kaeira
28.05.10, 13:30
Mam pytanie do dziewczyn, które urodziły (albo próbowały urodzić) na Żelaznej
SN po CC - czy jeśli poród nie zaczął się przed teoretycznym terminem,
miałyście wywoływanie? Kiedy? Jak to wyglądało? Czy najpierw było leżenie
w szpitalu i obserwacja, czy od razu wywołanie?
Jeśli nie zgodziłyście się na natychmiastową indukcję, jak "negocjowałyście"?
Jak wyglądało w takim przypadku monitorowanie (KTG, USG, punkt konsultacyjny)?
Prowadzę ciążę na Żelaznej w ramach programu "Zdrowie Mama i Ja", i prowadząca
umówiła mnie na konsultację ("kwalifikację do SN") do wyższego stopniem
lekarza. Ten poinformował mnie, że "u nich praktyką jest u nich stawienie
się w szpitalu w terminie na wywołanie, jeśli wcześniej nic się nie
zacznie". Na moje pytanie, dlaczego, odpowiedział" że "takie są wskazania".
(Skądinąd wiem, że takich wskazań nie ma (znam dokładnie zalecenia dotyczące
SN po CC (VBAC) Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, a także podobnych
organizacji w USA, UK, Kanadzie, ale nie wykłócałam się z nim, bo na razie
niezbyt było po co)
Dodam, że jak na razie wszystkie parametry w pełnej normie, dziecko nie za
duże, blizna 7 mm, "gruba i ładna". Poprzedni poród zaczął się naturalnie 9
dni po terminie wyliczonym wg cyklu 28-dniowego, 5 dni po terminie biorącym
pod uwagę prawdziwy cykl (32 dni). (Rodziłam nie na Żelaznej, ale miałam tam
prywatną prowadzącą, która w pełni akceptowała czekanie na naturalny start i
brała pod uwagę dłuższy cykl)
Jeżeli nie będzie innych wskazań, na pewno nie mam zamiaru zgodzić na
wywoływanie zaraz w terminie, szczególnie że wyliczony przez szpital termin
nie bierze pod uwagę moich dłuższych o 3-4 dni cykli.