carolline1 20.05.04, 14:30 mam pytanko do mam ktore juz rodzily... czy przy cc moze byc obecny mąż?? moze ktoras z was wie cos o takim porodzie na Starynkiewicza w wawie??? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kora255 Re: Mąż przy cc????? 28.05.04, 21:50 Odpowiadam z drugiej strony "sceny" NIE!!! Ewentualnie może zobaczyć dziecko zaraz po urodzeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
agunek1 Re: Mąż przy cc????? 28.05.04, 22:11 Mąż nie może być przy cc. Muszą być sterylne warunki, w końcu jest to operacja. A zresztą nie chciałabym by mój mąż oglądał moją tkankę tłuszczową. Potem miałby zabawę. Odpowiedz Link Zgłoś
aska_f Re: Mąż przy cc????? 28.05.04, 22:17 W szpitalu na Żelaznej (i na Wołoskiej) może być. W ZOfii wiąże się to z dodatkową opłatą, na Wołoskiej nie wiem. Myślę że najprościej zadzwonić do szpitala i się spytać. Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
kasiapro1 Re: Mąż przy cc????? 28.05.04, 22:25 Oczywiscie ze moze byc! Rodzilam w Iatrosie i nie bylo to zadnym problemem.I zadnej tkanki tluszczowej jak tu nadmienila kolezanka nie widzial,bo byl w takim szoku ze syna zaraz zobaczy ,ze nawet krwi nie widzial!! Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: Mąż przy cc????? 28.05.04, 23:01 Oczywiście, że może. Mój nie chciał (nie dziwie się) Odpowiedz Link Zgłoś
olgha Re: Mąż przy cc????? 29.05.04, 07:27 na starynkiewicz nie moze! poza tym gdyby mogl to z pewnoscie nie stal by i nie parzyl na rozkrawany brzuch... Odpowiedz Link Zgłoś
opieniek1 Re: Mąż przy cc????? 01.06.04, 14:37 oczywiście że może! I nie widzi żadnej "tkanki tłuszczowej", bo siedzi przy twojej głowie a reszta jest ogrodzona parawanem Wiem, co mówię, bo mój mąż był ze mną przy cc w Zofii. Teraz to kosztuje 200 zł., ale wtedy było bezpłatnie. Dziecko trafiło po badaniu od razu do niego na ręce i to był dla mnie niezapomniany widok. Odpowiedz Link Zgłoś
agunek1 Re: Mąż przy cc????? 01.06.04, 14:58 Mamuśki nie znacie się na żartach? Ta tkanka tłuszczowa miała trochę Was rozweselić. Odpowiedz Link Zgłoś
cardamomo Re: Mąż przy cc????? 02.06.04, 19:58 Ja rodzilam w Damianie i moj nieMaz byl ze mna. Siedzial u mojego wezglowia od samego poczatku, tzn od momentu znieczulania. Na samym początku przebrał się w specjalne ubranie i buty. Nie ogladal mojej "tkanki tłuszczowej" ponieważ na wysokości piersi miałam parawan. Dziecko zobaczył zaraz po wyjeciu z brzucha i poszedł z położną do drugiego pokoju, gdzie malutka była ważona i badana, a ja w tym czasie byłam zszywana. Po zbadaniu i ubraniu dziecka dostał ją na ręce i od tej chwili siedzieli ze mną aż do końca operacji, a później pojechaliśmy wszyscy do pokoju, gdzie mogliśmy zostac sami i cieszyć się nową sytuacją Jego obecność wspominam jako coś bardzo pozytywnego - to, że był przy mnie, głaskał mnie po twarzy. Dla mnie było to naprawdę bardzo dobrego, choc wcześniej nie spodziewałam się, że obecność partnera może być az tak dużym wsparciem. Odpowiedz Link Zgłoś