urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!!

21.03.11, 15:11
To byl moj drugi porod. Pierwszy na Solcu 5 lat temu, dlugi i bardzo bolesny wiec tym razem obawy mialam bardzo duze. Zaczelo sie okolo polnocy skurczami w domu ale byly dosc nieregularne i raczej podobne do dosc silnych boli miesiaczkowych, tak wiec do przezycia. O 6:00 rano obudzilam rodzinke i o 7:00 bylismy w szpitalu, skurcze juz byly co jakies 5-6 minut i mocne ale tez dalo sie je przezyc. Mialam zachowane caly czas wody plodowe a bol byl w dole brzucha. Po przyjeciu na oddzial - w rejestracji Panie ok, moze nie jakies super mile, powiedzialabym neutralne. Pani doktor ktora przyjmowala w izbie mila i serdeczna, delikatnie mnie zbadala i powiedziala ze mam 2 cm rozwarcia. Potem na sale porodowa. Warunki super. Duza sala, jasno, prysznic z siedziskiem, wyposazenie, naprawde super standard. Podlaczono KTG, wenflon i jakas kroplowke i polozna powiedziala ze za godzinke bedzie lekarz. Polozna bardzo OK, mila ale przy tym konkretna, na kazde zawolanie w sali. Czytanie KTG jakies 30 minut i potem poszlam pod prysznic co bardzo pomagalo w lagodzeniu bolu. Skurcze mialam co jakies 4 minuty i trwaly jakies 30 sekund. Przed 9:00 przyszedl lekarz, zbadal 5 cm rozwarcia. Bardzo mily, odrazu zapytal czy mocne mam skurcze i jaki mialam poprzedni porod. Jak powiedzialam ze mocno boli i ze poprzednio mialam bardzo ciezki porod odrazu zaproponowal znieczulenie zzo. Byl naprawde bardzo mily. Po 10 minutach przyszedl anestezjolog. Znieczulanie trwalo pare minut, nic a nic nie bolało. A potem juz błogość. PO paru minutach zadnego bolu i mozna bylo spokojnie z mezem pogadac o pogodzie smile Dostalam potem oksytocyne zeby przyspieszyc rozwarcie i po jakis 2 godzinach takiego lezenia w lozku przyszla lekarz, przebila pecherz z wodami. Po jakis 10 minutach mialam juz skurcze parte. Urodzilam bez nacinania krocza, mala miala 3180 wagi wiec nie byla za duza i pewnie dlatego bylo to tez mozliwe. Potem 2 godziny zostawili nas na tej sali, moglam potem wstac, wziac prysznic. Potem na poporodowym juz warunki nie sa takie dobre ale mozna przezyc. Jest ciasno i malo miejsca w salach, ja lezalam na sali 4 osobowej ale byla bardzo mala i bylo ciasno. Mysle jednak ze to nie jest najwazniejsze. Personel pomocny i mily, lekarze i pielegniarki pomagaja, warto pytac o prawidlowe karmienie, to byla moja druga ciaza i pierwsza corke karmilam piersią, ale okazalo sie ze tym razem mam malo pokarmu na poczatku i polozna powiedziala zeby dokarmiac w takim razie dziecko w szpitalu bo pokarm pojawia sie w okolo 3 dobie i czasami dzieci moga byc nienajedzone. Zabierzcie ze soba wiec butelke do karmienia tak na wszelki wypadek. Polozne nie robia problemu z dokarmiania, po prostu jesli jest taka potrzeba nim mleko sie zacznie produkowac to lepiej nakarmic dziecko mieszanka niz ma byc glodne. I to jest bardzo rozsadne podejscie. Po dwoch dobach wyszlam do domu, mala nie miala zoltaczki i wszystko bylo ok wiec wtedy zwykle po 2 dniach sie wychodzi. POLECAM bardzo ten szpital. Naprawde najwazniejsze jest podejscie personelu a w tym przypadku ja nie mam naprawde zadnych uwag i wszystko bylo naj najbardziej ok, milo, sympatycznie, spokojnie, bez problemow w razie jakis potrzeb. Naprawde moim zdaniem pracuja tam ludzie z powolaniem do wykonywania swojej pracy. BARDZO polecam ten szpital wszystkim mamom. Jakbyscie mialy jakies pytania to chetnie odpisze. I naprawde polecam znieczulenie zzo. Ja nie mam po nim zadnych skutkow ubocznych i czuje sie w 5 dni po porodzie bardzo dobrze tez dlatego ze nie jestem taka wymeczona jak po pierwszym.
zycze lekkich porodow.
    • tisasbaby Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 23.03.11, 20:03
      ja chce rodzic wlsnie na inflanckiej ale ostatnio przerazil mnie watek ze tam jest taka fatalna opieka i warunki na oddzile poporodowym
      najgorsze bylo to ze myla badania dzieci
      ze samemu trzeba pilnowac by zrobili wszytskie badania! a to moje pierwsze dziecko i nie wiem jakie powinno miec badania zrobione w spzitalu
      jestem przerazona bo porod coraz blizej i nie chce szukac innego szpitala
      i jeszcze slyszalam ze wypisuja b. szybko nawet w nastepnej dobie co dla mnie moze bylo by super ale dla dzidzi?!
      • domi_33 Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 23.03.11, 23:17
        warto też zadbać o to czym szczepią zaraz po porodzie. za naszych czasów szczepili EUVAXEM - jakąś koreańską nieciekawą szczepionką. a można było za niewielką cenę wykupić ENGERIX - już lepszy. nie wiem czy nie pomyliłam nazw, ale to było już prawie 2 lata temu. smile no z tymi badaniami to tam trzeba pilnować. u nas jedna dziewczyna urodziła w nocy a już pod wieczór następnego dnia dostała wypis. chyba to była pomyłka, no ale skoro mogła to uciekła ze szpitala. bałagan tam mają to fakt. mnie jedni wypisali a inni kazali zostać. no przeżyć się tam da, ale trzeba się liczyć z tym że może nie być tak kolorowo jak koleżanka opisała wyżej. uncertain u mnie nie było. na samo zdjęcie szwów jeździłam trzy razy, ostatni raz już z miesiąc po porodzie bo mnie coś ciągnęło.
        • nicola-is-me Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 24.03.11, 12:29
          Emi, dzięki za szczegółową relację! Wychodzi na to,że jednak nie jest regułą, nacinanie krocza. Wszystkie dotychczasowe opinie wskazywały na to, ze to rutynowy zabieg w tym szpitalu.
          Mam pytanie, czy nie ma tam moziwosci wykupienia pojedynczej sali?
          • kdys Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 24.03.11, 14:55
            Wszystkie sale porodowe są pojedyncze. Nie ma możliwości wykupienia pojedynczej sali po porodzie.
          • leesha Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 24.03.11, 14:56
            Nie spodobała mi się oksytocyna i przebijanie pęcherza.

            Oczywiście gratulacje.
            • nicola-is-me Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 25.03.11, 15:47
              nie rozumiem.... oksytocyna jak i przebicie pęcherze ma przyspieszyć poród. W każdym szpitalu to norma jezli poród trwa długo lub w ogóle brak postępów smile
              • myxaxa Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 25.03.11, 18:44
                O nie...nie.... To jest przyspieszenie porodu co nie raz kończy się c.c.

                Poród pierwszy normalnie trwa ok 28 god , a następny może trwać do ok. 24 god - inna rzecz że i pacjentka chce szybko a położna też chce szybko bo jest następna pacjentka ...............a razem udają że to dla dobra dziecka....i boją się nawet sobie o tym przyznać się , a wszystko dla swojej wygody .............. że bałagan to prawda, a jak ma być jak jest taśma..........Nie jest normą - ani przebicie pęcherza płodowego ani podanie oxytocyny ! Do tego są wskazania medyczne...........Powodzenia
                • nicola-is-me Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 25.03.11, 19:29
                  Dobra, nawet jak dla swojej wygody, to co w tym niestosownego i tak wiele wycierpimy, dlaczego mamy sobie nie pomóc skoro można? Skoro wykluczamy przebicie pęcherza czy oxtocyne, to rozumiem że ZZO to też coś złego... no dla mnie to absolutnie tego szpitala nie przekreśla... ale oczyścicie każdy może mieć swoje zdanie smile i dlatego tez wybieramy, wybieramy.. wink
                  • domi_33 Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 25.03.11, 21:14
                    mi też tam przebito pęcherz przed terminem ze względu na wielowodzie. a potem kotłowano hektolitry oksytocyny. wtedy się zgodziłam, bo nie wiedziałam co to jest bo miałam już dosyć tego wielkiego brzucha, bo denerwowałam się co z dzidzią. ale teraz już wiem, że lepiej jednak jak sama natura działa. i teraz już bym tej oksy nie pozwoliła w siebie lać na potęgę. już od razu wolałabym cc. na pewno to nic dobrego dla dziecka. przebijanie pęcherza też średnie skoro dziecko nie jest jeszcze gotowe do wyjścia. to taka nagła ingerencja.
                    • nicola-is-me Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 26.03.11, 13:17
                      Dziewczyny, ale nie wierze, ze decyzja lekarza była taka a nie inna, bo miał dużo wolnego czasu i postanowił, ze dziś urodzicie. Gdyby nie było żadnych wskazań na to, ze jesteście gotowe do porodu, czy na to ze trzeba tez poród wywołać, to nikt by Was tam na sile nie trzyma, tylko odesłali by Was do domu. Jaki szpital ma interes w tym, aby wywołać Wam na siłę poród?
                      • domi_33 Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 26.03.11, 15:47
                        akurat w moim przypadku były trzy przesłania. tylko jedno dotyczyło mnie i chodziło o to, że jest to wielowodzie i w ogóle nie wiadomo dlaczego i nie wiedzieli co się dzieje z dzieckiem. no ale to znowu nie było dla nich aż tak ważne bo żadnych badań mi wcześniej nie robili. te dwa pozostałe, to właśnie to że od półtora tygodnia zajmowałam im łóżko na patologii a dwa, że święta wielkanocne szły i robili czystki w szpitalu... i to dosłownie. wychodziłam w Wielki Piątek i ze dwie sale poprododowe były puste (!!!) a w innych nie całkowite obłożenie. w sumie pan dyrektor (którego byłam pacjentką) powiedział, że zostaję do soboty jednak chwilę później ktoś dał mi wypis. na co znowu wpadła przełożona pielęgniarek gdzie ja się pakuję bo zostaję przecież do jutro bo jestem po cc. czeski film normalnie! ale ponieważ nie miałam tam i tak żadnej pomocy to już wolałam do domu aby mąż i babcie się dzieckiem zajęły póki nie wrócę do świata żywych po tym feralnym cc.
                        • goscinnie_ino Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 26.03.11, 17:47
                          urodziłam na Inflanckiej 16.03. nie zgodzę się z tezą, ze rutynowo podają oksytocynę czy przebijają pęcherz. ja wylądowałam na patologii 11 dni po terminie, 12 dnia miałam mieć kroplówkową próbę oksytocyny, ale akcja porodowa zaczęła się samoistnie tego wieczora, kiedy trafiłam do szpitala. błąd popełnili lekarze na patologii - całą noc męczyłam się z napradę silnymi skurczami, a oni twierdzili, że to jeszcze nie to i przetrzymali mnie do 7 rano, dopiero potem na porodówkę, gdzie kolejne 2 godziny w męczarni czekałam na anestezjologa, bo już zdążył zająć się znieczulaniem planowanych cesarek (gdybym była na oddziale chwilę wcześniej zacząłby ode mnie). mimo tak długiej mordęgi nie podali mi oksytocyny, a wody same odeszły.
                          potwierdzam, że warunki na oddziale porodowym super! personel przemiły, dyskretny. gorzej na noworodkowym. pielęgniarki "z dyżuru" różne, jak wszędzie. jedne miłe, inne jak coś Ci dolega komentują: "poród musi boleć" i robią klasyczny zlew. wydzierają się do siebie od świtu nie zwracając uwagi na to, że cały oddział pacjentek próbuje spać (zmiana warty i ustalanie czy Krysia, która jest na drugim końcu korytarza pije kawkę czy herbatkę - irytujące) wkurzająca pani od badań noworodków (nie wiem czy to jaka oddziałowa czy kto) wydarła się na mnie, bo nie wiedziałam o tym, że robi się dziecku badania posiewowe "z piętki", bo przecież "każda matka to wie". przy wypisie robią badania słuchu noworodka - też idiotycznie zorganizowane. wołają wszystkich na raz i każą warować z dzieckiem na korytarzu Bóg wie jak długo. dziecko zaczyna płakać i musisz znowu czekać, bo maleństwo do badań musi być spokojne. ogólnie bałagan straszny - o wszystko trzeba się 10 razy pytać i każdy mówi co innego.
                          warunki sanitarne pozostawiają wiele do zyczenia - jeden prysznic i dwa stare sedesy. prysznic w "niechodliwych" godzinach zazwyczaj wolny. sale ciasne, głównie czteroosobowe. acha i uważajcie na to co przynoszą do jedzenia - w żadnym wypadku nie jest to dieta matek karmiących.
                          co do wypisów to ginekolodzy zazwyczaj "wywalają" następnego dnia po porodzie, ale pediatrzy nie wyrażają zgody na tak szybkie wyjście.
                          • quick-share tak odnośnie diety dla matek karmiących 26.03.11, 21:29
                            to nie ma czegoś takiego wink
                            to jakis mit panujacy u nas i ciężki do wyplenienia..
              • klarci Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 16.04.11, 11:11
                proszę Cię, poczytaj troche o fizjologi porodów.
                rutynowe oksy i przebijanie pęcherza to parbażyństwo.

                jak łatwo wmówić ludziom, że coś jest konieczne uncertain
    • klarci Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 16.04.11, 11:09
      przeczytałam po łebkach.
      mam nadzieję, że nigdy więcej nie będę musiała tam rodzić!

      a ta jakaś kroplówka, to oksy, którą podają rutynowo i którą nas pięknie załatwili na miesiąc w szpitalu. proponuję zadzwonić na taką Niekłańską i zapytać skąd mają najwięcej opornych żółtaczek - z Inflanckiej.
      oksy nie wolno podłączać rutynowo - o tym mówią miedzy innymi nowe standardy porodowe.
      jak widać nic się u nich nie zmieniło uncertain
      • emienogie Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 29.04.11, 18:18
        jestem powaznie zaniepokojona tymi informacjami..bralam pod uwage ow szpital z e wzgledu na kolo porodowe ktore maja w jednej z sal porodowych.. nie oczekuje ,ze ktos bedzie sie z e mna cackal ale opisane historyjki troche zniechecaja:/..poza ty szpital jest po remoncie wiec sadzilam z e warunki lepsze niz 1 prysznic na wszystkich..bede sledzila ow watek..
        • dziub_dziubasek Re: urodzilam na Inflanckiej 17.03 Polecam!!! 29.04.11, 20:04
          Mój poród wprawdzie już jakiś czas temu ale:- burkliwe położne, niechęc do udzielania informacji. Teksty "no to przeciez nie boli" - gdy syknęłam z bólu podczas badania przez lekarkę.
          Zabranie dziecka zaraz po porodzie na oddział noworodkowy i zero informacji dlaczego. Chamskie pielęgniarki na położnictwie, generalnie niechętne do pomocy, problem ze zmianą podkładu (sama sobie chciałam zmienić, salowej nie chciało się nawet przynieśc czystego lub pokazać mi gdzie mogę sobie wziąć), brak pomocy przy karmieniu (chyba, ze złapalo się zabiegana panią Małgosię), brak informacji o stanie dziecka, wynikach badań- sama musiałam sie dosyć ostro domagać informacji ("co to pani da jak pani powiem").
          A poza tym uwaga: na szkole rodzenia mówią, ze można pić, w praktyce nie wolno (i to nie tylko mi zabroniono, wszystkie dziewczyny z którymi się spotkałam nie mogły pić- ja rodziłam 20 godzin- bez picia masakra).
          Podczas porodu niechętni jakiemukolwiek aktywnemu rodzeniu, najlepiej jak rodząca leży grzecznie podpięta do ktg.
          Jedynie anestezjolog był miły i położna przyjmująca poród (zmieniły się wieczorem).
          Drugie dziecko urodziłam już gdzie indziej- potraktowana po ludzku i życzliwie.
Pełna wersja