Urodziłam na Solcu. Polecam.

07.04.05, 15:20
2 dni temu urodziłam córeczkę w szpitalu na Solcu. Dziś wróciłam do domu.
Gorąco polecam. Wspaniała atmosfera. Jedyny minus, to oblężenie. Ostatnio
wszystkie chcą tam rodzić. Jeżeli macie jakieś pytania, to chętnie odpowiem.
    • jaga123 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 07.04.05, 15:27
      Witaj,
      Serdecznie Tobie gratuluję szczęśliwego rozwiązania i zdrowego dzidziusia.
      Ja też mam zamiar rodzić na Solcu pod koniec kwietnia . Czy możesz napisać coś
      więcej o swoich doświadczeniach. Czy miałaś swoją położną i z którą rodziłaś?
      Czy już zdarzają się przypadki odsyłania pacjentek? Jeśli tak to co zwiększa
      szansę na pzyjęcie?
      Pozdrawiam i dziękuję z góry za pomoc J.
      • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 07.04.05, 17:39
        Wtam, nie miałam swojej położnej, rodziłam z położną z dyżuru - pani Kasia
        (chyba) Milej, jest świetna. Na każdej zmianie zresztą są fantastyczne położne.
        Przyjechałam z bólami w poniedziałek wieczorem i była akurat też świetna
        babeczka - pani Teresa. Bardzo żałowałam, że nie udało mi się urodzić na jej
        zmianie. Ale okazało się, że kolejna zmiana wcale nie jest gorsza. Nie
        słyszałam, aby odsyłali pacjentki. Po prostu dziewczyny po porodzie zajmują
        sale na ginekologii, bo na położniczym nie ma miejsc. Położne mówiły, że mają
        taki najazd od stycznia, od remontu, ale że sobie jakoś radzą. Mówiły, że to
        wyglada tak: dwa, trzy dni spokoju, a potem trzy, cztery dni totalnego obłędu,
        po kilka porodów na godzinę. Ja miałam szczęście - trafiłam tam, kiedy było w
        miarę spokojnie. Rodziłam w ślicznej, pojedynczej sali (za darmo!). Nie wiem
        czy jak mają te obłędy, to odsyłają. Z kolei było sporo dziewczyn, które
        trafiły na Solec, bo były odesłane z Karowej, Żelaznej albo Inflanckiej. Opieka
        pediatryczna nad dziećmi fantastyczna. Nie wypuszczą, jeżeli nie będą pewni, że
        wszystko jest OK. U nas było wszystko super i jestem raczej doświadczoną mamą
        (to moje trzecie dziecko), więc szybko nas puścili, co mnie bardzo ucieszyło.
        Mam nadzieję, że Ci pomogłam. Jakby co, to pytaj.
        • jaga123 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 07.04.05, 17:57
          Dziękuję za odpowiedź. Mam jeszcze kilka wątpliwości:
          Co jesli wszystkie pojedyńcze sale są zajęte?
          Jak jest na salech poporodowych? Słyszałam ,że jest ciasno i jak kilka osób
          odwiedzi mamy to już nie ma czym oddychać...
          Właśnie a jak z odwiedzinami -jak długo można zostać?
          Czy miałaś znieczulenie? Dają bez problemu?
          Mam nadzieję ,że Cię nie bardzo męczę...
          Jeszcze raz pozdrawiam J.
          olaborkowska napisała:

          > Wtam, nie miałam swojej położnej, rodziłam z położną z dyżuru - pani Kasia
          > (chyba) Milej, jest świetna. Na każdej zmianie zresztą są fantastyczne
          położne.
          >
          > Przyjechałam z bólami w poniedziałek wieczorem i była akurat też świetna
          > babeczka - pani Teresa. Bardzo żałowałam, że nie udało mi się urodzić na jej
          > zmianie. Ale okazało się, że kolejna zmiana wcale nie jest gorsza. Nie
          > słyszałam, aby odsyłali pacjentki. Po prostu dziewczyny po porodzie zajmują
          > sale na ginekologii, bo na położniczym nie ma miejsc. Położne mówiły, że mają
          > taki najazd od stycznia, od remontu, ale że sobie jakoś radzą. Mówiły, że to
          > wyglada tak: dwa, trzy dni spokoju, a potem trzy, cztery dni totalnego
          obłędu,
          > po kilka porodów na godzinę. Ja miałam szczęście - trafiłam tam, kiedy było w
          > miarę spokojnie. Rodziłam w ślicznej, pojedynczej sali (za darmo!). Nie wiem
          > czy jak mają te obłędy, to odsyłają. Z kolei było sporo dziewczyn, które
          > trafiły na Solec, bo były odesłane z Karowej, Żelaznej albo Inflanckiej.
          Opieka
          >
          > pediatryczna nad dziećmi fantastyczna. Nie wypuszczą, jeżeli nie będą pewni,
          że
          >
          > wszystko jest OK. U nas było wszystko super i jestem raczej doświadczoną mamą
          > (to moje trzecie dziecko), więc szybko nas puścili, co mnie bardzo ucieszyło.
          > Mam nadzieję, że Ci pomogłam. Jakby co, to pytaj.
          • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 07.04.05, 21:19
            Jeżeli zajęte są pojedyncze sale, to są jeszcze takie całkiem kameralne boksy,
            oddzielone ściankami po bokach, a z przodu zakryte zasłonami. Można tam też być
            z osoba towarzyszącą, ale są raczej ciasne. Na salach poporodowych rzeczywiście
            jest ciasno. Ja leżałam w sali z pięcioma łóżkami. Nie ma na szczęście totalnej
            samowolki, jeżeli chodzi o odwiedziny - są dopiero po południu. Szatnia jest do
            18.15 i teoretycznie odwiedziny do 18, ale nikt nikogo nie wypędza. To ważne
            dla dziewczyn, których mężowie długo pracują i moga przyjść dopiero wieczorem.
            A nie ma czym oddychać, jak na każdym oddziale położniczym w każdym szpitalu.
            Raczej się nie wietrzy, a temperatura ze względu na maluszki jest mocno
            podwyższona. W końcu w brzuszku mają ok. 37 st. C i żeby ich nie narażać w
            pierwszych dniach życia na duże straty ciepła, to musi być cieplutko. Dla mam
            to raczej trudne, tym bardziej, że po porodzie strasznie się człowiek poci.
            Jeżeli chodzi o znieczulenie, to nawet nie wiem, bo nie brałam pod uwagę, że
            będę znieczulana. Żadna z dziewczyn, z którymi byłam na sali też nie, więc
            przykro mi, ale naprawdę nie wiem. Jeżeli chodzi o położne na życzenie, to była
            tam jedna dziewczyna, która miała umówioną Komosę, ale w trakcie porodu okazało
            się, że nie urodzi sama, bo dzidziuś miał za dużą główkę w stosunku do jej
            miednicy. Zrobili jej cesarkę, więc nie skorzystała z pomocy położnej. Jak się
            jednak zdecydujesz na Solec, to się upewnij, że pojedyncze sale nie są zajęte,
            bo jedną dziewczynę ze względu na monitoring skurczów położyli w boksie (bliżej
            do położnych) i dopiero jak zapytała, to trafiła do sali pojedynczej. Jeżeli
            chodzi o dodatkowe usługi (nie wiem czy znieczulenie na żądanie do nich nie
            należy) to zajrzyj na stronę Szpitala na Solcu. Tam mają cennik i powinna tam
            być też ich dostępność. Nie pamiętam w tej chwili adresu, wrzuć na Google, to
            wyskoczy. I wcale mnie nie męczysz. Jak Ci jeszcze coś przyjdzie do głowy, to
            pytaj. W miarę możliwości odpowiem.
            • jaga123 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 08.04.05, 18:21
              Baaaardzo dziękuję Tobie za pomoc.
              Mam nadzieję ,że w moim przypadku tak jak u Ciebie wszystko będzie ok.
              Bardzo mi pomogłaś .
              Pozdrawiam J.
        • jaga123 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 08.04.05, 18:48
          Hej,
          Jednak mam jeszcze kilka pytań , więc jeśli jeszcze masz ochotę odpowiadać na
          być może głupie pytania....
          Czy mam sobie zabrać "plecaczek" z jedzonkiem ? wiem ,że szpitale są biedne i
          nie mogę wiele oczekiwać , ale czy są warunki do przechowywania żywności czy da
          się przeżyć na szpitalnym?
          Co do sali słyszałam ,że jest tam taka z wanną - czy właśnie w tej rodziłaś?
          Piszesz ,że w razie tłoku przenoszą pacjentki na ginekologię - ale tam chyba
          nie było remontu - jakie warunki?
          Na koniec : Jak z opieką nad maluszkami ?
          pozdrawiam J.
          • pelka22 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 08.04.05, 19:25
            Prosze jeszcze o jedną inf. czy potrzebne jest skierowanie od np. ginekologa do
            szpitala na Solec, czy z tzw. ulicy i w nagłej sytuacji można spokojnie tam
            podjechać i zostać przyjet? Pytam, bo nie wiem, a termin tuż tuż.
            • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 08.04.05, 19:51
              Ja pojechałam ze skierowaniem od ginki, w którym prosiła o obserwację tętna
              płodu (dzieki temu robili mi 9 razy KTG do czasu porodu). Ale nie było to
              skierowanie do konkretnego szpitala. Myślę, że jak będą mieli miejsce, to nie
              powinno być problemu z przyjęciem.
          • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 08.04.05, 19:49
            Jeżeli chodzi o jedzenie, to jest bez zarzutu, ale jeżeli nie narzekasz na
            apetyt, to lepiej się zaopatrz w coś do przekąszenia. Mi codziennie mąż
            przynosił świeże jogurty i owoce, więc nawet nie wiem czy można gdzieś to
            przechowywać. Za szybko zjadałam. Koniecznie weź ze soba dużo picia
            (niegazowaną wodę mineralną), bo dają tylko kompot do obiadu i herbatę do
            kolacji i śniadania. A szpitalne jedzenie doceniłam, jak przyszło mi pierwszy
            raz się wypróżnić. Naprawdę jest lekkostrawne i potem nie ma potem żadnego
            problemu. Na śniadanie i kolację były po 2 kromki chleba i 2 kromki bułki z
            dodatkami (masło, wędlina albo biały ser albo parówki) i na śniadanie, jak ktoś
            chciał zupa mleczna, na obiady smaczne zupy i drugie danie - ziemniaki,
            jarzynka, gotowane mięso. Wszystko praktycznie bez przypraw, ale do zjedzenia.
            Podczas porodu nie pozwalają jeść, ze względu na ewentualne komplikacje podczas
            porodu i konieczności zakończenia go operacyjnie, ale można pić wodę. Jeżeli
            chodzi o salę z wanną, to Ci nie pomogę, bo nie zwiedziłam wszystkich. W mojej
            (Sala Morelowa) była osobna łazienka z prysznicem, z którego korzystałam i
            który mi bardzo pomógł. Jak się kąpiesz podczas skurczów, to ich tak nie
            odczuwasz, a równoczesnie bardzo się przyspiesza akcja porodowa. Polecam. Na
            ginekologii chyba rzeczywiście nie było remontu, z pewnością nie w łazienkach,
            ale dziewczyny chodziły sie kąpać na położniczy. Jeżeli chodzi o opiekę nad
            dziećmi, to jestem zachwycona. To mój trzeci poród i nigdzie nie interesowano
            sie tak dziećmi, jak na Solcu. Wszystkie informacje były mi przekazywane na
            bieżąco, o nic sie nie musiałam dobijać. Nie wypuszczą dzidziusia, z którym
            chociaż troszeczkę jest coś nie tak. U dziewczyn, które pierwszy raz rodziły,
            to nawet jak dziecko nie przybierało na wadze, to woleli zaczekać do tego
            czasu, niż wypuszczać za szybko. Wszystko było zawsze dokładnie sprawdzone. Ja
            leżałam akurat na sali z fajnymi dziewczynami i jakoś sobie radziłyśmy
            wspólnie. Codziennie rano przychodziły pielęgniarki, żeby wykąpać dzieci. U nas
            nie było żadnych problemów, ale jak szukałam info o szpitalu, to kilka
            dziewczyn pisało, że mogły liczyc na pomoc pielęgniarek także jak sobie nie
            radziły z przewijaniem czy karmieniem. Na pewno pomagają, jak dziewczyna ma
            cesarkę. Przynajmniej na początku. Jakbyś coś jeszce chciała wiedzieć, to pytaj.
            • jaga123 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 08.04.05, 21:23
              Jeszcze raz dziękuję za pomoc.
              Życzę zdrówka Tobie i Twojej córeczce.
              Pozdrawiam J,
              • asia_wesolek Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 09.04.05, 08:36
                ola,

                A jak było z kładzeniem na brzuch i przystawieniem do piersi zaraz po porodzie?
                Słyszałam że kłada na brzuch na krótko i raczej nie przystawiają do piersi a
                potem problem gotowy. napisz jak było u ciebie?

                Pozdrawiam
                Asia
                • mamaanieli Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 09.04.05, 12:33
                  Rodziłam na Solcu dwa razy i prawdopodobnie we wrześniu urodzę tam po raz
                  trzeci (chyba, że ta moda na Solec nie ustanie, bo w tłoku i ścisku rodzić nie
                  zamierzam). Moje dzieci kładziono mi na brzuchu od razu - Anielkę na krótko, bo
                  była sina i musieli ją zbadać (dluuuugi poród), Julka na dłużej (nie pytaj o
                  minuty, bo na porodówie inaczej czas płynie smile i pępowinę mu odcięli jak
                  przestała tętnić. Potem szybko ubierają dzieciaczki, ważą, mierzą i dziecko
                  ląduje przy cycusiu. "Ciocie" noworodkowe pomagają przystawiać do piersi,
                  przytrzymują dziecko (leżysz na łóżku porodowym). Jednym słowem, jeśli nie ma
                  medycznych przeciwskazań, noworodek jak najszybciej trafia w ręce mamy. A już z
                  pewnością w przeciągu 2 godzin, od których (podobno) zależy pomyślność
                  karmienia. (Moim skromnym zdaniem zależy to prawie wyłącznie od samozaparcia
                  matki, gdyż karmienie piersią przynajmniej na początku nie jest niestety dla
                  wszystkich przyjemnością. Ja miałam zapalenie piersi, moje dziecko nie chciało
                  ssać. A przy drugim porodzie - odritnie - pokarmu ani w ząb, a mały wył z głodu
                  kilka dni. Potworny stres. I takie tam. Ale dałam radę czego i Tobie życzę).
                  POzdrawiam. AGATA
                • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 09.04.05, 14:46
                  Położyli mi malutką na brzuchu jak tylko się urodziła. Później po przecięciu
                  pępowiny wzięli ją obok, żeby obejrzeć, zbadać, zmierzyć, wytrzeć i ubrać, żeby
                  nie zmarzła. Potem oddali mężowi, bo mnie dość długo szyli (chyba z pół
                  godziny). Potem dostałam maleńką i od razu ją przystawiłam do piersi. W sali
                  byłyśmy jeszcze ze dwie godziny. A potem nas przenieśli na oddział. Z
                  karmieniem jest różnie, zgadzam się z mamaanieli. Po pierwszym porodzie
                  dostałam swojego syna (9 lat temu i nie na Solcu) ponad 8 godzin po porodzie. A
                  nie miałam żadnych kłopotów z karmieniem. To bardzo dużo zależy do tego, jak
                  zdecydowanie podejdziesz do karmienia. Po prostu, jeżeli chcesz karmić, to
                  będziesz. Przeciwskazań medycznych jest bardzo mało i naprawdę rzadko sie
                  zdarzają. A wszystkie problemy można przezwyciężyć. W każdym razie ich nie
                  życzę.
                  • magda742 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 09.04.05, 14:59
                    a czy zieczulili Cie do szycia?
                    • mamaanieli Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 09.04.05, 17:31
                      Jasne że znieczulają. Wszędzie, nie tylko na Solcu. POzdrawiam
                    • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 09.04.05, 19:11
                      Znieczulili. Ale byłam po nieprzespanej nocy i po porodzie juz troche miałam
                      dosyć, więc i tak nie było to przyjemne. Tym bardziej, że malutka bardzo się
                      pchała na swiat i bóle parte miałam przy niepełnym rozwarciu i pękła mi szyjka.
                      Ale zajęto się mną bardzo fachowo. Wszystko zostało sprawdzone. Lekarka, która
                      mnie szyła była bardzo delikatna.
                      • magda742 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 09.04.05, 19:14
                        jeszcze mam jedno pytanie odnoście rodzenia łożyska. niektóre dziewczyny
                        spotkały sie z czyms takim, ze nie czekaja az sama swobodnie je urodzisz tylko
                        sie spiesza i pociagaja za koniec i sami wyciagaja. wtedy zostaje przewaznie
                        jakis kawalek w tobie i trzeba lyzeczkowac. wiem, ze to moze troche dziwacznie
                        brzmi, ale czytalam tu takie posty. mam nadzieje, ze na Solcu tego nie stosuja?
                        • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 10.04.05, 12:38
                          Ja sama wyparłam łożysko. A i tak bardzo dokładnie sprawdzali czy wyszło całe i
                          czy coś tam nie zostało. To bardzo dobrze, bo po moim pierwszym porodzie nikt
                          nie sprawdził dokładnie łożyska i po tygodniu mi coś zaczęło wypadać. Byłam
                          ciężko przerażona i oczywiście trafiłam znowu do szpitala, gdzie mnie musieli
                          wyłyżeczkować. I przez ten tydzień, kiedy coś tam miałam czułam się strasznie,
                          nic mi się nie goiło i byłam bardzo słaba. Na Solcu wszystko dokładnie
                          sprawdzają.
                          • junona444 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 11.04.05, 12:36
                            Witaj,
                            mam kilka pytań dotyczących "wyposażenia", które nalezy mieć ze sobą. Oprócz
                            typowo rzeczy osobistych (bielizna, kosmetyki), co trzeba przygotować dla
                            siebie i dla dziecka. Czy możesz w skrócie o tym napisać? Wybieram się tam
                            dopiero na początku lipca, ale juz teraz myślę na ten temat, żeby niczego nie
                            przeoczyć, a z tego co się orientuję, to każdy szpital ma swoje wymagania i
                            preferencje.
                            Pozdrawiam.
                            • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 11.04.05, 14:46
                              Trzeba mieć ze soba dokładnie wszystko i dla siebie, i dla dziecka. Musisz
                              przygotować sobie osobno ubranko dla dziecka zaraz po porodzie + pielucha +
                              kocyk albo rożek, ze 3 zmiany ubranek dla dziecka na pobyt w szpitalu, trochę
                              pieluszek jednorazowych(ja nie zużyłam dużo, ale puścili nas do domu po 1,5
                              doby). Niektóre dziewczyny pisały, ze dostały mokre chusteczki do przemywania
                              pupy dziecka, ale jak ja byłam to nie było, więc trzeba mieć swoje. Jest na
                              sali Alantan i Linomag, więc to odchodzi. Kilka pieluszek tetrowych i
                              flanelowych, które są potrzebne do kąpieli (możesz też wziąć ręcznik dla
                              dziecka) i przydatne podaczas karmienia. We flanelkę zawija sie dzidziusia
                              czekając na obchód pediatryczny. Przydadzą Ci się rękawiczki dla dziecka
                              (najlepsze bawełniane, malutkie), jakieś skarpetki, ze dwie czapeczki. Mi
                              bardzo się przydał ręcznik papierowy do wycierania krocza po kąpieli. Dzięki
                              temu nie zabrudziłam ręcznika. Papier toaletowy.Miałam swoje sztućce i kubek,
                              choć podobno dają. 2-3 koszule nocne. Ja takiej nie miałam, ale są super
                              koszule do karmienia z rozcięciami na piersiach. Dziewczyny na sali bardzo je
                              chwaliły (widziałam takie na Allegro). Ze 2 staniki do karmienia. I bardzo mi
                              się przydały majtki jednorazowe (7 sztuk kupiłam w aptece za 8 zł). Podpaski, a
                              najlepiej takie podpaski-pieluchy Bella. Nic mi już więcej nie przychodzi do
                              głowy. Jak będziesz miała jakieś wątpliwości, to pytaj.
                              • jaga123 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 11.04.05, 15:00
                                Witam ponownie,
                                Chciałam zapytać o codzienny obchód .Czytałam na tym forum ,że w niektórych
                                szpitalach odbywa się to bez poszanowania intymności i prywatności (np. tłumy
                                studentów)
                                Jeszcze jedno jak jest z przyjęciem do szpitala: pojawiam się i co dalej ?
                                Jakieś badania ,KTG czy t jest robione już na porodówce?
                                Pozdrawiam J.
                                • olaborkowska Re: Jaga123 11.04.05, 22:32
                                  Jak ja byłam na Solcu, to nie było żadnych spektakularnych obchodów. Najpierw
                                  był obchód pediatryczny, do dzieciaczków, a potem ginekologa z położną. Jak się
                                  chciało być zbadanym, to zapraszała do siebie na fotel - nie przy wszystkich.
                                  Po prostu zaglądała lekarka w kartę, pytała jak się czujesz, czy wszystko w
                                  porządku. Jak nic nie dolega, to przechodzi dalej. A jak którejś coś się nie
                                  podobało i wolała być obejrzana, to jak mówiłam wcześniej, zapraszała do
                                  siebie. Jeżeli chodzi o przyjęcie, to najpierw poszłam do przyjęć nagłych na
                                  przeciwko Punktu Obsługi Pacjenta (było ok. 21.00). Potem musiałam trochę
                                  poczekać na lekarza, bo na porodówce mieli ciężki poród. Przyszedł lekarz,
                                  zbadał mnie i ponieważ miałam bardzo delikatne skurcze, zaprowadził mnie na
                                  górę na badanie KTG. Po badaniu się okazało, że mam regularną akcję skurczową i
                                  powiedział, że jestem do przyjęcia i w tym punkcie przyjęć nagłych taki pan
                                  wypisał mi dokumenty przyjęcia (wziął ode mnie dowód, ubezpieczenie i to chyba
                                  wszystko). Potem w osobnym pomieszczeniu się przebrałam w koszulę, kapcie i
                                  szlafrok i z mężem poszliśmy na górę na oddział, gdzie poszłam do sali badań.
                                  Położne wzięły ode mnie ostatnie badania (chyba na WR i HBS) i chciłay moją
                                  grupę krwi, poniewaz nie miałam takiego papierka przy sobie to pobrały mi krew
                                  na to badanie. Potem zmierzyły mi dokładnie miednicę i brzuch. Potem
                                  zaprowadziły mnie i męża do sali porodowej. Potem jeszcze raz byłam badana i
                                  pobrali mi materiał z szyjki do badania na posiew. A ponieważ miałam
                                  skierowanie od mojej ginki z prośba o kontrolę tętna płodu, więc mnie
                                  podłączali co 1,5 godziny pod KTG. Zresztą wszystkim dziewczynom robili KTG. Mi
                                  robili zanim nie urodziłam 9 razy. Pozdrawiam.
                              • junona444 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 11.04.05, 19:11
                                Dzięki bardzo za wyczerpującą odpowiedź. Trochę mnie przeraża rozmiar bagażu,
                                jaki trzeba ze sobą zabrać, ale mam nadzieję, że niczego nie zapomnę. Rozumiem
                                że wszystkie rzeczy są ze mną na sali porodowej i po szczęśliwym zakończeniu
                                przewożą mnie z całym bagażem na salę poporodową?
                                Jeszcze raz dzięki, pozdrawiam.
                                • olaborkowska Re: Junona444 11.04.05, 21:53
                                  Tak. Wszystkie rzeczy miałam ze sobą na sali porodowej, a potem jak mnie salowa
                                  przewoziła wszystko mi przyniosła (bo mój mąż musiał wczesniej uciekać i nie
                                  pomógł mi w przenosinach). Salowe są bardzo sympatyczne, więc nie ma problemu.
    • mamajul Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 11.04.05, 19:24
      A co z lewatywą?? Jak chodziłam do szkoły rodzenia na KArową (trzy lata temu)
      to położna podpowiedział,z eby kupic sobie w aptece aki zestaw i samej sobie w
      domu zrobić, żeby niespodzianek nie było- (przyjemniej samej poprostu).
      Też sie tutaj tak przygotowywałyście same?? Bo ja to potem miałam planowe CC
      (ułozenie posladkowe) i doswiadczeń nie mam, a w lipcu będę rodzić naturalnie
      mam nadzieję na Solcu, więc jak tu sie tak "kobitkowo" przygotować??
      • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 11.04.05, 21:48
        Nigdy nie miałam robionej lewatywy. Przed pierwszym porodem organizm sam mi
        się "oczyścił", bo dostałam jeszcze przed skurczami biegunki. Przy drugim i
        trzecim podczas parcia co nieco sie zdarzyło, ale jakoś to nie miało dla mnie
        znaczenia, ani tez dla położnych. Chociaż mój mąż się bardzo przejął. Może taka
        lewatywa to niegłupi pomysł, ale na Solcu nie robią. Podobno jednak i tak nie
        gwarantuje braku wpadki. Najlepiej chyba się przygotować albo totalnie nie
        przejmować. Jeżeli chodzi o "kobitkowe" przygotowania, to ja tylko trochę
        skróciłam sobie włoski między nogami, bo nie znoszę golenia (a raczej
        odrastania). Zresztą nikt tego ode mnie nie wymagał, tylko mam dosyc bujnie,
        więc to potem łatwiej chociażby się umyć, jak tak cię zszyją (niestety byłam
        nacinana) i długo z ciebie się sączy krew.
        • redorek Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 12.04.05, 07:31
          Tzn nie golili w trakcie porodu na tym skraweczku gdzie cię nacinali?
          A rodzi się we własnej koszuli czy proponują na ten moment szpitalna?
          • olaborkowska Re: Redorek 12.04.05, 08:12
            Nie golili i nawet tego nie proponowali. I bardzo dobrze, bo nie bardzo sobie
            wyobrażam, jak by to miałao mi się goić, jak by mi włosy odrasatły. Widocznie
            im nie przeszkadzało. Rodziłam we własnej koszuli, specjalnie wzięłam taką,
            której by mi w razie czego nie było szkoda. Ale wszystko się sprało. Zresztą na
            Solcu trzeba mieć swoje, nikt mi niczego nie proponował. Być może jak ktoś tam
            wpadnie rodząc z ulicy, to można liczyć na jakieś rzeczy, ale ja wszystko
            miałam swoje - byłam przygotowana. I ładne zdjęcia mąż mi zrobił w trakcie
            porodu, bo w swojej koszuli człowiek zawsze wygląda lepiej.
            • redorek Re: Redorek 12.04.05, 09:11
              A maja zwyczaj robic w szpitalu zdjęcia maluszkowi? jak rodziłam na Inflanckiej
              wieki temu to mamy fajna pamiątke w postaci zdjecia maluszka na wadze tuz po
              urodzeniu. ja akurat miałam cc i nie miał mi kto (tatuś)takiego zdjecia "zaraz
              po" zrobić ale mysle ze po normalnych porodach też takie robili za stosowna
              opłata oczywiście. Tutaj tez wyciagaja pieniążki w ten sposób?
              • olaborkowska Re: Redorek 12.04.05, 09:53
                Oczywiście, że tak. Tylko uważaj zanim zdecydujesz się na zdjęcia, bo sa dwa
                rodzaje. Takie na wadze, 3 odbitki - 1 ujęcie (bez kliszy) i kosztuje 38
                złotych. A później przychodzi super babeczka juz na salę i robi przepiękne
                zdjęcia maleństwu - jedno ujęcie, ale różne rodzaje: 1 duży format, 2
                stylizowane (1-kolor sepii, 1 - niby w rameczce) i jedno to 8 zdjęć w formacie
                legitymacyjnym + klisza, więc można sobie zrobić potem jeszcze odbitki, a za to
                wszystko tylko 50 zł. Dużo dziewczyn się pospieszyło, kupiły te zdjęcia z wagi
                i żałowały, że nie wzięły tych drugich, ale wydac już prawie setkę na
                zdjęcia,to chyba przegięcie.
                • redorek Re: Redorek 12.04.05, 09:56
                  odpisze na priv, ok?
                  • olaborkowska Re: Redorek 12.04.05, 10:31
                    OK.
    • mamajul Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 12.04.05, 16:27
      A jak już będę rodzić i przyjmą mnie na oddział to jak mam zamówioną położną to
      ona jest z nami cały czas?? A położna z dyzuru?? Bo ja zielonego pojęcia nie
      mam, jak to wygląda. NIe wiem, czy można mnie zostawić samą z mezem wink. Bo ja
      się boję bólu. No i wogóle, wszytskiego się boję, więc jak ona sobie pójdzie,
      mąż mi zemdleje, to co dalej ?? wink
      • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 12.04.05, 16:59
        Ja nie miałam opłaconej położnej, ale chyba jak jej płacisz 600 złotych, to
        możesz oczekiwać, że będzie z Tobą cały czas. Mój mąż się spisał. A pierwszy
        raz był ze mna przy moim drugim porodzie i słabo mu się zrobiło dopiero podaczs
        parcia, więc nie byłam sama. Teraz też razem rodziliśmy i już było lepiej.
        Bardzo mi pomógł, mimo iz nie należy do odpornych. Położne z dyżuru zaglądały
        do mnie bardzo często, a tak to byliśmy z mężem sami. jak tylko czegoś
        potrzebowałam, to zawsze któraś mi służyła radą. Ja na początku miałam słabe
        skurcze i dzięki im podpowiedziom wylądowałam pod prysznicem i rzeczywiście
        zadziałało - zaczęło się na dobre. A bólu się nie bój. To jest taki ból do
        przeżycia - po prostu czujesz, że Twoje ciałao się otwiera, żeby Twoje dziecko
        mogło wyjśc na świat. Ale jak się boisz, to chyba rzeczywiście powinna być z
        Tobą osoba, która Ci pomoże, jeżeli nie jesteś pewna czy możesz liczyć na męża.
        Życzę Ci szczęśliwego rozwiązania. Pozdrawiam.
        • bruno31 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 12.04.05, 17:03
          Czy to prawda że zaczynają odsyłać do innego szpitala bo zaczyna tam być
          tłoczno, albo nie przyjmują pacjętek z Karowej- jak słyszałam.
          Chciałabym w to nie wierzyć
        • mamajul Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 12.04.05, 17:08
          smile
          Boję się, bo pierwsza była CC... A teraz wydaje mi się, że dziecko się uszkodzi
          przy naturalnym porodzie uncertain-tzn jak wyjmuja z brzucha to całe, bez zwichniec
          itp ... Ech.
          A maz przy próbie naturalnego obrotu w pierwszej ciazy mi zasłabł..więc chyba
          się nie nadaje . Hiii. To chyba sobie zafunduję kogoś, kto nam pomoze.
          Kiedyś na Karowej mi położna mówiła w szkole rodzenia, ze płatna położna to
          tylko na 1-en dyzur. Hm. A jak się nie wyrobię wink?? Co o tym myślisz??
          • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 12.04.05, 18:25
            Wiesz może lepiej dowiedz się jak to jest dokładnie z tą położną, zadzwoń na
            oddział. Zazwyczaj przy drugim porodzie jest szybciej, więc może sie wyrobisz.
            Powodzenia. A mąż już teraz może będzie bardziej świadomy. Jak chce Ci
            towarzyszyć, to może już bardziej się czuje na siłachwink
      • tatik30 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 12.04.05, 20:00
        Od specjalisty wiem,że kadra w dużej części przyszła tu z Karowej.Karowa-nie
        osiągalna dla "z.z.chleba".Zrobią ci KTG i tyle,do widzenia.Solec przyjmuje
        wszystkich i po remoncie jest chyba najnormalniejszym szpitalem w
        Warszawie.POLECAM.
        Tata.
    • bruno31 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 12.04.05, 17:12
      ponawiam pytanie: czy to prawda że zaczynają odsyłać z tego szpitala ponieważ
      jest przeładowany i zaczeli nie przyjmować pacjętek z Karowej? Czy może
      gwarancją przyjęcia jest opłacenie położnej?
      • olaborkowska Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 12.04.05, 17:42
        Pierwsze słyszę, że nie przyjmują pacjentek z Karowej. Była ze mna na sali
        dziewczyna, która miała tam rodzić, ale nie było miejsca i odesłali ją na
        Solec. A jak wszystkie stanowiska będą zajęte, to chyba nie przyjmą. No bo co
        by mieli z Toba zrobić? Rodzić na korytarzu chyba nie będzieszwinkZ innych
        szpitali tez odsyłają, jak nie mają miejsc. A to może się zdarzyć w każdym
        momencie, bo przecież na poród raczej trudno się umówić. Życzę Ci, abyś nie
        trafiła an tłok. Pozdrawiam
        • modrooczka Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 15.04.05, 15:27
          Ja tez rodziłam na Solcu, z zamowioną polozną bo sie balam ze mnie nie przyjma,
          ale porod trwal 12 godzin wiec na te dyzurne tez sie zalapalam i byly bardzo
          kochane. Porod ciezki, gdyby nie polozna trwalby 3 razy dluzej. Byly prysznice,
          pilka, worek sako, sama wybieralam pozycje do rodzenia - na boku. Uwazam ze
          personel super od lekarzy przez pielegniarki (zwlaszcza noworodkowe!) do
          salowych. Nastepne w grudniu i tez tam, podejrzewam ze tez sie skonczy na tej
          samej poloznej.
          • bruno31 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 15.04.05, 15:39
            A możesz zdradzić nazwisko tej położnej?
          • magda742 do modrooczka 15.04.05, 18:00
            a z jaką położną rodziłaś?
            • modrooczka Re: do modrooczka 26.04.05, 23:14
              Przepraszam, dawno nie zagladalam, bo bywam w sieci czesto ale na krociutko.
              Rodzilam z Krysia Komosa, a na dyzurze byla Iwona Oksiedzka (chyba dobrze
              pamietam nazwisko). Krysia dobra jest dla osob konkretnych, rzeczowych,
              nastawionych zadaniowo. Raczej mniej glaszcze po glowce w bardziej zmusza do
              wspolpracy i wspoludzialu przy porodzie. Dla mnie to fajne, ale znam osoby
              ktore uwazaly ze jest za szorstka. Za to ta Iwona byla cieplutka, strasznie
              fajna, ale przy porodzie nie byla wiec nie wiam jaka jest w "ogniu walki"
              Nie pamietam tych sum, chyba ok 600 zl, ale kiedys to mozna bylo sprawdzic na
              stronie szpitala. Krysia przyjechala jak bylo 3 cm rozwarcia, czyli po 7 godz
              od podania mi oksytocyny. wczesniej nie bylo sensu, bo skorcze i tak raczej
              trzeba przechodzic po korytarzu albo przesiedziec pod prysznicem - jest
              latwiej. Szyl mnie Dobrowloski - specyficzne poczucie humoru ale ponoc bardzo
              dobry lekarz. Trudno powiedziec, bo rodzilam bez problemow, to jak mowi moja
              gin i pod plotem bym urodzila smile
    • jaga123 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 15.04.05, 18:38
      Mam pytanie: Umówiłam się na poród z położną ale jakoś nie wpadłam na to żeby
      ją zapytać na ile godzin jest tak usługa. Domyślam się, że jeśli będę rodzić 24
      h to ona nie jest w stanie tyle pracować.
      Czy wiecie czy to 8 godz. czy to kwestia ustalenia?
      Dziękuję i pozdrawiam.
      • magda742 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 15.04.05, 18:55
        no właśnie tez mnie to interesuje... Jaka polozna wybrałaś?
    • tiga76 Re: Urodziłam na Solcu. Polecam. 19.04.05, 12:04
      Byłam w tym szpitalu zwiedzić porodówkę i chciałam się dowiedzieć od mam, które
      tam urodziły, czy na salach poporodowych jest głośno? Chodzi mi o te
      przejeżdżające obok pociągi. Nie wiem na którą stronę wychodzą okna z sal
      poporodowych- czy na tory kolejowe? Wyszłyśmy z koleżanką przed szpital i nie
      dało się normalnie rozmawiać, więc zastanawiam sie czy da radę przy tych
      pociągach wogóle spać. Czy na salach otwiera się okna? Zapowiadają duże upały i
      tak sie zaczęłam zastanawiać...
Pełna wersja