Rydgier w Łodzi - co dla zimowego maleństwal

19.11.04, 11:26
Witam
rok temu co prawda rodziłam w Rydgierze, ale latem. Dla dziecka kazali wziąć
tylko pampersy i husteczki., a Marek leżał w "ich" kaftaniku i rożku.
Tymczasem teraz zima - też nic nie brać?
Przy ostatniej wizycie zapomniałam się spytać, a teraz leżę chora w domci
tymczasem poród ma być w ciągu najbliższych 10 dni i martwię się, że nie będę
wiedziała co wziąć.
    • karolina.carrera Re: Rydgier w Łodzi - co dla zimowego maleństwal 19.11.04, 12:46
      witaj, ja rodziłam w Rydygierze w styczniu tego roku, na zewnątrz było -25
      stopni, a w szpitalu cieplutko, mała leżała w pampersie, kaftaniku, przykryta
      pieluszkami i w rożku.
      Czyli tak jak Twój synek latem
      Szybkiego porodu życzęsmile
      Karolina
      • oleniek Re: Rydgier w Łodzi - co dla zimowego maleństwal 19.11.04, 13:35
        Bardzo Ci dziękuję już mi lepiej smile
    • konwalia9 Re: Rydgier w Łodzi - co dla zimowego maleństwal 21.11.04, 15:38
      Ja bym proponowała wziąć swoje ubranka, ponieważ szpitalny proszek może
      powodować alergię (też rodziłam w Rydygierze w czerwcu i dzieci poubierane
      w "ich" ubranka miały wysypkę (może akurat tylko wtedy). Poza tym te duże
      podpaski i laktator (jest przecież jeden na cały oodział). Jak coś jeszcze
      wymyślę to napiszę. Udanego rozwiązania. Kto prowadził Twoją ciążę?
      • oleniek Re: Rydgier w Łodzi - co dla zimowego maleństwal 23.11.04, 16:35
        Witam
        Co do wysypki to mnie zaskoczyłaś, bo Marek nic takiego nie miał, ale to nie
        znaczy,że druga dzidzia nie będzie bardziej wrażliwa. Zrobię chyba tak, że jak
        się okaże, że ma wysypkę to każę mężowi przywieżć własne ubranka, a póki co to
        nie wezmę (przy Marku miałam swoje dwie tetry, 1 kaftanik i 2 pary skarpetek i
        wszystko poginęło - do kąpieli było na nim, potem go pielęgniarki przynosiły
        zawiniętego w becik,a jak potem go odwijałam to stwierdziłam, że nie ma
        skarpetek, czy swojej pieluchy)
        Prowadzi mnie teraz (i wtedy też) dr Baradyn. Chociaż wtedy poród przyjął dr
        Rogowski i dr Kuleszczyk ( trn ostatni "po znajomości" wink, bo to rodzina)
        Zobaczę, jak to będzie teraz.
        Jak wspominasz pielęgniarki? Też rzuciła Ci się w oczy jedna taka niska wredna,
        krótkoobcięta,młoda pielęgniata. Ta to się ewidentnie z powołaniem minęła.
        Poz tym było ok.
        Laktator mam swój (wtedy też używałam swojego) i podkłady też swoje.
        Niby półtora roku temu rodziłam , a już zapomniałam co było najbardziej
        potrzebne.
        Pozdrawiam
        • konwalia9 Re: Rydgier w Łodzi - co dla zimowego maleństwal 23.11.04, 20:44
          Mnie z ubranek nic nie zginęło, po prostu musisz powiedzieć pielęgniarce, że to
          Twoje rzeczy (inaczej, w przypadku nowej zmiany, pielęgniarka nie wie, że to
          Twoje ubranka). Jedna rzeczywiście nie była zbyt miła, też młoda ale miała
          długie włosy (przez 1,5 roku może jej urosły?), poza tym O.K.- wiadomo, trzeba
          przypilnować swoich spraw ale w porównaniu z innymi szpitalami naprawdę super.
          Co do Matki Polki- to do innych dziewczyn z tego wątku- słyszałam nie najlepsze
          opinie, że tam rodzi się "taśmowo" i że opieka poporodowa niezbyt dobra. A może
          któraś ma dobre wspomnienia? Napiszcie. Pozdrawiam
    • banaco Re: Rydgier w Łodzi - co dla zimowego maleństwal 25.11.04, 05:04
      witam powiem Ci szczerze nam powiedzieli to samo moja zona urodziła 22.11 ale
      zastanów sie nad zmiana szpitala połozne na oddziale noworodków są okropne!!!!!
      jezeli sama nie zadbasz o dziecko to na ich pomoc nie mozesz liczyc, moja zona
      ledwo chodzi po porodzie i nawet w niczym jej nie pomogą słyszy tylko jakies
      złośliwe komentaze ze niby jest złą i wyrodną matka
Pełna wersja