cesarka-jak to jest? (szczegól. na Starynkiewicza)

01.03.04, 13:01
Cześć wszystkim! Dowiedziałam się niedawno, że moja ciąża zakończy się
cięciem cesarskim. Czytałam sporo na ten temat, ale teoria to jedno, a opinie
tych, które to przeżyły, to drugie. Dlatego chciałabym spytać te wszystkie
doświadczone mamy: jak to jest? Co się dzieje przed, a co po operacji? Jak
szybko można zająć się swoim maluszkiem i jak szybko można wtać? Kiedy
zdejmowane są szwy? Jak szybko goi sie rana i jak się ją pielęgnuje? Czy to
wszystko jest bardzo bolesne i czy mozna temu bólowi jakoś zaradzić (bo
słyszałam niestworzone historie o bólu pooperacyjnym, który uśmierza tylko
morfina...) Jak szybko dochodzi się zwykle do siebie? Wiem, że odczuwanie
bólu i tempo zdrowienia to kwestia indywidualna i na pewno nie zdołam się na
100% przygotować do swojej operacji, nawet gdybym przeczytała wszystko na ten
temat, ale Wasze opinie na pewno mi pomogą. Szczególnie opinie tych
dziewczyn, które miały cc. na Starynkiewicza w Warszawie i opowiedzą, jak to
wygląda właśnie tam. Czy można liczyć na dobrą i fachową opiekę przed i po?
Czy jakiś czas po operacji można już trafić do pojedynczego pokoju
poporodowego? Pośród wielu pozytywnych opinii na temat Starynkiewicza
jako "wykonawcy cięć cesarskich", słyszałam i takie, od których włos jeży się
na głowie (zwłaszcza na temat oddziału patologii ciąży, na którym będę leżeć
przed zabiegiem i opieki po operacji). Będę wdzięczna za każdy odzew. Keti.
    • kubusb1 Re: cesarka-jak to jest? (szczegól. na Starynkiew 01.03.04, 17:01
      Czesc ja mialam dwie cesarki lecz w Lublinie. Jesli to choc troche ci pomoze to
      moge ci opowiedziec jakt to bylo w moim przypadku. o pierwszej cesarce niebede
      wspominac ale o drugiej moge ci co nieco opowiedziec. Bol jest znosny i
      nieprawda ze likwiduje sie go morfina (bzdura), wystarczy kroplowka z
      paracetamolu.Ale moze od poczatku, Najpierw zbada cie anastezjolog i
      przeprowadzi z toba wywiad na temat twojego zdrowia, puzniej zaloza ci cewnik
      (nieboli)i wenflon. Uspia cie na samym koncu juz na sali operacyjnej, po
      przebudzeniu czulam bol ale zaraz dostalam kroplowke.Dzidziusia dostalam odrazu
      po przebudzeniu, na sale trafilam po godzinie.Po 12godzinach przyszla polozna i
      kazala mi wstac i usiasc na lozku, po nastepnych 12g moglam pujsc do ubikacji i
      sie umyc, ale najlepiej zrob to z mezem. Maluszka mialam caly czas przy sobie,
      polozne bardzo czesto przychodzily i pytaly sie czy w czyms pomoc. Ja bardzo
      szybko wrocilam do zdrowia i jak bede rodzic nastepnym razem to tez przez
      cesarke. Poz Iwona
      • driadea Re: cesarka-jak to jest? (szczegól. na Starynkiew 01.03.04, 18:31
        Ja miałam cc w Katowicach, planowana (mam chore serce). Bylo to 4,5 miesiąca
        temu. Dostalam znieczulenie podpajęczynówkowe (byłam przytomna, ale w ogóle nic
        nie czułam od piersi w dół. Nie myl tego ze znieczuleniem zewnątrzoponowym, ono
        nie znosi czucia całkowicie!). Cała operacja trwała 34 minuty, jak mnie
        zszywali, to dzidziuś już był przy mnie smile Przez 3 godziny była na
        pooperacyjnej, gdzie przyniesiono mi dziecko do karmienia (jeszcze nie umyte,
        cale w mazi płodowej-cudo!). Cały czas miałam podłączoną kroplówkę z glukozą i
        antybiotykiem (osłonowo ze względu na serce-zasadniczno nie podają). Gdy
        znieczulenie przestalo działać (3,5 h) zrobiło mi się nieziemsko zimno i od
        razu położna podała mi zastrzyk (domięśniowo) przeciwbólowy. Przeszło smile
        Po 4 h byłam już na sali poporodowej i miałam dziecko przy sobie (w
        międzyczasie małą umyli i ubrali). Wstać mogłam dopiero na drugi dzień (ze
        względu na kręgosłup po znieczuleniu), położna od razu zaprowadzila mnie pod
        prysznic (była ze mną, pomogła się umyć). Dziecko bylo za mną 24h/dobę, ale w
        pierwszej dobie (a raczej zerowej, kiedy jeszcze leżałam) przewijała ją położna
        i przystawiała mi do piersi. Na życzenie podawano środki przeciwbólowe, ale
        odmawiałam, mam wysoki próg bólu (cóz, niestety przeżyłam już trzy operacje
        serca- zdążyłam się do bolu przyzwyczaić). W drugiej dobie zrobiono mi lewatywę
        (nie wyobrażam sobie "parcia" z pociętym brzuchem), przed porodem zresztą
        także. Mam szew wewnętrzny, blizenka jest maciupka, szwy ściągano mi w 5 dniu
        po cięciu (zupełnie bezbolesne). Boleć przestało mnie na 3-ci dzień po
        operacji, ale odczuwalam ranę jeszcze do ok. 4 tyg. po porodzie. No i musialam
        uważać przy schylaniu się, dzwiganiu i td.
        Fajne bylo to, że byłam przytomna smile Ojciec mógł (ale nie chcial) uczestniczyć
        w porodzie. Podczas cięcia miałam parawan, więc nic nie widziałam, a "nad
        głową" stał psycholog i anestezjolog i rozmawiali ze mną (raczej próbowali, za
        bardzo byłam przejęta;]). To chyba wszystko... Jakby co- pytaj wink
        Głowa do góry, esarka to nic strasznego!
        Pozdraiwam i życzę powodzenia!
        Agnieszka
        • annba1 Re: cesarka-jak to jest? (szczegól. na Starynkiew 01.03.04, 19:38
          Witaj!
          Urodziłam Jasia poprzez cc właśnie na Starynkiewicza. Ogólnie wszystko było ok.
          Miałam znieczulenie zewnątrzop., mąż stał za przeszklonymi drzwiami, a pan
          doktor wyciągając Jasia podniósł go najpierw wysoko do góry, pokazując mężowi.
          (Było to niezwylke miłe i zapewniło nam wzruszające wspomnieniesmile)))
          Jasio po pomiarach został zawinięty i dany mi tylko na buziaka (nie dają na
          stole operacyjnym mamie dzidzi do rąk). Później Mały został zaniesiony do męża,
          który spacerował z nim przez 2 godziny. Pielęgniarki dziecięce co jakis czas
          podchodziły do niego i dyskretnie pytały, czy juz moga wziąć Jasia na oddział
          noworodków. Bardzo grzecznie i z uśmiechem przyjmowały liczne odmowy męża smile
          Jednak mimo kiepskiego samopoczucia, bardzo brakowało mi Maleństwa na
          pooperacyjnej. Co prawda przynoszono dzieci na prośbę mam, jednak np. rano,
          odbywało się to dopiero po obchodzie. Do ok 10, 11 myślałam że wyjdę z siebie,
          oczekując na mojego syneczka. Zaś wieczorem zupełnie nie ograniczali mi czasu,
          raz Jasio pojechał do noworodków dopiero ok 2 w nocy. Kilka razy pielęgniarki
          przychodziły przebrać dzieci. Po 48 godzinach przeszłoam do normalnej sali i
          już nikt nie reglamentował mi czasu z dzieciątkiem. Opieka także była bardzo
          dobra.
          Są szpitale, gdzie mąż jest przy cesarce, gdzie dzieci są cały czas z mamami,
          jednak ja mam duże zaufanie do Starynk. Długo tam przeleżałam w poprzedniej
          ciąży i mogę stwierdzić że poznałam ten szpital dość dobrze! Dlatego nie chcę
          zmieniać szpitala i Perełka zamierzam rodzić także tam.
          Jeśli masz jakies pytania pisz priva : annba1@wp.pl
          pozdrawiam
          Ania
          • asiulek7 Re: cesarka-jak to jest? (szczegól. na Starynkiew 01.03.04, 22:40
            Witaj,
            17.10.2003 r. urodziłam przez cc Paulinkę. Po 10h akcji porodowej lekarze
            zdecydowali, że będzie cesarka. Byłyśmy już bardzo zmęczone - skurcze parte
            trwaly ponad 2h, nie było szans, aby córeczka urodzila się naturalnie.
            Miałam znieczulenie zewnątrzoponowe, nic mnie nie bolało (wreszcie). Cała
            operacja trwała ok. 45 min. Po wyjęciu z brzuszka, córeczką zaopiekowali się
            lekarze, zaraz potem pokazano mi ją (mogłam ją dotknąć i przytulić do
            policzka). Potem Małą zaniesiono do ważenia (czekał tam już mój mąż), a mnie
            zszywano. Po operacji strasznie mną trzęsło, okropne dreszcze trwały ok. 3h -
            tak moj organizm reagował na ustępowanie znieczulenia. Ponieważ córeczka
            urodziła się o 23.05, przyniesiono mi ją jeszcze do sali tylko raz, a potem
            panie położne zabrały ją na oddział noworodkowy. Opieka była naprawde do rany
            przyłóż, położne i salowe przychodziły do mnie, zwilżały mi usta itp. W
            Wołominie przynoszą Maleństwo do karmienia mamom po cc po 12h od operacji, na
            sali pooperacyjnej leżałam 24h (nieruchomo w zasadzie), potem przeszłam do
            swojej sali (miałam jedynkę). Córeczka była ze mną caly dzień po przejściu do
            osobnej sali, w nocy na 5h siostry noworodkowe wzięły ją na oddział, abym
            odpoczęła, kolejne dni i noce była już ze mną. W piątek urodzilam, a we wtorek
            wyszłam już do domku. Najgorszy był pierwszy krok po operacji - brzuch ciągnął
            do ziemi, świat wirował..., ale z dnia na dzień było lepiej - każda siostra
            powtarzała, że trzeba się ruszać i to prawdasmileOczywiście cały czas nie sposób
            chodzić, więcej człowiek leży - ja miałam zawroty głowy, ciężko było wstać z
            łóżka, ale próbowałam! Najbardziej bolał brzuch przez tydzień, po ściągnięciu
            szwów było dużo lepiej. Ale naprawdę nie było to aż taki straszny ból. W
            szpitalu dostawalam zastrzyki Ketolan - ból ustępowałsmile Na początku w domu
            potrzebna była mi pomoc, bo nie ruszałam się zbyt szybko..., a 2 tygodnie po cc
            było już bardzo dobrze! Cesarka to nic strasznego. Podaję maila, gdybyś miala
            pytania: asiulek7@gazeta.pl
Pełna wersja