Rodzić na Karowej? Prosze o opinie!

24.04.04, 18:16
Drogie mamusie! Wiem, ze niejednokrotnie poruszane były wątki położnych, ale
bardzo ciekawi mnie jedna rzecz, na którą nie znalazłam odpowiedzi, a
mianowicie: Czy wszystkie te położne wychwalane na forum z Karowej były super
po umówieniu i opłaceniu, czy trafiłyście do nich przypadkowo? Znam nazwiska
7-miu super położnych z Karowej ale właśnie nie wiem, które z nich były
opłacane a które nie! Proszę o opinie i rady. Rzecz jasna, lepiej by było nie
płacić i za te pieniądze kupić coś dla maleństwa a nie płacić bo.... każdy płaci!
Pozdrawiam
Aga i 27tc. maluszek
    • anula-3012 Re: Rodzić na Karowej? Prosze o opinie! 25.04.04, 00:14
      Hej, rodziłam na Karowej bez opłacania położnej 30 grudnia. I byłam bardzo
      zadowolona. Położna, pani Magda, niestety nie znam nazwiska, bardzo mi pomogła.
      Kiedy trzeba było, trzymała nawet za rękę, choć obok był mój mąż. Zajęła się
      mną profesjonalnie, o wiele lepiej niż lekarze, których pomysły nie zawsze były
      trafione. Po wielu godzinach bez postępu rozwarcia powiedziała, że tak to
      będziemy rodzić trzy dni, więc ona się mną zajmie. I tak się zajeła, że
      kilkanaście minut później zaczęłam przeć. Żeby nie ona to naprawdę trwałoby to
      o wiele dłużej. Myślę, że gdybym zapłaciła,jej zachowanie nie różniłoby się
      niczym. Była miła, opiekuńcza, a w odpowiednich chwilach bardzo stanowcza.
      Wprowadziła na salę miły nastrój, to ona nam włączyła muzykę, zapaliła lampkę,
      żebyśmy czuli się bardziej komfortowo. Niby bzdury, ale były ważne w tamtej
      chwili. Jedyne zastrzeżeni, to takie, że po każdym badaniu musiałam ja pytać
      jak z tym rozwarciem, bo sama nie mówiła. Ale może nie chciała mnie denerwować,
      że nie idzie. A, i ciekawostka, podczas któregoś badania powiedziała, że dotyka
      główki naszego dzidziusia i czuje, że maluszek ma włoski - to mnie bardzo
      rozbawiło i wzruszyło i dodało energii.
      Moje zdanie jest takie - płacić się nie powinno, z zasady, bo to forma łapówki.
      A na salę porodową szłam z nastawieniem, że jak ktoś np powie coś niemiłego, to
      mu po pierwsze wygarnę, a po drugie uświadomię, że to ma być jeden z
      najważniejszych dni w moim życiu i chcę go przeżyć w miłej atmosferze, a ta
      osoba ma mi w tym pomóc. I oczywiście był ze mną mąż, który nad wszystkim
      czuwał. Kolezanki, które rodziły na karowej też nie płaciły i były bardzo
      zadowolone z personelu. Polecam, bez łapówek.I z mężem.Wszystkiego dobrego
    • owieczka30 Re: Rodzić na Karowej? Prosze o opinie! 27.04.04, 00:15
      jesli chodzi o mnie to mam z Karowej zupełnie inne wspomnienia niż moja
      przedmówczyni, rodziłam ostatniego dnia września, wcześniej leżałam dwa
      tygodnie na patologii z cukrzycą ciążową i przenoszoną ciążą, w tym czasie
      miałam trzy razy oxytocynę i raz żel. Aż wreszcie położna zbadała mnie tak że
      przebiła mi pęcherz płodowy i pojechałam na porodówkę. Niestety była już noc,
      po godz.20.Ponieważ nie miałam skurczów położna spytała dyżurnej doktor co
      robimy, na co pani doktor odpowiedziała cytuję,,ty ją naruszyłaś to ją teraz
      prowadź" Podłączono mnie zatem ponownie do oxytocyny oraz do ktg i zostawiono
      samą sobie. Słyszałam jak panie gdzieś tam w odległym pomieszczeniu oglądają
      sobie telewizję i plotkują oraz się śmieją. Mnie do śmiechu nie było. Słaniałam
      się na nogach, nie wiedziałam czy mogę usiąść bo kazały mi chodzić a nie było
      kogo zapytac, chciało mi się siku, nie byłokogo poprosić o basen albo o
      odłaczenie od kroplówki.Wreszcie wzięłam tą kroplówkę pod pachę, odłączyłam sie
      od ktg i wyszłam na korytarz zawołac, i... dostałam opieprz że nie można sie
      odłączać bo się skurcze nie piszą. Ale przynajmniej doprosiłam się o basen.I
      znowu zostałam sama. Więc zdesperowana i przerażona zadzwoniłam po męża żeby
      przyjeżdżał. Przyjechał i jakoś razem przetrwaliśmy tą noc bo jak czegos
      potrzebowałam to mógł przynajmniej wyjść i poprosić, z własnej inicjatywy to
      zaglądała do mnie położna co dwie godziny żeby sprawdzić czy jest jakiś
      postep.Tu chcę zaznaczyć że nie było tłoku, nie miała za dużo zajęc ponieważ
      akurat rodziłam sama jedna. A jak zaczęły się prawdziwe skurcze i zaczęłam się
      zwijać z bólu to się mnie spytała czy chodziłam na szkołę rodzenia, bo
      cytuję ,,jak bym chodziła to bym wiedziała że musi boleć"!.Jak bym nie
      wiedziała.I tak do rana, a rano przyszła do mnie, zbadała mnie po raz ostatni i
      powiedziała że jej zdaniem urodzę i poszły sobie panie do domu bo skończyła sie
      ich zmiana. Już niewiele kontaktowałam, wymiotowałam cały czs żółcią przy
      każdym skurczu i nie wiedziałam już jak sie nazywam, a mój mąż nie widział co
      robić, znieczulenia nie dali mi bo ich zdaniem rozpoczęła sie już druga faza
      porodu która miała potrwać piętnaście minut góra (a trwała od czwartej w nocy)
      No ale doczekaliśmy że przyszła poranna zmiana i cudowna doktor Romejko która
      jest absolutnie fantastyczna i kochana(już wcześniej słyszałam o niej wiele
      dobrego od dziewczyn na patologii)i stwierdziła że wcale nie urodzę bo jest
      zatrzymanie akcji porodowej i szybko zawieźli mnie na cesarkę(13 godzin po
      upuszczeniu ze mnie wód). Nie wiem co by było gdyby nie ona, jak skończyłoby
      sie to dla mnie i mojego dziecka. Ja do końca życia będę wdzięczna jej i
      doktorowi Sieńce który zrobił mi cięcie po mistrzowsku, prawie nie ma śladu:-
      ))) Ale nikomu nie polecę szpitala na Karowej mimo całego ich sprzetu itd. A
      jeszcze, leżałam na patologii II czyli tej starej jeszcze nie wyremontowanej
      (gdzie telewizji się nie zapraszasmile)) i było tam zwyczajnie brudno, zwłaszcza
      w toaletach, wszystkie co tam wtedy leżałyśmy złapałysmy jakąś bakterię, co
      skutkowało tym że dziewczyny rodzące naturalnie pozarażały dzieci i musiały
      lezeć w szpitalu po dwa tygodnie czego mi i mojemu Ignasiowi udało się uniknąc
      dzięki cesarce. Zresztą toalety na poporodowym też tragedia, kto leżał nie
      zaprzeczy.
      • malwes Re: Rodzić na Karowej? Prosze o opinie! 27.04.04, 16:58
        Witaj,
        Oj...ja znam dobrze Karową... spędziłam tam pół ciąży i poznałam chyba 90%
        personelu...
        Powiem tak...są tam i wspaniali lekarze (tacy, że nawet nie myślałam, że można
        mieć tyle dobrej woli i zaangażowania) a także kilku naburmuszonych,
        przemądrzałych - i takich co chyba przespali studia.

        Co do położnych - jest wiele miłych, ciepłych kobitek, które bez grosza
        potraktują cię tak, jakbyś była najwazniejsza na swiecie no i kilka takich, co
        to za pieniądze przykleją na usta słodki uśmiech ale potem wyrzucą twój numer
        telefonu oraz takie, co to bez grosza nie wejdą na porodowy zobaczyć nawet czy
        żyjesz - myślę, że podobny standard jest wszędzie. Zależy trochę od szczęścia
        i od tego, na kogo się trafi.

        Rodziłam niedawno - na nocnej zmianie nie było mojej położnej - nie zauważyłam
        szczególnego zaangażowania ze strony innych położnych aczkolwiek nic mnie nie
        bolało i jedyne co chciałam to basen - trudno się było doprosić.
        Rodziłam na drugi dzień rano - z własną położną i mężem ale akurat był jej
        dyżur. Było super. Jedyna przykra rzecz to to, że szybko po porodzie (po
        godzinie) wystawili mnie na korytarz mimo opłacenia sali - ale nic nie mówiłam
        bo był ogromny tłok na porodówce i szkoda mi było, że ktoś ma urodzić "na
        korytarzu" albo zostać odesłanym dlatego, że ja zapłaciłam za salę. A na
        położniczym nie było jeszcze wypisów i czekałam na miejsce. Na sam poród nie
        mogę narzekać - to były najwspanialsze chwile w moim życiu. Nie mam nic do
        zarzucenia ani położnej ani lekarzom.

        Rzeczywiście - położniczy był a trakcie remontu. Toalety fatalne - myślę, że
        już zakończyli tę część szpitala i teraz jest tam super, podobnie jak na
        porodowym i innych oddziałach (remont dotyczył tylko noworodków, położniczego i
        patologii II - reszta jest wypucowana już od dawna)

        Jedyne co mnie najbardziej zawiodło, a na to najbardziej liczyłam - tragiczna
        opieka neonatologiczna.
        Pozdrawiam,
    • agap26 Re: Rodzić na Karowej? Prosze o opinie! 27.04.04, 18:38
      Drogie mamusie! Bardzo Wam dziękuję za odzew, już myślałam, że nikt tam nie
      rodził wink. Mam do Was ogromną prośbę, szczególnie do dwoch ostatnich mam,
      proszę pogadajcie ze mną na ten temat na GG 4692933, chcę Was zapytać o kilka
      szczegółów, a nie chcę operować tu nazwiskami. Pozdrawiam serdecznie
      Aga i 27tyg. Oskar
Pełna wersja