Położne ze szpitala na Madalińskiego

09.09.10, 08:46
Nie wiem, czy był taki wątek, gdyby tak - proszę o wybaczenie, ufam jednak że wiedza tu zgromadzona jako aktualna przyda się tym, które niebawem będą rodzić.
Dziewczyny, poniżej podam listę położnych (skopiowaną ze strony szpitala) świadczących indywiduwalne usługi okołoporodowe. Oczywiście mogłyście na którąś z nich trafić po prostu na dyżurze, bez opłacania.
Bardzo proszę o wskazanie, z którą rodziłyście i czy polecacie, czy też odradzacie. Mile widziane uzasadnieniesmile

Wioleta Gwiazda
Danuta Midura
Agnieszka Bebel
Elżbieta Kowal
Anna Soszyńska
Dorota Lesiak - Maździarz
Krystyna Golba
Agnieszka Plak
Iwona Żakowska
Małgorzata Urbańska
Anna Hendigery
Małgorzata Małek
Urszula Małkowska
Bogumiła Wiśniewska
Katarzyna Kuchta
    • double_aga Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 09.09.10, 11:12
      Anna Soszyńska - była na dyżurze. Bardzo fajna, konkretna, pomocna smile Polecam smile
      • moriach Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 10.09.10, 12:24
        double_aga Dobrze wiedzieć - podpisałam już z nią umowę, ale dobrze się upewnić, że inne kobiety sobie ją chwalą smile

        Kallunia O tym, że jeśli "moja" położna jest akurat na dyżurze, to mimo umowy nie płacę, nawet nie wiedziałam. Bardzo cenna (i to dosłownie) wiedza smile Przy podpisywaniu papierów, nikt się nie zająknął nawet na ten temat wink
        W umowie była za to klauzula, że jeśli poród odbędzie się przez cc to i tak muszę zapłacić za położną. Z wrażenia nie zapytałam czy chodzi i sn + ostatecznie cc (wtedy jasne, że płacę położnej za jej pobyt przy mnie) czy planowane cc. Mam jeszcze 3 m-ce do porodu i może się przecież okazać, że dziecko ułoży się poprzecznie czy pośladkowo, więc nie będzie mowy o próbach sn. Czy wtedy szpital ze mnie ściągnie opłatę i tak?
        Sorry za OT ale tak mi się przy okazji przypomniało.
        • kallunia1 Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 10.09.10, 12:50
          hmm, z umową jest tak, że jeśli <twoja> ma wtedy dyżur, to może wezwać kogoś na zastępstwo (wcześniej ustalasz położne rezerwowe), lub rezygnujesz z ind. opieki i nie płacisz. Ja zrezygnowałam, bo było mało rodzących i położna mogła się mną zająć w ramach swojego dyżuru. Miałam szczęście smile i Tobie życzę wink
        • ann.k Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 10.09.10, 17:03
          No to chyba nie bardzo tak działa. Nie płacisz, jeśli zrezygnujesz z jej usług tylko dla siebie. Wówczas jesteś na takich samych zasadach jak inne pacjentki i możesz poprosić aby ta konkretna położna była z Tobą w czasie II fazy, ale jeśli w tym czasie ona będzie z kimś innym, kto zaczął poród pięć minut przed Tobą, to dostajesz inną położną z dyżuru.
    • kallunia1 Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 09.09.10, 13:53
      p. Kasia Kuchta- dla mnie kobieta Anioł!!! Dzięki niej (no i dzięki warunkom panującym w szpitalu) mogłam rodzić NATURALNIE i AKTYWNIE, bez znieczulenia, bez oxy, z pełnym zaufaniem do niej i mojego ciała (ono wie, jak należy rodzić). I fazę przełaziłam i przesiedziałam w wannie, II fazę parłam na kolanach tyłem do całej imprezy wink p. Kasia nie nacięła mi krocza, świadomie dopuściła do pęknięcia, twierdząc, że się szybciej zagoi (i miała rację, szwy ciągnęły mnie, ale wszystko szybko się zagoiło) Poród był cuuudny, a p. Kasia bardzo mnie wspierała. Miałam z nią podpisaną umowę, ale gdy odeszły mi wody, miała dyżur, więc nie zostawiłam w szpitalu ani grosza. Polecam p. Kasię wszystkim tym, którzy są zdeterminowani i pewni, że chcą urodzić naturalnie, aktywnie i po ludzku.
      • smallcloud Tylko Kuchta!!! 09.09.10, 16:48
        Opiekowala sie mna tylko niestety pol godziny ale rewelacyjna jest.
        Reszta niestety w wiekszosci to jarajace co piec minut na balkonie na bloku porodwym srednio przejmujace sie rodzaca baby.
        • kasiaff Re: Tylko Kuchta!!! 29.10.10, 20:40
          Dokładnie tak! Rewelacyjna kobieta-poprowadziła wszystko tak zeby było bez naciecia, oksytocyny i innych przyjemnosci smile Z kolei za 1szym razem w tym samym szpitalu rodziłam z kims innym nie pamietam nazwiska ale tak sobie było ;/ rutyna oksytocyna, nacinanie itd a wystarczy troszske dobrej woli z ich strony smile
    • rudo_zielona Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 09.09.10, 17:56
      Rodziłam z panią Małgorzatą Urbańską, rewelacyjna kobieta! Nie chciałam dodatkowo płacić za położną i trafiłam na tą panią na dyżurze. Poród bez znieczulenia, bez oxy, bez nacięcia (było pęknięcie). Akcja porodowa rozwijała się u mnie dość szybko (nie zdążyłam skorzystać z wanny piłki, drabinki...), dzięki pani Małgosi rodziłam w świetnej atmosferze. Bardzo spokojna, pogodna kobieta, wszystko mi tłumaczyła, dopingowała, żartowała smile Gorąco polecam smile
    • quick-share [...] 09.09.10, 21:38
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • adulka11 Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 14.09.10, 15:37
      Rodziłam z Wiolą Gwiazdą. I mam bardzo mieszane uczucia. Jeśli chodzi o ostatnią fazę porodu wykazała się dużą sprawnością, doświadczeniem, pewnością. Sama faza parcia przebiegała szybko, profesjonalnie. Zastrzeżenia mam co do jej podejścia. Podpisując z nią umowę miałam nadzieję, że ona będzie ze mną od początku do końca mojego pobytu w sali porodowej. W rzeczywistości wyglądało to tak, że wody płodowe odeszły mi ok 23 i kiedy zadzwoniłam do pani Wiolety kazała mi jechać na IP i dopiero wtedy zadzwonić. Na IP mnie zbadali, przyjęli i położyli na porodówce. Po raz drugi zadzwoniłam do Wioli Gwiazdy i wówczas usłyszałam, że nie ma potrzeby żeby ona już przyjeżdżała bo skoro nie mam skurczów to poród nieprędko się zacznie. Położna która była na dyżurze - bardzo miła, niestety nie pamiętam nazwiska - zaproponowała, żeby mąż pojechał do domu i przyjechał rano bo tu faktycznie nic się jeszcze nie dzieje. Mąż pojechał, położna zgasiła mi światełko i powiedziała dobranoc. I tak około 2 w nocy zostałam sama. Jak tylko wszyscy poszli zaczęły się skurcze i wymioty. Były tak silne że nie byłam w stanie ruszyć się z łóżka. Leżałam tak do rana. Na obchodzie mnie zbadali i stwierdzili, że rozwarcie na 3 i ładnie idzie. Położna kazała mi zadzwonić po męża i po Gwiazdę. Kiedy zadzwoniłam do p. Wioli ta nadal nie była chętna żeby przyjechać. Kazała przekazać słuchawkę położnej tej która była na dyżurze i dopiero kiedy od niej usłyszała, że idzie szybko powiedziała mi że niedługo przyjedzie. Nie wiem, nie pamiętam po jakim czasie przyjechała. Na pewno mąż dojechał duużo wcześniej. Kiedy przyjechała przyszła do mnie i stwierdziła, że bardzo źle wyglądam a poród to jeszcze pewnie za parę godzin i czy nie chcę w związku z tym znieczulenia zewnątrz oponowego. Nie byłam do tego przekonana. Stwierdziła, że pójdzie zjeść śniadanko i przyjdzie mnie zbadać to wtedy podejmiemy decyzje. Kiedy przyszła po śniadanku i mnie zbadała stwierdziła, że mam rozwarcie na 8 i że najdalej za godzinę urodzę. Przygotowała salę, chwilę z nami pogadała i poszła na kawkę. Kiedy przyszła zbadała mnie ponownie i stwierdziła, że pełne rozwarcie i możemy rodzić. Tu tak jak pisałam na początku. Pani Wiola pełen spokój, profesjonalizm. Nie nacinała mnie, ale trochę popękałam. Widać było że wie co robi. Wydawała polecenia także młodej lekarce która była na dyżurze i widać było że wszyscy jej słuchają. Rozczarowała mnie także po porodzie. Jeśli dobrze pamiętam to kiedy podpisywałyśmy umowę zapewniała mnie że będzie z nami jeszcze 2 godziny po porodzie, a w rzeczywistości byłą ze mną może z pięć minut. Trochę się rozpisałam, ale ja podjęłam decyzję o rodzeniu z p. Gwiazdą bo czytałam o niej same pozytywne komentarze, natomiast moje doświadczenia są takie średnie. Z jednej strony doświadczona, sprawna położna, ale z drugiej strony gdy leżałam w nocy z największymi bólami brakowało mi opieki. Kogoś kto by podał wodę, a w trakcie wymiotów czystą miskę.
      • ziutka23 Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 15.09.10, 13:19
        Adulko, to bardzo cenna relacja - dziękuję!
        • ziutka23 Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 14.10.10, 09:10
          wątek do góry, minął m-c, może będą jakieś nowe opinie?
    • anulka.1 Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 14.10.10, 14:43
      Zastanawiałam się czy dołączyć się ze swoja opinią i w końcu doszłam do wniosku że to zrobię. Może komuś pomogę w decyzji.
      Przy pierwszym porodzie nie "wykupywałam" położnej i nie żałuję.
      Wyszłam z założenia że idę do szpitala i pracują tam profesjonalne położne a opinie o nich są różne i zależy od przypadku.
      Moją położną był mąż - pod takim względem że to on z jakąś tam częstotliwością chodził do położnych i prosił o zerknięcie na mnie, poza standardowymi obchodami. Jak chciałam pić to mi przyniósł. Jak mi założyli KTG to obserwował rosnące cyferki i uprzedzał o zbliżającym się skurczu. Rodziłam 18h i jakoś nie wyobrażam sobie żeby jakakolwiek położna siedziala tam ze mną cały ten czas. Tylko by mnie wkurzała, albo tym że tam siedzi albo tym że własnie poszła na "sniadanko".
      To że się nie "wykupi" położnej nie oznacza że zostanie się samemu na pastwę losu, a to że się ją "wykupi" nie oznacza że się będzie miało prywatna pielęgniarkę.
      Nawet na stronie jest tekst że "wykupienie" położnej nie gwarantuje nam przyjęcia do szpitala.

      Napewno są dziewczyny którym obecność położnej pomogła, czuły się bezpieczniej że jej zapłaciły więc ta się bardziej postara. Może i tak. A może i nie.
      Dla mnie nie ma znaczenia kto to będzie jak długo będzie przy porodzie mój mąż.

      Powodzenia dziewczyny smile
      • male-nam Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 15.10.10, 13:18
        anulka.1 napisała:

        > Przy pierwszym porodzie nie "wykupywałam" położnej i nie żałuję.
        > Wyszłam z założenia że idę do szpitala i pracują tam profesjonalne położne a op
        > inie o nich są różne i zależy od przypadku.
        Zrobiłam to samo i również nie żałuję. Rodziłam ostatecznie z p. Bogumiłą Wiśniewską. Wspominam to dość dobrze, tzn. samą panią Bogusię, bo kręciły się w pobliżu w II fazie inne położne, zagadywały i tylko rozpraszały i mnie, i ją. To była rzecz, która najbardziej mi przeszkadzała w końcowej fazie porodu: ból nie do zniesienia, skurcze parte, a nad głową stoi mi ktoś i nawija o różnych modelach telefonów uncertain Bez nacięcia ostatecznie się nie obeszło, choć położna robiła wszystko, aby go uniknąć. W I fazie miałam wsparcie męża, położne zaglądały, ale radziliśmy sobie sami i nie zniosłabym w takiej chwili, dość jednak intymnej, żeby przez cały czas siedziała z nami jeszcze jedna osoba. Ten czas był tylko dla nas i był naprawdę cudowny.
        Myślę, że to, czy decydujemy się na indywidualną opiekę położnej czy nie, wynika jednak z tego, jak każda z nas wyobraża sobie poród. Przed pierwszym porodem jest to jednak wielka niewiadoma i położna może być dodatkowym czynnikiem "bezpieczeństwa" i - nie oszukujmy się - dawać większą pewność przyjęcia do wybranego szpitala.
      • malgosiek2 Anulka.1 proszę o zmniejszenie suwaczków- 15.10.10, 19:11
        sygnaturek do przepisowych4 linijek.
        Lub pozostawienie tylko jednego suwaczka.
        Więcej info w wątku na "szpilce"u góry forum.
        Dziękuję za zrozumieniesmile
        • anulka.1 Re: Anulka.1 proszę o zmniejszenie suwaczków- 18.10.10, 14:12
          To przepraszam że z moimi bąblami zajmuję tyle miejsca.
    • delikatesowa Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 17.10.10, 19:10
      Rodziłam w maju. Nie miałam opłaconej położnej. Odeszły mi wody o 5 rano jak szłam do wc. Ok. 9 zdecydowałam się jechać do szpitala. Nic mnie nie bolało. W szpitalu cisza, spokój, pusta izba przyjęć. Miałam 3cm rozwarcia. Przyjęli mnie na oddział. Od samego początku aż do końca była ze mną położna z oddziału. Zaczęły się skurcze. Podłączono ktg. Co jakiś czas położna - D. Midura zaglądała do mnie. Byłam z mężem. Miałam 1-osobową salę z prysznicem. Poszłam pod prysznic, wróciłam i zrobiło się 8 cm rozwarcia. Pani Midura proponowała różne pozycje. Jednak ja najlepiej czułam się 'na leżąco'. Pozycja, którą szczególnie proponowała - na klęcząco - za bardzo obciążała mi plecy. Nie było oksytocyny, znieczulenia, po 6h urodziłam Synkasmile Bez nacięcia. Położna pytała nas jakie jest nasze stanowisko co do tego tematu. Powiedzieliśmy, że chcemy tego uniknąć, powiedziałam, że wolę lekko popękać. Położna powiedziała, że zrobi wszystko aby obyło się 'bez'. Miałam 3 szwy, przy wypisie lekarz stwierdził, że nic nie widać, że to tylko kosmetyka smile cokolwiek miał na myślismile Jestem bardzo zadowolona z pomocy Pani Midury. Było bez oxy, znieczulenia, nacięcia. Jeśli będę drugi raz rodzić to na pewno na Madalińskiego.
      • barbaram1 Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 21.10.10, 00:45
        Rodziłam z p. K. Golbą. Była opłacona. Przyjechała 40 minut po moim przyjęciu na porodówkę. Sprawiła, że byłam w tej "lepszej" sali porodowej (większej, z toaletą i prysznicem i TV), dała mi koszulę szpitalną, wprowadziła bardzo spokojną atmosferę, dużo tłumaczyła, była sporo z nami, ale też wychodziła od czasu do czasu.
        Niestety w którymś momencie chciała chyba przyspieszyć poród i zaczęła robić intensywny masaż szyjki. Było mi wszystko jedno, bo byłam na znieczuleniu, ale niestety po porodzie okazało się, że dziecko miało podrapaną główkę! Nie byłam nacinana, nie pękłam, ale był to mój drugi poród. Poza tym umawiałam się na inną pozycję porodową, jak przyszło co do czego - ja na znieczuleniu, poza tym trochę w szoku- to urodziłam w klasycznej. Niby nic, ale skoro kilka godzin wcześniej o tym rozmawiałyśmy, to ona w tym szoku nie była i mogła jakoś pokierować akcją.
        Ogólnie: osoba spokojna, sprawiła, iż atmosfera w czasie porodu bardzo mi pomagała. Niestey podrapana główka dziecka jakoś mnie do niej po porodzie zraziła.
    • velveciq Re: Położne ze szpitala na Madalińskiego 26.10.10, 23:05
      Gorąco polecam Bogusię Wiśniewską - bardzo konkretna osoba, opiekowała się mną podczas porodu (nie miałam wykupionej usługi indywidualnej opieki położnej), dzięki niej mogę powiedzieć że miałam super poródwink
Pełna wersja