trzy pytania - karowa i solec

24.01.11, 10:44
Witajcie,
pytanie skierowane do mam, ktore rodzily swoje pociechy w w/w szpitalach na przestrzeni ostatnich miesiecy (nie lat) dot. obydwu placowek, bo nadal waham sie ktora z tych dwoch wybrac, inne nie wchodza w gre.
1. czy i ile placi sie za porod rodzinny ? jak go oceniacie pod katem placowki ?
2. czy ciezko waszym zdaniem dostac sie na porodowke z tzw. ulicy ? dochodzily was sluchy o odsylaniu pacjentki rodzacej ?
3. co waszym zdaniem powinno sie wiedziec o czym nie mowia w szpitalu a dowiaduje sie kobita juz po dokonaniu wyboru...? jakies kwiatki, haczyki ? smile
Pozdrawiam,
Monika
    • olgaaa1 Re: trzy pytania - karowa i solec 26.01.11, 21:41
      Ja ze szpitalem na Karowej miałam niestety bardzo dużo doczynienia.
      Jeśli chodzi o Karową, to o dziwo raczej nie odsyłają, na położnictwie jest sporo miejsc, natomiast na porodowej radzą sobie nieźle.
      Ja rodziłam przez cc i po 8h zostalam przewieziona na oddział położniczy, a tam to już masakra, małe sale, ale to da się przeżyć, w każdej sali łazienka i kącik do opieki noworodka, ale praktycznie nie masz czasu z niego korzystać smile
      Położne, jeden wielki KOSZMAR, siedzą i herbatke piją, nic a nic pomocy, ja ledwo żywa po cc, przywieziona w nocy myślałam że zejde, nikt nawet nie przyszedł i nie zobaczył, czy dziecka nie upuściłam czy nic się nie stało.
      Ważenie dzieci przez położne, czyli wieczorne obchody zaczynały się zawsze koło 21, no bo wcześniej trzeba herbatkę wypić, poplotokować itd. W konsekwencji ululałaś dziecko, nakarmiłaś, a tu noc też byś chciała odpocząć, a tu się zaczyna wążenie, badania itd, jakby w dzień nie można było większość rzeczy zrobić.
      Acha jak będziesz miała problemy z karmirniem, nie licz na pomoc, jak dziecko będzie płakać usłyszysz odpowiedź- dziecko powinno 20 h leżeć przy piersi. Jeśli możesz nie wybieraj karowej.
      Chyba, że chcesz popaść w depresje.
      • sid8888 Re: trzy pytania - karowa i solec 26.01.11, 22:27
        moje koleżanki rodziły w tych szpitalach, Solec ma fajne warunki, kameralny oddział, ale mam wrażenie, że strasznie męczą aby naturalnie rodzić nawet jak to kończy się po kilkunastu h cc - chyba raczej nie odsyłają, z tego co wiem nie płaci się za rodzinny.
        na karowej 2 mc temu rodziła znajoma - twierdzi że sale porodowe są ok, ale poporodowe to koszmar - nie maiła łazienki a są dwie ciągle zajęte i daleko do nich - jak masz potrzebę to często nie ma jak sobie poradzić bo akurat dziewczyny biorą prysznic...
        • agoos91 Re: trzy pytania - karowa i solec 27.01.11, 13:51
          Ja rodzilam tam 3miesiace temu mialam porod rodzinny (bezplatny) dostalam sie tam bez problemu odrazu polozyli mnie na sale porodowa (wrzosowa) byla w niej lazienka z prysznicem. Na opieke tez nie moge narzekac co chwile ktos przychodzil i sprawdzal jak sie czuje jakie mam rozwarcie i bylam od samego poczatku do konca podlaczona do ktg. Nie bylo problemu zeby moj maz byl przy porodzie bez problemu tez mogl nagrywac przebieg porodu.dzieki temu szpitalu urodzilam sama.W innym pewnie zrobili by cesarke jak bym pokazala skierowanie a ja bardzo chcialam sama urodzic i prosze udalo sie!! Gdy juz urodzilam po 30min przeniesli mnie na noworotki lezalam na sali 3os. do toalety mialam blisko i nie bylo problemu ze byla zajeta. Jestem zadowolona z tego szpitala teraz jestem w drugiej ciazy (wiem ze dosc szybko po pierwszej ale tak wyszlo) ale napewno bede rodzic na karowej. bardzo polecam
          • andzia84 Re: trzy pytania - karowa i solec 27.01.11, 23:00
            solec
            nie płaci się za rodzinny, warunki ok, oddział po remoncie
            ja się dostałam z ulicy bez problemów ale to zależy od aktualonego obłożenia
            ja miałam ostatecznie cc i nie męczyli mnie długo, tzn. na pewno nie 8h tylko może jakieś 3 ale u mnie tętno małej było nieregularne
            żadnych kruczków nie zauważyłam smile
            • nasolcu Re: trzy pytania - karowa i solec 01.02.11, 10:25
              rodziłam całkiem niedawno na solcu, rodzinny poród bezpłatny i pojedyncza sala, bo tylko takie są. ładnie, kameralnie i myślę, że nie tak trudno się dostać, raczej nie ma wielkiego obłożenia.
              poporodowe 2 lub 3 osobowe, czysto, łazienki w sali. jednak na tym się kończą plusy. to, że łóżka stare i niewygodne, szczególnie jak się jest po nacięciu, ja wchodziłam i schodziłam z łóżka kilka minut... ale to nic, najgorsze, że tak jak już tutaj było wspominane - jest się podłączonym pod ktg cały czas i męczą strasznie... ja rodziłam długo, parte miałam ponad 2h, nikomu nie życzę czegoś takiego i dopiero, kiedy było za późno na cc to podjęto decyzję, że trzeba szybciutko wyciągać dziecko i zastosowano kleszcze. na szczęście lekarz potrafił to zrobić, ale po 4 miesiącach od porodu nie doszłam jeszcze do siebie, a moja doktor mówi, że może to potrwać nawet rok... nie polecam!
              • 2wikki12 Re: trzy pytania - karowa 03.02.11, 11:53
                Zgadzam się z olgaaa1 ja miałam cc w listopadzie połozne na oddziale połozniczym leniwe i nic im sie nie chce natomiast blok porodowy miło wspominam.
    • decylia Re: trzy pytania - karowa i solec 04.02.11, 17:22
      Ja rodziłam 31 stycznia. Mimo, że nie miałam opłaconej położnej, podczas błyskawicznego porodu (tylko 3 godziny, w tym tylko 1,5 h na bloku porodowym) towarzyszyły mi dwie położne. Ponieważ, ze względu na epidemię grypy nie było mowy o porodzie rodzinnym, po porodzie jedna z położnych pomogła mi się umyć i przebrać.
      Na oddziale położniczym bardzo miła atmosfera - położne lub pielęgniarki noworodkowe przychodziły co 3-4 godziny i sprawdzały co słychać, położne same pamiętały o tym, że mam okłady z lodu na krocze i trzeba mi je zmieniać, ani razu się o to nie dopominałam. Pielęgniarki noworodkowe uczyły przystawiać do piersi, pomagały przewijać, przebierać i uczyły kąpać. Można było do nich "oddać" dziecko na chwilę (tak zrobiłam, pierwszej nocy mała płakała już 2 godzinę, pielęgniarka zabrała ją dosłownie na 30 minut i wróciła ze śpiącą). W trakcie porodu, gdyby nie fakt, że zaraz po znalezieniu się na sali porodowej zaczęła mi się druga faza, to już mieliby mnie odłączać od KTG i położna bardzo zachęcała do aktywnego rodzenia, nawet proponowała II fazę na stojąco, ale ponieważ parte odczuwałam w udach, to nie ustałam nawet 5 minut z jej pomocą.
      Ogólnie oceniam wszystko na plus, nawet salowe były super. A i lekarze bardzo rzetelni - i neonantolodzy i ginekolodzy - odpowiadali na wszystkie pytania, sami bardzo dużo mówili. A i p. Bogusia Stacewicz sypała radami jak z rękawa, opowiedziała nam wszystko o pielęgnacji noworodka. Było super, ale może oceniam to wszystko dlatego, że mój poród był w zasadzie bezbolesny (nie zauważyłam, kiedy miałam parte, dobrze, że położne były przy mnie, a odkąd pojawiłam się na sali porodowej, aż do partych spałam, bo skurcze nie bolały nic a nic).
      Polecam i zachęcam smile
      • bejbi79 Re: trzy pytania - karowa i solec 05.02.11, 18:08
        Decylia, gratulacje, piękne wspomnienia, tylko sprecyzuj proszę o którym szpitalu pisałaś Karowa czy Solecsmile
        • decylia Re: trzy pytania - karowa i solec 08.02.11, 21:24
          Przepraszam, umknęło mi jakoś big_grin
          O Solcu pisałam smile
    • yantichy Re: trzy pytania - karowa i solec 09.02.11, 15:41
      Rodziłam w końcówce listopada na Karowej. Z przyjęciem nie było kłopotu mimo, że było nas sporo, choć wydaje mi się, że dziewczyna po mnie musiała poczekać na łóżku na korytarzu na zwolnienie się sali porodowej.
      Sale porodowe pojedyncze, z łazienką (rodziłam w tym szpitalu drugi raz, za pierwszym miałam okazję leżeć na dwóch salach porodowych, też pojedynczych). Osoba towarzysząca nic nie płaci.
      Kwiatek i haczyk Karowej polega na tym, że jeżeli nie ma się wykupionej położnej, nie zawsze można liczyć na pomoc personelu w trakcie porodu. Za drugim razem rodziłam więc z położną i było to absolutnie fenomenalne przeżycie.
      W przeciwieństwie do opinii innej forumowiczki, jestem dobrego zdania o oddziale położniczym. Na oddziale część sal nie ma łazienek - i to jest mankament, część ma łazienki. Personel wspominam jako bardzo pomocny- łącznie z tym, że jedna z położnych przesiedziała noc z dziewczyną z sąsiedniego łózka mającą kłopoty z karmieniem.
      Na sali poporodowej położne pomagały się umyć po cesarce, przynosiły picie i pytały cały czas, czy nie boli.
      Tylko wieczorne ważenie odbywało się rzeczywiście o dziwnych porach - do naszej sali docierało koło jedenastej wieczorem smile
      • majusia198273 solec poród 02.08.2010 16.02.11, 14:42
        1. czy i ile placi sie za porod rodzinny ? jak go oceniacie pod katem placowki ?

        sale do porodu wszystkie jednoosobowe i bezpłatne, poród rodzinny bezpłaty. Z opieki na porodówce jak i później byłam bardzo zadowolona.
        Po pierwszym porodzie który odbył się na madalińskiego to wręcz byłam zdziwiona że można być potraktowanym po ludzku mimo że za nic się nie płaci.

        2. czy ciezko waszym zdaniem dostac sie na porodowke z tzw. ulicy ? dochodzily was sluchy o odsylaniu pacjentki rodzacej ?

        nie zauważyłam tutaj selekcji typowej dla szpitala madalińskiego czy żelaznej ze w pierwszej kolejności przyjmują swoich pacjentów i tych co mają wykupione usługi ponadstandardowe.
        Nikt mnie nawet nie pytał o to skąd jest mój lekarz, czy mam tu swoją położna itd. po prostu zostałam przyjęta. Przyjechałam z ulicy tak jak moja współlokatorka z sali poporodowej i nie było problemów z przyjęciem. Jeśli tylko mają wolne miejsca to przyjmują.

        3. co waszym zdaniem powinno sie wiedziec o czym nie mowia w szpitalu a dowiaduje sie kobita juz po dokonaniu wyboru...? jakies kwiatki, haczyki ?

        co do haczyków hmmm zależy czeko oczekujesz od szpitala i pod tym kątem dobrze szukać info na forach. Ja np. szukałam szpitala w którym będę mogła urodzić i być potraktowana po ludzku niezależnie od tego czy za to zapłacę czy nie. Na solcu mi się to udało nie zapłaciłam przysłowiowej złotówki a opieka była do tego stopnia dobra ze czasem śmiałam się do męża czy oby na pewno zawiózł mnie do publicznej placówki i czy nie dostaniemy jakiegoś kolosalnego rachunku za to miłe traktowanie przy wyjściu... he he.... ale rachunku nie dostaliśmy i miłe wrażenia mam do tej pory. Niestety nie mogę tego powiedzieć o szpitalu w którym rodziłam swoje pierwsze dziecko, bo tutaj się rozrózniało pacjentki na te lepsze co płacą za położną i te gorsze co chcą urodzic za "darmo".
        • nasolcu Re: solec 17.02.11, 06:14
          zaskakują mnie opinie, które czytam o Solcu, leżałam tam kilka dni, przez sale przewinęły się cztery godziny, na korytarzu oczekując np na badanie dziecka rozmawiałam jeszcze z kilkoma dziewczynami i wśród nich znalazłam jedną zadowoloną ze szpitala, ale ona akurat miała wykupioną położną
          personel - poza jednym lekarzem, kilkoma noworodkowymi i jedną położną - powiedzmy miły, ale generalnie pozostawiało tam wszystko wiele do życzenia mimo iż wymagająca nie jestem. ale to, że można było zostawić dziecko pielęgniarkom to mnie dziwi, bo ja nawet byłam traktowana często jak intruz idąc po mm do ich pokoju
          • pasqdka84 Re: solec 17.02.11, 10:39
            Ja też jestem zaskoczona tak pozytywnymi opiniami na temat Solca. Na porodówce spędziłam ok.20h, zaliczyłam 3 zmiany. Dopiero położna z trzeciej zmiany zaczęła coś działać, przebiła mi pęcherz płodowy i podłączyła oksytocynę. Położne z pozostałych dwóch zmian wchodziły badały i wychodziły. Poród zakończył się cc. Ekipa na operacyjnej w porządku. Koszmar zaczął się na pooperacyjnej. Byłam tam jedyną pacjentką, a i tak nie było komu się mną zająć, bo pielęgniarka poszła spać...a ja jęczałam z bólu i było mi potwornie gorąco. Pielęgniarka z następnej zmiany kazała mi samej usiąść, a dla mnie to było niewykonalne! Dopiero po jakiejś godzinie zlitowała się nade mną i podała rękę, żebym się podciągnęła. Mimo ogromnego bólu sama zaczęłam chodzić, żeby jak najszybciej przenieśli mnie na normalną salę. Pielęgniarki noworodkowe - raz się mną zainteresowały, jak dziecko bardzo płakało w nocy. Jedna z nich przyszła i ochrzaniła, że dziecko boli brzuszek i że na pewno jadłam coś niedozwolonego, przyniesionego z domu! Żadnych porad odnośnie kąpieli, pielęgnacji pępka, karmienia - NIC! Przyprowadzenie dziecka na noc do pielęgniarek? Nie było takiej możliwości...i tak jak mówi koleżanka, w pokoju pielęgniarek jest się traktowanym jak intruz.
            • niuta_s Re: solec 18.02.11, 19:36
              wprawdzie rodziłam tam 4 lata temu ale mam podobne zdanie omijam ten szpital do dziś łukiem, poród to wręcz rzeźnia gdybym nie dostała drgawek od rzucawki to znęcano by się pewnie nade mną kolejna 20parę godzin, przez tą "troskliwą" opiekę musiałam swoje dziecko przez kolejne 18 miesięcy rehabilitować (taniej by mnie wyniosła cc w Damianie czy innej Klinice prywatnej, szkoda że nie chcieli mnie przyjąć). Mimo nadciśnienia i gestozy lekarz ryzykował moim życiem i porodem sn przez 21 godzin, pompując we mnie non stop oxy na zmianę z lekami na zbicie ciśnienia, w trakcie zbijano mi 3 razy ciśnienie, przy ostatnim straciłam przytomność od rzucawki (gestoza jest wskazaniem do cc).
              w samym szpitalu po porodzie spędziłam 9 dób (10 dni przed porodem) - miałam problem z nawałem m.in. z tego powodu przez 7 dni gorączki do 40 stopni, w czasie obchodu lekarze wchodzili patrzyli, a to ta z nawałem, i szli dalej, gdyby nie to że przyszła do mnie prywatnie doradca laktacyjny, to nikt by się mną nie zainteresował, bardzo opryskliwe, i nieuprzejme stażystki (to przykre bo cóż z nich w przyszłości za lekarze będą).
              W nocy kiedy traciłam świadomość prawie od gorączki, pielęgniarki przychodziły mnie pouczać że mam się dzieckiem zajmować żeby tak nie płakało, dopiero jak mąż zapłacił za opiekę to nagle okazały się bardzo pomocne.
              Dla mnie ten szpital to koszmar, żałuję każdej złotówki którą zapłaciłam w ramach umowy przed porodem.
              Przez ten szpital i koszmar jaki mi zafundowano przy porodzie nie będę mieć więcej dzieci (mój wybór)
              • majusia198273 Re: solec 20.02.11, 20:39
                generalnie ile kobiet tyle opini, kazda zwraca uwagę na coś innego i innego oczukuje. Jedna będzie zadowolona z samego faktu ze nikt jej nie będzie przeszkadzał i zostawi ją w spokoju zeby mogła pobyć sama z dzieckiem a druga będzie oczekiwała nieustannej opieki. Trzeba po prostu zastanowić się co dla kogo jest ważne i tyle.
                Ja pierwsze dziecko urodziłam na madalińskiego. W szpitalu do ktorego dziewczyny pchają się drzwiami i oknami, gdzie wykupują usługe położnej żeby tylko się dostać do szpitala bo często odsyłają. Wybierając go byłam przekonana, że to najlepszy szpital pod względem opieki zaraz po żelaznej i nigdy bym nie przypuszczała że przeżyję tam taką traumę. Poród wspominam fatalnie, opiekę po porodzie jeszcze gorzej, a ze szpitala wręcz uciekałam jak tylko miałam wypis w ręku. Natomiast moje znajome które tam rodziły wychwalają szpital pod niebiosa i złego słowa nie dadzą powiedzieć.
                Dopiero po drugim porodzie na solcu wiem że poród może być jednak fajnym przeżyciem, który można ciepło wspominać i nie bać się kolejnego smile
                ale zdaję sobie sprawę z tego ze i na solcu może się komuś nie podobać. Kwestia oczekiwań i zapewne też tego na kogo się trafi chociaż ja zaliczyłam kilka zmian położnych i nie mogę się przyczepić chociać co do porodówki to nie mogę się zbyt wiele wypowiadać bo tam akurat spędziłam raptem 40 min + 2h na obserwacji po porodzie.
                ale na położniczym i noworodkowym położne co chwile przychodziły i pytały czy któraś z dziewczyn nie oczekuje pomocy.
                Poza tym 4 lata to dość sporo, mogło się w tym czasie dużo zmienić tym bardziej że ja rodziłam tam jakieś pół roku temu.
                • niuta_s Re: solec 20.02.11, 22:17
                  zarówno 4 lata i jak i teraz gestoza jest wskazaniem do CC, w moim przypadku i ciśnieniu jakie miałam w trakcie porodu jak i 10dni, dzień dzień przed porodem ( a spędziłam je właśnie na solcu), powinien być dla lekarza określonym sygnałem, ten lekarz zaryzykował moim życiem, gdybym była w lepszym stanie po porodzie i nie musiała zająć się rehabilitacją dziecka i leczeniem siebie, wystąpiłam bym sądownie o błąd w sztuce lekarskiej.
                  Patologiczna ciąża powinna być dla lekarza sygnałem UWAGA! zagrożenie. Po podaniu pierwszej dawki oxi ciśnienie miałam na poziomie 220/160 w każdym innym szpitalu po takim skoku wylądowałabym na stole operacyjnym, na solcu uznano że kapryszę i że zachciało mi się cc na życzenie (taki tekst zafundowała mi lekarka), przy 3 skoku ciśnienia kiedy moje serce staneło to się lekarz opamiętał.
                  Nadciśnienie z gestozą jest bardzo poważną komplikacją, rzucawka mogła mnie kosztować życie...
    • nimeska Re: trzy pytania - karowa i solec 17.02.11, 11:28
      na Karowej rodziłam niespeła dwa tyg temu
      przyjechałam z ulicy juz na koncowke smile czyli z rozwarciem 8cm smile nie dałi by mnie rady juz nigdzie odeslac, a jak by byla potzreba rodziłabym pewnie na IP - bylo mi wsyztko jedno czy na IP czy n sali wrzosowej D: czy jaśminowej smile byle z lekarzami i połozna urodzic smile


      ( poprzednia ciaze tez zakonczylam na karowej 18 miesiecy temu, i mialam porod wywoływany ale mialam cukrzyce i nie odeslali mnie ale bylam swiadiem ze dziewczyne na solec odwozili karetka bo nie bylo miejsc a miala juz ok 5cm rozwarcia)

      nie potzrebnie zgodizłam sie na naciecie sad moglam spkojnie bez

      poród rodzinny jest bez płatny
      bardzo dobra opieka, pielegniarki i polozne skrupulatnie wypełaniaja zalecenie lekarzy
      mialam sale 3 os w ktorej lezalam sama przez pol dnia a potem z dziewczyna jedna, trafilam na weekedn i bylo pusto smile ruch sie zaczal w niedziele wieczoremsmile kiedy akurta po skonczonej 2 dobie maluszka do domy wyszlismy smile

      jak by co to pytaj, chetnie odpowiem
    • mamajej Re: trzy pytania - karowa i solec 20.02.11, 16:22
      Solec - kilka miesięcy temu.
      Oddział położniczy wspominam dobrze, sale porodowe bezpłatne, dobrze wyposażone,w każdej łazienka, poród rodzinny bezpłatny. Położne mnie nie męczyły, grzecznie zapytano mnie czy pozwalam na przebicie pęcherza i nacięcie krocza.
      Wspaniały pan doktor Osiński,który dla mnie jest po prostu Lekarzem przez duże L - coś niebywałego.
      Pielęgniarki, położne i lekarze z oddziału położniczego - WSPANIALI!!!
      Nawet salowe i kucharki były świetne.
      I na tym koniec przyjemności, bo oddział położniczy super, za to oddział noworodkowy wspominam fatalnie,a spędziłam w szpitalu 8 dni, bo dziecko miało jakąś infekcję. Piszę jakąś,bo szukano przyczyn bez końca, podejrzewano bezpodstawnie różne straszne rzeczy, co i rusz przychodziła do mnie kolejna lekarka i zmieniała zarówno diagnozę jak i postępowanie, czym doprowadzono mnie do skraju załamania nerwowego. Dopiero na moją sugestię wykonano zdjęcie klatki piersiowej córki i na tej podstawie okazało się,że Mała ma zapalenie płuc. Wcześniej diagnozowano np. sepsę (!) - podano bardzo silne antybiotyki, po czym okazało się,że...skażono pobrany materiał bakterią "z zewnątrz" i taka bateria antybiotyków była absolutnie niepotrzebna.
      Poza tym pielęgniarki w większości niemiłe, mówiące o wszystkim z wyższością i z przekąsem, uprawiające spychologię, gdyby nie kilka z nich (bo zaliczyłam chyba wszystkie zmiany przez cały pobyt) i obecność młodej stażystki, która pomagała nam mamom naprawdę we wszystkim, to byłoby po prostu koszmarnie.
      Reasumując - przy drugim dziecku decydowałabym się na szpital, w którym może mnie potraktowaliby gorzej niż na położniczym na Solcu, ale za to moje dziecko miałoby lepsza opiekę niż u nich na noworodkowym.
      • nasolcu Re: solec 28.02.11, 10:14
        dobrze, że pojawiło się więcej wypowiedzi o Solcu, bo już myślałam, że ze mną jest coś nie tak... i wbrew temu co tutaj któraś z Was sugerowała to ja nie oczekiwałam, że ktoś będzie się wyjątkowo mną i moim dzieckiem zajmował, ale są pewne granice. dla mnie najważniejsze było fachowe potraktowanie, a takiego nie było, bo doprowadzono do sytuacji, gdzie trzeba było w pośpiechu zakładać kleszcze. bardzo krwawiłam, a nikt nawet nie zwrócił uwagi na to, że na karcie ciąży dużymi literami miałam napisane MAŁOPŁYTKOWOŚĆ. i tak jak któraś z Was - przez tak poprowadzony poród pewnie nigdy więcej nie zdecyduję się na kolejny.
        co do opieki noworodkowej też się zgadzam. pozostawiała wiele do życzenia, niestety. a tu też nie byłam wymagająca, bo ja nie z tych co chciałyby żeby wokół nich skakać.
    • kartonikowa Solec 15.03.11, 15:14
      Rodziłam 6 marca.
      Miałam cc z powodu ułożenia miednicowego, na pooperacyjnej leżałam dobe bo nie było miejsc na salach. Leki przciwbólowe dostawałam co 4h, a jak nie chciałam to dostałam od lekarza ochrzan, że to nie moja decyzja tylko jego zalecenie. Położna z każdej zmiany mnie myła bez proszenia. Dziecko na poopracyjną przywozili mi zawsze jak poprosiłam.
      Opieka na noworodkowym według mnie super, Mała została przebadana na wszystkie możliwe sposoby ze względu na niską mase urodzeniową.
      Nie ma terroru laktacyjnego jak poprosisz o dokarmianie to to robią.
      W przypadku żółtaczki dziecko leży w inkubatorze na oddziale noworodkowym, przyjeżdza do mamy na karmienie.
      Leżałam na dwuosobowej sali z łazienką na korytarzu i bardzo sobie chwale bo ze względu na wielkośc sali goście przyjmowani byli na korytarzu smile
      • jolik_02 Re: Solec 18.03.11, 16:28
        Moja córcia miala żóltaczkę i dwie doby leżala przy mnie w tym szpitalnym wózeczku tylko dostalam do niego taką specjalną wkladkę naswietlającą i nie musialam jej odwozić na oddzial noworodkowy. Codziennie też miala badne czy poziom bilirubiny spada czy nie.
Pełna wersja