a jak jest z obchodami na karowej?

03.03.04, 11:28
Przeczytalam jakais czas temu, ze poranne obchody na Karowej sa dla wielu
kobiet, ktore juz urodzily, koszmarem.Czy to prawda ze codziennie trzeba
sie "rozkraczac" przed kilku, a czasem kilkunastoosobowa grupa, z czego
znaczna czesc stanowia studenci?
    • anuska73 Re: a jak jest z obchodami na karowej? 03.03.04, 12:53
      Tak to prawda ale wszędzie sie trzeba rozkraczać ? Tu jest to troche bardziej
      krępujące.
      • brn Re: a jak jest z obchodami na karowej? 03.03.04, 13:12
        Jak to trzeba?
        A co jeśli odmówię?
        Takie "zwyczaje" są dla mnie szokujące.
        Nie zamierzam się do nich stosować.
    • nelka12 Re: a jak jest z obchodami na karowej? 03.03.04, 14:02
      Witajcie,
      myśle, że panikujesz Ulu. Rodziłam na Karowej dwa razy. NIGDY nie zdażyło się,
      zeby na obchodzie było więcej niż 2 lekarzy. Przy pierwszym porodzie (lezałam 4
      dni) był 1 lekarz i 1 asystent (pamiętam Go do tej pory - wysoki Murzyn z
      ogromnym poczuciu humoru) przy drugim porodzie (leżałam 2 dni)na obchodzie był
      1!! lekarz.
      Myślę, że jeśli podczas obchodu będziesz czuła się niekomfortowo, po prostu
      powiedz o tym!!
      Przy pierwszym dziecku powiedziałam połoznej (nie opłaconej), że nie życzę
      sobie studentów podczas porodu. I nikogo nie było!
      Myślę, że warto powiedzieć "nie", jesli nie życzysz sobie pewnych rzeczy i już!

      Głowa do góry!
      Nela
    • aniapet Re: a jak jest z obchodami na karowej? 04.03.04, 07:20
      Rodziłam na Karowej rok temu. Leżałam z małym 6 dni, ale nigdy nie było
      studentów na oddziale poporodowym, moze przychodzą tylko na patologię? Obchody
      są bardzo częste, do mam przychodzą lekarze dwa razy dziennie, do dzieci też,
      chyba że są jakieś problemy to jeszcze częściej.
      Pozdrawiam
    • mamula_anula Re: a jak jest z obchodami na karowej? 04.03.04, 10:01
      10 lat temu miałam praktyki na położnictwie (nie na karowej) w zupełnie innym
      mieście, i to co mnie najbardziej przeraziło to właśnie obchody lekarskie. W
      szpitalu w którym miałam praktyki na obchodzie byli wszyscy lekarze z oddziału,
      oddziałowa z położnictwa i wszystkie połozne plus praktykantki, czyli ok 10-15
      osób, co prawda nie wszyscybyli "zainteresowani" nie wszyscy patrzyli, ale juz
      sam fakt był dla mnie przerażający!!!! Współczułam tym kobietom, ze musza
      swiecić gołymi tyłkami przed takim gremium i innymi pacjentkami na sali (sale
      4-6 osobowe) poprostu koszmar! Przerażenie moje było tym większe ,ze we
      wszystkich podrecznikach zwraca sie ogromną uwagę na zapewnienie intymności
      pacjenta, a w tym przypadku nie było mowy o żadnej intymności.
      Pierwsze dziecko rodziłam 7 lat temu w innym szpitalu i może zabrzmi to głupio
      ale mając tamten obraz przed oczyma, najbardziej bałam się obchodu! Przyznam,ze
      nie było tak źle , ale byc może powodem tego bylo to że urodziłam w piatek po
      południu i lezałam w weekend - kiedy nie ma tyle personelu i wogóle
      praktykantów na oddziale.
      Mam nadzieję ,ze tym razem będzie ruwnie dobrze a moze i lepiej
      • aga_rn Re: a jak jest z obchodami na karowej? 04.03.04, 15:28
        Ech Anula, ja pamietam to samo z praktyk (tyle ze sprzed 17 lat ) - koszmar.
        jezeli w niektorych szpitalach do tej pory nic sie nie zmienilo to nie wiem jak
        mozna mowic o "byciu w Europie" sad
        Sama rodzilam dzieci w Kanadzie, o czyms takim nie ma mowy, krocze oglada tylko
        lekarz lub pielegniarka opiekujaca sie kobieta na danym dyzurze, poza tym w
        kazdym szpitalu, na kazdym oddziale (nie tylko poloznictwo) sa firany dookola
        lozka. Poszanowanie prawa czlowieka do intymnosci istnieje nie tylko na
        papierze !
        W 21 wieku zeby kobiety musialy sie o cos takeigo martwic, rany sad
    • mal_gosia2 Re: a jak jest z obchodami na karowej? 04.03.04, 10:15
      No cóż...
      4 lata temu właśnie było tak jak piszesz.
      Gdybym po porodzie nie była tak strasznie sponiewierana to pewnie bym sie nie
      zgodziła na grupowe oględziny, ale wtedy było mi wszystko jedno chciałam tylko,
      żeby sobie wszyscy jak najszybciej poszli i dali mi spokój.

      Małgosia
    • jola.wie Re: a jak jest z obchodami na karowej? 20.03.04, 18:43
      Na karowej????!!!!!!
      11 lat temu w Nowym Sączu
      7 lat temu w Oświęcimiu
      dwa tygodnie temu w katowicach
      nic się nie zmieniło, obchody, zwłaszcza te poranne wyglądają tak samo!!!!! tak
      jak opisane w drugim poście!!!!! SKANDAL!!!!
      Rodzę koniec maja/czerwiec i nie zamierzam się temu poddawać!!!!!!!!
      zbuntowana (pozdrawiam)
      • malwes Re: a jak jest z obchodami na karowej? 20.03.04, 22:50
        To dziwne...
        Ja na Karowej leżałam kilka miesięcy w ciąży zagrożonej i właśnie tam
        urodziłam, 27 stycznia. Leżałam w trakcie ciąży na: ginekologicznym, patologii
        I, patologii II, obserwacyjnym, porodowym, położniczym... na ŻADNYM nie było
        tabunu studentów!!!! W zasadzie raz się zdarzyło, że było ich dwóch, ale lekarz
        przed obchodem zapytał, czy mogą wejść. Nikt się przy nich nie rozbierał, nie
        pokazywał podpasek ani krocza. Na badanie raz mi się wpakowali, ale to tak z
        rozpędu, bo to było po obchodzie, na który wyraziłyśmy zgodę. Nie miałam nic
        przeciwko ale byli bardzo dyskretni i też tylko w liczbie 3. Koleżanka
        natomiast wyprosiła i nie było z tego powodu żadnych nieprzyjemności. Nie
        zgodzić się można zawsze, nie ma znaczenia, że szpital jest kliniczny - zresztą
        to mają w regulaminie. Ja jak szłam rodzić, to zaznaczyłam w papierach, że nie
        życzę sobie badania przez studentów - była tylko jedna stażystka przy porodzie
        przez chwilę, ale stażystka to już lekarz.
        Pozdrawiam.
        Gosia
        • jola.wie Re: a jak jest z obchodami na karowej? 21.03.04, 10:17
          prosze was w takim razie o "sposób na nowoczesny obchód", bo ja naiwniaczka
          myślałam, że przyszły inne czasy, nowoczesne i mozna sobie pozwolić na większą
          swobodę w szpitalu. Tymczasem ordynator krzywił się kiedy wchodząc do sali
          widział mnie siedzącą na łóżku, albo wręcz obok łózka (bo nie byłam "obłożna"),
          zamiast leżec grzecznie na płask z rączkami na kołderce w gładko zaścielonej
          pościeli. Położnice miały nakaz przebywania bez majtek i w koszulach nocnych
          (krótkich) na czas wizyty, potem mogły robic co chciały, to znaczy ubierac co
          chciały i personel się nie czepiał. Na mnie cos takiego działa jak płachta na
          byka i będę przekorna choćby dla przekory, nie podporządkuję się! Jestem w tym
          asertywna i kulturalna, ale dużo mnie to kosztuje i nie wiem, czy trafię na
          równie asertywną i kulturalną osobę. A poranny obchód liczył przynajmniej 10
          osób (niekiedy nie wszyscy mieścili się w sali i musieli zostac na korytarzu),
          bo obowiązkowo brali w nim udział wszyscy stażyści studenci i uczennice, a
          szpital kliniczny nie jest, to szpital miejski. Słowa oddziałowej: "my się
          bardzo staramy, zeby pacjentkom było u nas komfortowo, ale z tym poszanowaniem
          intymności podczas wizyt to nie bardzo!" (+usmiech zakłopotania). Starają się,
          to prawda, zwłaszcza one, położne. Ale lekarze mają to już gdzieś!
Pełna wersja