Infalncka-koszmar.....

13.07.04, 21:59
Od poczatku ciazy wiedziałam ze bede rodzic na Infalnckiej (mam tam lekarza),
gdy w listopadzie trafiłam na patologie byłam zadowolona, ok opieka,
spokojnie, itd.Gdy teraz w czerwcu trafiłam znow na patologie bo trudno było
okreslic termin porodu, lezałm i czekałam na patologii ponad 10 dnni, jestem
bardzo zadowolona.
KOszmar zaczał sie potem....i nawet nie sam poród, wprawdzie długi i
wywoływany, bo odeszły mi wody, byłam cały czas pod oksytocyna, bo nie było
samoczynnej akcji skurczowej i pod ktg bo teetno było zbyt stabilne, ale
porod tez ok.
TYlko ze 5 dni po porodzie rozeszło mi sie krocze, dziura na 4cm szeroka na 3
głoeboka, bol potworny przy jakimkolwiek ruchu a szpital sie wypiął a pan dr
powiedział ze za kilkanascie tygodni samo sie wygoi!!!!!!!!!tylko ciekawe jak
funkcjonowac z dziura pełna krwi i żywego miesa?gdy tak łatwo o infekcje, a
przecie jest dziecko przy ktorym trzeba zrobiic sporo a ja mam miec
kilkanascie tyg z głowy???na pytanire o ponowne szycie wzruszono ramionami
kwitujac- przeciez w poniedziałek zamykamy, remont, trudno musi pani sobie
jakos radzic!!!!!!!!!"moj" pan dr tez sie nie przejał ani dziura-rana, ani
bolem, ani tym ze nie moge sie ruszac...ani tym ,ze mnie trzeba podmywac, bo
nie dawałam rady zrobic nic przy sobie, smutne dobrze ze juz po... w koncu
prywatnie poszłam na wizyte do innego lekarza, który tylkostwierdzil, ze tak
zbabranej sprawy dawno nie widział, i skonczyło sie ponownym szyciem pod
narkoza, jestem teraz 15dni po ponownym szyciu i juz funkcjonuje prawie
normalnie, a poporodzie lada dzien bedzie miesiac... szkoda tylko tych kilku
zmarnowanych dni, gdy jezdziłam przez kilka dni do szpitala czekajac na
jakakolwiek decyzje.
A najgorsze i najsmutniejsze jest w tym to ze ja wszystkim do czerwca
reklamowałam ten szpital tak bardzo pozytywnie.....
    • agao_z Re: Infalncka-koszmar..... 13.07.04, 23:28
      Moja kolezanka miala na Inflanckiej identyczna "przygode", tylko jej nikt nie
      zszyl sad

      Pozdrawiam
      Agnieszka
    • ag2r Re: Infalncka-koszmar..... 14.07.04, 10:27
      WItaj,
      rozumiem twoje rozgoryczenie postawą lekarzy, którzy nie powinni zostawiać
      pacjentki w takim stanie; sama rodziłam w tym szpitalu, mam ta swojego lekarza
      i byłam zadowolona z ogólnej opieki - ja jednak na szczeście nie miałam żadnych
      komplikacji ani w trakcie ciąży, ani po porodzie;
      jednak mojej znajomej, ktora rodzila tam w kwietniu br. także rozeszły się
      szwy; początkowo całą winę obarczyła szpital; później jednak okazało się, że
      przyczyna leżała gdzie indziej - otóż dziewczyna zarażona była jakąś bakterią,
      która spowodowała to, że szwy się rozeszły i przy okazji zaraziła też dziecko w
      trakcie porodu; ale zajeli się nią potem w szpitalu bardzo dobrze;
      zatem różnie to bywa..
      a czy możesz napisać, jak nazywała się lekarka, która cię zszywała?
    • a.kol Re: Infalncka-koszmar..... 27.07.04, 13:32
      Witaj, jak nazywał sie Twoj lekarz prowadzący ?? Ja tez w tej chwili jestem pod
      opieka lekarza z Inflanckiej i zamierzam tam wlasnie rodzic. Strasznie mnie
      nastraszyłaś . Termin mam na grudzień, a wiec sporo czasu na zmianę decyzji.
      Pozdrawiam - A. 18tc.
    • pipeta Re: Infalncka-koszmar..... 27.07.04, 14:13
      Dziewczyny,
      nie wpadajmy w paranoję; to , że jednej przydarzyla się nieprzyjemne historia,
      to jeszcze nie znaczy, że cały szpital jest fatalny; niestety, takie rzeczy
      zdarzają się wszędzie,nawet w tak "renomowanych" szpitalach jak na Karowej czy
      Żelaznej; wystarczy poczytać inne wątki;
      a to, że się prowadzi ciążę u lekarza proacującego w szpitalu, jeszcze niczego
      nie gwarantuje; nie zawsze sympatię i życzliwość da się kupić za pieniądze;
      ja osobiście Inflancką wspominam bardzo dobrze, moj lekarz pomógł mi bardzo,
      interesował się moją sytuacją po porodzie, zdjął szwy, etc. podobnie
      zachowywali się znajomi lekarze dziewczyn, ktore leżały ze mną na sali
      poporodowej; wiec może bioo miałaś po porstu pecha, albo niewłaściwe podejście
      od samego początku;
      p.
Pełna wersja