agathea
19.06.04, 19:22
Chciałam się podzielić z Wami pewną 'ciekawostką'. Byłam dzisiaj z mężem na
Starynkiewicza, zżeby zobaczyć oddział i porozmawiać. Najpierw przed
szpitalem pewien 'pan' podszedł do naszego samochodu i przepitym głosem
zaproponował 'Popilnować?'. Ale tak jest w wielu miejscach w Warszawie
więc 'olaliśmy' gościa i weszliśmy do szpitala. A tam niespodzianka. Żeby
wejść na oddział trzeba mieć okrycie ochronne. Ponieważ byliśmy na to
przygotowani, mieliśmy ze sobą buty ochronne. Ale portier na to : Ale jeszcze
fartuch (po 5zł sztuka). Wyobrażacie sobie taką cenę za papierowy fartuch,
który nota bene kosztuje chyba złotówkę. Przecież mogliby wypożyczać taki
fartuch powiedzmy za złotówkę. Przecież po jednorazowym użyciu wygląda jak
nowy. A tak podczas naszej rozmowy z portierem kilka par zakupiło takie
fartuchy. Ciekawy sposó na dorobienie przez szpital ale to chyba przesada.
Tym bardziej, że np. w Orłowskim kapcie owszem ale takie fartuchy. Toż to
zwykłe wyciąganie forsy.