Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i przeciw

28.04.05, 22:14
Nie wiem do konca na ktory szpital sie zdecydowac. Juz prawie zdecydowalam
sie na Narutowicz gdy kilka kolezanek zaczelo goraco polecac Ujastek. Nie
bylam tam jeszcze. Doradzcie - czy warto tam rodzic ? Licze na szczere
wypowiedzi, wszystkie plusy i minusy. Pozdrawiam.
    • penelina Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 29.04.05, 00:47
      Poszukaj w wyszukiwarce - mnóstwo postów na ten temat, w większości
      polecających.

      Ja również gorąco polecam Ujastek.
      • dorro1 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 29.04.05, 11:43
        www.ujastek.pl

        Tu znajdziesz wszystkie niezbedzne informacje, nawet wypowiedzi rodzących i
        tatusiów. Sama zamierzam tam rodzic, chodze do lekarza, który tam pracuje i od
        niego sie zaczeło... Narazie starania - tak bardzo bym chciała maluszka...
        • juska2 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 29.04.05, 13:10
          Polecam!!!!!!!!!!
          • dancia2 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 29.04.05, 13:23
            Dwa tygodnie temu miałam tam cc iz całego serca polecam. Personel jest Ok a i
            szpital bardziej przypomina hotel.
            • bartys79 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 29.04.05, 14:10
              Też słyszałam,że tam jest super, ale mam pytanko:czy mówicie o szpitalu
              państwowym,gdzie nie płaci się za poród ? bo coś mi sie obiło o uszy,że jest
              jeszcze jakby prywatny też w Hucie?
              • dancia2 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 29.04.05, 15:21
                Szpital na Ujastek jest prywatnym szpitalem ale ma podpisaną umowe z NFZ i za
                nic sie nie płaci t.z tylko za ewentualne znieczulenie przy porodzie naturalnym
                250 zł.
                • bartys79 Re: Sorry,że się upieram,ale... 29.04.05, 18:23
                  Sorry,że tak się będę upierać, ale wpisałam w google "szpital Ujastek" i
                  wychodzi na to,że są 2 szpitale przy ul.Ujastek.1) Szpital Położniczo-
                  Ginekologiczny UJASTEK przy ul.Ujastek 3 (super zrobiona stronka i faktycznie
                  jest bezpłatnie) i 2)Prywatny Szpital Ginekologiczno-Położniczy w
                  Krakowie "Ujastek" przy ul.Ujastek 1 (ale chyba też ma podpisaną umowę).Także
                  trochę zamotałam sprawę,ale chyba generalnie mowa o tym pierwszym ?
    • yukee Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 29.04.05, 17:00
      Rodzilam na Ujastku 3 lata temu. Teraz jestem w ciazy i na pewno nie bede tam
      juz rodzic.
      Napisze krotko: porod w porzadku (zarowno polozna jak i lekarz), potem juz mam
      tylko niemile wspomnienia. Przyczyną bylo to, ze moj synek mial zoltaczke
      fizjologiczną. Ze szpitala wypisali mnie po poltorej doby, a moj synek juz byl
      w takim stanie ze wymagal naswietlania. Ja tego nie wiedzialam, no bo skad.
      Efekt byl taki ze zaraz tam wrocilismy.
      Po porodzie mialam tez problem z karmieniem. Kiedy poprosilam pielegniarke zeby
      mi pomogla przystawic synka to powiedziala, no niech go pani po prostu!
      przystawi i poszla sobie. Efekt byl taki ze Dawidek sie odwodnil. A potem
      wedlug lekarzy czyja to byla wina? No oczywiscie moja (ale jestem wyrodna
      matka, biedny ten moj synek).
      Nie twierdze, ze w innych szpitalach jest super, ale Ujastek na pewno nie jest
      idealny.
      Dlatego obecnie zastanawiam sie nad Zeromskim albo Rydygierem. Dodam tylko
      jeszcze, ze lekarka powiedziala mi ze skoro moje pierwsze dziecko mialo
      zoltaczke to drugie najprawdopodobniej tez - moze nawet jeszcze silniejszą. I
      po prostu nie mam ochoty przechodzic przez to na Ujastku.
      Jesli ktoras mama bylaby zainteresowana jak szczegolowo wygladal nasz pobyt
      podczas zoltaczki to moge napisac.

      Pozdrawiam
      • dorro1 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 29.04.05, 20:21
        Nie wiem, jak to jest z tą żółtaczką bo sama jeszcze dziecka nie mam, ale moja
        koleżanka rodziła w Bytomiu i bardzo chwaliła, chociaz dziecko miało żółtaczkę
        i 2 czy 3 tygodnie leżało pod lampami. opowiadała to i wcale nie narzekała.
        Yukee - nie wiem czy narzekasz, bo dziecko położyli pod lampami, czy że w ogóle
        Cię wypisali i musiałaś wracać. Problem to raczej ta pielegniarka, która
        powinna pokazać Ci jak przystawić do piersi. Ale to było 3 lata temu, i miejmy
        nadzieję ze personel bardziej sie stara, bo o pracę ciężko i łatwo mozna ją
        stracić... no i przez jedną pielegniarke nie mozna spisywać szpitala na straty.
    • yukee Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 30.04.05, 12:15
      Widze, ze musze dokladniej wyjasnic jak bylo z tą zoltaczką.
      Po pierwsze chodzi mi o to, ze wypiasali mojego synka ze szpitala, choc poziom
      bilirubiny mial tak wysoki ze od razu powinni go byli naswietlac, a nie
      wypisywac nas do domu. Dlatego ledwie wrocilismy do domu juz musielismy z
      powrotem wracac do szpitala. Poza tym okazalo sie ze nie mają warunkow zebym
      mogla tam byc razem z dzieckiem. Kazali mi zostawic dziecko i wracac do domu.
      To mnie wkurzylo. Karmilam piersią (na dodatek zaczal mi sie nawal pokarmu), a
      poza tym nie wyobrazalam sobie ze mam go zostawic. Powiedzialam, ze w takim
      razie zabieram go na wlasne żądanie. Lekarka wtedy zapytala do jakiego szpitala
      chce go zabrac. Ja na to ze do Zeromskiego. Wtedy ona zgodzila sie zebym
      zostala przy dziecku. Dodam, ze tylko ja bylam taka nadgorliwa bo inne mamy
      zostawialy dzieci do naswietlania i sie nie przejmowaly.
      Wtedy to mialam okazje zobaczyc, ze tak powiem Ujastek od podszewki.
      Ale dobrze zrobilam , ze zostalam z synkiem. Dawidek co chwile sciagal sobie
      okularki , ktore mialy mu ochraniacz oczy. Kiedys tez poszlam po cos do
      pielegniarki (wtedy bylo naswietlane inne dziecko), patrze a ten maluch nie ma
      okularkow.Pielegniarka byla czyms zajeta i nie zauwazyla tego.
      Dodam tylko ze faktycznie nie mają warunkow , zeby matka mogla przebywac z
      dzieckiem podczas naswietlan. Bylam pare dni po porodzie, bolalo mnie krocze a
      musialam siedziec na takim twardym obrotowym stolku wcisnieta miedzy inkubator
      a inne dzidziusie.
      Nikomu nie odradzam Ujastka. Na pewno wiele kobiet jest zadowolonych. Ale ja
      niestety mialam niezbyt mile doswiadczenia i juz nie zdecyduje sie tam rodzic.

      Pozdrawiam
      • penelina Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 30.04.05, 18:26
        yukee napisała:

        > Dawidek co chwile sciagal sobie
        > okularki , ktore mialy mu ochraniacz oczy.

        Hmmm...
        Przepraszam, ale to chyba jakieś nieporozumienie.
        Chcesz powiedzieć, że kilkudniowe dziecko, leżące w inkubatorze - dało radę
        samo zdjąć sobie okularki, które przypominają gogle narciarskie???
        • marianna0077 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 30.04.05, 18:50
          Tak, zdecydowanie! Moja kuzynka spędzała przy swoim małym Jasiu każdą chwilę
          gdy byl naświetlany, bo notorycznie ściągał okularki, bardzo mu przeszkadzały.
          Dodam jeszcze że był urodzony 3 tygodnie przed terminem i miał cechy
          wcześniactwa... Chyba nie wiesz, jaki potencjał ma noworodek smile
          • bei ...okularki... 30.04.05, 21:22
            to jest taka przepaska- zapinana na rzepa...szeroka z materiału...
            mój Artuś leżał w inkubatorze jako 2500 g noworodek-ważył przy urodzeniu nieco
            więcej- ale naturalnie zleciał z wagi...
            i świetlił się- bo żóltaczka.....
            i sama widziałam- stojąc obok inkubatora- jak kilka ruchów głowy- i opaska
            spadła....

            Arti ją zaraz mu poprawił- pielęgniarka wyłaczyła inkubator...i opaska
            powędrowała na głowke malucha...

            to sie moze zdarzyć w każdym szpitalu- dlatego w tym gabinecie dyżurują non-
            stop pielęgniarki..przesiaduje tam również lekarz...
            mam o tym szpitalu jak najlepsze zdanie....
            europejski standart...hotelowy wystrój...miły personel...och i ach...blizna
            już ma 8 cm - po cc.... polożne i pielegniarki nigdy nie zostawiaja bez
            odpowiedzi....zawsze chetne z niesieniem pomocy!


            Mamy skarżą sie, ze noworodki wypisywane są z bardzo wysokim poziomem
            bilirubiny...
            ale ponoć sa dwie szkoły postepowania z taką żóltaczką....i jesli to jest
            decyzja personelu wyższego- tzn, ze taka metoda jest dopuszczona....Mój Artuś
            był wypisany z b. wysokim poziomem ( w stosunku do noworodków pożoltaczkowych
            opuszczajacych inne szpitale)- ale wypis nastąpił po wynikach świadczących o
            procesie spadania bilirubiny...no tak...od spadania opaski- do spadania
            bilirubiny...ale zboczyłam z tematusad

            Podkreslam- to b. dobry szpital...ze swietnym personelem medycznym....
            moje znajome....rodzina- leżały po różnych szpitalach Krakowskich- po wizytach
            w tym szpitalu u mnie na odwiedzinkach- zazdrosciły
            mi.....pielegniarki..polożne..personel lekarski często gosci w pokojach i
            rozmawia z pacjentkami.....Europa...i profesjonalizmsmile
      • mamaamelki1 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 04.07.05, 23:39
        Witam!!!

        Postanowiłam, że się tutaj wpiszę i opiszę swoje reminiscencje z pobytu na
        Ujastku. W lutym br. rodziłam tam moją pierwszą dzidzię, Amelkę. Generalnie
        jestem zadowolona, ale... no właśnie. Miałam cholernego pecha, bo natrafiłam na
        podłą położną o nazwisku SZCZEKLIK MAŁGORZTA. Dziewczyny uważajcie by się na
        tego babsztyla nie nadziać. Ohydna, antypatyczna i lodowato zimna wyrachowana
        baba. Przez nią nie wspominam miło porodu, który skądinąd miałam lekki i jak na
        pierwszą dzidzię krótki. Jest tyle naprawdę wspaniałych położnych wśród nich
        Pani Jolanta ( nie pamiętam nazwiska). Akurat miałam pecha i natrafiłam na
        potwora. Była bardzo nieprzyjemna, a że forsy nie dostała, olewała mnie i
        szorstko traktowała.

        Drugi uważam wielki minus Ujastka to Neonatolodzy i to zarówno lekarki jak i
        pielęgniarki ( w 1 dobie po porodzie, gdy zapytałam pani dr. BUJNY, o smółkę
        którą akurat moje dziecko oddawało, popatrzyła na mnie poirytowana i odburknęła
        cytuję: " a co może dziecku z tyłka wychodzić??! kupę robi"). Najbardziej
        nieprzyjemnym neonatologiem jest pani dr. TERESA BUJNY. Ale opryskliwość tych
        Pań to nie jedyny argument, i nie najważniejszy. Zarzucam im również brak
        fachowości. Moje dziecko miało nierozpoznany przy porodzie i przy wypisie
        pęknięty obojczyk. Dopiero gdy wróciłam z dzieckiem na Ujastek z powodu
        wysokiej bilirubiny, stwierdziła i wpisała do książeczki zdrowia że Mała miała
        pęknięty obojczyk. No i trzecia rzecz a propos neonatologów, moje dziecko
        zostało wypisane do domu z zaawansowaną żółtaczką. Pani dr. BUJNY przy wypisie
        zapomniała dodać, aby przyjść za parę dni z dzieckiem do pomiaru bilirubiny. Ja
        w domu dopiero gdy dziecko zrobiło się senne i bardzo mocno pomaranczowe,
        zadzwoniłam tam i przyjechałam z Amelką do kontroli. Dr. BUJNY ze zdziwieniem
        spytała " nie mówiłam Pani aby zgłosić się do kontroli za tydzień? ah, pewnie
        mi umknęło, bo wtedy przy wypisie było takie zamieszanie.

        Duży minus to ten, ze wypisują dzieci do domów z bardzo zaawansowaną
        żółtaczką.... moja Amelka miała zółtaczkę ponad miesiąc, myślę że dlatego iz
        nie była wystarczająco długo naświetlana...
        Na wszelkie moje pytania o dziecko, zbywali mnie i robili to w dodatku w sposób
        bardzo szorstki... Nie wspomnę jeszcze o tym, że gdy czekałam na mój poród,
        pani pielęgniarka niosła świeżo urodzonego oseska gołego i pod swoją pachą
        głową w dół...byłam w "lekkim" szoku aż zapomniałam że mnie brzuch boli....

        reasumując, opieka ginekologów i połoznych ( za wyjątkiem Pani SZCEKLIK) jest
        super, natomiast neonatolodzy i ich pielęgniarki absolutnie do wymiany.

        Czy rodziłabym tam jeszcze raz? nie wiem, ale chyba już nie...
      • kolina01 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 05.07.05, 10:21
        Moim jedynym zarzutem w stosunku do Ujastka, jest to co dla innych jest jego
        główną zaletą. Wypisy do domu po porodach naturalnych są po 1 dobie, po cesarce
        bodajże w 3 lub 4 dobie. Wszystkie inne badania i zabiegi są robione w sposób
        ambulatoryjny (przyjeżdża się tam ponownie z dzieckiem na badania) lub jako
        ponowne przyjęcie do szpitala. Jeżeli z mamą i dzieckiem jest wszystko ok, to
        rzeczywiście zaleta, bo szybciej jest się w domu. Ale większość badań należy
        wykonać dopiero w 3-4 dobie - dopiero wtedy może się np. ujawnić żółtaczka,
        dopiero wtedy są miarodajne wyniki morfologi i wiadomo o anemi dziecka. A co z
        mamą ? Czy któś na Ujastku sprawdza, jak się goi krocze, po wypisaniu do domu ?
        Czy mama musi sama się o to martwić i chodzić gdzieś indziej na kontrole... A
        jeżeli wymaga jakiś dodatkowych zabiegów ? Doszycia, lub okładów ?
        Jeżeli jest zima, to nie wyobrażam sobie wypraw z 2-3 dniowym bobasem na
        badania do szpitala sad (ja urodziłam akurat w styczniu)...
        W innych szpitalach, po naturalnym porodzie jest wypis w 3 lub 4 dobie, a
        jeżeli dziecko wymaga np. dłuższego naświetlania, dodatkowych badań, lub trzeba
        jeszcze coś poobserwować, to spokojnie zostaje dłużej - matka także do tygodnia
        spokojnie może zostać razem z dzieckiem (chyba, że jest jakaś sytuacja
        awaryjna, duży natłok itp..., wtedy są indywidualne rozmowy z mamami.. ) !
        Matka zostaje na oddziale położniczym, na swoim łóżku, obok dziecka ! Tak
        przynajmniej było w Narutowiczu 2 lata temu. Urodziłam dziecko 4 tyg. przed
        terminem, było zakwalifikowane na wcześniaka (2300g). 4 dni leżało na
        intensywnej terapi na obserwacji. Ja po tych 4 dniach byłam już w dobrej formie
        i nadawałam się do wypisu. Przez te 4 dni codziennie byłam oglądana. Miałam też
        robione badania: morfologia, próby wątrobowe (w ciązy miałam cholestazę). Potem
        dostałam etykietkę "do wypisu, czeka na dziecko". Mimo to, byłam tam przez
        następne 3 dni - normalnie jako pacjentka (lekarze ginekolodzy juz tylko
        pytali, czy wszytko w porządku i tyle..). Dostałam też dziecko na oddział - bo
        powinnam spróbować opieki nad nim sama, bez położnych (wcześniej na intensywnej
        terapi, zawsze asystowała położna). Dziecko miało w tym czasie robione USG
        stawów, USG główki, USG brzuszka, morfologię, bilirubinę.
        Ze mną leżała też dziewczyna, która urodziła dziecko w terminie, ale okazało
        się, że ma żółtaczkę i musi być naświetlane (zżółkł dopiero po 2 dniach). Także
        biwakowała tam przez tydzień, wożąc dziecko na naświetlania, pilnując przy
        inkubatorze, lub ściągając dla niego pokarm (aby podać w inkubatorze), mały
        codziennie miał sprawdzany poziom bilirubiny.
        Dopiero po tygodniu, jeżeli maluch nadal wymaga opieki szpitalnej (bardzo mały
        wcześniak), rozważany jest wypis matki, bez dziecka. Jest to jednak czas dosyć
        płynny i zależy od ewentualnego natłoku na oddziale, czy dziecko jest/może być
        karmione piersią, matka może się nim zajmować itp... (w szpitalu spotkałam też
        dziewczynę, która była tam 2 tyg. - spotkałyśmy się jak leżałam jeszcze na
        patologii - urodziła dziewczynkę też 4 tyg. wcześniej ale niestety z wadami
        genetycznymi - matka mogła się nią zajmować, nie było zagrożenia życia, ale
        chcieli jej wykonać więcej badań. Matka spokojnie mogła być z dzieckiem przez 2
        tyg. Jak nie było miejsca na położniczym, znalazło się dla niej łóżko ponownie
        na patologii).
    • uffa1 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 30.04.05, 22:50
      O ruczajko widze ze mamy troche wspolnego ze soba smile. Tez bylam zdecydowana na
      Narutowicza, ale zrezygnowalam z niego (przyjaciolka ktora rodzila miesiac
      przede mna wlasnie w Narutowczu, serdecznie mi go rozradzila...) i tez mieszkam
      na Ruczaju, a dokladnie na Chmielencu smile.
      Poniezej wkleilam moj opis porodu i wrazen ze szpitala Ujastek smile.

      18.10.04 na Ujastku urodzilam synka, mialam CC, ale nic nie placilam, poniewaz
      mialam wskazania do CC. O CC dowiedzialam sie na 3 dni przed terminem,
      wystapila u mnie tzw. niewspolmiernosc porodowa i lekarz sam zasugerowal CC,
      choc ja bardzo upieralam sie przy naturalnym porodzie (bardzo dobrze wspominam
      porod naturalny mojej corki).
      Samo CC, bylo wykonane dobrze, choc dla mnie to straszny koszmar i na prawde
      wiecej ocierpialam sie po CC niz przy porodzie naturalnym.
      Ale co do szpitala... Strasznie duzo czytalam na temat wszystkich szpitali w
      Krakowie (w Krakowie mieszkam od niedawna, a pierwsza coreczke rodzilam w
      Szwajcarii, poniewaz przez dlugi czas tam mieszkalismy, wiec chcialam zeby choc
      troche moj drugi porod i warunki w szpitalu byly takie jak tam...)
      Zdecydowalam sie na Ujastek i wcale nie zaluje. Uwazam ze chyba lepszego
      szpitala w Krakowie bym nie znalazla.
      Opieke po porodzie oceniam na 4+. Dlaczego??
      Bo np. nie liczyli sie z moim zdaniem w kwestii nie kapania dziecka po porodzie
      (prosilam aby je lekko wytrzec, poniewaz maz plodowa jest bardzo wazna i wazne
      jest to aby sama sie wchlonela), prosilam rowniez aby nie dokarmiano mojego
      dziecka. Niestety nie uszanowano moich prosb. Jeszcze jedna wada to okropna
      pediatra!!! Natrafialam na nia w kazdy dzien. Zlecala badania dziecka i nigdy
      nic mi nie wytlumaczyla, a przy tym jak sie je cos zapytalam do doslownie
      zawsze odpowiadala z laska... Przy wyjsciu ze szpitala zlozylam na nia skarge!
      Acha, nic nie pomagaja w karmieniu piersia, gdyby nie moj upor i to ze umialam
      poradzic sobie zproblemami przy karmieniu (coreczke karmilam 14 miesiecy), to
      pewnie nie bylabym w stanie karmic mojego synka...

      Ale to wszystkie minusy tego szpitala. Sama operacja przebiegla ok, potem
      polozne tez bardzo mi pomagaly, nie moge narzekac na polozne. Zawsze gdy
      poprosilam o srodki przeciwbolowe to natychmiast je dostawalam. Acha,
      ta 'cudowna' pediatra tak na mnie nakrzyczala, ze tak sie poplakalam i gdyby
      nie wspaniale 2 polozne, ktore siedzialy ze mna przez godzine i mnie pocieszaly
      to chyba nie umialabym sie sama uspokoic...
      Gdy prosilam o pomoc w opiece nad dzieckiem tez nigdy mi nie odmowily.
      Podobalo sie mi rowniez to, ze maz i moja coreczka mogli bez ograniczen
      (oczywiscie w ramach zdrowego rozsadku) przebywac ze mna.
      Ogromnym plusem jest lazienka w pokoju, naprawde po porodzie naturalnym czy CC
      nie wyobrazam sobie pielgrzymek do ubikacji po korytarzach szpitalnych...
      W sumie bardzo dobrze wspominam moj pobyt tam. I gdybym jeszcze kiedykolwiek
      miala rodzic to pewnie wybralabym Ujastek.

      A co do opieki nad noworodkami. Bardzo czesto slysze ze Ujastek nie ma
      odpowiedniego zaplecza. Ma takie samo zaplecze jak wszystkie szpitale, ktore
      moga przyjmowac porody (pisze np. o Szwajcarii). Przeciez nie kazdy szpital
      musi byc super wyposazony (wystarczy sprzet abu udzieli noworodkowi pierwszej
      pomocy i aby moc go przetransportowac w chwili zagrozenia zycia do odpowiedniej
      placowki), tak jest min. w Bernie, gdzie rodzilam corke i dla wszystkich jest
      to ok.
      Moja kolezanka rodzila w Narutowiczu, niby posiada bardzo dobrze wyposazony
      oddzial noworodkowy, a jej coreczka na tyle byla chora, ze i tak ja
      przewieziono do Prokocimia...

      Do Ujastka trafilam 'z ulicy' i twierdze, ze jak na ten czas w Krakowie nie ma
      lepszego szpitala dla matki. Sale 2 osobowe z lazienka w pokoju, bardzo
      kameralnie, polozne i lekarze bardzo mili (poza nielicznymi wyjatkami). Dodam
      jeszcze, ze lezalam w pokoju, ktory sasiadowal z sala porodowa i NIGDY nie
      slyszalam zadnych krzykow czy placzow kobiet rodzacych, bo jak twierdza polozne
      97% kobiet rodzi tam ze znieczuleniem (ja mialam pierwszy porod naturalny ze
      znieczuleniem i to polecam, normalnie moglabym w czasie porodu czytac ksiazke ).
    • magdalena.zmuda Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 02.05.05, 11:05
      W Narutowiczu rok temu rodziła moja kuzynka, szczerze nie polecam tego
      szpitala, mówiła mi, że tam jest syf, położne nie są pomocne itp
      • anulla1 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 02.05.05, 13:46
        Przez pewien czas sie zatanawiałam nad Ujastkiem, ale moja bliska koleżanka,
        która jest pielęgniarką na neonatologii na Kopernika powiedziała mi że, z
        ujastka najczęsciej są do ninch przywożone dzieci i to w bardzo ciężkim stanie.
        NIe mają tam odopwiedniego sprzętu ani do ratowania dziecka ani dla matki, więc
        stwierdziałam że te pare dni mogę leżeć, na na sali ośmioosobowej a łazienkę
        dzielić z 20 osobami, ale wolę mieć pewność że moje dziecko będzie bezpieczne.
        Dlatego wybrałam kopernika. To jest moja opinia.
        Ania
        • penelina Re: To jeszcze trochę o sprzęcie na Ujastku: 02.05.05, 14:00
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=20725515&a=20828137
          • 3porzeczki Re: To jeszcze trochę o sprzęcie na Ujastku: 03.05.05, 21:17
            Ja też skłaniam się ku Ujastkowi, córkę rodziłam w Narutowiczu - już drugi raz
            nie chcę.
            Dziewczyny podajcie nazwisko tej p. pediatry, która jest taka niemiła i
            wypisuje do domu z żółtaczką. Trzeba na nią uważać!
            Pozdrówka
    • haras2 Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 05.07.05, 13:59
      To ja sie jeszcze dolacze. Rodzilam na Ujastku 3 lata temu i zamierzam rodzic
      tam ponownie za kilka tygodni. Mialam umowiona cudowna polozna (to pewnie ta
      Jolanta, o ktorej ktoras z dziewczyn tu wspomniala, na nazwisko ma Laszczyk).
      Byla ze mna caly czas i bardzo pomogla. Znieczulenie (wtedy 250 pln) dali mi
      fachowo i w odpowiednim momencie (nie wstrzymalo akcji porodowej, jak to sie
      ponoc zdarza, a nawet ja nieco przyspieszylo,co podobno jest efektem
      rozluznienia sie kobiety gdy przestaje ja bolec). Maz byl ze mna caly czas,
      mielismy tylko dla siebie pokoj z lazienka, porod to tak intymna sprawa, ze dla
      mnie bylo to naprawde wazne. Cala ciaza byla bez komplikacji, dzidzius w kazdym
      usg wykazywal sie najwyzsza forma i nie mialam obaw (gdybym miala, byc moze
      rodzialbym na Kopernika, choc to koszmarny szpital). Wyszlam z zalozenia, ze
      porod to dosc naturalny proces i nie trzeba obudowywac sie specjalna aparatura,
      pod warunkiem, ze wszystko zapowiada sie OK. Zreszta sa tam inkubatory,
      respiratory itp. Na rzecz bezpieczenstwa przemawialy tam szybko podejmowane
      decyzje w sparwie cesarki, widzialam wiele kobiet, ktore cieli jak tylko
      cokolwiek niepokoilo z tetnem dziecka itp. Slyszalam zas o licznych szpitalach,
      w ktorych czeka sie do ostatniej chwili, kobieta sie meczy, a dzidzius
      poddusza. Moj porod, mimo duzych rozmiarow dziecka, poszedl piorunem, co
      kosztowalo mnie wiele szwow, zdaniem mojego ginekologa (spoza Ujastka) bardzo
      profesjonalnie zalozonych. Potwierdzam natomiast opinie co do niemilej pani
      pediatry i niezbyt uwaznej opieki po porodzie (np. jesli chodzi o porady w
      sparwie karmienia). Ale zakladam, ze moglo sie to bardzo zmienic, poza tym ja
      przy drugim dziecku juz chyba sobie poradze smile). Nie slyszalam, zeby kogos
      wypisali tam po 1 dobie, mnie wypisali po 2 dobach, ale ja tak chcialam, wiec
      nie widze w tym nic zlego. Szwy i gojenie sprawdzala mi polozna z rejonowego
      osrodka zdrowia (wtedy takie chodzily, nie wiem czy to aktulane). Corka miala
      zoltaczke, ale w normie,po 2 dniach kazali przyjechac na kontrole,wszystko bylo
      OK. No i tyle moich wspomnien z Ujastka. Dodatkowy bonus to komfortowe pokoje
      dwusosobowe z lazienkami, czystosc, dobre jedzenie, kuchnia ogolnodostepna
      (mozna sobie zrobic herbate itp), podnosi to stan psychiczny zrujnowany przez
      sam porod, choc oczywiscie nie jest najwazniejsze. Pozdrawiam, Magda
      • 3porzeczki Re: Ujastek w Krak.raz jeszcze - zbieram za i prz 11.07.05, 22:16
        Hej,
        Ja też zamierzam rodzić na Ujastku, termin mam na początek sierpnia. Czy do
        drugiego porodu też zamierzasz umawiać się z położną? Ja narazie myślę
        o "porodzie z ulicy"....a czy Pani Jola chroni krocze? Mam już jeden szef po
        pierwszym porodzie, byc może teraz cięcie nie bedzie konieczne. Byłabym też
        wdzieczna za informacje którzy lekarze położnicy są OK, a o jakich (jeżeli tacy
        są) masz kiepskie zdanie. No cóż wiele zależy na kogo się trafi w jakim dniu, a
        tego nie da się przewidzieć. Może się spotkamy....smileJeżeli możesz odpisz mi na
        meil:
        zalewska@ib.uj.edu.pl
Pełna wersja