Dodaj do ulubionych

Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie

09.03.11, 10:59
I KATEDRA i KLINIKA POŁOŻNICTWA i GINEKOLOGII WARSZAWSKIEGO UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO pl. Starynkiewicza 1/3 w Warszawie. Chciałam serdecznie podziękować, za pośrednictwem tego forum, całemu personelowi medycznemu w/w szpitala za najlepszą opiekę przed i po porodową, jakiej do tej pory doświadczyłam przy okazji narodzin moich dzieci.
Sam budynek jest, co tu dużo mówić, obleśny. Ale to naprawdę nie ma znaczenia bo "obsługa" jest pierwszorzędna!
Jeszcze raz serdecznie dziękuję i polecam szpital każdej przyszłej mamie, która nie wybrała jeszcze szpitala do porodu.
Obserwuj wątek
    • bardzo-chce Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 11.03.11, 14:20
      Też się przyłączam smile
      Niedawno urodziłam tam drugie dziecko (starszego syna też tam rodziłam).
      Z pełną świadomością czego mogę się tam spodziewać pojechałam tam drugi raz i gdybym jeszcze kiedyś miała rodzić z pewnością znowu wybiorę ten szpital.

      Budynku nie oceniam bo nie pojechałam tam do SPA.

      Personel wszystko wynagradza.
        • strusiek_m Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 15.03.11, 12:41
          Hej,
          "tabunów studentów" nie ma. Kiedy ja byłam w tym szpitalu (1,5 roku temu), to przy wizytach były max. 3-4 osoby.
          Ale nawet gdyby było ich więcej - co kilkakrotnie podkreślałam w swoich wypowiedziach przy innych tematach - to:
          - po pierwsze - decydując się na ten szpital masz świadomość, że jest to szpital kliniczny/uniwersytecki, co - nieuchronnie - wiąże się z obecnością studentów;
          - po drugie - przecież gdzieś ci przyszli lekarze muszą się uczyć; nasi obecni też przez to przeszli i jakoś nie wzbraniamy się przed tym, aby nas badali tłumacząc to naruszeniem naszej "prywatności"; a jeśli jednym z (decydujących?) kryteriów dla każdej z nas będzie nie/obecność studentów/stażystów przy porodzie, to za jakiś czas, w następstwie braku lekarzy, wrócimy do porodów rodzinnych, w domu, w obecności baby-akuszerki; może to i poprawi komfort psychiczny niektórych rodzących (w aspekcie "intymności"), ale ja przedkładam ponad to bezpieczeństwo moje i dzieciaka w obecności fachowego personelu;

          Proszę, nie czuj się jakoś "napadnięta" przeze mnie tą wypowiedzią, ale - wierz mi - nie jest przy porodzie najważniejsze, czy oglądają Cię studenci. Najważniejsze jest zdrowie Twoje i dziecka. Nieważne, w czyjej obecności.

          Pozdrawiam i życzę powdzenia,
          Monika

          P.S. Co do warunków "lokalowych" zgadzam się - SPA to nie jest, ale - jak powyżej - nie to jest najważniejsze.
          Personel (z patologii i położnictwa) wspominam miło i oceniam jako profesjonalny, w którego obecności mama i dzieciak czują się bezpiecznie.
      • bardzo-chce Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 13.03.11, 16:19
        sale porodowe super. trzy małe, bardzo kameralne oddzielone od siebie ściankami działowymi (trochę słychać co się dzieje obok ale zawsze można przekrzyczeć). poporodowe dwuosobowe. nie za małe nie za duże. w kilku jest toaleta w pokoju w innych niestety nie ale nie ma żadnego problemu z kolejkami do łazienki. ja np brałam kilka razy dzienni prysznic i nigdy nikogo nie przyblokowałam ani ja nie czekałam.

        pokoje poporodowe sprzątane są codziennie. łóżka ciut za miękkie ale da się wytrzymać.
        tak więc jeśli trafisz na normalną współlokatorkę na te dni to naprawdę będzie dobrze.
        poprzednio miałam istna panikare w pokoju i ledwo wyrabiałam z jej zmiennymi nastrojami . w tym roku była fajna dziewczyna.

      • bardzo-chce Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 13.03.11, 16:22
        aha jeszcze uzupełnię

        zzo - bezpłatne. pokoje dwuosobowe zresztą już też za free.
        co do studentów to przy moim porodzie były 3 dziewczyny. bardzo sympatyczne i pomocne.
        potem też pojawiają się w ciągu dnia trójkami zazwyczaj ale nie nachalne są te wizyty.
        ja trafiłam na naprawdę super dziewczyny.

        przy obchodach pediatrycznych czasami są studentki.
        przy ginekologocznym raczej nie.
            • karora7 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 14.03.11, 10:07
              ja mam nieco odmienne zdanie na temat tego szpitala.

              Z racji wady w budowie macicy - na każde badanie przychodził tabun studentów, któzy mnie macali, badali i nieudolnie szukali szyjki macicy - (po moich interwencjach - upraszano o chociaż "kilku", bo to wyjątkowo "odmienna " wada....
              przy moim cc było 8 studentów, + lekarz,anasteziolog i instrumentaliuszki.
              PRzerzyłąm w tym szpitalu koszmar - zakażenia rany gronkowcem, i leżałam tam ponad miesiąc, bo ginekolodzy uparcie chcieli mi wyleczyć ranę zamiast skonsultować się z chirurgami.
              W końcu 2 tygodniach męczarni (szyszczenia gnijącej rany) 2 transfuzjach, zdecydowali się wezwać ordynatora chirurgii z sąsiedniego budynku - i wtedy faktycznie leczenie zaczęło przynosić skutek.

              Nie twierdze, że to reguła, ALE jak widać w przypadku "ewenementu" budowy macicy, porodu zlatuje się horda studenciaków wraz z lekarzami.

              Warunki wówaczas (7 lat temu) koszmarne.
              Bród, smród i ubustwo - nie dziwie się że miałam gronkowca.
              ps. w obecnych czasach standardem jest lazienka w pokojach w szpitalach.

              Obecnie wybieram madalińskiego!!!!!
            • bardzo-chce Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 14.03.11, 15:39
              niestety nie znam żadnej położnej z imienia ale przy moich 2 porodach na Starynkiewicza były dwie różne położne: jedna ostra jak żyleta druga bardzo delikatna i opiekuńcza. obie miały inne podejście do porodu i pacjentki ale obie były wspaniałe.
              myślę, że na którąkolwiek trafisz będzie dobrze.
          • syl-79 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 16.04.11, 10:43
            sid8888 napisała:

            > dzięki za info - moja Lekarka jest właśnie z tego szpitala - dlatego trochę się
            > łamię choć na razie nr jeden jest Piaseczno
            Moja doktor prowadząca jest także ze Starynkiewicza i tam rodziłam moje pierwsze dziecko.
            Jestem z Piaseczna i też zastanawiałam się nad porodem w Św Annie, ale raczej nie zdecyduję się ze względu na brak oddziału neonatologicznego. Przy pierwszym porodzie nastąpiły niestety komplikacje i teraz nie wyobrażam sobie, by w takiej sytuacji czekać aż karetka z Piaseczna dowiezie dziecko do szpitala w Warszawie sad
    • michasia_barosz Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 17.03.11, 07:06
      Ja również przyłączam się do pozytywnych opinii odnośnie tego szpitala. Rodziłam tam w październiku 2010. To był mój drugi poród (2-ga cc), pierwsza w Orłowskim (koszmar). Opieka na Starynkiewicza super, zarówno położnicza jak i noworodkowa (komplet badań). Jeśli chodzi o studentów to nie ma się czym przejmować. Są oni bardziej zakłopotani niż położnice. Gdy na obchodzie badali brzuch byli bardzo delikatni (inaczej niż lekarz).
      zdecydowanie polecam
      • koral777 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 18.03.11, 20:49
        a ja juz tak rówowo ie miałam, rodziąłam 5 lat temu 18 h (od 20.00) pomimo znieczulenia zzo bóle wracały, krzyżowe, pecherz przebili o 1 w nocy, rozwarcie się nie posuwało za szybko pomomo oxytocyny, na porannym obchodzie poruszenie wśród lekarzy , teraz juz znieczulenia nie dodajemy trzeba rodzić,??? ja juz nie miałam siły o 13.30 wyciągnęłi mi dziecko vacuum, szyjka macicy pęknięta, zszyta w tym krwaiweniu że mam ... dwa ujścia .... jedynie co dziecko jest na szczęście zdrowe, ale błagałam o cesarkę, opadłam z sił, nie miałam siły przeć, ale nie wiem czy naprawdę nie mogli juz (dziecko wstawione w kanał) czy nie chcieli ...
        więc poza vaccuum na główkę dziecka, pchali we dóch lekarzy przez moje powłoki brzuszne, na sali było z 10 osób (nie studentów).

        czy bym tam wróciła, tylko wtedy gdy w ramach zadośćuczynienia zrobia mi teraz cesarkę może w papierach które u nich sa z tego porodu wynika co było nie tak, bo na myśl o normalnym porodzie robi mi się słabo. Lekarze sa fachowcami to fakt, ale cała ta noc, ta ekipa moim zdaniem nawaliła, to przebicie pęcherza i to wszysko było niekontrolowane...
          • leokadia-net Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 06.04.11, 10:01
            Starynkiewicza- a widzisz, no to ja mam zupełnie inne zdanie. Syn urodzony tam 4 lata temu. Sam poród i sale porodowe wyremontowane, czyste, położna współpracująca. Natomiast opieka poporodowa - dramat. Brak personelu, było dużo rodzących, wobec czego brak kontaktu i również zainteresowania pacjentkami. Był problem z karmieniem, nikt nie umiał pomóc a właściwie wszyscy to mieli w dupie. Nikt nie zaglądał do sali poporodowej, obchód przez 2 doby był jeden i polegał na pytaniu lekarza w porządku? No to idziemy. Raz wieczorem wetknęła głowę pielęgniarka i spytała umyć dziecko? Właściwie jestem rozżalona tylko jednym- jak jest problem z karmieniem naturalnym licz na siebie, a potem na deprechę domową typu: nie umiem karmić. Podczas wypisu był jeden lekarz na cały oddział, czekaliśmy cały dzień na wypis. Ogólny bałagan, personel - nic nie wiedział, właściwie to ja go prawie nie widziałam.
            Plus szpitala- szpital kliniczny, w sytuacji ciężkiego porodu, kłopotu ze zdrowiem noworodka - opieka na najwyższym poziomie sprzęt itp..stąd taki wybór.
            Teraz rodzę w Praskim lub na Solcu.
            • leesha Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 16.04.11, 22:07
              Rodziłam tam prawie 7 lat temu. Miałam planowe cc, niestety miałam nieszczęście trafić do szpitala w nocy. Położna położyła mnie pod ktg i ... poszła spać. Obok w boksie jęczała z bólu inna kobieta. Po kilku godzinach mąż przywołał położną, bo miałam silne bóle. Położna niezadowolona, ale zaraz popłoch, bo rozwarcie 6 cm, pospieszne organizowanie ekipy lekarskiej. Chcieli mnie przetrzymać do porannej zmiany, urodziłam przed 7.00. Na początku nie miałam pokarmu, dziecko płakało z głodu, ale pielęgniarki nie chciały dokarmiać. Dopiero jak waga spadła mocno ponad normę lekarka zarządziła dokarmianie, wtedy jednak pokarm już miałam. I tym sposobem siedziałam tam 7 dni - aż dziecko przybrało zadawalająco na wadze.
              W marcu byłam w odwiedzinach - zero pomocy w karmieniu, ale każda z Pań miała butelkę ze sztucznym mlekiem, który dostawały od szpitala... Problem z kąpielą. Przy wypisie jeden wielki bałagan - książeczka zdrowia dziecka pokreślona, wpisana w niej historia innego dziecka. Poród: dziecko wyciskane z brzucha, przebity pęcherz, choć nie było takiej potrzeby.
              • yasemin1 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 01.05.11, 14:28
                A ja dzięki temu szpitalowi nie zamierzam więcej rodzić. Koszmar od początku do końca i długo po. Stresy które przeszłam a wraz z nimi ciągnąca się depresja wywołały u mnie chorobę z którą będę walczyć już do końca życia, a przebieg mam ciężki i w każdej chwili może mnie już nie być. Nigdy w życiu już nie urodzę nawet gdybym chciała a nie chcę. To wszystko zawdzięczam im z tego szpitala.
                • kmaggg Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 11.05.11, 13:24
                  yasemin1 przykro mi, że masz takie wspomnienia

                  Wychodzi na to, że znalazłam się w tym szpitalu kilka miesięcy po urodzinach Twojego synka. Znalazłam się tam przypadkiem, odesłana z innego szpitala z powodu braku miejsc. Gdy tam jechaliśmy mąż szukał w tel jakiś informacji o nim, bo nawet nie braliśmy go pod uwagę. Suma sumarum, byliśmy zadowoleni. Jedyne co mogę zarzucić to nacięcie, choć córka była maleńka (mam porównanie po drugim porodzie jaka jest różnica przy braku nacięcia, a syn był spory). Poza tym mała miała cały pakiet badań, nawet takich, których syn nie miał (urodził się w innym szpitalu).
                  Miłe było to, że w czasie porodu w nocy nie świecono tych wielkich lamp w oczy.. jest to ogrmona różnica.. przy drugim tak było. Tak więc wszędzie znajdziemy plusy i minusy.
                  Wspomnę jeszcze, że nie było żadnych komplikacji.
                    • marta_s6 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 24.05.11, 22:21
                      Shangrila najlepiej opowiedz o wszystkimsmile a tak serio to
                      czy rodziłaś ze swoją położną,
                      czy dostałaś bez problemu znieczulenie,
                      czy miałaś lekarza z tego szpitala i czy był przy porodzie,
                      jak opieka poporodowa - karmienie, kąpanie itp.
                      i czy jesteś zadowolona /jak możesz to podaj jakieś nazwiska, najlepiej położnych/
                      ja mam termin na poczatek sierpnia i właśnie tam planuję rodzić ale przyznam szczerze, że trochę odtsraszają mnie opinie....
                      • shangrila.30 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 26.05.11, 15:42
                        Rodziłam z położną z dyżuru - z Panią Iwoną niestety nie wiem jak ma na nazwisko, ale była bardzo pomocna i rzeczowa - zważywszy że rodziłam 15h i z pewnymi komplikacjami , z resztą z tego co zdążyłam się zorientować to większość położnych była bardzo pomocna. Ze znieczuleniem nie było problemu, ja dostałam dwie dawki. Miałam lekarza prowadzącego z tego szpitala, ale akurat na dyżurze była inna lekarka - sama zaproponowała mi znieczulenie.
                        Po porodzie, ze względu na to że miałam krwotok, jeszcze trzy godziny leżałam na porodówce, ale jak tylko zawieźli mnie na sale poporodową przyszła położna i pokazała jak przystawić córeczkę. Jeżeli chodzi o kąpanie to tylko na wyraźne żądanie, tak same z siebie to nie myją - od razu mówię że mycie polega na podstawieniu dzieciaczka pod kran.
                        Opieka poporodowa uważam że jest dobra - codziennie obchody ginekologiczne i pediatryczne, ważenie, nie wiem czy to standard ale tutaj mała miała zrobione usg ciemiączka i brzucha, prześwietlenie klatki piersiowej, poza tym o wszystko się pytają czy wyrażam zgodę - począwszy od szczepień, a w naszym przypadku (mała miała infekcję) kończąc na podaniu dla małej antybiotyku.
      • kiya83 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 16.06.11, 10:24
        Ja rodziłam w tym szpitalu w marcu br. i nie mam dobrych wspomnień. Szpital wybrałam sama, chodziłam tam do szkoły rodzenia i wyglądało na to, że będzie super. Poza tym szpital blisko domu, kliniczny, wyglądało to na dobry wybór. Być może miałam po prostu pecha, nie wiem. W każdym razie sam poród u mnie szybko postępował, na sali byłam o 21.10 z 8 cm rozwarcia, urodziłam o 22.05 (to pierwsze dziecko). Oczywiście na wstępie położna przebiła mi pęcherz nic o tym nie mówiąc. Mimo stosunkowo niskiej wagi dziecka (2980 wg USG, a ostatecznie 2700) zostałam nacięta, dodatkowo sama mocno pękłam (II stopień). W trakcie porodu wyciskanie dziecka z brzucha (tego się nie spodziewałam i nawet mężowi nie mówiłam, że do tego może dojść, więc nie wiedział, że ma protestować, a ja nie miałam siły), a już pod sam koniec akcji lekarka podała mi oxytocynę, cholera wie po co. Rodzenie łożyska to jakiś koszmar, położnym chyba mocno się śpieszyło i właśnie przyśpieszyły sprawę, przez co być może miałam dodatkowo łyżeczkowanie macicy w znieczuleniu ogólnym. Z braku miejsc trafiłam na II piętro na ginekologię i patologię ciąży, sala 4 osobowa. Położne w większości starsze, bały się nawet położyć dziecko na wagę. Kąpiel miała być w drugiej dobie na życzenie, a potem codziennie (wg szkoły rodzenia), a była dlatego, że mocno o to walczyłyśmy. Jak chciałyśmy wykąpać dzieci następnego dnia to usłyszałyśmy, że kąpieli nie będzie - tutaj cytat - bo nie! Największy jednak horror dotyczył karmienia piersią. Żadnej pomocy, położna laktacyjna przyszła ze dwa razy i niby pokazała, ale potem nic mi nie wychodziło. Mleko modyfikowane jest wciskane w zasadzie tuż po porodzie, bo przecież matka nie ma mleka, a dziecko jest głodne. Moje dziecko przez ostatnie 2 doby w szpitalu było już tylko na butli, bo za nic nie udawało mi się karmieie naturalnie, dopiero w domu jakoś wyszłam na prostą z pomocą siostry.
        Generalnie za nic w świecie nie poszłabym tam rodzić ponownie, bo pewnie znów miałabym pecha uncertain
        • marta_s6 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 19.10.11, 19:24
          Ja rodziłam w tym szpitalu w sierpniu i sam poród wspominam bardzo miłosmileno fakt miałam opłaconą swoją położną i lekarza prowadzącego róznież z tego szpitala (nie był obecny przy porodzie bo był na urlopie) i pewnie tylko dzięki temu zostałam przyjęta mimo przepełnienia...poród szybki i jak wspominałam miły, mimo tego, że trafiłąm na lekarza dyżurnegosmile za to opieka po porodzie taka sobie zwłaszcza jeżeli chodzi o karmienie piersią, zero pomocy no chyba, że się o to bardzo domaga...wtedy przychodzi położna laktacyjna, maltretuje Ci pierś i mówi, że coś tam jest ale jak to coś podać dziecku to już nie koniecznie poinformujesadja cały pobyt w szpitalu karmiłam dziecko mm, a co miałam robić jak Mały się darł a ja nie umiałąm mu podać piersisad dopiero jak wróciłam do domu to zaczęłam używć piersismile
          Jeżeli chodzi o to co zabrać to w zasadzie wszytskosmile ubranka, pieluchy, kosmetyki, rożek itp. a i nie zapomnij o sobie, również wszystkosmile
            • malinaa79 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 20.10.11, 13:36
              Mleka nie musisz brać, chodzi się po nie do położnych lub same przynoszą, mnie ciągle pytali czy nie potrzebuje i dziwili się że nie smile, mają jakieś gotowe w takich małych butelkach szklanych, a co do szczegółów jak ze smoczkami itd to nie mam pojęcia, bo nie korzystałam nigdy z mm.
              • wodniczka0 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 20.10.11, 15:33
                jeśli jest taka potrzeba to robią lewatyme.na badaniu pewnie zapytają cię kiedy było ostatnie wypróżnienie.co do mleka mm to dostaje się od nich mleko, ale powinno się mieć swoja buteleczkę ze smoczkiem, do której to przelewają Ci określoną ilość mleka (50ml). natomiast jeśli nie masz swojej butelki, tez nie robią problemu. maja na stanie mleko bodajże hippa w buteleczkach takich jednorazowych tylko tam jest chyba 100 ml i dlatego wolą to rozlewać, bo dziecko i taj nie zje całej butli a długo to mleko stac nie może.i smoki tez mają jednorazowe do tych buteleczkek, wiec nic sie nie martw. naprawde wszyscy są tam pomocni i jesli bedzie taka potrzeba to pomoga jak mogasmile
                  • wodniczka0 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 21.10.11, 10:50
                    Pierwszą kąpiel robi pielęgniarka.myje dziecko pod kranem w zlewie.jeśli bedziesz chciała aby dziecko było myte codziennie musisz to im zgłosic i ktoś bedzie przychodził kąpać bobasa.jeśli nie chce, zeby Twoje dziecko było kąpane to powiedz o tym pielęgniarce, nie ma przymusu kąpieli, więc nie będą pewnie robiły problemu. uważam jednak, że dobrze będzie jak wymyją malucha. jednak zawsze gdzies zostaja resztki mazi płodowej, czy też krwi.
                    • kaczkaa007 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 21.10.11, 12:22
                      właśnie zalezy mi na tym, żeby było umyte jak najpoźniej, ta maź płodowa to z tego co wszędzie czytam powinna zostać na maluszku przez nawet dwie doby.- ma super właściwości Dobrze jest maluszka tylko wytrzeć suchą pieluchą i pod wodę dopiero w drugiej dobie...
                        • dokus2 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 22.10.11, 14:37
                          Urodziłam syna w tym szpitalu 10 października więc jestem na świeżo. Planowane cc.
                          Dzieci nie kąpią (chyba że na żądanie?).
                          Po mleko chodziłam sama.
                          Jak dostałam nawału pokarmowego nikt mi nie pomógł przez cały dzień, dopiero położna z nocnej zmiany się zlitowała, za co jestem jej dozgonnie wdzięczna.
                          Dziecko przebadane wzdłuż i wszerz.
                          Cięcie przeprowadzone znakomicie (ale przez lekarza prowadzącego), już wydaje mi się że nie mam po nim śladu. Miałam zrobioną lewatywę (jakby nie proponowali to i tak sama chciałam)
                          Pokoje dwuosobowe - ja leżałam w tym gorszym, bez łazienki, no cóż obleśnie, ale da się wytrzymać.
                          Jedzenie okropne, wszystko jadłam z zewnątrz.
                          Czy zdecydowałabym się jeszcze raz? chyba tak, ze względu na lekarza i opiekę neonatologiczną.
                                  • kaczkaa007 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 28.10.11, 21:47
                                    Jaką Pietrzak chodzi konkretnie? Z tego co wiem to dr Małgorzata Pietrzak pracuje w szpitalu Św. Zofii a w tym szpitalu pracuje Bronisława Pietrzak. Jeżeli to własnie o Panią Małgosię chodzi to mogę napisać, że prowadziła miciąże do około 20tygodnia- potem z niej zrezygnowałam bo starsznie się na niej zawiodłam. Jak wykryto wadę u mojego dziecka na badaniu USG - praktycznie to zbagatelizowała i poczułam, że jak wszystko jest ok to jest przemiła itp a jak cos zaczeło się dziac nie tak to umyła ręcę. Nie pomogła mi. W swojej prywatniej klinice w komorowie bierze grubą kase za wizytę i tak na prawdę nie wiem za co...pracuje na słabym sprzęcie. Mam co do niej mieszane uczucia i ciężko by było mi ją teraz komus polecić i na pewno bym sie na nia drugi raz nie zdecydowała.
                                    O tym drugim Pietrzaku niestety nic nie wiem.
                                    • kaczkaa007 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 28.10.11, 21:52
                                      kaczkaa007 napisała:

                                      > Jaką Pietrzak chodzi konkretnie? Z tego co wiem to dr Małgorzata Pietrzak pracu
                                      > je w szpitalu Św. Zofii a w tym szpitalu pracuje Bronisława Pietrzak. Jeżeli to
                                      > własnie o Panią Małgosię chodzi to mogę napisać, że prowadziła miciąże do okoł
                                      > o 20tygodnia- potem z niej zrezygnowałam bo starsznie się na niej zawiodłam. Ja
                                      > k wykryto wadę u mojego dziecka na badaniu USG - praktycznie to zbagatelizowała
                                      > i poczułam, że jak wszystko jest ok to jest przemiła itp a jak cos zaczeło się
                                      > dziac nie tak to umyła ręcę. Nie pomogła mi. W swojej prywatniej klinice w kom
                                      > orowie bierze grubą kase za wizytę i tak na prawdę nie wiem za co...pracuje na
                                      > słabym sprzęcie. Mam co do niej mieszane uczucia i ciężko by było mi ją teraz
                                      > komus polecić i na pewno bym sie na nia drugi raz nie zdecydowała.
                                      > O tej drugiej Pietrzak niestety nic nie wiem....
                                        • e-kasia1 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 31.10.11, 10:26
                                          dziekuje za odpowiedzi, chodzi mi o dr Bronisławę Pietrzak ze Starynkiewicza.
                                          Ciekawa jestem czy uda sie trafić na tego lekarza (który jest moim prowadzącym) przy porodzie, a do tego zastanawim sie czy to ze mam lekarza w którym planuje rodzić ma jakiś wpływ na to czy np przyjmą mnie czy odeślą z powodu braku miejsc, co 4 lata temu było notoryczne w warszawskch szpitalach chyba?
                • kozica111 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 22.01.12, 10:08
                  Mi lewatywy nie zrobili, mimo mojej prośby; prosiłam i na patologii /tam mnie oszukali że zrobią mi na porodówce/ a na porodówce popatrzyły na mnie jak na wariatkę i skomentowały do siebie" znów nas wrabiają w robotę" ....Nikt się nie ulitował - co sie zaczęło dziać jak dziecko weszło w kanał rodny możecie się domyśleć - było to zresztą komentowane przez lekarzy...Nie nie że moja wina i coś ze mną nie tak; ale jak to te z patologii mają wszystko w...Ostatecznie i tak skończyło sie cc ale co przeżyłam to moje.
    • carolina_1987 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 31.10.11, 21:46
      Ja również miałam zaszczyt rodzić w tym szpitalu (25.08.2010) i jestem bardzo ale to bardzo zadowlonabig_grin
      Począwszy od IP gdzie przyjęła Mnię bardzo miła położna oraz lekarz (młody, przystojny hehe) kończywszy na położnych odbierających poród oraz lekarzy neonatologów.
      Przyjechałam na IP ok godz 23.30 dn 24.05.2010, podączyli Mnię pod KTG, następnie miły Pan Dr przeprowadziła badanie ginekologiczne (delikatnie jak nie wiem).
      Okazało się, że mam 2cm rozwarcia i zaprosili Mnię na porodówkę, w tym czasie dojechała Moja Mama (bo Mnię przywiozła karetka) z walizką i przebrałam się w (swoją) koszulke nocną.
      Dotarałam na trakt porodowy ehh oczywiśćie stos pytań z racji tego, że mam niedoczynność tarczycy oraz Moja ciąza byla obciążona cukrzycą ciężarnychsad
      Położna kazała mi iśc do toalety zrobić siusiu i kłąść się na łóżki i tak już misiałam leżeć przez cały poród na boczku podpięta do KTG i co godzinkę musiałam mierzyć cukier.
      Skurcze były nieziemsko bolesne, normalnie wiłam się jak wąż! Zdecydowałam się na poród rodzinny, rodziłam z Mamąsmile (bezpłatnie). Dopadł Mnię tzw kryzys 7 centymetra gdzie chciałam wracać do domu, miałam dość, nie miałam siły, mówiłam, że nie dam rady i błagalam o znieczulenie (dotychczas platne 600zł) ale obyło się bez z czego jestem bardzo dumna.
      Położna która prowadziła poród na samym początku stwierdziła, że będę nacinana czego wystraszyłam się jak nie wiem ale jak przyszło co do czego to jak Boga kocham nie wiem kiedy Mnię nacieła. Sam poród trwał 3h, same parte 10 min. Położne rewelacyjne, bardzo pomocne, odpowiadały na wszystkie moje pytania i pomagały przećsmile
      O 3.10 przyszła na świat Moja ukochana córeczkabig_grin (3140g 55cm)
      Została przebadana pod każdym względem dlatego też ten szpital zasługuję na pozytywną opinię. Trafiła Mi się dwu osobowa sala poporodowa o podwyższonym standardzie (nieodpłatna) z łazienką, tv, ładnymi mebelkami byśmy mogły czuć się komfortowosmile
      Spędziłam tam 3 doby i bardzo polecam ten szpitalbig_grin
      Gdy zdecyduję się na drugie dzieciątko to również chcialabym rodzić w tym właśnie szpitalu.
          • e-kasia1 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 02.11.11, 12:53
            mnie te interesował koszt znieczulenia
            czy jeśli jest bezpłatne, a podobno NFZ nie finansuje tego znieczulenia (przepraszam, jeśli coś pokręciłak, ale tak słyszałam) to czy chętnie go podają pacjentkom? Tzn czy robią problemy jeśli chce sie dostać ZZO bez wskazań medycznych tylko na życzenie?
            • magdaimiko Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 03.11.11, 17:58
              Znieczulenie jest bezpłatne i nie robią żadnych problemów jak o nie poprosisz. Przyjaciółka rodziła w maju, dostała dwie dawki bez żadnego problemu. Ja również prowadzę ciąże na Starynkiewicza i mam zamiar tam rodzic- termin mam na 8 grudnia. W razie pytań - śmiałosmile
                        • eliza_b Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 22.01.12, 20:52
                          witam,
                          miesiac temu rodzilam w szpitalu na starynkiewicza. Mam bardzo miłe wspomnienia, bo oczywiście pomimo ogromnego bólu, spotkała mnie fachowa opieka. Personel przemiły, konkretny, rzetelny. ZAaznaczę, ze nie było ze mna łatwo, nie chciałam wcale współpracować, i tu naprawde podziwiam ludzi za zapał do pracysmile Sama salka na porodówce nie odstraszajaca, milo, przytulnie. Rodzilam trzeci raz,a pierwszy raz w tym szpitalu. Nazywam ostatni poród humanitarnym. Może wyda sie to komiczne,ale nie spotkalam sie z tym wczesniej - mianowicie do rozpoczecia skurczow partych leżałam na łóżku pod przescieradłem...
                          Szpital naprawde polecam.
                          • hatszept2 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 24.01.12, 12:02
                            Eliza,
                            Rodziałaś 3 raz i mimo to - ból ogromny?! sad Przeraziłaś mi trochę, bo ja w czerwcu będę to przechodziła pierwszy raz i myślałam, że za każdym razem jest łatwiej.
                            No ale do rzeczy smile
                            Też myślę o rodzeniu na Starynkiewicza. Od konca lutego będę tam chodzić do szkoły rodzenia.
                            Czy miałaś wykupioną położną, salę?
                            Jak z opieką po porodzie? Rozumiem, że Ty już na pewno nie potrzebowałaś instruktażu z karmienia, ale widziałaś może, czy pielegniarki pomagały w takich sytuacjach? Miałaś trochę intymności na sali porodowej? Tzn. czytałam w postach z 2008 roku, że miedzy salami są prześwity na górze i wszystko słychać. Dlatego pytam o tą "intymność".
                            Byłabym wdzięczna za odpowiedź młodszej doświadczeniem koleżance wink (bo wiekiem pewnie raczej nie wink))
                            Pozdrowienia,
                            h.

                            • koffetka Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 24.01.12, 18:37
                              Kochana apropos prześwitów to się nie martw. Czasami wrzaski nawet na poporodówce słychać, jak któraś Pani rodzi. Także bez prześwitów czy z prześwitami niektóre kobiety tak dają czadu, że chyba tylko ściany kuloodporne i ostro wyciszające by pomogłysmile Jeżeli chodzi o intymność to jest całkiem nieźle. Ja rodziłam córkę 6 lat temu na Starynkiewicz i teraz zamierzam rodzić tam drugie dzieciątko w lipcu.
                              • gosikjanosik Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 25.01.12, 14:07
                                Ja również zdecydowana jestem na ten szpital, głównie ze względu na opiekę poporodową i moja sytuacje - cukrzyca ciążowa insulinozależna konsultowana u nich w poradni. Od przyszłego tygodnia zaczynam ktg, czy ktos wie jak to wygląda? czy musze dzwonic i sie zapisywac czy po prostu jade i czekam w kolejce??
                                • eliza_b Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 25.01.12, 17:46
                                  gosikjanosik napisała:

                                  > Ja również zdecydowana jestem na ten szpital, głównie ze względu na opiekę popo
                                  > rodową i moja sytuacje - cukrzyca ciążowa insulinozależna konsultowana u nich w
                                  > poradni. Od przyszłego tygodnia zaczynam ktg, czy ktos wie jak to wygląda? czy
                                  > musze dzwonic i sie zapisywac czy po prostu jade i czekam w kolejce??

                                  Na ktg raz pojechałam w "ciemno" Potem sie dowiedzialam, że ktg na IP odbywa sie w dzien powszedni miedzy 10-14 i kobiety sa obsługiwane w kolejnosci przyjscia. Można sobie troszkę poczekać. Ja przyjechałam ok 7 rano i naprwdę zrobili mi wielki wyjatek, musiałam interweniować u mojej ginekolog pracującej w tym szpitalu. Co prawda nie dziewie sie, w koncu mają swój porządek w pracy...
                            • eliza_b Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 25.01.12, 17:41
                              Hatszept2,.
                              Hej nie przerażaj się zbytniosmile) (grunt to mieć dobre nastawienie)Ból jak ból, ja mam niski próg wytrzymałości jak stwierdzam (boję sie pobierania krwismile ) Faktycznie trzecim razem była taka róznica, ze szybciej się "rozeszłam" akcja piorunem sie odbyła.
                              Nic nie wykupowałam, ciąże prowadziła mi lekażka, która pracuje w tym szpitalu i szczerze odrazała jakiegokolwiek inwestowania, bo zapewniała, ze personel jest przemiły i to potwierdzam.
                              Poródówka to tak naprawdę jest jedno wielkie pomieszczenie, na której są 3 moze więcej sal porodowych oddzielone murowanymi ścianami, nie dochodzącymi do sufitu.. Więc całe akcje porodowe słychać. Ja byłam z tych co drą sie w niebogłosy, więc dla niejednej osoby mogłam być udręką. Ale myślę, że w obliczu bólu, wielkiego wydarzenia jest to mało istotne. Naprawdę. De facto Twoja sala porodowa jest tylko dla Ciebie i wszystko dzieje sie za zamkniętymi drzwiami. Porodówka leży między pokojami, w których leżą świezo upieczone mamy. I tak naprawdę w tych pokojach poród co i raz słychaćsmile Taki normalny klimat.
                              Z tego co sie zorientowałam pokoje po porodzie są dwuosobowe, tam jest umywalka, do kibelka trzeba przejść niewielki kawalek, a tam też jest prysznic i to niejeden. Jak dla mnie to takie typowe warunki. Oczywiście nie ma żadnego papieru toalet., reczników papierowych - wszystko trzeba mieć. Lezałam w pokoju z mamą, która urodzila wcześniaka, w temat laktacji zdążyła wejsć. Ale sama kilkakrotnie po coś tam przechadzałam sie do pokoju położnych nawet w nocy i kobiety bardzo przemiłe, usłuzne, zawsze niosące pomoc. A zaznaczę, ze byłam w szpitalu w świeta, wigilię i pierwszy dzień świat. Raczej nastaw się, zeby o wszystko prosić, ja nie spotkałam sie z niechęcią. W razie co pisz.
                              • hatszept2 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 26.01.12, 09:17
                                Eliza,
                                Ślicznie dziękuję za relację! smile Podnosi na duchu!
                                Ja absolutnie nie nastawiam się na luksusy. Najważniejsze dla mnie jest to, żebyśmy opuścili szpital cali i zdrowi po tym wszystkim. I liczę na to, ze kompetetny personel ze Starynkiewicza w tym pomoże smile
                                Jeśli pozwolisz to mam jeszcze kilka pytań:
                                1. Nie orientujesz się może, czy zdarzają się (i czy to nagminne) odsyłania do innych szpitali? Pytam, bo wolałabym zminimalizować prawdopodobieństwo takiej sytuacji...Będę chodziła w tym szpitalu do szkoły rodzenia, więc poznam położne, sam szpital. Odesłanie w ostatniej chwili do nieznanego miejsca jest zawsze stresem, stąd pytanie, czy się to często zdarza. Jeśli tak to jak można spróbować tego uniknąć? Lekarz prowadzący z tego szpitala też jest na pewno ważny i pomoże. Coś jeszcze można zrobić?
                                2. Kiedy zaczyna się chodzić na ktg? W dzień terminu? Przepraszam za ewentualnie naiwne pytanie, ale to mój pierwszy raz ;/
                                3. Mam jeszcze mnóóóóstwo czasu na myślenie o torbie do szpitala, ale może już teraz potrafisz zasugerować coś co jest zupełnie niezbędne w tym szpitalu, o wzięciu czego trzeba bezwzględnie pamiętać? ps. papier toaletowy i ręczniki zapisane wink może coś jeszcze?
                                4. Kiedy pojawiłaś się w szpitalu? Rozumiem, że w momencie kiedy zaczęła się już cała akcja, tak?
                                Pozdrowienia serdecznie smile




                                • eliza_b Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 30.01.12, 09:44
                                  Witaj Hatszept,
                                  Powiiem Ci tak, ze w kwestii przyjęcia do szpitala, ew. odesłania jestem laikiem. Wg zapewnien mojej gin, jeśli zaczyna sie poród szpital ma obowiązek przyjęcia kobiety. Ja dlatego zdecydowałam sie na szpital, w którym pracuje moja gin.Wiedzialam, ze wejscie bede miala zapewnione. Ale w Twojej sytuacji zrobilabym rozeznanie podczas kursu szkoly rodzenia.Poznasz położne, więc temat pociągnij.Nie nastawiaj sie absolutnie, ze na pewno problem wystapi, raczej asekuracyjnie.
                                  Co do ktg,na pierwsze i jedyne (jak sie okazalo) musialam stawic sie dzien przed terminem.Zaznaczam, ze ciąże mialam ksiażkową, żadnych roblemów.No ale jest to sprawa indywidualna. Nastepne ktg mialam zalecone za 5 dni,-nie zalapalam sie bo urodzilam w terminie porodusmile. Tak czy inaczej podczas ostatniej wizyty u gina zapytaj o procedure postepowania w razie przenoszenia ciąży, kiedy i gdzie konkretnie sie stawić, co kontrolować.
                                  Jeśli chodzi o torbe i rzeczy potrzebne do szpitala to pewnie nie raz jeszcze poznasz podczas ciazy liste. Ale powiem Ci od praktycznej strony. Wziełam tym razem dwie mniejsze torby. Jedna dla dzidzi drugą dla mnie. Uniknelam bałaganu w ten sposób.Bardzo fajny pomysł. Na korytarzu w tym szpitalu jest czajnik bezprzewodowy, lodówka, w której trzeba mieć podpisaną żywność. A więc kubek, herbata, kartka dlugopis. Jakiś suchy prowiant do chrupania, coś słodkiego (w moim przypadku dżem, platki kukutydzine itp) Dwa reczniki -jeden podreczny, drugi pod prysznic najlepiej ciemny (pamietaj, ze po każdorazowym siusianiu zalecane jest sie przemyć), cienki szlafrok, nie frotte, zajmuje mniej miejsca. Poza tym sztućce, gazete, książkę do czytaniasmile no i bardzo ważne polecam czopki glicerynowe, ułatwiają pierwsze wypróżnienia (bo jest to jednak temat delikatny) Kupisz za grosze w aptece. Tabletki przeciwbolowe dostaniesz w szpitalu jeśli bedziesz chciala. W szpitalu jest dosyć cieplo.Komfortowo jest mieć koszulę nocną na każdy dzień, majtek więcej lepiej wziąść niż jedne na dzień. Jednorazowe mi sie nie sprawdzily. Reczniki papierowe o których pisalam wczesniej - sa [przydatne do podcierania, lepsze od papieru toalet. A i na poród weźcie sobie batonika i powiedzmy dla Ciebie woda, dla męża pepsi,a lbo coś w tym rodzaju, tak, zeby energia Was nie opuscila. Oczywiście podczas porodu jeść nie można, ale warto mieć przynajmniej dla męża.
                                  Hatszept drażysz różne tematy, uważam, ze Ty juz jesteś bardzo przygotowana, chociaż to początek ciąży. Myślę, ze bedzie dobrze. Każda kobieta rodząca ma wielkie obawy, one przechodzą podczas porodu.Wówczas jesteś już skupiona tylko na jednymsmile Na kiedy masz termin??
                                  pozdrawiam!!
                                  ps. sory za chaotyczną treść.....smile)
                                  • hatszept2 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 30.01.12, 10:46
                                    Treść absolutnie niechaotyczna! Bardzo pomogłaś!
                                    Rzeczywiście pewnie podczas zajęć w szkole rodzenia dużo sie dowiemy smile
                                    Termin "książkowy" mam na 16 czerwca, ale na każdym usg dzidziuś wychodzi trochę większy - i termin z usg "genetycznego" i "połówkowego" mam na 10.06. No ale nie ma to wiekszego znaczenia - trzeba się nastawiać na połowę czerwca i już.
                                    Miałam właśnie w piątek usg połówkowe (końcówka 20. tygodnia) - wszystko super - zdrowy chłopiec, 370 gr, wszystkie organy na miejscu, wszystkie pomiary też ok smile
                                    Może tak drążę te tematy "ciążowo - szpitalne", bo mam hashimoto i niedoczynność tarczycy (nie sądziłam, ze w ogóle tak szybko i bez żadnych problemów zajdę w ciążę, ale teraz trzeba pilnować poziomów hormonów), a poza tym w grudniu w posiewie z pochwy wyszła mi e.coli, której niestety nie pozbyłam się w trakcie kuracji antybiotykiem i teraz czeka mnie następna. No i może dlatego tak wszystko teraz czytam, czytam i czytam i pytam, pytam wink choć z pracy zawodowej nie zrezygnowałam, bo bardzo lubię to co robię i planuję pracować jak najdłużej...
                                    no ale sprawy zdrowotne to chyba inny wątek....
                                    Jeszcze raz dziękuję za relację i rady!
                                    Pozdrowienia serdeczne!
                                    h.





                                      • zosiaikrzys Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 30.07.12, 17:15
                                        szukam pomocy !!! chodzi mi o wyprawkę dla dzidzi co potrzebne jest (cichy kosmetyki pieluchy mleko pampersy) muszę mieć to wszystko????? ja mam termin na wrzesień pochodzę z podkarpacia ale jestem po przeszczepie wątroby dlatego poród na Starynkiewicza. Chciałabym się dobrze przygotować.
                                        • inka_c_n Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 02.09.12, 15:08
                                          hej, ja też mam rodzić w tym szpitalu pod koniec września i jestem z daleka (cieszyn) , też ze ze względu na swój stan zdrowia, bo dzidzi mam się dobrzesmile A przeszczep miałaś w wawie na Banacha? (ja tam właśnie się leczę) Może napiszesz do mnie? inka_wroc@wp.pl
                                          Z tego co czytam i się dowiaduję, to wszystko co wymieniasz będzie nam potrzebne - z wyjątkiem mleka, które podobno jest dostępne w szpitalu - ale to mnie akurat nie cieszy bo mimo cesarki bardzo chciałabym karmić piersią.


                                          zosiaikrzys napisał(a):

                                          > szukam pomocy !!! chodzi mi o wyprawkę dla dzidzi co potrzebne jest (cichy kosm
                                          > etyki pieluchy mleko pampersy) muszę mieć to wszystko????? ja mam termin na wrz
                                          > esień pochodzę z podkarpacia ale jestem po przeszczepie wątroby dlatego poród n
                                          > a Starynkiewicza. Chciałabym się dobrze przygotować.
                                          • kozica111 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 04.09.12, 17:48
                                            Rodziłam w 2010 roku, ogólnie nie było źle.
                                            Mam jednak dwa negatywne wspomnienia - poród naturalny /próby wywoływania / trwał 8 godzin, darłam się jak opętana bo miałam bóle krzyżowe, w tym czasie 2 położne za ścianka prowadziły dyskusję o pielęgnacji kwiatków na działce.Żadna nie zajrzała by powiedzieć co sie dzieje, jakoś uspokoić itp; ale mniejsza o to takie uroki porodu.
                                            Drugi minus to to ze odmówiono mi lewatywy - na patologi poprosiłam o to przed planowanym wywoływaniem - pielęgniarka powiedziała cytuje" zrobią TO na porodówce"Uwierzyłam.
                                            Jak tylko zeszłam poprosiłam o to bo miałam problemy z załatwieniem się od dłuższego czasu- stwierdziły że to nie jest ich rola i TO sie robi na patologii...że moga dac mi czopek...
                                            Dały, nic nie pomogło.Dziecko rodzące sie 8 godzin później z problemem poradziło sobie szybko...Odbyło sie to w asyście studentów i lekarzy i przy komentarzu " znów wszystko zwalają /ci z patologi/ na nas ...- bo powiedziałam ze prosiłam o lewatywę....Miło.Ostatecznie skończyło sie tak czy siak cc bo dziecko straciło puls.Rada - walczcie o swoje i sprawy takie jak lewatywa załatwiajcie juz na patologii.

                                            • kozica111 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 04.09.12, 18:02
                                              O widzę że już się wpisywałam wcześniej, dodam jeszcze ze 3 minus taki że mleko dla dzieci jest "racjonowane" - po cc nie miałam pokarmu - chodziłam po sztuczne - mały sporo pił - od 2 doby wychodził ponad słoiczek.Za którymś razem pielęgniarka demonstracyjnie odkręcała przy mnie słoik / z tekstem "znów?"/i wlewała mi do butelki to mleko - chyba po to bym nie chowała tych słoików i nie sprzedała....Generalnie zależy pewnie na jaki "zestaw" ludzi sie trafi...
    • gosiaslonce3110 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 18.09.15, 14:43
      Klinika wcale nie ciesz się dobrą opinią syf i ubóstwo. Ile się trzeba naczekać do lekarza, telefonu miłe panie na recepcji nie odbierają bo nie mają po co. Lepiej wisieć na słuchawce cały dzień żadna dupy nie ruszy żeby odebrać. Badań nie chcą wydać mimo tego że moj lekarz jest na zwolnieniu ciąża a ja sama w 38 tygodniu ciąży. Lekarz wyraźnie mówi wyniki odebrać wcześniej bo nie wiadomo kiedy do szpitala pani pojedzie a te szmaty na recepcji nie wydają ku... co za patologia
    • ja-amanda76 to ja chyba źle trafiłam ;/ 23.10.15, 21:50
      bo na opryskliwą położną lekarza, który pospiesznie rzucał mi się na brzuch ("bo do boksu obok przyszła nowa pacjentka"), a jak urodziłam to po 20 minutach szycia krocza zostałam wystawiona (w szoku!) na korytarz (razem z noworodkiem - a na korytarzu - jak to na korytarzu... tłumy odwiedzających, zero spokoju, zero pomocy...

      koszmar!!!!!!!!!
      • ja-amanda76 Re: to ja chyba źle trafiłam ;/ 23.10.15, 21:55
        dodam jeszcze, że kolejne dziecko, które urodziłam w szpitalu św zofii (bez wykupionej położnej i lekarza) rodziłam w pełnym poszanowaniu mojej godności, potrzeb, tempa porodu) rodziło się też długo, ale nikomu to nie przeszkadzało i dostałam wsparcie, a nie ponaglanie.
        A tuż po porodzie usnęłam z małłą przy piersi i położna z moim mężem nas pilnowali smile

        poród może być piękny smile
    • noworodek111 Re: Położniczy na Starynkiewicza w Warszawie 26.04.20, 20:05
      Witam córka będzie tam niedługo rodzić martwię się cala ta sytuacją z pandemia to mój pierwszy wnusio .Mam kilka pytań do pań które niedawno rodziły co trzeba zabrać na stronie pisze ale może z praktycznej strony napiszecie .2 czy można coś podać jeśli będzie taka potrzeba .3 może polecicie nam położne .Poproszę może jeszcze jakieś ważne informacje to mój pierwszy wnusio a przez tą pandemię panikuję . Dziękuję .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka