Poród i szkoła rodzenia na inflanckiej

05.01.05, 11:00
Czy macie jakieś doświadczenia dotyczące tego szpitala. Prawdopodobnie będę
tam rodzić i myślałam też o zapisaniu sie do szkoły rodzenia. Macie może
jakieś spostrzeżenia i opinie ? Będę bardzo wdzięczna.

POzdrawiam
Kasia
    • kasia127 Re: Poród i szkoła rodzenia na inflanckiej 05.01.05, 14:20
      Cześć ja chodziłam do szkoły rodzenia na inflanckiej w marcu 2003, poszłam tam
      ponieważ byłam w programie "mama i ja" i ta szkoła była bezpłatna. Ja nie
      dowiedziałam się tam nic nowego(może dlatego że wcześnij przeczytałam stos
      książeki czsopism na temat porodu i dzieci), ale mój mąż był bardzo zadowolony.
      Co do porodu na inflanckiej ja też chciałam tam rodzić ale gdy zobaczyłam sale
      do porodu zmieniłam zdanie. Najlepiej zrobić sobie wycieczkę po szpitalach
      pooglądać i popytać. Ja zdecydowałam się na solec i jestem bardzo zadowolona.
    • kanna Re: Poród i szkoła rodzenia na inflanckiej 05.01.05, 18:33
      Ja jestem zadowolona z Inflanckiej, warunki moze nie za super (zwłaszca na
      położnictwie, na poród wykupilismy z mężem salę), ale opieka medyczna
      znakomita. Mały był bardzo duzy (4600) i nie chciał wyjść, przyszedł lekarz
      dyżurny i błyskawicznie wyciągnmął go, na jednym skurczu, przy pomocy kleszczy.
      Nie doszło do niedotlenienia ani niczego takiegio, zadrapania z główki zniknęły
      po trzech dniach. W ranmach (bezpłatnej wtedy) szkoły rodzenia bylismy na
      spotkaniu z dyrektorem i on opowiadał o organizacji w szpitalu: zawsze jest
      lekarz dyżurny, o najwiekszym doswiadczeniu, i jak coś nie idzie, to on
      przychodzi i podejmuje decyzję. Tak było i u mnie, żadnych konsyliów nad moim
      brzuchem, tylko szybki telefon i akcja tego lekarza. Dodam, że wszystko to
      działo sie wieczorem w Sylwestra, 2 lata temu.
      Znakomita jest pielegniarka laktacyjna, p. Małgosia.
      Teraz spedziłam tydzień na patologi ciąży i tez wynoszę raczej pozytywne
      wrażenia (opieka lekarska ok, pielęgniarkom zdarzało sie mylic leki, więc
      trzeba pilnować, co przynoszą). Będę jeszcze raz rodzila na Inflanckiej.

      pozd. Ania
    • marudzik Re: Poród i szkoła rodzenia na inflanckiej 06.01.05, 16:37
      Chodziłam tam do szkoły rodzenia i rodziłam dwa razy, raz na porodach
      rodzinnych i raz na "górze". Wszystko zakończyło się szczęśliwie
      i "naturalnie", mimo że dzieci były duże, a pierwszy poród długi i trudny.
      W szkole rodzenia dowiesz się co rutynowo robią z rodzącą, sprawdź czy to ci
      odpowiada. Szpital jak szpital, nic nadzwyczajnego. Jeśli masz jakieś pytania,
      to pisz na priv gazetowy.
      Marudzik
    • klapciuszek Re: Poród i szkoła rodzenia na inflanckiej 06.01.05, 17:27
      rodziłam tam 3 lata temu więc nie wiem co się zmieniło, ale wówczas zadowolona
      byłam ze szkoły rodzenia (dzięki części prowadzonej przez kinezyterapeutę zaraz
      po urodzeniu zdiagnozowaliśmy dysplazję u naszej córeczki - ułożonej
      pośladkowo), zadowolona byłam z opieki lekarzy ginekologów i pielęgniarek
      noworodkowych. Natomiast horrorem były dla mnie dziewczyny pracujące jako
      położne na odziale poporodowym. Wtedy nie robiły absolutnie nic za darmo,
      nieoficjalny cennik to było wówczas 200 zł za 8h dyżur. Ja byłam po cesarce i
      przez pierwsze dni miałam problem z wstaniem z łóżka o własnych siłach (są tam
      okropnie wysokie łóżka na wielkich kołach, więc nawet zdrowa osoba wstaje z
      trudem z takiego łóżka), w ciągu dnia pomagał mi na zmianę mój mąż lub mąż
      koleżanki z sali, ale w nocy zdana już byłam tylko na łaskę owych pań, więc
      przez trzy pierwsze dni kupowałam sobie taką usługę, ponieważ musiałam
      korzystać z toalety i wstawać do karmienia dziecka... I niestety te panie,
      siedzące non stop przed telewizorem w pokoju położnych (przeszklonym od podłogi
      do sufitu), PALĄCE BEZCZELNIE PAPIEROSY i popijające kawę, przyćmiły cały
      profesjonalizm lekarzy i osób prowadzących szkołę rodzenia w tym szpitalu -
      pobyt tam wspominam naprawdę źle.
Pełna wersja