Kto był w Prokocimiu lub na Strzeleckiej?

18.01.11, 09:56
Witam!
Może są tutaj mamy, które mają doświadczenie w kwestii pobytu z dzieckiem w Szpitalu w Prokocimiu albo w Szpitalu św.Ludwika na Strzeleckiej?
Jakie warunki (np. spanie dla rodziców, jedzenie itp.). Gdzie wh Was lepsi lekarze (chodzi zwłaszcza o alergologów - pokrzywka u dziecka).
Będę wdzięczna za każdą opinię, żebym wiedziała czego mogę się spodziewać wink
Ula
    • zabulin Re: Kto był w Prokocimiu lub na Strzeleckiej? 18.01.11, 10:56
      Byłam z synem w Prokocimiu- na odziale ogólnym II (synek miał zum).

      Warunki dla rodziców fatalne. Śpi się na fotelu, karimaty nie rozlożysz na podlodze, bo nie wolno (zarazki).
      Od tego odzialu najblizsza toaleta 6 minut marszu. Nie, to nie żart.

      Tylko, że ja mieszkam 15 minut jazdy samochodem od szpitala. Codziennie jeździlam się wykapać do domu i zdrzemnąc ze trzy godziny na łóżku. Mama mnie wtedy zmieniala.

      Co do fachowców, zwlaszcza na alergologii, nie wiem.

      A o Stzreleckiej nie mam żadnych informacji.
    • gosia.w40 Re: Kto był w Prokocimiu lub na Strzeleckiej? 18.01.11, 12:22
      Prokocim poznałam dośc dobrze. Lekarze alergolodzy a raczej pulmonolodzy kompetentni, nie mam zastrzeżeń, pielęgniarki na oddziale miłe. Rodzice spali na rozkładanych fotelach. wtedy (5 lat temu) można było opłatnie wykupić miejsce w izolatce, matka miała do spania kanapę, o ile oczywiście były miejsca, bo na oddziale tylko 2 takie "apartamenty". Jak jest obecnie nie wiem
      • andaba Re: Kto był w Prokocimiu lub na Strzeleckiej? 18.01.11, 12:58
        Byłam z córką w Prokocimiu, ale na takim oddziale "kilkudniowym". Nie pamiętam jak sie ten oddział nazywał, w kazdym razie przelotowośc była duża, leżały tam dzieci ze schorzeniami wymagającymi krótkiej hospitalizacji. Nie narzekam na warunki - w sali było chyba 5 łóżek, przy każdym łóżku fotel, duzy i wygodny, na którym można siebyło zwinąć w kłębek, chyba nawet koc dla rodzica dawali. Obok sali łazienka. Wprawdzie tylko wc i umywalkka, ale dobre i to.
        Spędziłam kiedyś tydzień non-stop z dzieckiem na oddziale siedząc na taborecie oparta o ścianę - w porównaniu z tym wszystko mi sie wydaje luksusem smile
        • lcu Re: Kto był w Prokocimiu lub na Strzeleckiej? 19.01.11, 08:34
          Dziękuję za odpowiedzi. Może jeszcze ktoś podzieli się swoimi wrażeniami. Czeka nas 3-dniowy pobyt w Prokocimiu - diagnozowanie pokrzywki.
          Z góry dzięki wink
          Ula
          • blackolive Re: Kto był w Prokocimiu lub na Strzeleckiej? 20.01.11, 23:37
            Witaj, w Prokocimiu byłam raz dwa lata temu i mam nadzieję,ze już nigdy tam nie trafie ( i do szpitala w ogóle). Trafiłam tam z synkiem po pierwszym ataku krtani- mały momentami przestawał oddychać, myślałam że umrze przez uduszenie. Karetką na sygnale w środku nocy trafiliśmy na oddział ratunkowy własnie do Prokocimia. Po wstępsnych badaniach ( lekarz plus 5 studentów na siłe badało przerażone dziecko i ani myśleli odpuścić) synek został przyjęty na oddział. Sala była 4 osobowa. A na niej:
            * 2 latka z zapaleniem oskrzeli ( sama, mama spokojnie wróciła do domu na noc- mnie sie serce krajało jak to dziecko budziło sie w nocy i chciało mamę. Mama gdy przyszła rano zapytała: bardzo dawała w nocy w dupę?" NO COMENT)
            * 16 latka z anginą ropną
            * 4 latek z zapaleniem płuc. z chłopcem byłam mama w 8 miesiącu ciąży. Spała biedna razem z nim na jednym łóżku szpitalnym...
            * i mój 3latek z zapaleniem krtani (cholernie zaraźliwe) i ja. Do spania miałam do dyspozycji krzesełko. Co najwyżej mogłam położyć "kawałek siebie" na małym dziecięcym łóżku szpitalnym i resztę siebie na tym nieszczęsnym krzesełku. Jak przyszła pielęgniarka to obrzuciła mnie piorunującym spojrzeniem,ze śmiałam "położyć się" na łóżku szpitalnym.
            Jedyna toaleta na piętrze była tylko dla dzieci. Rodzice musieli korzystać z toalety 3 pietra niżej... Moj synek strasznie sie wiercił i bałam się że spadnie z tego łóżka jak ja pójde "na siku". W kóncu poszłam jak mąż przyjechał z potrzebnymi rzeczami.
            Dodam,że w sali okna zabite były gwoźdźmi, temp. 30 stopni a przy zapalenu krtani dziecko powinno być w chłodnym przewietrzonym pomieszczeniu. Na korytarz nie wolno było wyjśc bo -jak to okreśłiła pielęgniarka- wszędzie szaleje rota wirus...
            Po telefonicznej konsultacji z nasza lekarką w tempie natychmiastowym wypisalismy synka. Nasz pani doktor stwierdziła,ze w takim sąsiedztwie zaraz będzie miał zapalenie płuc a wtedy to szybko nie wyjdziemy.
            Inna sprawa,że po zapaleniu krtani często schodzi na oskrzela lub płuca, ale zawsze to lepiej w domu i jeżdzić na kontrolę niz w szpitalu.
            Podsumowując- pobyt uważam za koszmar!
            • ankalien Re: Kto był w Prokocimiu lub na Strzeleckiej? 21.01.11, 10:30
              Dokładnie tak niestety jest w Prokocimiu. Ja byłam ostatni raz na szczęście w tamtym roku. Niestety śpi się na karimatach (na pulmonologii) w dzień na krzesełku. Byłam w piątym miesiącu ciąży więc to krzesełko przez cały dzień było katorgą. Szczególnie, że moja koleżanka akurat w tym samym czasie leżała w szpitalu we Wrocławiu z dziećmi i miała własne łóżko o czym marzyłam. Ale lekarze są tam naprawdę bardzo dobrzy. Dzięki ordynatorowi w końcu (syn ma 5 lat) w tym sezonie jesienno- zimowym chorowaliśmyu tylko raz na zapalenie oskrzeli a pozostałe zimy to co miesiąc czasami 2 razy w miesiącu i czasami szpital.
          • blackolive Re: Kto był w Prokocimiu lub na Strzeleckiej? 20.01.11, 23:47
            A co do Strzeleckiej nie byłam, za to była moja koleżanka. Trafiła z 3 miesięcznym synkiem z zapaleniem płuc. Spedziła tam miesiąc, mały złapał rota, odparzał pupkę do żywego. Pielęgniarki sie darły,zeby przestała karmic piersia bo pogarsza sytuację, lekarz kazał karmic nadal. generalnie atmosfera bardzo nieprzyjemna. Koleżanka powiedziała,że dla niej pobyt w tam to traumatyczne przeżycie.
            p.s. ostatnio była z drugim synkiem w narutowiczu i tam atmosfera bez porównania lepsza
Pełna wersja