bakterie na sali porodowej

02.09.04, 17:27
21.01.2004 roku (środa) po siedemnastogodzinnej męczarni przyszedł na świat
nasz długo oczekiwany synek. nic nie zapowiadało tragicznego zakończenia.
rodziłam wspólnie z mężem i dodam, że bez niego bym sobie nie poradziła.
kiedy mąż odwiedził mnie następnego dnia wyglądał jakby miał jęczmień. w
piątek przywiózł nas do domu byliśmy szczęśliwi patrząc na nasze maleństwo.
niestety w sobotę wieczorem mąż musiał pojechać do szpitala. teściowa
przestraszyła nas że może to być coś zakaźnego. z jego oka coś się lało. był
bardzo spuchnięty jakby miał pół twarzy gratis. po dwóch miesiącach ciężkiego
leczenia wrócił do domu nareszcie mógł cieszyć się swoim synkiem. dzis nie
widzi na jedno oko. jednak jest nadzieja. czekamy aż oko całkowicie sie wygoi
i będzie można zrobić przeszczep rogówki. jeśli się uda odzyska wzrok. z
całego tego bałaganu wyszło ze był to zmutowany szpitalny gronkowiec
ginekologiczny. przed nami było już kilka przypadków zarażeń niestety u
nowrodków. tyle szczęścia w tym nieszczęściu, że nie zaraził się nasz synek,
bo mógłby tego nie przeżyć. ciekawa jestem jak często się zdarzają takie
tragedie za które szpitale nie biorą żadnej odpowiedzialności. jeśli chodzi o
ścisłość to mówię o koszalińskim szpitalu. mimo wszystko mój mąż nie żałuje
że był przy mnie, bo widział jak na świat przychodzi jego ukochany synuś i
mógł przeciąć pępowinę. moi panowie są nierozłączni i bardzo się kochają
    • ewetka Re: bakterie na sali porodowej 04.09.04, 01:24
      Góśno było o łódzkim Madurowiczu gdzie w listopadzie 2002 r zmarło kilka
      noworodków zarażonych bakterią na porodówce.
      Pozdrawiamy
      Ewa i Maciuś (19.11.2003)
      • ferbi25 Re: bakterie na sali porodowej 17.09.04, 10:56
        w tym roku, nie tak dawno, bo kilka miesiecy temu, sytuacja z przed 2 lat w
        lodzkim madurowiczu niestety powtorzyla sie, bylo kilka przypadkow noworodkow
        zarazonych bakteriami i kilka z nich zmarlo.
    • mabasia Re: bakterie na sali porodowej 06.09.04, 08:03
      Ja byłam w podobnej sytuacji - niestety zakażeniu uległ nasz synek - przeszedł
      więc zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowych i sepsę. Na szczęście wygląda,ze
      wszystko jest w porządku. Szpital oczywiście twierdzi, że zakażenie było ode
      mnie, ale wszyscy znawcy tematu twierdzą, że tak oporny szczep może być tylko
      szpitalnym szczepem. Syn został zakażony dwukrotnie(!!!!!!) dwoma róznymi
      gronkowcami.
      To było w Stalowej Woli.
    • akob3 Re: bakterie na sali porodowej 06.09.04, 20:28
      Ja rowniez mialam doswadczenie z bakteriami szpitalnymi, jednak bardziej
      tragiczne w skutkach. W styczniu tego roku grozna bakteria szpitalna
      (clebsiella oxytoca) zarazil sie moj synek. Niestety nie przezyl. Mialo to
      miejsce w instytucie matki i dziecka w Warszawie. Zlozylismy z mezem
      doniesienie do prokuratury. Sprawa jest w toku. Niech ten list bedzie zacheta
      dla innych osob aby oni rowniez interweniowali w prokuraturze lub sadzie. Tylko
      od nas, poszkodowanych, zalezy ile innych osob bedzie przechodzilo przez
      podobne pieklo. Cos w koncu musi sie zmienic.
      • kalinosia Re: bakterie na sali porodowej 06.09.04, 21:03
        Tak bardzo mi przykro sad(((( Jestem w szoku, że w takim szpitalu jak IMiDZ
        miało miejsce cos takiego!!!!Zycze Wam dużo szczęścia - agnieszka
        • iwonafilip iwona i filipek 10.09.04, 12:43
          czytam wasze odpowiedzi i wiem ze nie dalabym sobie rady na waszym miejscu.
          dziekuje bogu ze mój synek sie nie zarazil. przykro mi z powodu waszych
          dzieciaczków. pozdrawiamy iwona i filipcio
    • anjadr Re: bakterie na sali porodowej 11.09.04, 19:46
      Ja tak z innej beczki-kto na litośc boską pozwolił Ci rodzic 17 godzin?!!! Ta
      mania porodów naturalnych to już śmiertelnie niebezpieczna plaga.
      Gronkowcem sie nie martw-to znaczy u synka (już by chorował). mam nadzieję, ze z
      mężem będzie wszystko w porządku-na pewno będzie. Swoja drogą to sie naprawdę
      kwalifikuje do prokuratury. Pomijam narażanie Ciebie i dziecka tyle godzin ale
      szpitalny szczep gronkowca? Cudem (przepraszam za określenie) trafiło na
      dorosłego meżczyznę.
      Koszmar. Gdzie my żyjemy?
      • yola13 Re: bakterie na sali porodowej 13.09.04, 12:04
        Po przeczytaniu waszych wypowiedzi i dodając opinie kobiet z mojego kręgu
        znajomych, naprawdę odechciewa się rodzić w zasyfionych polskich publicznych
        szpitalach, a w przypadku ewentualnej ciąży i rozwiązania coraz bardziej
        zastanawiam się nad prywatną kliniką.
    • iza-bel Re: bakterie na sali porodowej 16.09.04, 11:39
      Moją córeczkę też zarażono w szpitalu ( klinika w Zabrzu) bakterią klebsiella
      pneumoniae.
      Mała była wczesniakiem a dzięki klebsielli przeszła zapalenie płuc, opon
      mózgowych, dróg moczowych i co najgorsze sepsę. Na szczęście przeżyła. I, co
      nieustająco dziwi lekarzy wyszła z tego właściwie bez szwanku ( po długiej
      walce).
      Tez próbowano mi wmówić, że to ja ją zaraziłam, ale po mojej propozycji by
      pobrać ode mnie próbki na posiew, teoria o moim nosicielstwie cichutko odeszła
      w niepamięć.
      Takie rzeczy zawsze się zdarzały, ale najgorsze jest to, że nie widać by
      cokolwiek robino by to zmienić.
      Nasza córeczka zachorowała kilka miesięcy po głośnych przypadkach śmierci
      noworodków w tej włąśnie klinice. I co ? I nic.
      Wszytskie takie przypadki bardzo ładnie się tuszuje. My o tym, ze małą miała
      sepsę dowiedzieliśmy się z wypisu. A dziecko zostało wypisane kilka dni , niż
      wcześniej planowano, prawdopodobnie z powodu zaczynającej się kontroli sanepidu.

      Bardzo współczuję wszystkim rodzicom, którzy stracili swoje dziecko.
Pełna wersja