poród na Żelaznej

03.03.05, 22:04
Zdecydowałam się naporód w szpitalu na Zelaznej, a termin porodu przewidziany
jest na 05 kwietnia, więc już niedługo. A niestety nie mam stamtąd lekarza
prowadzącego i nie znam też żadnego ze słyszenia. A może nie jest to
konieczne? Poza tym zastanawiam się czy skontaktować się z jakąś położną do
porodu. Na stronie szpitala są wprawdzie nazwiska połoznych i numery
telefonów, ale wolałabym konkretne nazwisko. Czy w ogóle warto zabiegać o taką
usługę? Dodatkowo podaję adres mailowy: gfk@kaoz.pl.
    • renata28 Re: poród na Żelaznej 03.03.05, 22:30
      Ja na wszelki wypadek wybrałabym drugi szpital awaryjny, bo tam często nie ma
      wolnych miejsc i po prostu mogę nie przyjąć.
      Powodzenia
      • kmyczek Re: poród na Żelaznej 04.03.05, 11:08
        witam
        rodzilam na Żelaznej w grudniu, mialam lekarza prowadzacego z Żelaznej, co mi
        bardzo ulatwilo dostanie sie do szpitala.
        Faktycznie slyszalam ze bez lekarza prowadzacego z Żelaznej, poloznej, czy
        szkolky rodzenia jest ciezko sie dostac do tego szpitala. Sama znam kilka
        dziewczyn ktore zostaly w tamtym roku odeslane z ŻElaznej, ale znam tez takie
        ktore nie byly zwiazane ze szpitalem i sie dostaly.
        Wszystko zalezy od miejsc w danej chwili, czyli ogolnie rzecz biorac loteria.
        pozdrawiam
    • inpi Re: poród na Żelaznej 04.03.05, 11:18
      Cześć
      Rodziłam na Żelaznaj z Jeanette Kalytą. Miałam też lekarza prowadzacego z
      Żelaznej dr. Szymański i w dodatku ukończyłam akredytowaną przez ten szpital
      szkołę rodzenia. W tej chwili syt. wyglada tak, z eumawiasz się z położną i
      podpisujecie umowę. Płacisz 100 zł, a po porodzie resztę i taka umowa jest
      gwarancja Twojego porodu na Żelaznej. Położna zawsze wyznacza "zastępczą"
      położną i na pewno któraś z nich poprowadzi Twój poród. Gorąco polecam Żelazną.
      Rodziłam na sali morelowej z meżem, dość długo 14 godzin, mała 4200 i 56 dł i
      super zdrowa. Kolejne dziecko urodze też na Żelaznej i też z Jeanette, z którą
      zresztą cały czas utrzymujemy kontakt.
      Pozdrawiam serdecznie
    • pieprz6 Re: poród na Żelaznej 08.03.05, 00:05
      Rodziłąm na Żelaznej w sierpniu 2004. Mój lekarz prowadzący nie był w żaden sposób powiązany z tym szpitalem, nie opłaciłam położnej, jedynie tylko osobną salę. Poród wspominam bardzo milo, po mimo tego że był wspomagany oksytocyną. Polożna chroniła krocze (poprosiłam o to), więc nie zostalam nacięta.

      Weszłam tam z ulicy. Nawet nie ukończyłam "ich" szkoły rodzenia, tylko przy fundacji "Rodzić po Ludzku"
      • sia77 Re: poród na Żelaznej 15.03.05, 18:54
        Rodziłam na Żelaznej w zeszłym roku. Dostałam się, bo trafiłam wczesniej na
        patologię ciąży. Też nie byłam związana ze szpitalem. Dowiedziałam się, że mam
        wielkie szczęscie, że było miejsce i byłam w takim stanie, że musiałam zostać
        natychmiast przyjęta. No i z patologii to juz bez problemu po kilku dniach
        pojechalam na porodówke. Jak nie ma miejsc, to pacjentki z maluchami leżą nawet
        na patologii, bo jedno to brak wolnych sal do poodu, a drugie to brak sal dla
        połóżnic.
Pełna wersja