emi_30
21.03.11, 15:11
To byl moj drugi porod. Pierwszy na Solcu 5 lat temu, dlugi i bardzo bolesny wiec tym razem obawy mialam bardzo duze. Zaczelo sie okolo polnocy skurczami w domu ale byly dosc nieregularne i raczej podobne do dosc silnych boli miesiaczkowych, tak wiec do przezycia. O 6:00 rano obudzilam rodzinke i o 7:00 bylismy w szpitalu, skurcze juz byly co jakies 5-6 minut i mocne ale tez dalo sie je przezyc. Mialam zachowane caly czas wody plodowe a bol byl w dole brzucha. Po przyjeciu na oddzial - w rejestracji Panie ok, moze nie jakies super mile, powiedzialabym neutralne. Pani doktor ktora przyjmowala w izbie mila i serdeczna, delikatnie mnie zbadala i powiedziala ze mam 2 cm rozwarcia. Potem na sale porodowa. Warunki super. Duza sala, jasno, prysznic z siedziskiem, wyposazenie, naprawde super standard. Podlaczono KTG, wenflon i jakas kroplowke i polozna powiedziala ze za godzinke bedzie lekarz. Polozna bardzo OK, mila ale przy tym konkretna, na kazde zawolanie w sali. Czytanie KTG jakies 30 minut i potem poszlam pod prysznic co bardzo pomagalo w lagodzeniu bolu. Skurcze mialam co jakies 4 minuty i trwaly jakies 30 sekund. Przed 9:00 przyszedl lekarz, zbadal 5 cm rozwarcia. Bardzo mily, odrazu zapytal czy mocne mam skurcze i jaki mialam poprzedni porod. Jak powiedzialam ze mocno boli i ze poprzednio mialam bardzo ciezki porod odrazu zaproponowal znieczulenie zzo. Byl naprawde bardzo mily. Po 10 minutach przyszedl anestezjolog. Znieczulanie trwalo pare minut, nic a nic nie bolało. A potem juz błogość. PO paru minutach zadnego bolu i mozna bylo spokojnie z mezem pogadac o pogodzie

Dostalam potem oksytocyne zeby przyspieszyc rozwarcie i po jakis 2 godzinach takiego lezenia w lozku przyszla lekarz, przebila pecherz z wodami. Po jakis 10 minutach mialam juz skurcze parte. Urodzilam bez nacinania krocza, mala miala 3180 wagi wiec nie byla za duza i pewnie dlatego bylo to tez mozliwe. Potem 2 godziny zostawili nas na tej sali, moglam potem wstac, wziac prysznic. Potem na poporodowym juz warunki nie sa takie dobre ale mozna przezyc. Jest ciasno i malo miejsca w salach, ja lezalam na sali 4 osobowej ale byla bardzo mala i bylo ciasno. Mysle jednak ze to nie jest najwazniejsze. Personel pomocny i mily, lekarze i pielegniarki pomagaja, warto pytac o prawidlowe karmienie, to byla moja druga ciaza i pierwsza corke karmilam piersią, ale okazalo sie ze tym razem mam malo pokarmu na poczatku i polozna powiedziala zeby dokarmiac w takim razie dziecko w szpitalu bo pokarm pojawia sie w okolo 3 dobie i czasami dzieci moga byc nienajedzone. Zabierzcie ze soba wiec butelke do karmienia tak na wszelki wypadek. Polozne nie robia problemu z dokarmiania, po prostu jesli jest taka potrzeba nim mleko sie zacznie produkowac to lepiej nakarmic dziecko mieszanka niz ma byc glodne. I to jest bardzo rozsadne podejscie. Po dwoch dobach wyszlam do domu, mala nie miala zoltaczki i wszystko bylo ok wiec wtedy zwykle po 2 dniach sie wychodzi. POLECAM bardzo ten szpital. Naprawde najwazniejsze jest podejscie personelu a w tym przypadku ja nie mam naprawde zadnych uwag i wszystko bylo naj najbardziej ok, milo, sympatycznie, spokojnie, bez problemow w razie jakis potrzeb. Naprawde moim zdaniem pracuja tam ludzie z powolaniem do wykonywania swojej pracy. BARDZO polecam ten szpital wszystkim mamom. Jakbyscie mialy jakies pytania to chetnie odpisze. I naprawde polecam znieczulenie zzo. Ja nie mam po nim zadnych skutkow ubocznych i czuje sie w 5 dni po porodzie bardzo dobrze tez dlatego ze nie jestem taka wymeczona jak po pierwszym.
zycze lekkich porodow.