Szpital Nr 2 w Rzeszowie

08.07.04, 21:20
Czy ktoś rodził w tym szpitalu.Jestem 3 dni przed terminem i nagle okazało
sie że musze rodzic w tym szpitalu ze wzgledu na stan zdrowia maluszka.Byłam
przygotowana do porodu w swoim mieście,tam chodziłam do szkoły rodzenia i
zapoznawali nas z zasadami jakie obowiazują w szpitalu na położnictwie.Wiem
że nie wzędzie jest tak samo(np.tam nie potrzeba było swoich ubranek i
kosmetyków dla dziecka,tata mógł uczestniczyć przy porodzie-
nieodpłatnie,majtki na sali-tylko jednorazowe,wizyty bliskich-bez problemu
mogli przebywać na sali gdzie się leży przed i po porodzie.Jak to jest w
Rzeszowie?Nie znam nikogo kto tam rodził a raczej chciałabym byc przygotowana
niz zaskoczona.
    • joasiiik25 Re: Szpital Nr 2 w Rzeszowie 09.07.04, 11:51
      rodzilam tam dokladnie 10 tyg i 1 dzien juz szybciutko pisze:
      -ubranek nie musisz miec swoich wszystko dostaniesz dzieci leza w becikach
      maja kawtanik i pieluszke tetrowa
      -kosmetyki do pielegnacji dziecka wez przydaja sie przy wieczornej kapieli itp
      -tata moze uczestniczyc przy porodzie
      -mialam majtki jednorazowe i nikt mi nic nie powiedzial nawet ordynator widzial
      i oki
      -wizyty sa w speclajnym wyznaczonym pokoju....na sali nie maozna odwiedzac ze
      wzgledu na dzieci lezy sie na sali po dwie osoby


      mi sie podobalo smile


      pozdrawiam asia mama 10 tyg Kacperka
      • elunia1 Re: Szpital Nr 2 w Rzeszowie 10.07.04, 20:44
        Dziekuje,uspokoiłam się.
    • sylwiapyzio Re: Szpital Nr 2 w Rzeszowie 10.07.04, 21:42
      Rodzilam 18.04.04. NAszczęście bylam tam tylko 3 dni.Przyjeli mnie w sobote
      wieczorem.Sam wpis do 2 godz.NAszczęście nie mialam bóli, tylko wody mi
      odeszly. Potem zabiegi, o których nikt nic nie mówil i nie pytal o zgode (a
      powinien).
      Urodzilam o 7 rano. Jedyna fajną osobą by lekarz polożnik. Potem dali mnie na
      obserwacje. Czyli za ściane,zaraz przy wyjściu. Tam zero zainteresowania.
      Poprosilam polożna bo mala zwymiotowala pierwsze jedzonko "Teraz nie mam czasu,
      będzie cięcie.." .Swoją droą, ze porodów to wtedy bylo... Więc czekalam..
      Przez następne dni zero zainteresowania. Dobrze że rano byly wizyty lekarzy.
      Nikt mi w niczym nie pomogl. Mala plakala praktycznie 24 godz na dobe .Nie
      spalam ja i ona.Ja nie mialam pokarmu a ona byla glodna.
      Nikt nie nauczyl mnie jak przystawiac dziecko, dobrze że kilka lat temu mama
      urodzila dziecko.. mialam szkole w domu..
      I ten szpital ma chyba tytul "przyjazny matce i dziecku"! Gdy zadzwonilam
      dzwonkiem po pielegniarke (mala darla sie w nieboglosy a ja plakalam z bolu,
      nie moglam siedziec, lezec ,stac..) to nie przyszla ,potem jeszcze raz to
      przyszla z laska i "czego!" ona przecież nie ma czasu musza przestawiac lóżka!
      To jest chore! Wieszcie i ja nie jesem księżniczką kolo której trzeba latać!
      Wiem że biorą psie pieniądze ale zawód pielęgniarki jest chyba z powolania...
      Ale może mialam pecha.. co do zmiany.. opinie są różne.. ja cieszylam sie z
      powrotu do domu.. teraz minęlo już 3 miesiące i z każdym tygodniem jest coraz
      lepiej..
      ZYCZE POWODZENIA.BEDZIE DOBRZE.NICZYM SIE NIE PRZEJMUJ A JAK KTOS CIE WKURZY TO
      NIE ŻALUJ SOBIE!!!
    • sylwiapyzio Re: Szpital Nr 2 w Rzeszowie 10.07.04, 21:47
      I JESZCZE JEDNO.. brakowalo pieluch tetrowych może dlatego że naprawde wtedy
      urodzio sie dużo dzieci ale na wszelki wypadek weź sobie kilka pampersów.
      Mialam problem z karmieniem, dostalam kubeczek i mleko co sprawilo mi i malej
      ogromny problem, wez sobie na wszelki wypadek smoczek.. w szpitalu zdobyc go to
      cud..
      Na ranę najlepsze jest szare mydlo.. rana szybko sie goi (mi tez to polecano i
      cię sprawdza)
      no i oczywiście te podstawowe rzeczy trzeba zabrać :kubek, papier toaletowy, i
      podklady na krwawienie bo czasem brakuje (to są takie pieluchy dla dziecka
      Belli).To chyba wszystko..
      • ona22 Re: Szpital Nr 2 w Rzeszowie 10.07.04, 23:06
        Ja mam mieszane uczucia.
        leżałam tam w lutym ponad miesiąc na patologii ciąży.
        jestem im ogromnie wdzięczna bo uratowali mi synka. urodził się 2 miesiące przed
        czasem z 2 pkt w skali Apgar. Pilegniarki na patologi były niesamowite. Bardzo
        im dziękuje za opiekę w czasie tej okropnej nocy 25 lutego.
        o 6 rano miałam cesarkę i potem niewiele pamiętam z następnych 3 dni. ludwiś
        jeszcze miesiac leżał w inkubatorze na Intensywnej terapii noworodków.
        Patologia była niepodal traktu porodowego i przez miesiąc widziałam mnóstwo
        dziewczyn czekających na porody. biedne chodziły same z poduszkami na plecach i
        czekały .. ani łóżka ani bliskiej osoby bo nikomu nie wolno wchodzic.
        potem na porodówce niewiele wiem bo jak przejżałam na oczy (po 3 dniach) to
        przenieśli mnie na OBI. tam było różnie. jak sostałam nawał mleczny a dziecko w
        inkubatorze to przyszła położna rano i tak mnie wymordowałaze bólu kopałam łóżko
        i ryczałam jak bóbr ale rozmasowała mi piersi i mleko zeszło .. potem bylam jej
        wdzięczna ale wtedy myśłałam ze ja kiedyś zamorduje. wink)
        nie dostałam zadnej wyprawki dla dzidziusia bo jak go wybierałam to nikt o tym
        nie pamiętał na połoznictwie.
        lekarze i pielegniarki na ITN to inna historia i nigdy bym się im nie odwdzięczyła.
        reasumując
        na patologii opieka lekarska jest pierwsza klasa a potem już gorzej.

        • sylwiapyzio Re: Szpital Nr 2 w Rzeszowie 11.07.04, 09:46
          I tu masz racje..ja na patologi bylam w marcu 2004 i cale nie bylo tak zle
          jeżeli chodzi o opiekę pielęgniarek..
Pełna wersja