      indywidualną opiekę podczas porodu. Opieka podczas porodu bardzo dobra, choć nie
      był to poród moich marzeń. Położna do końca zachowała pozory naturalności, a jak
      przyszło co do czego to wylądowałam na łóżku. Faktem jest, że byłam w takim
      stanie, że zupełnie mi to nie przeszkadzało. Niestety mają swoje procedury i
      zaraz na wstępie zakładają wenflon, nie wiem po co, z którego usunięciem był
      problem, bo nie miał kto tego zrobić już na oddziale poporodowym. Wszystkie
      spotkane przeze mnie kobitki bardzo sobie chwaliły porody, większość położnych.
      Po porodzie na oddziale jest się pozostawionym samemu sobie.W nocy położne
      znikały jakby po ziemią. Ogólnie czysto, w łazienkach są środki higieniczne,
      choć mój maluszek dzień po powrocie do domu miał już zaropiały pępek i oczy -
      bakteria szpitalna. Bardzo nie podobał mi się plan dnia, obchody położniczy,
      pediatryczny ciągnęły się do południa, w międzyczasie toaletka dziecka
      (przemywanie oczu i pępka na sali przy matce), śniadanie, którego nie było gdzie
      odstawić, totalny brak koordynacji. Bardzo troskliwa opieka pediatryczna, jak
      trzeba wykonują różne badania, podpowiadają, dmuchają na zimne. Na koniec pobytu
      wielka wpadka - do sali przywieziono mocno przeziębioną kobitkę - nie mają
      izolatki na takie okazje. Wściekłam się, ale miałam już wypis w ręku więc do
      czasu wyjścia spacerowałam z maluszkiem po korytarzu. Z perspektywy wydaje mi
      się, że to było niedopuszczalne. Podczas dwudniowego pobytu nie spotkałam
      położnej laktacyjnej. I teraz już chyba wiem, dlaczego tak mało jest info o tym
      szpitalu, to bardzo przeciętny szpital, nic specjalnego, krzywdy nie zrobią, ale
      bez rewelacji. Bardzo żałuję, że lekarz prowadzący, którego sobie bardzo cenię
      pracuje właśnie w tym szpitalu. Gdybym miała jeszcze raz wybierać, chyba nie
      zrezygnowałabym z marzeń i zbierała do skarbonki na św.Zofię.
      • dexon Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 23.02.10, 21:08
        Ja właśnie wróciłam z patologi ciąży i rzeczywiście myślę,że porodów ostatnio
        było mało, bo oddział był zamknięty z powodu panującej sepsy i dezynfekcji.
        • vittoria.vetra Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 25.02.10, 11:47
          Dexon,
          Wysłałam do ciebie pytanko, możesz mi odpowiedzieć na priva?
          Dzięki,
          • dexon Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 25.02.10, 21:08
            Nie doszedł mail, napisz jeszcze raz.
            • vittoria.vetra wysłałam mail raz jeszcze 26.02.10, 10:09
              mam nadzieję, że teraz przeszedłsmile
    • sarniaczek7 Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 25.02.10, 07:57
      Ja rodziłam w wakacje 2009. Szpital uważam, że jest super, mimo że
      na pewno odbiega standardami bytowymi od innych warszawskich
      porodówek.
      W odróżnieniu od przedmówczyni nie miałam problemu ze zdjęciem
      welflonu (zrobiła to pierwsza zaczepiona położna w dyżurce), położne
      w nocy siedzą zawsze w dyżurce - wiem, bo korzystałam z ich pomocy.
      Bezpłatna (!, fantastyczna opieka porodowa, poporodowa i
      pediatryczna wynagradzają inne niedogodności. Jedynie pani
      laktacyjna mogła by się przyłożyć do swojej roboty.
    • vittoria.vetra Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 25.02.10, 11:35
      Dziewczyny, dzięki!
      Też mam z Orłowskiego lekarza prowadzącego i sama nie wiem, co
      robić. Czy to tyle wysiłku kosztuje, żeby pomyśleć, by było jeszcze
      bardziej po ludzku dla rodzącej?
      A możecie polecić położną Czy o wsparciu ze strony położnych co do
      wyboru najlepszej pozycji można pomarzyć?
      Czy nacinanie krocza jest standardem? Czy starają się chronić?
      Czy miałyście poród rodzinny? Mam nadzieję, że męża nie będą
      traktować per noga. Czy możliwe jest ZZO? Jeżeli tak, podają je z
      głową? Czy po porodzie dziecko jest z mamą/rodzicami? Czy przy
      pierwszych czynnościach przy dziecku moze towarzyszyć tata?
      • aniaminio Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 25.02.10, 12:34
        do poczytania:
        forum.gazeta.pl/forum/w,588,68261941,101814016,rodzilam_przez_CC_w_Orlwoskim_7_pazdziernika.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,588,99652229,99652229,27_08_urodzilam_w_szpitalu_im_Orlowskiego_.html
      • asimama Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 25.02.10, 15:43
        Zanim odpowiem na Twoje pytania zrobię mały wstęp - bo opinie
        rodzących są bardzo subiektywne i w dużej mierze zależą od tego w
        jakim etapie porodu trafiły do szpitala i jak się poród skończył.

        Ja rodziłąm tam dwa razy - w 2005 i 2007 - i miałam dwa zupełnie
        różne porody. Pierwszy indukowany oxy (ciąża mocno przenoszona
        42hbd) zero oznak porodu. Po dwóch dawkach oxy i 10 godzinach
        regularnej czynności skurczowej pełne rozwarcie, ale mała się
        odgięła i nie była w stanie wstawić w kanał rodny - lekarze
        zdecydowali o cesarce żeby mnie dłużej nie męczyć, choć plakałam, że
        chcę rodzić naturalnie smile Ale byłam już wycieńczona (dziecko
        uciskało jakieś nerwy przy kręgosłupie i miałam potworne bóle
        krzyżowe). Póżniej okazało się, że łożysko było już na granicy
        wydolności i w każdej chwili groziło niedotlenienie dziecka, więc
        deyczja lekarzy była słuszna. Pierwsze doby były trudne - głownie ze
        względu na przebieg porodu - bylam po prostu wykończona, na dodatek
        to mój pierwszy kontakt ze szpitalem i czułam sie trochę zagubiona,
        trochę słabo oceniłam wówcas opieke noworodkową (ze strony
        pielęgniarek - ale to się ponoć zmieniło na lepsze). W sumie do
        wypisu (5 doba) wszystko sie ustabilizowało i wychodzilma w dobrej
        formie psychicznej i fizycznej, mala także.
        Drugi poród - 6 dni po terminie - zaczał się samoistnie i był
        ekspresowy - po niespełna godzinie od dotarcia do szpitala trzymałam
        już dziecko w ramionach - ponieważ akcja postępowala bardzo szybko,
        nikt nie tracił czasu na zbędne formalności, od razu zajęto się mną,
        nie starano się też niepotrzebnie medykalizowąć tego wydarzenia.
        Fakt, że urodziłam na łóżku porodowym, ale usiadłam na nim do
        badania rozwarcia i zaraz bylo pełne i nawet do głowy mi nie
        przyszło, żeby stamtąd schodzić. W szpitalu byłyśmy 2,5 doby, nie
        bylo komplikacji i wychodziłam w dobrej kondycji.

        A teraz co do Twoich pytań:
        A możecie polecić położną Czy o wsparciu ze strony położnych co
        do
        wyboru najlepszej pozycji można pomarzyć?

        Nie umawiałam się z położną na indywidualną opiekę - te z porodówki
        są w zdecydowanej większości aniołami, bardzo oddanymi rodzącym.
        Przy tym dłuższym porodzie podpowiadały pozycje zwiększające
        rozwarcie i jednocześnie jak łagodzić ból. Dla mnie bez zarzutu.
        Jeśli chodzi o pozycje w II fazie, to niestety zwykle kończy się
        łózkiem, choć teraz zamierzam zawalczyć o to, by rodzić na łóżku,
        ale nie na leżąco - jeśli znów nie będzie jakieś hardcorowo szybkiej
        akcji smile

        Czy nacinanie krocza jest standardem? Czy starają się chronić?

        Mają duży odsetek nacięć u pierworódek, ale to jednak nie jest
        standard, gdy uznają, że muszą - robią je w szczycie skurczu - ja
        nic nie czułam.

        > Czy miałyście poród rodzinny? Mam nadzieję, że męża nie będą
        > traktować per noga.


        Tak dwa razy rodziłam z mężem, na tej samej sali, mąż jest wręcz
        angażowany przez personel do pomocy, mój czuła się tam jak u
        siebie smile

        Czy możliwe jest ZZO? Jeżeli tak, podają je z
        > głową?


        Ja nie korzystałam, ale nie ma większego problemu z anastezjologami,
        warto zgłosić chęć skorzystania z tej usługi na etapie przyjmowania
        na porodówkę. Dziewczyny z którymi leżałam po porodzie korzystały i
        nie miały jakichś powiikłań/dolegliwości.

        Czy po porodzie dziecko jest z mamą/rodzicami? Czy przy
        > pierwszych czynnościach przy dziecku moze towarzyszyć tata?


        Tak - jeśli poród przebiega naturalnie, kładą ci dziecko na brzuch
        zaraz po urodzeniu - tata może przeciąć pępowinę. Potem na chwilę
        zabiera je piediatra - żeby zważyć i zmierzyć - tata może być cały
        czas z dzieckiem, mama zwykle w tym czasie rodzi łożysko, jest
        ewentualnie zszywana. Potem dziecko wraca do mamy - na jakieś 2
        godziny - i to jest czas dla Was, żeby pobyć razem, nakarmić małego
        ssaka, poznać się po prostu. Jeśli jesteście na sali rodzinnej to
        nikt Wam nie przeszkadza, a w razie czego w każdej chwili można
        zawołać położną do pomocy. Po CC dziecko jest tylko na chwilę
        przytulane do mamy, i zabierane na noworodki, ale może mu
        towarzyszyć tata.

        Podsumowując: to jest szpital kliniczny, czego konsekwencją bywa
        czasem zbyt duża liczba sztywnych procedur medycznych i tego trzeba
        być świadomym. Nie jest też tak kolorowy i nowoczesny jak niektóre
        specjalistyczne warszawskie porodówki. Z drugiej strony Orłowski ma
        ma świetny, fachowy personel i trzeci stopień referencyjności.

        No a tak poza wszytkim, to dużo też zależy od nastawienie, podejścia
        i otwartości samej rodzącej - ja wychodzę z założenia że da się
        rozwiązać każdą trudność, jeśli się jasno formułuje swoje
        oczekiwania i potrzeby. Niebawem będę tam rodziła po raz trzeci, mam
        nadzieję, że się nie rozczaruję smile


    • vittoria.vetra Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 26.02.10, 09:52
      Lepiej mi, może nie będzie tak źle.Dzięki za obszerne odpowiedzi i
      linki! W weekend zanurzam się w lekturze, choć to 2009 i lata
      wcześniejsze.
      Zachęcam dziewczyny rodzące tam w 2010 do podzielenie się wrażeniami.
      • asimama Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 02.03.10, 14:12
        Urodziłam tam nszą trzecią córkę w piątek 26 lutego. Totalne
        obłożenie, ale poród i opieka poporodowa i noworodkowa super. Leśna
        Góra niech się schowa smile Naprawdę polecam. W niedzielę już byłyśmy w
        domu. Jak jeszcze trochę odpocznę, to napiszę o szczegółach smile.
        Jak macie konkretne pytania to też chętnie odpowiem.
        • megasia Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 03.03.10, 01:23
          Jak przy dużym obłożeniu wygląda sprawa wyboru sali
          porodowej/poporodowej?
          Odsyłali jakieś pacjentki w tym okresie?
          • asimama Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 03.03.10, 18:32
            Odsyłali - gdy na porodówce wszystkie miejsca byly zajęte, w
            oczekiwaniu na wypisy z położnictwa. Na pewno w piątek przynajmniej
            od północy do 16 nikogo nie przyjęli.

            Jak jest oblężenie, a chcesz rodzić w tym konkretnym szpitalu, to
            często nie ma wyboru - ja dwa razy rodziłam na sali rodzinnej, teraz
            na ogólnej, bo zajęłam ostatnie wolne miejsce smile. Ale nie było źle.

            Co do poporodowych, to analogiczna sytuacja - po 12 godzinach od
            porodu zwolniło się miejsce na położnictwie w sali trzyosobowej,
            poszłam tam ale tylko na 4 godziny, bo tyle czekałam na wolne
            miejsce w "dwójce" z łazienką (płatnej).
        • vittoria.vetra Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 04.03.10, 11:23
          Asimamo, gratulacje!!! smile i życzę dużo zdrówka dla Ciebie i Małej.
          Zapytam tylko, czy udało ci się wytargować w II fazie inną pozycję
          na łóżku porodowym?
          Pozdrawiam,

          • asimama Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 05.03.10, 10:41
            Nie było targowanie - po badaniu,, które wykazało 10 cm rozwarcia
            powiedziałam, że nie chcę na leżąco i natychmiast złożono mi łóżko
            do pozycji całkowicie siedzącej - bolało tak, że i tak bym z niego o
            własnych siłach nie zeszła. Po tym manewrze, druga faza trwała 5
            min. smile
            • vittoria.vetra Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 05.03.10, 20:19
              I dobrze, ze im tak powiedziałaś, niech się uczą smile
              Jeszcze raz gratuluję!!!smile
    • brak-pomyslu Re: ginekolog z Orłowskiego 31.03.10, 09:11
      A czy znacie jakiś lekarzy którzy pracują w Orłowskim? Chodzi mi o
      nazwiska i ewentualnie gdzie przyjmowali. będę wdzięczna.
      • vittoria.vetra Re: ginekolog z Orłowskiego 31.03.10, 12:14
        najswieższy wątek o lekarzach z Orłowskiego:
        forum.gazeta.pl/forum/w,588,108813609,108813609,ktory_lekarz_pracuje_w_orlowskim_na_czerniakowskie.html
      • vittoria.vetra Re: ginekolog z Orłowskiego 31.03.10, 12:19
        dodam jeszcze dr Dudel, może google podpowie, gdzie ta pani jeszcze
        przyjmuje oraz prof. Jakiela, przyjmuje prywatnie w Lublinie
    • kanguria Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 08.04.10, 15:56
      Miałam cc w grudniu 2009, przedtem patologia. Patologia cudo, położnictwo porażka. Kompletny brak opieki i pomocy ze strony położnych. Byłam bardzo obolała i opuchnięta, mdlałam po przejściu 3 metrów do łazienki, a słyszałam tylko, że mam wziąć się w garść i nie histeryzować. Kompletny brak pomocy przy dziecku, komentarze - przecież o to walczyłyście, żeby dziecko mieć przy sobie. Dopiero, jak zemdlałam po przejściu na oddział noworodkowy prowadząc rynienkę z maluchem, ktoś się zainteresował, że coś jest nie tak (bardzo duża anemia). Dość dobra opieka pediatryczna, ale zdawkowe odpowiedzi na pytania matek (może byśmy biedaczki nie zrozumiały). Gdyby nie pomoc najbliższych wyskoczyłabym z zakratowanego okna.
      Podsumowując: mam wrażenie, że o kobietę dbają tylko wtedy, gdy dziecko jest w jej środku (nie mogę się nachwalić opieki na patologii), gdy juz dziecko jest na wierzchu - radź sobie sama. Cóż, może niektóre kobiety są stworzone do macierzyństwa, ja widocznie nie, bo sobie nie radziłam.
      • kanguria Re: Czy nikt nie rodzi w Orłowskim? 08.04.10, 15:59
        Aha, zapomniałam o kompletnym braku opieki pielęgniarki laktacyjnej. Mój synek w
        ogóle nie chciał jeść, drapał i wrzeszczał przy próbach podania piersi.
        Pielęgniarka przyszła, popatrzyła, powiedziała, że się zastanowi, bo nigdy
        czegoś takiego nie widziała, że przyjdzie... do dziś nie przyszła. Tylko moja
        determinacja i upór spowodowały, że karmiłam malca piersią.
Pełna wersja