straciłam dziecko na Madalińskiego...

05.09.10, 10:16
było to 20.08.2010
pojechałam o 22 ze skurczami co 10 min. na IP zrobiono badanie ktg i podano mi nospę. z powodu
braku rozwarcia odesłano mnie do domu. o 4 rano byłam z powrotem, z silnym bólem brzucha i
skurczami oraz bez oznak ruchów dziecka. zostałam przyjęta. na sali porodowej podłączono mnie do
ktg, które już od samego początku nie podobało się personelowi. leżałam w silnych bólach do 7
rano, kiedy to dopiero przyszedł lekarz i zlecił cc. o 8:05 wydobyli za mnie martwego synka. odkleiło
się łożysko.
opieszałość, rutyna lekarzy, nie słuchanie matki i wiele innych czynników przyczyniło się do śmierci
mojego dziecka, które było zdrowe. byłam w 38 tyg ciąży, która przebiegała prawidłowo.

sprawę oddaliśmy do prokuratury, by takie rzeczy Wam dziewczyny się nie przytrafiły.
    • gosia_123456 Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 05.09.10, 11:55
      Jest mi strasznie przykro. Ja rodziłam na Madalińskiego na początku sierpnia.
      Nie ukrywam, że pojawienie się takiego postu dotyczącego tego szpitala było dla
      mnie - przykro to pisać - tylko kwestią czasu. W terminie porodu zostałam
      przyjęta, tego samego dnia urodziłam, spędziliśmy tam 3 doby. U nas było
      wszystko ok, ale obserwując "przemiał" w tym szpitalu, byłam tam z duszą na
      ramieniu. Mam wrażenie, że personel jest tam tak nastawiony na komercję (płatne
      położne, lekarze, sale etc.), że zatraca podstawowe funkcje, czyli np.
      ostrożność i zdolność przewidywania. Ja, rodząc w największe upały, z
      przerażeniem patrzyłam na opuchnięte dziewczyny w 42 tc, którym kazano tam
      czekać na Bóg wie co. Ja bałabym się zostawiać je same sobie, tam była to norma.
      Czekamy, czekamy, czekamy ... a nuż się uda i nic złego się nie stanie. Naprawdę
      bardzo mi przykro, co was spotkało, bo taka trauma zostaje na całe życie. Życzę
      wytrwałości w walce w prokuraturze. Życia dziecku to nie zwróci, ale nie pozwoli
      na bezkarność.
    • moriach [...] 05.09.10, 14:09
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • aga415 Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 05.09.10, 21:04
        Strasznie mi przykro,
        Jakie to smutne, niesprawiedliwe, koszmar, i to w stolicy, w jednym z lepszych
        niby szpitali.
        W głowie się nie mieści.
        Miałam tam rodzić, ale zdecydowałam się na prywatny szpital, po tym jak
        zliczyłam komu i za co mam dać w łapę, wyszło na tym że szpital prywatny jest
        nie wiele więcej droższy.
        Nie powinno do tego dojść, nigdy, walcz o sprawiedliwość, choć nikt ci nie
        przywróci synka do życia.
        Płaczę razem z tobą.
        • ulaula Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 06.09.10, 08:39
          niestety jest to skutek bardzo silnego parcia na porody naturalne i jak najmniej ingerencji, nie
          podchodzenie indywidualnie do pacjenta - czasem kończy się to tragicznie. My w innym szpitalu co
          prawda, ale też o mało z tego powodu nie straciliśmy dziecka - czekano na zmianę personelu na
          zrobienie cc i dziecko urodziło się z zamartwicą...
          • czaranna ulaula 06.09.10, 09:29
            masz rację.
            u nas zwlekano z cc, bo liczyli na to, że zapis ktg się poprawi - niestety nie poprawił się.
            jak rozmawialiśmy z dyrektorem szpitala to on sam przyznał mi się w oczy, że jest przeciwnikiem
            cesarskich cięć wiec pewnie cały personel się go boi i wolą nie "ryzykować" robiąc cc.
            gdyby zrobiono cc godzinę wcześniej prawdopodobnie wszystko zakończyłoby się dobrze. miałabym
            mojego synka i tuliłabym go dziś w ramionach...
            • hesiunia Re: ulaula 06.09.10, 10:57
              bardzo CI wspolczuje!!! poplakalam sie ...ja wlasnie urodzilam moja Ole w 38 tyg i tez czulam ze jej jest jej czas, przestawala sie ruszac, jakies dziwne bole jakby miesiaczkowe mialam... ale zrobiono cc i Olenka jest z nami. Ja rowniez zrezygnowalam z Madalinskiego, wybralam szpital powiatowy i jestem szczesliwa mama i tak zaopiekowana ja i Ola bylysmy w szpitalu ze chwale kobietki wszedzie...Walczcie o swoje, moze innym kobietom to troche pomoze
    • gladys_g Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 06.09.10, 12:47
      Bardzo Ci współczuję.
      Również miałam odklejone łożysko, pamiętam ten niepokój i dziwny stan. Wiem, że u mnie KTG nie wykazywało nic niezwykłego i miałam dużo szczęscia, że wszystko skończyło się dobrze.

      Brak mi słów, jest mi przykro, jestem oburzona i wściekła, bo myślę, że Twój syn mógł żyć.
      Mam nadzieję, że prokuratura zajmie się tym rzetelnie, bo pewnie wystarczyło lekarzom potraktować poważnie swoje obowiązki i sytuacja byłaby zupełnie inna.
    • db192 Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 06.09.10, 15:06
      A ja proponuję jeszcze cywilnie ich pozwać - można to zrobić też w postępowaniu karnym jak się zacznie, ale może lepiej osobno, bo sądy karne nie są biegłe w sprawach cywilnych. Jak zaczną się sprawy o pieniądze, to może wreszcie zaczną też przykładać się ze strachu przed takimi pozwami.
      • majusia198273 Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 08.09.10, 10:06
        Czytałam Twojego posta z wielkim przerażeniem i smutkiem. W obliczu takiej tragedi trudno powstrzymać łzy. Szczerze Ci współczuję. Ja sama miałam rodzić w tym szpitalu swoje drugie dziecko na przełomie lipca i sierpnia tego roku. Całe szczęscie w ostateczności wybrałam jednak inny szpital.
        Nie rozumiem jak szpital/personel może dopuścić się takiego zaniedbania, dlaczego nie zrobili USG? (nic o tym nie piszesz więc domyślam się że nie zrobili), przeciez na USG wyszłoby odklejające się łożysko. A skoro już zapis KTG ich niepokoił to tym bardziej moim zdaniem powinni zrobić jakieś dodatkowe badania.
        Chociaż może nie powinno mnie to dziwić bo jak w lutym tego roku trafiłam na IP do tego szpitala z plamieniem w 16tc to nawet KTG mi nie zrobili. Lekarka tylko przez ok. 10sek posłuchała tętna dziecka przez takie małe przenośne urządzenie i na tym się skończyło.
        Dopiero jak poszłam do lekarza prowadzącego to w pośpiechu robił mi USG i był oburzony że nie zrobiono tego w szpitalu bo objawy jakie mialam mogły świadczyć o odklejaniu się łożyska.
        Nigdy nie zapomnę tych kilku godzin strachu o zycie własnego dziecka, dlatego tym bardziej nie jestem sobie w stanie wyobrazić bólu po stracie dziecka z praktycznie donoszonej ciąży, kiedy myślisz że za parę chwil przytulisz maleństwo do piersi, a przez niedopatrzenie personelu zamiast szczęscia jest ból, łzy rozpaczy i pytanie co by było gdyby ktoś wcześniej podjął decyzję o cc?

        Mam nadzieję, że szpital słono zapłaci za swoje zaniedbania. Wiem że nie wróci to życia Twojemu synkowi ale może dzięki temu innych ominie taka tragedia.
        • kurczako [...] 09.09.10, 12:58
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kasiak37 kurczako bardzo prosze zapoznaj sie 09.09.10, 18:41
            z watkiem na szpilce u gory forum dotyczacym sygnaturek i ich regulaminowej wielkosci.
    • zzzytkaaa Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 09.09.10, 21:00
      To straszne, okropnie Ci wspolczuje. Nawet nie wyobrazam sobie co czujesz......masakra
      u mnie na woloskiej tez w pierszej ciazy zwklekano z cc, dziecki tracilo tetno juz jak trafilam na izbe przyjec o 24, urodzilam sn o 10:45 ale caly czas cos bylo nie tak...
      u mnie ciaza byla zagrozona, bylam w 35 tyg - sporo ryzykowali, ale sie udało...
      drugi raz juz tam nie chciałam rodzić, bo wiedziałam, ze cc to juz mega ostateczność...
      niestety chyba chodzi tez o kase!!!!! sn to dla szpitala chyba mniejszy koszt i pewnie stąd ta zwłokasadmoze sie mylę...
      • kurczako Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 09.09.10, 21:07
        wspolczuje ci straszna tragedia ....
        ale chcialam sie zapytac czy pamietasz może nazwisko lekarza ktory byl wtedy na IP i pozniej na oddziale?Pytam sie poniewaz wlasnie tam planowalam urodzic ale nie mam zamiaru rodzic za polozna
        • czaranna kurczako 14.09.10, 20:08
          na izbie przyjęć była doktor Mikos a lekarz na sali porodowej to dr Majchrzak
    • owianka Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 11.09.10, 08:55
      Bardzo, bardzo Ci współczuję. Myślę, że to bardzo dobrze, że oddaliście sprawę do prokuratury, choć na pewno wymagało to od Was, i nadal będzie wymagało, wiele sił. Dla szpitala to promil, jedno niepowodzenie na tysiąc - dla Was to całe życie. Z tego co wiem, często odklejenie łożyska zdarza się nagle i nie ma ratunku. W Twoim przypadku szansa na ratunek była! Wystarczyło się bardziej zainteresować pacjentką. Może sprawa w sądzie kogoś czegoś nauczy. Życzę Wam bardzo dużo siły. Trzymajcie się jakoś.
      • malwes Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 12.09.10, 18:55
        (*)
    • lekarz-madalinskiego [...] 15.09.10, 19:18
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • czaranna do lekarz-madalinskiego 15.09.10, 22:22
        mój mail czaranna@o2.pl, bardzo proszę o kontakt i pomoc.
        dziękuję za Pani post...
        • pearl3434 Re: do lekarz-madalinskiego 15.09.10, 22:58
          To poprostu straszne.Urodzilam na Madalinskiego 2 dzieci.I masz racje.Tam jest kolchoz i komercja.Pierwsze pytanie na izbie przyjec to " Czy pani ma wykupiona polozna?"Walcz! Jestem z Toba a lzy mi leca po twarzy..
        • domini32 Re: do lekarz-madalinskiego 16.09.10, 10:39
          Czaranna,
          Czytam twój post i serce mnie boli, jak można dokonać takich zaniedbań, to koszmar.
          Sama mam jednego syna i oczekuję drugiego i gdyby coś takiego mi się przytrafiło to walczyłabym z tymi lekarzami do końca życia. Życia to nie zwróci, ale za taki czyn powinni odpowiedzieć. Ja bym takich lekarzy pozbawiła praw wykonywania zawodu!!! Świadome doprowadzenie do śmierci dziecka przez lenistwo, zaniedbanie...to podłe, przecież lekarzem zostaje się z powołania i każdy z nich powinien zrobić wszystko,zeby życie ratować...a nie pozbawiać...Trzymaj się, jest Ci na pewno bardzo ciężko, bardzo Cię ciepło pozdrawiam i walczcie, bo tacy lekarze nie powinni pracować!!!!!
        • czaranna do lekarz-madalinskiego - jeszcze raz 18.09.10, 13:32
          bardzo proszę Panią o kontakt na podany wyżej mój adres mailowy bym mogła przesłać swój nr tel (nie chcę go podawać na tym forum).
          • yloco Re: do lekarz-madalinskiego - jeszcze raz 21.09.10, 09:38
            Kup sobie prepaida za 5zl i podaj numer na forum, poproś jedynie o wysłanie smsa, telefonów możesz nie odbierać.
    • bbmaluch Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 17.09.10, 12:58
      Czaranna,
      Bardzo Ci współczuję z powodu Twojej straty, myślę że nie ma nic gorszego niż strata dziecka, ale dziwi mnie to co piszesz o szpitalu...
      Ja jestem w 38 tc, wiec w zasadzie rodzę za chwilę i zamierzam rodzić na Madalińskiego. Prowadzi mnie dr Mikos, jestem bardzo zadowolona z tego jak się mną zajmuje (jest bardzo dokładna) i z przebiegu całej mojej ciąży w tym szpitalu. Mam możliwość prywatnej opieki w Medicoverze - sponsoruje nam to firma, ale szczerze wybrałam opiekę na Madalińskiego gdyz bardziej się sprawdza no i tu będę rodziła, poza tym nie mam problemu z planowym zapisem na wizytę do lekarza...
      Mam też kilka bliskich znajomych ktore rodziły w tym szpitalu w zeszłym roku - jedna nawet w tym roku w czerwcu, miała podobna sytuację do Twojej, tez dostała skurczy i przyjechała do szpitala, zrobili jej ktg na którym wszystko wygladało ok (domyslam sie ze u Ciebie na tym pierwszym ktg tez bylo wszystko ok dlatego odesłali Cie do domu) więc wróciła do domu, na drugi dzien gdy miała wieksze skurcze przyjechała do szpitala i w ciagu 4h urodzila slodkiego bobasa.
      Myślę że nie ma co wrzucać wszystkiego do jednego worka, bo generalnie każdy poród jest inny, jak przebiega dobrze i łatwo zawsze pacjentka będzie chwaliła szpital i personel, a jak coś jest nie tak to łatwiej jest zwalić winę na kogoś.
      Oczywiście nie bronię tu absolutnie lekarzy, bo wiem że są różni, ale chcę powiedzieć że nieszczęścia się zdarzają i nie zawsze mamy na to wpływ.
      Bardzo mi przykro, że pech przytrafił się akurat Wam, życzę Wam dużo pozytywnego myślenia i mam nadzieję, że szybko zapomnicie o tym przykrym incydencie. Trzymam za to kciuki !!!
      Tak sobie czytam ten wątek i strasznie mnie dziwią ludzie którzy jak chcą coś dla siebie załatwić od razu wychodzą z założenia ze musza komuś dać w łapę, żeby to zdobyć sad w ten sposób sami demoralizujemy środowisko lekarzy i uczymy ich złych manier !!! opamiętajcie się !!!... można ewentualnie dać symboliczny prezencik po udanej fachowej obsłudze pacjenta....
      Co do szpitala to odezwę się po porodzie i dokładnie się wypowiem, na razie na podstawie dotychczasowych własnych doświadczeń i doświadczeń moich znajomych które były bardzo zadowolone z porodu jestem bardzo pozytywnie nastawiona ....
      Pozdrawiam wszystkie mamuśki

      • gosia_123456 Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 17.09.10, 13:30
        bbmaluch napisała:

        > Ma
        > m możliwość prywatnej opieki w Medicoverze - sponsoruje nam to firma, ale szcze
        > rze wybrałam opiekę na Madalińskiego gdyz bardziej się sprawdza no i tu będę ro
        > dziła, poza tym nie mam problemu z planowym zapisem na wizytę do lekarza...

        Mam kartę zarówno w Medicover, jak i w Damianie i nie za bardzo rozumiem, w jaki sposób w Medicover jest taki problem z zapisami. Rozumiem, że mają wiele pacjentów, ale jak ciąża trwa 9 m-cy, to zamawiasz sobie wizyty z wyprzedzeniem (powiedzmy nawet 1 na tydzień) a i jak coś się stanie niespodziewanego, nie znam lekarza, który by tam odmówił wizyty dodatkowej. Za to będąc po kilka razy w tygodniu na ktg na Madalińskiego jeszcze w sierpniu , stojąc w kolejkach do kolejnych gabinetów jakoś nie odczułam, żeby tak łatwo było się tam dostać do lekarza, bynajmneij nie łatwiej niż w prywatnych placówkach. Jeśli chodzi o dr Mikos (Annę Mikos mam na myśli, chyba że jest ktoś jeszcze) to miałam przyjemność raz i potwierdzam - bardzo miła. I ma bynajmniej pieczątke ginekolog-położnik, więc jednak jest chyba po specjalizacji ? (a`propos postu lekarz-madalinskiego).

        > > Oczywiście nie bronię tu absolutnie lekarzy, bo wiem że są różni, ale chcę powi
        > edzieć że nieszczęścia się zdarzają i nie zawsze mamy na to wpływ.
        > Bardzo mi przykro, że pech przytrafił się akurat Wam, życzę Wam dużo pozytywneg
        > o myślenia i mam nadzieję, że szybko zapomnicie o tym przykrym incydencie. Trzy
        > mam za to kciuki !!!
        > >

        Bardzo cię proszę, nie używaj słowa incydent w takim przypadku, bo robisz tym przykrość dziewczynie, której właśnie świat zawalił się na głowę. O tym incydencie, jak ty to nazywasz, nie da się zapomnieć do końca życia. Wiem, bo też taki mam na swoim koncie. Jak napisałam wyżej, byłam wiele razy w tym szpitalu przed porodem i rodziłam tam miesiąc temu i wcale nie dziwię się, że coś spartaczyli. Ryzykują, badają "po łepkach", wypuszczają do domu np. bez badania ginekologicznego. Oczywiście, lekarze są różni. Spotkałam wielu fajnych. Ale to, co zdarzyło się autorce wątku, nie jest zapewne pierwszym takim zdarzeniem w tym szpitalu, ale nie ostatnim. Życzę ci powodzenia, ale zakładając że będziesz zadowolona i szczęśliwie wrócisz do domu ze zdrowym dzieckiem, nie feruj proszę wyroków, że "incydenty" mają prawo się zdarzyć, ok?
        • bbmaluch Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 17.09.10, 15:44
          Gosia_123456

          Bardzo cię proszę, nie używaj słowa incydent w takim przypadku, bo robisz tym przykrość dziewczynie, której właśnie świat zawalił się na głowę. O tym incydencie, jak ty to nazywasz, nie da się zapomnieć do końca życia. Wiem, bo też taki mam na swoim koncie. Jak napisałam wyżej, byłam wiele razy w tym szpitalu przed porodem i rodziłam tam miesiąc temu i wcale nie dziwię się, że coś spartaczyli. Ryzykują, badają "po łepkach", wypuszczają do domu np. bez badania ginekologicznego. Oczywiście, lekarze są różni. Spotkałam wielu fajnych. Ale to, co zdarzyło się autorce wątku, nie jest zapewne pierwszym takim zdarzeniem w tym szpitalu, ale nie ostatnim. Życzę ci powodzenia, ale zakładając że będziesz zadowolona i szczęśliwie wrócisz do domu ze zdrowym dzieckiem, nie feruj proszę wyroków, że "incydenty" mają prawo się zdarzyć, ok?

          nie miałam nic złego na myśli i nie chciałam nikogo urazić, nie jest mi obce poronienie .... i naprawdę wiem że są rózne jego przyczyny, ale nie będę o tym pisać bo to trudny temat sad poza tym wiem ze kazda mama ma swoją rację i nikt ani nic nie jest w stanie tego zmienić, dlatego też powtórzę się jeszcze raz życzę Czrannej dużo cierpliwości, wytrwałości i pozytywnego myślenia, naprawdę wiem ze czas leczy rany ...
          • turnesolka Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 19.09.10, 08:51
            bbmaluch,
            Też jestem bardzo daleka od osądzania lekarzy i szpitala bez poznania wszystkich faktów, jednak zgadzam się że Twoja wypowiedź była mało delikatna.

            W 38 tc to NIE JEST PORONIENIE!!! To jest śmierć dziecka. Nie wiem i nie chcę wiedzieć jakie Ty miałaś "doświadczenia" mi na szczęście nic takiego do tej pory się nie przytrafiło ale sama właśnie jestem w 38 tc i nie wyobrażam sobie nawet bólu, tragedii, rozpaczy ... kobiety która na tym etapie traci dziecko.

            Jak się wypowiadasz na tego typu forum i to na taki temat to sobie przeczytaj własny post 10x zanim go zawiesisz, bo to nie są pogaduchy o d__pie maryni i możesz kogoś bardzo zranić.
      • kallunia1 Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 17.09.10, 15:02
        bbmaluch, życzę ci pięknego porodu. Ja właśnie taki miałam na Madalińskiego miesiąc temu. Nie zostawiłam tam ani grosza. W najśmielszych marzeniach nie myślałam, że będzie tak cudnie. Kolene dziecko z pewnością będę tam rodzić. Czaranno bardzo Ci współczuję straty Maleństwa. Trudno znaleźć usprawiedliwienie takiej postawy personelu.
        • bbmaluch Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 17.09.10, 16:10
          Kallunia 1

          bardzo Ci dziekuję, mam nadzieję że taki będzie ... trzymam kciuki za wszystkie przyszłe mamy... tak jak pisałam wszystko zależy od porodu, jak jest wszystko dobrze to wszyscy są zadowoleni, niestety jak dzieje się coś niedobrego to każdy nawet dobry szpital czy lekarz jest zły ...
          co do dr Mikos to ma specjalizację (jakby ktoś wątpił) - śmiało ją polecam smile

          pozdrawiam wszystkie mamy ...
          • agunia-7 Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 18.09.10, 15:16
            Przy całkowitym bądź częściowym odklejeniu łożyska wystepuje krwawienie a nawet krwotok. Wraz z ciągłym bólem brzucha są elementarnymi objawami odklejenia łożyska. Przy takich przypadkach kobiety nie mogą być odsyłane....Nie było krwotku?
            • kasiak37 Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 19.09.10, 11:24
              wcale nie musi byc krwotoku "widocznego na zewnatrz".Moze dosc do wykrzepiania...
              A autorce wspolczuje(*).
              • ursgmo Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 20.09.10, 08:43

                Do autorki : bardzo Ci współczuję , niestety wiem co przeżywasz
                ja po stracie córeczki w 42 tyg w podobnych okolicznościach tylko w innym warszawskim szpitalu zdecydowałam się szybko na drugie dziecko ( ur syna po 11 miesiącach) i w moim przypadku była to trafna decyzja , gdybyś i Ty podjęła podobną chętnie wskażę Ci moją lekarkę z super podejściem do pacjentek po stracie która pomoże Ci spokojnie urodzić w dobrym szpitalu , będzie Ci potrzebny ktoś taki ! właśnie pod jej opieką urodziłam 3 tyg temu kolejne dziecko i była dla mnie jak balsam na strachy i smutki


                • czaranna ursgmo 20.09.10, 09:26
                  będę Ci wdzięczna za przesłanie namiarów tej lekarki na maila gazetowego.
                  moja lekarka, która prowadziła mi dwie ciąże niestety nie pracuje w żadnym z warszawskich szpitali a szkoda.

                  ursgmo, nie bałaś się tak szybko zajść w kolejną ciążę? mnie powala strach, że znów będzie coś nie tak a z tym to już nie dałabym sobie rady...
                  • ursgmo Re: ursgmo 21.09.10, 08:54
                    Czaranna u mnie to właśnie fakt że lekarz nie pracował w żadnym szpitalu spowodował tragedię bo nijak pomóc mi nie mógł kiedy ciąże trzeba było zakończyć ( wskazania i dokumentację ku temu miałam po pierwszym ciężkim porodzie ) w szpitalu chcieli poczekać i finał był jaki był , jakiekolwiek skierowania od takiego nigdzie nie pracującego lekarza nie są honorowane w szpitalu czy to na indukcję czy planowe cc
                    każdej swojej koleżance która planuje dziecko -szczególnie pierwsze- powtarzam że lekarz musi pracować w szpitalu , trafiasz na porodówkę czy choćby na patologię nie jesteś zdana na łaskę i niełaskę obcego grona tylko jest ktoś kto będzie Twoim rzecznikiem i zadba o Twoje interesy , oczywiście trzeba wcześniej się upewnić czy lekarz rzeczywiście ma coś do powiedzenia i czy w ogóle interesuje się swoimi pacjentkami
                    przesyłam Ci na @ gazetowego namiary na moją lekarkę , zapewniam że powyższe wypełnia w 100 %, jestem jej wdzięczna za troskę i opiekę którą mnie otoczyła w ciąży i bardzo spokojny poród
                    a co do strachu on będzie ale nie musi popsuć Ci radości z oczekiwania dziecka , ja go "obłaskawiłam" umawiając już na wczesnym początku ciąży konkretne terminy indukcji po 37 tyg ( dwa razy tak rodziłam ) , to dawało mi siłę
                    aha i pamiętaj , jeśli tak wolisz po takim przejściu możliwe jest planowe cc i zrobią Ci je bez fochów
                    • sroka75 Re: ursgmo 21.09.10, 10:47
                      >jakiekolwiek skierowania od takiego
                      > nigdzie nie pracującego lekarza nie są honorowane w szpitalu czy to na indukcj
                      > ę czy planowe cc

                      powtarzam
                      > że lekarz musi pracować w szpitalu ,
                      przepraszam a czy to jest zgodne z prawem? rozumiem, że może być wymagane skierowanie od lekarza z NFZ (a to też nieobowiązkowo chyba przy pełnej dokumentacji) ale nie musi on pracować w szpitalu...bez przesady...w szpitalu mogą te skierowanie skonsultować ale nie mogą tak po prostu nie honorować...
                      • ursgmo Re: ursgmo 21.09.10, 11:10
                        sroka 75 pytasz co konkretnie jest niezgodne z prawem ? to że nie honorują skierowań od lekarza który nie pracuje w danym szpitalu ? a skąd ja mam to wiedzieć .............
                        na logikę powinni honorować bo dany lekarz zna sytuację i ot tak raczej nie kieruje np na cc ale w praktyce niemal nigdzie tego nie robią , ja osobiście oraz moje znajome spotykałam się zawsze z koniecznością konsultacji z lekarzem w danym szpitalu który zatwierdzał wskazania bądź też nie , wtedy opinię lekarza prowadzącego można było sobie oprawić na pamiątkę bo jak powiedzieli nie to nie , stąd moje rady że najlepiej lekarza wybierać także pod tym kątem

                        weź poczytaj sobie forum ile postów się pojawia gdzie iść na cc ze wskazaniami i skierowaniem tak żeby mieć te cc a nie próbować sn żeby i tak skończyć cc tyle że po X godzinach uncertain
                        • sroka75 Re: ursgmo 21.09.10, 16:47
                          > sroka 75 pytasz co konkretnie jest niezgodne z prawem ?
                          to było pytanie zadane ze zdziwienia na rzeczy o których piszesz...a powszechna cicha zgoda wystraszonych pacjentek (tymi nadużyciami ) podtrzymuje taki stan rzeczy...po prostu...przy okazji lekarze zatrudnieni w jakimkolwiek szpitalu mogą zawsze liczyć w prywatnej praktyce na zapełniony grafik (napędzanie koniunktury i manipulacja czystej wody a nawet się szarpnę na określenie, że pewien rodzaj "podświadomego" szantażu)
                          > weź poczytaj sobie forum ile postów się pojawia gdzie iść na cc ze wskazaniami
                          > i skierowaniem tak żeby mieć te cc a nie próbować sn żeby i tak skończyć cc tyl
                          > e że po X godzinach uncertain
                          owszem czytałam i nie sądzę że jest to normalna sytuacja (chyba, że jest wyraźna adnotacja na skierowaniu, że decyzja podlega konsultacji np. przez klinicystę...lekarz prowadzący głównie ciąże fizjologiczne ma prawo konsultować się z kimś od patologii).
                          Ja nie mówię o twoich "dobrych radach" (co przy pierwszej dziewczyna ciąży musi...nic nie musi - ale może chcieć - zwłaszcza jak ją ktoś porządnie nastraszy) tylko czy takie sytuacje (np. zwlekanie z podjęciem szybkiej decyzji położniczej - bo kobita "nie nasza") nie balansują na granicy prawa czy etyki lekarskiej (jak można uzależniać poważne decyzje medyczne od tego gdzie zatrudniony jest lekarz prowadzący - jak trzeba zrobić cięcie to się robi a nie patrzy na pieczątkę w karcie...)
                          • sroka75 Re: ursgmo 21.09.10, 17:07
                            A! i żeby była jasność...chodzi mi wyraźnie o syt. gdzie kobieta ma obciążony wywiad: po poprzednich ciążach, budowa anatomiczna lub inne nieprawidłowości stwierdzone przez lek. prowadzącego (ale nie zatrudnionego w żadnym szpitalu) czy tez nagły niepokojący przypadek - a traktuje się ją pomimo wyczerpującej dokumentacji lub dużego ryzyka beztrosko lub na zasadzie owej selekcji: nasza - nie nasza. Nawet wzmianka w karcie o pewnych wskazaniach np. do cc powinna kobiecie gwaratować, że będzie w szpitalu "baczniej obserwowana" a nie doprowadzana do jakiejś skrajnej czy wręćz tragicznej sytuacji (jedynie tylko z powodów o jakich tu mówimy). Tak wiem...jestem naiwnawink)
                            pozdrawiam
                            • laminja Re: ursgmo 21.09.10, 20:57
                              tu nie chodzi o nasza czy nie, tylko o odmienne podejście do wskazań do cc w różnych szpitalach.
                          • yoku Re: ursgmo 21.09.10, 20:47
                            zgodne czy niezgodne z prawem takie rzeczy się dzieją, pacjentka ze skierowaniem od lekarza pracującego w danym szpitalu będzie zawsze potraktowana poważniej niż ta z ulicy, którą można odesłać gdzie indziej... owszem, w ten sposób lekarze ze szpitala dorabiają kupę kasy w prywatnych gabinetach i pacjentki, które nie stać na takie prowadzenie ciąży są w pewien sposób dyskryminowane. Zgadzam się również, że to się dzieje za cichym przyzwoleniem ciężarnych oraz instytucji nadzorujących szpitale bo choć to powszechna i prawie oficjalna procedura, nie jest to szeroko komentowane chociażby w mediach. Pomimo tego wszystkiego nie znam żadnej kobiety, która będąc w ciąży źle potraktowana przez szpital lub lekarza miałaby ochotę na wszczynanie walki z systemem... Ktoś kiedyś próbował walczyć z płatnym ZZO i co? Szpitale oficjalnie ogłosiły, że nie będą miały w ofercie w ogóle znieczulenia, ale w praktyce niewiele się w tej sprawie zmieniło...
                          • laminja Re: ursgmo 21.09.10, 20:54
                            no nie zupełnie tak jest, szpital ma prawo potwierdzić lub zanegować wskazania lekarza prowadzącego, bo bierze odpowiedzialność za pacjentkę, która się do nich zgłasza. Myślę, że gdybyś była lekarzem nie zoperowałabyś pacjenta tylko na podstawie skierowania, które wypisał inny doktor. Pewne wskazania np do cc są nadal względne. Jeden lekarz je uzna i weźmie na siebie odpowiedzialność za ewentualne powikłania przy operacji inny tego nie zrobi. Lekarz pracujący w danym szpitalu wie dokładnie jakie wskazania są tam uznawane.
                            • sroka75 Re: ursgmo 22.09.10, 10:02
                              > no nie zupełnie tak jest, szpital ma prawo potwierdzić lub zanegować wskazania
                              > lekarza prowadzącego, bo bierze odpowiedzialność za pacjentkę, która się do nic
                              > h zgłasza.
                              Pisałam o tym, że skierowanie np. do cc jest często konsultowane w danym szpitalu (właśnie z powodu tych względnych wskazań) - ale pisałam także o tym, że nie rozumiem syt., gdy pacjentka ma adnotacje w karcie (czy wręcz kompletną dokumentację) a w szpitalu pod okiem lekarzy traktuje się ten "przypadek" jak gdyby nigdy nic (aż do jakiegoś krytycznego momentu) a kobiety, które prowadziły ciążę u danego lekarza "szpitalnego" nie muszą czekać, na ostatni dzwonek...to trochę tak jakby zakładać, że lekarz wypisujący skierowanie z założenia się mylił...
                              • monikczek79 Re: ursgmo 22.09.10, 10:14
                                A ja uważam, że nie ma co generalizować. Moja dobra koleżanka rodziła niecały miesiąc temu na Karowej. Miała stamtąd lekarza prowadzącego i tak się akurat złożyło, ze dzień jej porodu (Sn) zbiegł się z dniem jego dyżuru. I co? koleżanka rodziła ponad 12 godzin, aż w końcu okazało się, że dziecku spada tętno i wtedy dopiero zapadła decyzja o cesarce. Idąc tokiem Waszego rozumowania lekarz powinien jej zrobić cesarkę od razu (skoro to jego pacjentka, a ona chciała cesarki prawie od początku). Albo (gdyby lekarz prowadzący nie był z tego szpitala) można by powiedzieć, że tak długo zwlekali, bo lekarz był "spoza". Więc to chyba nie zawsze jest regułą. to tak jako głos w dyskusji, która się tu wywiązała. Co do samej autorki wątku to naprawdę głębokie wyrazy współczucia-podejrzewam, że trudno jest komukolwiek wyobrazić sobie to co teraz czuje.
                                • gosia_123456 Re: ursgmo 22.09.10, 12:23
                                  monikczek79 napisała:

                                  > A ja uważam, że nie ma co generalizować. Moja dobra koleżanka rodziła niecały m
                                  > iesiąc temu na Karowej. Miała stamtąd lekarza prowadzącego i tak się akurat zło
                                  > żyło, ze dzień jej porodu (Sn) zbiegł się z dniem jego dyżuru. I co? koleżanka
                                  > rodziła ponad 12 godzin, aż w końcu okazało się, że dziecku spada tętno i wtedy
                                  > dopiero zapadła decyzja o cesarce.

                                  Karowa słynna jest z niesamowitego parcia na porody sn. Lekarz musiałby być chyba samym ordynatorem, żeby w miarę szybko pozwolić na cesarkę. I tak pewnie musiałby się z tego gęsto tłumaczyć.
                              • laminja Re: ursgmo 22.09.10, 20:17
                                ale co to jest kompletna dokumentacja czy adnotacja w karcie? Nadal ktoś musi się pod tym wszystkim podpisać, więc się nie dziwię, że szpitale od pacjentek, które były prowadzone przez lekarzy, którzy w nich nie pracują wymagają dodatkowych konsultacji na miejscu. To się robi wcześniej. Natomiast nie da się też niestety uniknąć sytuacji, w których lekarze się ze sobą nie zgadzają i wtedy jest tak jak zadecyduje lekarz w szpitalu. Jeśli to dotyczy pacjentki prowadzonej przez kolegę z pracy to jest prawdopodobieństwo, że uzgodnią ze sobą podejmowane kroki. Nie ma co generalizować. Są tysiące kobiet, które nie prowadzą ciąż u lekarzy zatrudnionych w szpitalu i wszystko jest OK.
                                • sroka75 Re: ursgmo 23.09.10, 10:45
                                  > ale co to jest kompletna dokumentacja czy adnotacja w karcie?
                                  cóż chociażby inf. o jakiś nieprawidłowościach które występowały przy poprzednich porodach (przyczynach cc itp.) lub w trakcie trwającej ciąży (nie mówię przecież o kolorze oczuwink)
                                  >Nadal ktoś musi s
                                  > ię pod tym wszystkim podpisać, więc się nie dziwię, że szpitale od pacjentek, k
                                  > tóre były prowadzone przez lekarzy, którzy w nich nie pracują wymagają dodatkow
                                  > ych konsultacji na miejscu. To się robi wcześniej.
                                  wspominałam o tym...(raczej chodziło mi o to żeby dziewczyny które miały problemu lub są podejrzenia, że mogą je mieć były baczniej obserwowane pod tym kątem- to wszystko)
                                  >Nie ma co generalizować. Są tysiące kobiet, które nie prowadzą ciąż u l
                                  > ekarzy zatrudnionych w szpitalu i wszystko jest OK.
                                  otóż to...dlatego mówienie o tym, że przy pierwszej ciąży kobitka MUSI mieć lekarza ze szpitala jest przesadzone i napędza większe lub mniejsze "strachy"
                                  ............................................................................................
                                  Autorce wątku bardzo współczuje i życzę dużo siły...pozdrawiam
                                  • lilit2005 Re: ursgmo 24.09.10, 00:40
                                    Potwierdzam zdanie jednej z przedmowczyn, ze najlepiej miec lekarza prowadzacego w szpitalu, gdzie planuje sie rodzic! Sama urodzilam w 42 tc w Orlowskim, gdzie nie mialam swojego lekarza. Chcialam rodzic sn, ale ciaza byla po in vitro wiec bylam generalnie bardzo przewrazliwiona na punkcie udanego porodu (i teoretycznie przyslugiwala mi cesarka). W 10 dniu po terminie zatrzymano mnie na patologii ciazy. Po dwoch dniach lezenia i zero informacji, jaka jest sytuacja, jaki jest plan, poszlam do lekarza, ktory byl na obchodzie go o to zapytac. Odpowiedz brzmiala: "Dopoki nic sie nie dzieje, nic nie robimy. Sa pacjentki bardziej zasluzone od pani". Mialam szczescie, bo corcia urodzila sie dokladnie 14 po terminie, po cc z braku postepu porodu, ale cala i zdrowa. Ale stresu jaki przezylam i tego lekcewazenia nigdy nie zapomne.
            • 230808r Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 24.09.10, 19:13
              moja znajoma w 7 m.c. straciła dzieciątko bo odklejenie łożyska odczuła jako wzdęcia - skonsultowała sie ze swoim ginem, ale lekarz moze przez telefon na podstawie subiektywnych odczuc pomoc.... a kilka godzin pozniej przestala czuc ruchy malenstwa i bylo za pozno na ratunek...

              wspolczuje autorce watku, o swoja ciaze walcze od poczatku, ciagle cos jest zle;/ dzieki Bogu jakos dotrwalismy do 36 tc i wcale nie ubylo obaw ... a po takim poscie to eh ... nie wyobrażam sobie jak strasznie sie cierpi
              [*]
    • gryzelda.a Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 03.10.10, 17:42
      [*]

      Strasznie Ci współczuję....

      Zgadzam się niestety z tym, co pisały forumki powyżej - w tym szpitalu, z ich nastawieniem na ilość i podejściem do pacjentek i dzieci to się musiało tak skończyć...

      Urodziłam tam w kwietniu synka - mimo przedłużającej się II fazy nie zdecydowano się na cc i synek urodził się w zamartwicy.

      Współczuję i przytulam.
    • natasza2004 Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 05.10.10, 09:28
      niektóre z was pisze żeby nie generalizować, ale faktem jest że doszło do zaniedbania!!!!!!!! Jeżeli KTG od początku się nie podobało ( lub było coś nie tak) powinni to sprawdzić. To jest szpital USG jest pod ręką. Jeżeli kobieta mówi że nie czuje ruchów, a oni czekają- to jest zaniedbanie. Oni czyli personel nie zrobili nic żeby uratować maleństwo a wystarczyło tak niewiele. Pozwolili żeby zmarło. Bardzo dobrze że oddaliście sprawę do prokuratury, niech ktoś za to odpowie.

      Czarnna bardzo Ci współczuję. Nie jestem w stanie zrozumieć tego co czujesz.
    • czaranna minęło półtora miesiąca... 05.10.10, 10:10
      a ja ciągle nie mogę się pozbierać... wszystko wraca a zwłaszcza wieczorem.
      koleżanki wszystkie urodziły szczęśliwie a mi lekarze zabrali to szczęście, które powinno teraz ze mną być, mojego synka.

      dziękuję za wszystkie ciepłe słowa dziewczyny
      • michulek Re: minęło półtora miesiąca... 07.10.10, 00:52
        Wiem, że słowa nie mają w tym momencie dla Ciebie większego znaczenia, ale naprawdę z głębi serca współczuję. Jestem pewna, że będziesz już niedługo cieszyć się macierzyństwem. Niech Twój Aniołek - z armią innych - czuwają nad Tobą i całą Twoją rodziną.
      • meembla Re: minęło półtora miesiąca... 28.10.10, 08:29
        sad
    • czaranna mój apel !!! 11.11.10, 18:12
      dostaję maile od dziewczyn, które straciły dzieci na Madalińskiego i jestem delikatnie mówiąc zszokowana ja wiele dzieci rodzi się z poważnymi wadami lub umiera przez zaniedbania lekarzy z tego szpitala.
      nie potrafię zrozumieć jak Ci lekarze mogą dalej wykonywać swój zawód, skoro poród jest dla nich zwykłym nic nie znaczącym "zabiegiem".
      będę z tym walczyć, będę walczyć z tym szpitalem, personelem.

      dziewczyny, proszę zastanówcie się milion razy przed wybraniem tego szpitala jako miejsca przyjścia na świat Waszego dziecka!!
      • mama-008 Re: mój apel !!! 12.11.10, 15:02
        współczuję Ci
        Ty piszesz o szpitalu na Madalińskiego (znam pare osób bardzo zadowolonych z porodów własnie tam - nawet mies temu znajoma rodziła przez cc...)
        jakis czas temu o Karowej pisała dziewczyna tutaj podobna sytuacja jak u Ciebie...
        ja z koleii rodziłam na Wołoskiej MSWiA i coraz częsciej mysle o tym aby rowniez walczyc z poloznictwem gdzie mało brakowało umarło by tam moje dziecko WEDŁUG MNIE z winy lekarzy i nie boję się użyć tego słowa !!!
        jesli sa tu mamy źle potraktowane przez personel w MSWiA Warszawa to prosze o kontakt - moze wspolnie nam sie coś uda - samej to inaczej ale jak będzie nas wiecej...?
        naprawde coraz czesciiej o tym mysle...nie moge im tego darowac, nie mogę tego tak zostawić...

        trzymaj sie
        • nerani Re: mój apel !!! 15.11.10, 08:23
          Czyli dotyczy to właściwie wszystkich szpitali... sad
          Niestety, pod tym względem nadal znajdujemy się niemal na szarym końcu Europy (www.rynekzdrowia.pl/Neonatologia/Umieralnosc-wczesniakow-w-Polsce-dane-sa-fatalne,1302,20.html)
          • kallunia1 Re: mój apel !!! 15.11.10, 12:59
            smutne... ale nie mieszajmy proszę wcześniaczków z dziećmi urodzonymi w terminie, którymi personel nie zajął się właściwie
            • mama-008 Re: mój apel !!! 19.11.10, 12:35
              mój syn urodził się o czasie w 39 tc
    • kmaggg Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 21.11.10, 00:56
      bardzo mi przykro sad

      z Twojego opisu wynika, że wszystko potoczyło się bardzo szybko sad

    • ann.k Re: straciłam dziecko na Madalińskiego... 29.11.10, 22:49
      Spotkało Cię wielkie nieszczęście i ogromnie Ci współczuję. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić ogromu bólu jaki przeżywasz. Ale... Nie mieszaj proszę z błotem szpitala, bo to samo mogło się wydarzyć w każdym innym. Co więcej, znam identyczny przypadek z innego "czołowego" szpitala warszawskiego.
      Ja rodziłam na Madalińskiego i mogę o szpitalu powiedzieć same dobre słowa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja