mama_pa
21.11.04, 21:58
We wrześniu urodziłam w szpitalu na Solcu ślicznego, zdrowiutkiego synka!
Poród bez komplikacji, a nawet bez znieczulenia. A mogło nie być tak różowo...
Jednak udało się dzięki dr. Jolancie Proccarini, która prowadziła moją ciążę
i opiece wszystkich lekarzy i położnych na Solcu. Po raz pierwszy trafiłam
na Solec w 9 tygodniu z krwotokiem po tym jak cztery inne (ponoć renomowane)
szpitale w ogóle nie zgodziły się mnie przyjąć - ciąża została uratowana choć
musiałam długo leżeć i brać leki. Później było już lepiej, pod koniec ciąży
czułam się świetnie, skrzętnie liczyłam ruchy dziecka i właściwie tylko
profilaktycznie dr Proccarini wysłała mnie na kontrolne ktg już na tydzień
przed terminem porodu. Gdy je zrobiłam okazało się, że tętno dziecka spada
przy skurczach i natychmiast zapadła decyzja o indukcji porodu. Poród był
naturalny, akcja postępowała na tyle szybko, że nie zdążyłam nawet dostać
znieczulenia. W ostatniej fazie porodu było przy mnie dwóch lekarzy i dwie
położne (nie licząc opieki pediatrycznej). Cały czas byłam o wszystkim
informowana, ale w taki sposób, że ja - panikara z wybujałą fantazją nie
zdążyłam się na dobre zdenerwować. Wszystko skończyło się jednak dobrze - mój
synek dostał 10 punktów, dziś ma prawie dwa miesiące i świetnie się rozwija.
A ja wolę nawet nie myśleć coby było, gdyby...