Położna z dyżuru

25.02.10, 10:48
Mam pytanie do dziewczyn, które nie zamawiały położnej. Ja rodziłam 4 lata temu i miałam wykupioną położną, ale zastanawiam sie jak to jest jeśli się tego nie zrobi. Czy położna wpada tylko na chwile? Jak to jest? Przecież chyba musi jednak ktoś czuwać nad rodząca? Napiszcie pliz jak to u Was było. Ja mam termin na 17 kwietnia i jakoś nie załatwiłam jeszcze położnej i zastanawiam się czy to takie niezbędne.. Chyba nie zostanę pozostawiona sama sobie bez własnej położnej?
    • quick-share Re: Położna z dyżuru 25.02.10, 11:42
      oczywiście że nie zostaniesz pozostawiona sama sobie wink
      ale musisz sie liczyć że bedziesz rodzić np z kilkoma położnymi
      (zmiana dyżuru) albo z tym że położna oprócz Twojego porodu bedzie
      przyjmować jeszcze inne i bedzie kursowała między rodzącymi..
    • dziub_dziubasek Re: Położna z dyżuru 25.02.10, 12:00
      Dwa razy rodziłam z położnymi z dyzuru (Inflancka i Żelazna) i naprawdę uważam
      że w obu przypadkach było ok. Jakbym miała rodzić trzeci raz to też nie brałabym
      swojej położnej.
      W obu przypadkach kiedy położna była potrzeba to się zjawiała (mimo, ze porodów
      było w tym czasie kilka), nie przeszkadzała mi zmiana dyżuru (w obu przypadkach
      taką zaliczyłam). Jedne położne były bardziej komunikatywne, inne mniej, ale tak
      samo pomocne.
    • kurzofretka Re: Położna z dyżuru 25.02.10, 23:29
      Ja nie opłacałam. Położna z dyżuru poświęciła mi niezbędny czas, uwagę i służyła
      pomocą. Myślę, że zajmowała się mną tak samo, jak zajmowałaby się osoba
      opłacona. Z drugiej strony szpital, w którym rodziłam nie należał do obleganych,
      więc chyba byłam jedyną rodzącą tamtej nocysmile
      • outorka Re: Położna z dyżuru 26.02.10, 09:07
        Ja nie opłacałam żadnej położnej, trafiłam na panią z dyżuru i to była
        najcudowniejsza kobieta pod słońcem. Na początku, gdy nic się nie działo,
        zostawiła mnie z mężem i przychodziła tylko co parę minut sprawdzić, jak
        postępy, ale jak już się zaczęło, nie opuszczała mnie ani na chwilkę. Wszystko
        tłumaczyła, relacjonowała na bieżąco co się dzieje, była ciepła, kochana.
        Położyła mi małego na brzuchu, przystawiła do piersi. No, a potem, gdy miała
        dyżur gdy byliśmy jeszcze w szpitalu, odwiedziła mnie w sali, żeby wypytać jak
        sobie radzę i pomóc. Taka prawdziwa położna z powołania. Mam nadzieję, że tym
        razem też na taką trafię.
        • bella120 Re: Położna z dyżuru 17.03.10, 20:46
          Będe rodzić w szpitalu w Tychach i nie mam położnej która przyjedzie
          specjalnie na poród. Nasz lekarz który pracuje w tym szpitalu
          twierdzi że nie praktykuje się tego aby kolejna położna specjalnie
          przyjeżdzała. Dyżur mają zawsze trzy położne i mam nadzieje że
          trafię na takiego anioła jak opisuje outorka.
Pełna wersja