monia.1981
30.05.12, 13:11
Hej dziewczyny,
Mieszkam w Warszawie. Termin porodu mam na początek października 2012. Myślę o szpitalu Bielańskim lub na Inflanckiej (ew. Madalińskiego). Poważnie zastanawiam się nad wynajęciem prywatnej położnej, choć podczas porodu będzie ze mną mąż (który jest rehabilitantem i świetnie poradził sobie podczas pierwszego porodu-mamy już 4-letniego synka).
Zauważyłam, że wynajęcie położnej stało się tak powszechne (bynajmniej w stolicy), że najzwyczajniej boję się, że gdy tego nie zrobię-zostanę potraktowana jako druga kategoria, bez zainteresowania, pozostawiona niemal sama sobie. No i chodzi o monitorowanie dziecka...
W 2008 gdy rodziłam syna-także byłam umówiona z położną, niestety koniec końców nie skorzystałam z jej usług, bo oddział został zamknięty i nie przyjmowali nawet umówionych kobiet. Nie spodziewając się takiego obrotu spraw-wylądowałam w innym szpitalu, bez położnej, a ta, która była na dyżurze-odwiedziła mnie może 3 razy podczas całego porodu (w tym 2 razy wołana przez mojego męża). Dobrze, że tamtym razem odbyło się bez żadnych komplikacji, ale jak wiemy-każdy poród jest inny.
Wkórza mnie jednak fakt, że ten proceder stał się taką normą. W końcu płacimy składki i tak na prawdę obowiązkiem każdej położnej na dyżurze jest zająć się rodzącą z oddaniem i szacunkiem. Ale nie-trzeba zapłacić- i to nie mało- bo np. w Sz.Bielańskim 1500zł. To dużo pieniędzy.
Proszę o wasze doświadczenia w tej sprawie. Jeśli któraś z was rodziła bez położnej (to znaczy z położną na dyżurze) to opowiedzcie o swoich odczuciach- o tym gdzie rodziłyście, kiedy, jak byłyście traktowane podczas porodu, czy położne były zaangażowane (np. dobierały różne pozycje porodowe, a nie kazały tylko leżeć plackiem), serdeczne, na jakiej sali rodziłyście (pojedynczej czy kilkuosobowej), jaka była opieka na oddziale i jakie dodatkowe opłaty musiałyście ponieść z tytułu porodu.
Ja chciałabym rodzić na sali pojedyńczej (chyba tylko na Inflanckiej są wyłącznie takie sale, za które się nie płaci), bez znieczulenia (pierwszy raz się udało-mąż z uwagi na swój zawód i spotykane przypadki bardzo odradza ZZO- jest po nim wiele powikłań o których nie mówi się głośno), ale traktowana z sympatią i szacunkiem. Czy muszę za to zapłacić tyle pieniędzy?
Będę wdzięczna za każdą opowieść i opinię.
Monika