Terror laktacyjny na Madalińskiego

10.02.11, 23:15
Ogólnie szpital jest ok, ale ich metody motywowania do karmienia piersią niemalże doprowadziły mnie do załamania nerwowego, a moje dziecko - na granicę odwodnienia + mega spadek cukru. Gdybyscie miały tam takie problemy jak ja (ZAKAZ od pediatry dokarmiania dziecka pokarmem sztucznym - położne NIE MOGŁY mi go wydac, gdyż lekarka tego ZAKAZAŁA), należy na własne żądanie podpisac w dokumentacji szpitalnej oświadczenie o tym,iż "zrzekam się karmienia piersią, decyduję się na karmienie sztuczne". Od momentu podpisania tego durnego oswiadczenia skonczyły sie moje problemy i zaczęto w końcu traktowac mnie jak człowieka!!! Położne bez problemu zaczeły mi dawac mieszankę do karmienia, nikt się na mnie nie wydzierał, nie pouczał, nie mądrzył się. Ja nadal karmiłam piersią + dokarmianie, oświadczenie o rezygnacji z karmienia piersią uważam za absurd, zwlaszcza, iz karmię nadal wink ale był to jedyny sposob, aby zaczęto traktowac mnie jak człowieka....
    • monia76 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 11:50
      żartujesz? naprawde w jakimś szpitalu w tym kraju nie zmuszają do karmienia mm????? ja oraz wszystkie moje znajome, które rodziły w 2010 r. w różnych szpitalach w Warszawie musiałyśmy WALCZYĆ o wyłączne karmienie piersią. niestety, z różnym skutkiem. nie brałam pod uwagę madalińskeigo, ale skoro mają tam takie podejście to poważnie się zastanowię nad rodzeniem tam.
      a tak na marginesie, zdajesz sobie sprawę, że karmienie mieszane na dłuższą metę nie działa?
      • karora7 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 11:57
        eeee, jakoś bym się tym nie przejmowała...
        ja wybrałam właśnie madalinskiego i tam bede rodzić...
      • buba2011 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 13:34
        A co cię to obchodzi??? Jak ktoś chce karmić mieszanie to jego sprawa i decyzja. Komu nie działa? Jak ktoś podejmuje decyzje, to są jego decyzje i on będzie za nie odpowiadał i ponosił ich konsekwencje.
        • karora7 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 13:47
          o boze znowu sie zacznie....
          przeciez forum to nie wyrocznia, dziewczyny nie bierzcie niczego TAK do siebie...
          kazda zrobi jak zechce...
          mnie jakos nie przeraza stres przed kazaniem mi czegos w szpitalu...moze za pierwszym razem 8 lat temu...
          teraz po prostu sie zasmieje w twarz jak mi polozna wyskoczy z jakims rozkazem... smile
          dorosła baba jestem i to ze w ciąży "u niej" rodzę nie znaczy że jestem jej ofiarą....

          trzeba umieć grzecznie przekazać swoje opinie położnym, bo czasem jak tak sie warknie to sie nakreca spirala... a jak bedzie ona niegrzeczna to cóż... jej sprawa...
          • tebacha Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 14:10
            Do autorki: A jaki był ten mega spadek cukru u dziecka? Bo u noworodka normy są zupełnie inne. Miałaś cukrzycę? Dziecko miało hiperinsulinemię?
          • igaga2009 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 14:19
            A jakie są konsekwencje karmienia mieszanego- ja karmiłam tylko piersią, ale jestem ciekawa, koleżanka karmi mieszanie, mała ma bóle brzucha i zatwardzenia, czy to o to chodzi? Dziecko ma już 5 mies i kolki powinny się skończyć.
            Dzięki za odp
        • monia76 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 14:11
          buba2011 napisała:

          > A co cię to obchodzi??? Jak ktoś chce karmić mieszanie to jego sprawa i decyzja
          > . Komu nie działa? Jak ktoś podejmuje decyzje, to są jego decyzje i on będzie z
          > a nie odpowiadał i ponosił ich konsekwencje.

          nic mnie nie obchodzi, nie wiem czemu się tak denerwujesz. nie napisałam nic, co obraziłoby autorkę wątku. oczywiście szanuję jej prawo do wyboru sposobu karmienia, chciałam się tylko upewnić, że wie jakie są tego konsekwencje. na forum kp pełno jest wątków mam, które nie wiedziały. a Tobie proponuję spacer, może deszcz i chłodny wiatr ostudzą emocje.
          • buba2011 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 18:10
            Nie zgadzam się z tą opinią o karmieniu mieszanym. Uważam, że czasami to najlepsze wyjście, ale każdy musi podjąć decyzję najlepszą dla siebie. Co do spaceru - byłam, ale u mnie akurat dzisiaj było słonko aż miło.
      • laminja Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 25.02.11, 21:00
        tak? A czemu nie działa?
        • monie76 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 25.02.11, 21:28
          A na Żelaznej działa?
          • laminja Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 25.02.11, 21:36
            nie ma znaczenia gdzie się rodzi tylko jak wygląda to karmienie mieszane w praktyce. Jaki jest stosunek posiłków sztucznych do naturalnych, jaka jest laktacja, itp.
    • kallunia1 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 15:07
      hmm, a kiedy to było??? bo jakoś trudno mi uwierzyć....
      • fairycharlotte Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 15:39
        Ja tylko chcialam poinformowac zainteresowane osoby, że gdyby mialy podobny problem (zakaz wydawania pokarmu sztucznego, wydany przez panią dr - położne musza sie do tego stosowac) nalezy podpisac oswiadczenie w dokumentacji, iż rezygnuje sie z karmienia piersią i wtedy nie ma problemu.

        Sytuacja wydarzyla sie w miniony weekend.


        • karora7 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 16:00
          dla mnie stanowisko szpitala b. logiczne...
          nie za bardzo rozumiem w czym rzecz...
          albo chce sie karmić piersią... albo nie...i podpisujesz papierek..
          jeśli kobieta chce karmić piersią, czasem potrzebuje zachęty i wsparcia, bo wiem, że czasem nerwy puszczają i pierwsze co się pwie to że jednak chce butelkę z mieszanką...
          Ale jak się zdecyduje na sztuczne, to karta do podpisania i git.
          Nie widzę błędu w szpitalu... myślę, że mogły tobą targnąć emocje, czasem tak jest jedna reakcja pociągnie właściwą... a koniec końców dostałas to co chciałaś, więc chyba nie jest to taki okropny szpital...
          powodzenia, życzę udanych prób przystawieniowo-piersiowych...
          łączone mleko - troche mija sie z celem, bo ziecko gorzej trawi, moze miec kolki etc...
          to tak akby zdecydować się na zdrowe odżywianie, podawając międzyczasie fastfood...
          sorry za porównanie, ale takie mi nachodzi do głowy...
          mleko matki - jest zdrowsze.
          Co nie zmienia faktu, że z 1 dzieckiem ze wzgledu na problemy zdrowotne, karmilam corke (a raczje maz, bo ja zostalam w szpitalu) mlekiem modyfikowanym...zdarza sie i tak.. ale jak sie karmi, ma pokarm, dziecko je... to nie rozumiem tego karmienia w kratkę
          • puellapulchra Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 18:33
            > dla mnie stanowisko szpitala b. logiczne...
            > nie za bardzo rozumiem w czym rzecz...
            > albo chce sie karmić piersią... albo nie...i podpisujesz papierek..

            W normalnym szpitalu jak poprosisz o mieszankę, to ją dostaniesz. Bez kazań, podpisywania bzdurnych papierów.
            • karora7 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 07.03.11, 10:59

              > > dla mnie stanowisko szpitala b. logiczne...
              > > nie za bardzo rozumiem w czym rzecz...
              > > albo chce sie karmić piersią... albo nie...i podpisujesz papierek..

              > puellapulchra napisała:
              > W normalnym szpitalu jak poprosisz o mieszankę, to ją dostaniesz. Bez kazań, po
              > dpisywania bzdurnych papierów.

              Jesteś wolnym człowiekiem, i to od Ciebie zależy - jak postąpisz. Czy będziesz karmic piersią czy butlą czy mlekiem własnym czy mm...
              Nie wymagajmy jednak od instytucji państwowej, - szpitala, która reprezentuje nazwijmy to naukę i metody medyczne i te najkorzystniejsze pod wzlgędem zdrowotnym dla człowieka.
              Poponują dostawianie, bo tak jest zdrowiej i korzystniej dla dziecka.
              A co zrobisz, to Twój wybór, czasem kobieta ma opory psychiczne i też jej prawo, jeśłizdecyduje sie karmic butelka bo nie est w stanie piersia...ale nie wymagajmy w tej kwestii wszeobecnej tolerancji szpitala, bo to tak jakby wymagać od szkoły akceptacji wagarów.
              Z zasady są na nie, ale to nasz wybór co w tej kwestii zrobimy, bo to nasze życie.
              • karora7 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 07.03.11, 11:01
                summa summarum: dziewczyna dostała to o co prosiła - a że musiała podpisać papier- no cóż szpital musi propagować jakieś zasady wedle których działa...
                przynajmniej na papierku...
    • ann.k Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 11.02.11, 22:12
      Rodziłam na Madalińskiego na początku listopada 2010 i nie odniosłam wrażenia terroru laktacyjnego. Karmiłam piersią, ale jak nie mogłam wykarmić dziecka - bo albo miałam za mało pokarmu albo nie wiedziałam jeszcze, ze te mityczne 10 minut przy piersi nie tyczy sie mojego dziecka - to szłam do położnych, prosiłam o mieszankę i dostawałam bez słowa. Raz tylko jedna położna się wyrwała z pytaniem: czy mam zalecenie mieszanki od pediatry, odpowiedziałam, ze nie, i tyle było dyskusji w tym temacie. Mm i tak dostałam. W sumie młody dostał trzy razy mm, z czego dwa razy to położne go dokarmiały strzykawką, a raz ja sama.
      • kochammacka dziekuje za informacje 14.02.11, 13:39
        A ja dziękuję Autorce za informację, będę rodziła w tym szpitalu i lepiej wiedzieć o takich wymaganiach.
        Swoją drogą wydaje mi się, że Autorka nie prosiła o oceny czy powinna czy nie dokarmiać dziecko tylko informowała o zasadach w tej placówce. Rozumiem, że wątek czytają już mamy z doświadczeniem, ale jakoś nie mogę zrozumieć przekonania, że wiecie już wszystko i najlepiej ze wszystkich....ech...
        • karora7 Re: dziekuje za informacje 14.02.11, 14:16
          kochammacka - gratuluje ze na podst. jednej opinii z internetu - potrafisz podjac decyzje o szpitalu w ktorym bedziesz rodzic...
          jak widac jeden negatyw - ma sile rażenia 10 pozytywnych...
          bo inne dziewczyny mowia ze problemu takiego wcale nie bylo..
          co do innych uwag dot. watku, no coz to jest forum, i mozna pisac i czytac to- na co masz ochote.
          Ja bylam na madalinskiego, obejrzalam oddzial (bardzo odnowiony i nowoczesny), rozmawialm z ordynatorem, ktory nomen omen prowadzi moja ciaze i nic - zaden koment nie zmieni mojego nastawienia do tego szpitala. Mam swoj rozum, i nawet jak mi ktos co rozkaże - to się mu zaśmieje w twarz, ale to może kwestia mojego wieku i pewności siebie.
          Poza tym żadnego błędu w zachowaniu szpitala nie widzę, a wiem że czasem matki po urodzeniu dziecko maja rózne zachwiania hormonow i czasem przedstawiaja syt. jako dramat a zadnen dramat sie nie wydarzyl...
          Moj Boze - bo jesli nawet, dziecko zdrowe, porod byl okej, sala tez, tylko mi pani kazala karmin piersia a ja nie chcialam... - przypomina mi to narzekanie mojej córki - jak chodzila do przedszkola. smile
          • kochammacka Re: dziekuje za informacje 14.02.11, 14:39
            Karora7 - to może do pewności siebie i umiejętności śmiania się w twarz dołóż jeszcze umiejętność czytania ze zrozumieniem. Napisałam, że zamierzam tam rodzić i dziękuję za informację co oznacza, że wybrałam ten szpital a informację od autorki uważam za pożyteczną (właśnie dlatego, że zamierzam tam rodzić). A Tobie gratuluję - wszystko wiesz, na oddziale jesteś mądrzejsza od pielęgniarek, położnych tylko po co czytasz to forum w takim razie? I jeszcze wiesz, że karmienie mieszane jest bez sensu...nic dodać nic ująć
            • karora7 Re: dziekuje za informacje 15.02.11, 10:41
              kochammacka smile
              no widzisz jak mnie znasz. smile
              w koncu ktos sie poznał na moim charakterze.

              wiesz, często ciezko wycztac ironię na forum - wiec sie nie dziw i nie denerwuj - ja nie wiem wszystkiego, wiem natomiast ze trzeba miec pozytywne nastawienie do ludzi i wiare w swoja siłe i koniec kropka smile
              Albo sie jest cholerykiem i szukajacym problemow pieniaczem...
              Spokoj i płynne ruchy..
              Hołk smile
              • zmorapotwora Re: dziekuje za informacje 16.02.11, 10:49
                a ja tam rodzilam rok temu i zadnego terroru nie bylo
          • love_stasinek Re: dziekuje za informacje 25.02.11, 11:30
            Moje dziecko urodziło się na madalińskiego zdrowe, poród okej, wszystko super. Tylko czasem dokarmianie mlekiem sztucznym jest konieczne. nie każda kobieta i nie każde dziecko od razu sobie radzi z karmieniem piersią. dla mnie było to bardzo trudne. nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, że mogę miec z tym problemy. przecież to takie naturalne. w rezultacie synek praktycznie nic nie jadł, położne kazały ciągle przystawiać, zamiast dać mm. przez takie podejście dziecko było na skraju odwodnienia i musielismy zostac dobę dłużej w szpitalu. i dopiero wtedy łaskawie dostaliśmy mm. nie robiłam od razu afery, bo ufałam położnym. może wyrażenie terror laktacyjny jest trochę przesadzone, ale prawda jest taka, że czasem sam fakt karmienia piersią jest ważniejszy niż zdrowie dziecka! byleby tylko nie dać mm.
    • lilka69 zastanwia mnie jakie kobiety sa miekie 16.02.11, 15:12
      mezczyznie jakby ZAKAZANO karmic dziecka czym uwaza:piersia lub mieszanka- to by po prostu powiedzial fuck off jesli wczesniejsze uprzejme zdania by nie wystarczyly.a baby od razu sa na skraju zalamania nerwowego!
      jestm w ciazy , drugiej dodam i nie wyobrazam sobie aby mnie gorzej lub nawet tak samo wyksztalcona baba czegos zabraniala.
      • majusia198273 Re: zastanwia mnie jakie kobiety sa miekie 25.02.11, 10:56
        urodziłam tam w 2008r. swoje pierwsze dziecko i niestety miałam podobną sytuację jak autorka wątku. Naciskali na karmienie piersią tylko, że moje dziecko na widok piersi odwracało głowę i płakało. Po położną chodziłam tak często ze nawet trudno mi zliczyć ile razy - za każdym razem prosiłam o pomoc w karmieniu (doradca od laktacji akurat nie miał w tych dniach dyżuru) położna przychodziła, przystawiła dziecko niemal na siłę do piersi, stwierdziła "przysysa się" i odchodziła, a córka za chwilę znowu wypluwała piers i płakała. Jak raz poprosiłam żeby położna posiedziała dłużej i zobaczyła jak dziecko reaguje po chwili od ssania to wtedy stwierdziła że widocznie taka już z niej "aparatka" i ma swoje humory i wyszła. Nie wiedziałam ze noworodek może mieć już swoje kaprysy. Dokarmianie tylko na zalecenie lekarza pediatry. Moja mama nie wytrzymała i poszłyśmy razem do pediatry, zrobiłyśmy awanturę i od razu zalecono dokarmianie. Ale tutaj problem się nie skończył. Bo panie położne mają rozpiskę że dziecko w 2 dobie życia to nie może wypić więcej jak. 20ml mleka i ani kropelki więcej a moja córa wypijała wtedy 50 - 60ml (waga urodzeniowa ponad 4kg) i musiałam niestety kombinować... jak zdobyć więcej mleka. Poczułam się normalnie jak na polowaniu jak upoluję to dziecko zje, jak nie upoluję to będzie głodne. Dopiero przy wypisie bardzo fajna pani pediatra wytłumaczyła mi że nie ma reguły, że nie można wrzucać wszystkich dzieci do jednego worka bo moja córka urodzila się sporo większa niż przeciętny noworodek i generalnie ma prawo wypijać więcej mleczka niż noworodek o wadze 3kg.
        Po powrocie do domu dziecko dostawało tyle mleka ile chciało i jakoś krzywda jej się nie stała. Po paru dniach jej apetyt się ustabilizował i jadła już tyle ile dzieci w jej wieku.
        • waforki Re: zastanwia mnie jakie kobiety sa miekie 06.03.11, 19:44
          majusia198273 - rodziłam w grudniu i jak bym czytała o sobie! Córka nie chciała się przyssać, płakała cały czas, nie umiałą złapać brodawki, a pielęgniarki tylko powtarzały, żeby próbować przystawiać, w końcu się uda. Nie udało się.Dopiero w 2 dopie po dużym spadku wagi pediatra zarządziła dokarmianie. Nawet doradca laktacyjny nie był w stanie nam pomóc - moja córa odmówiła ssania piersi i już. Dziś ma prawie 3 miesiące - je mleczko mm i mój odciągnięty pokarm. Do tej pory piersi nie akceptuje.
          • majusia198273 Re: zastanwia mnie jakie kobiety sa miekie 16.03.11, 13:38
            waforki
            moja córa ma już 3 lata i do tej pory nie wiem czemu piersi nie chciała. Dobrze że chociaż możesz laktatorem ściągać bo moje piersi z tym urządzeniem współpracować nie chcą a wypróbowałam juz kilka urządzeń tego typu i nic. Przy drugim dziecku karmiłam zaledwie 1,5 miesiąca (córka miała słaby odruch ssania i spijała tylko to pierwsze mleczko a jak zaczynało płynąć gęstsze to się poddawała, teraz ma 8 miesięcy i nadal tak ma. Neurolog coś przebąkiwał o lekko obniżonym napięciu mięśniowym ale tak na dobrą sprawę konkretnej diagnozy nie postawił bo różnice są niewielkie) ale jak dla mnie to dobre i te 1,5 miesiąca smileLaktatorem próbowałam ściągać ale mimo że piersi pełne to w butelce po godzinie ściągania było max. 60ml..... to na początku jak miałam nawał pokarmu, a potem na całą dobę czasami się udało jakieś 30 - 50 ml ściągnąć i odpuściłam bo więcej czasu traciłam na to odciąganie pokarmu niż to warte.
            Ale mam porównanie z innym szpitalem bo drugie dziecko urodziłam na solcu i nawet nie trzeba się było upominać o pomoc bo położne co chwile przychodziły i pytały czy potrzeba pomocy przy karmieniu. Poniewaz córa przysysała się dobrze to ja akurat nie korzystałam ale sąsiadka poprosiła o pomoc i położna poświęciła jej ponad pół godziny w nocy na naukę, a potem jeszcze zaglądała i sprawdzała czy już sobie dobrze radzi. I tego mi właśnie zabrakło na madalińskiego.
    • afro.ninja Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 26.02.11, 18:11
      Musialas wyjatkowo zalesc za skore tej lekarce, ja rodzilam w listopadzie i moim zdaniem oni tam maja wybitnie olewajacy stosunek do pacjentek i ich nowonarodzonych dzieci.

      Tam mleko modyfikowane podaje sie bez konsultacji z pediatra, takze musialas jej nadepnac na odcisk.
      • gerberowa Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 03.03.11, 17:22
        potwierdzam!
        również rodziłam w listopadzie 2010 i nie odczułam żadnego terroru! jednej nocy jak mi mała wyła-nie wiedziałam o co jej chodzi, sądziłam że głodna więc poszłam po mleko i bez problemu dostałam.
        • majusia198273 Re: Terror laktacyjny na Madalińskiego 16.03.11, 13:28
          nie wiem czym ja niby mogłam zajść za skórę, byłam miła, na nikogo nie krzyczałam, nawet nie byłam roszczeniowa. Kilka razy grzecznie poprosiłam o pomoc, a że w środku nocy? sory ale nie wybierałam sobie sama pór karmienia. To dziecko decydowało kiedy jest głodne. A za skórę to owszem zalazłam kiedy po kilku razach nie udało mi się uzyskać pomocy i odmówiono podania dziecku mm. Położna powiedziała że dziecko nie ma zaleconego dokarmiania w karcie to one mleka wydać nie mogą. Dziecko mi się purpurowe z płaczu robiło, od ponad doby i jedyne co ją na chwilę uspokajało to mój palec wsadzony w buzię który ssała jak szalona ale piersi nie chciała. Więc poszłąm do pediatry z prośbą o zbadanie dziecka lub zalecenie dokarmiania bo spada na wadze dużo a piersi ruszyć nie chce.
          Dopiero wtedy jak mi zaczęli opowiadać jakieś farmazony o unormowaniu laktacji to mnie nerwy poniosły i powiedziałam co sobie o tym myślę i w nosie mam laktację bo dziecko jest głodne, ja pokarmu nie mam a nawet gdyby to dziecko ssać nie chce i w imię idei kaarmienia piersią nie będę dzieciaka głodziła bo znam jedną taką dziewczynę która przez to odwodniła dzieciaka i wylądowała z małym na intensywnej terapii. Pani laktacyjnej w tym czasie też nie było. Więc owszem, wtedy mnie nerwy poniosły i zalazłam za skórę, tym bardziej ze dowiedziałam się przy okazji ze dziecko powinno dostawać antybiotyk na zapalenie spojówek ale nikt tego antybiotyku nam nie przyniósł mimo że w notesiku u położnych (tak powiedziała pediatra) wpisane było że dziecko antybiotyk otrzymuje - chyba telepatycznie bo raczej ciężko przeoczyć podawanie dziecku kropli do oczu 3 razy w ciągu doby a ja dziecka nawet na chwile z oka nie spuszczałam w tym czasie i jak nie ja byłam z dzieckiem to moja mama albo mój mąż.
          Być może od tego czasu coś się zmieniło ale nie zmiania to faktu że moje pierwsze dziecko było karmione piersią niecałe 24h po porodzie bo później cycka już ruszyć nie chciała i nikt nie potrafił powiedzieć dlaczego a bieganie po poraniach laktacyjnych z noworodkiem w środku zimy gdzie każdy kicha i kaszle średnio mi się uśmiechało.
Pełna wersja