poród rodzinny na Karowej

12.05.05, 17:10
jak wyglada sala i czy przy porodzie jest tylko jedna połozna czy w
miedzyczasie obsługuje inne pacjentki, jak wygladaja sale poporodowe i ile
kosztuje rodzinny? i jeśli chciałabym zzo to czy trzeba wcześniej sie umawiać
z anastazjologiem?
    • aga997 Re: poród rodzinny na Karowej 12.05.05, 18:36
      ja rodziłam tam 2 mieś temu i jestem bardzo zadowolona, poród
      rodzinny kosztuje 4oozł,znieczulenie też i wcześniej musisz
      powiedzieć,a położna na specjalne życzenie kosztuje 1 tyś .Polecam ja
      rodziłam z Agnieszką Muchą i udało mi się nie płacić bo miała akurat
      dyżur ,jest świetna . I bierz znieczulenie nie zastanawiaj się,bez
      tego nie wyobrażam sobie porodu, a tak było nawet
      sympatycznie.powodzenia!!
    • aga997 Re: poród rodzinny na Karowej 12.05.05, 18:43
      dodam że sale gdzie rodzisz są pojedyncze i przyjazne ,po porodzie
      co jest minusem wożą cię od sali do sali (ale możesz odrazu
      wylądować na poporodowej i tam róznie możesz być tylko z jedną mamą
      ale też z kilkoma , możesz też wykupić pojedynczą sale .
      • agi1033 Re: poród rodzinny na Karowej 13.05.05, 10:50
        a czy polozna przy porodzie jest tylko przy tobie czy tez chodzi w tym samym
        czasie do innej rodzacej
    • sdomitrz Re: poród rodzinny na Karowej 13.05.05, 09:14
      Witam!
      Ja rodziłam we wrześniu 2001 - poród rodzinny w sali pojedynczej, sala była
      fajna, ale nie dali mi wstać z łóżka, bo cały czas musiałam być pod KTG, nie ma
      wanny, tylko prysznic i tez nie pozwolili tam pójsć.
      Położne przychodziły różne, wymieniały się i obsługiwały wszystkie rodzące w
      tym momencie, na ogół byliśmy w dwójkę z mężem, a jak czegoś potrzebowałam, to
      wysyłałam jego po kogoś.
      Tym razem zafunduję sobie prywatnie opłąconą położną. Będzie pewniej i może
      lepiej i szybciej pójdzie (mam wielką nadzieję smile
    • reynevan_a Re: poród rodzinny na Karowej 13.05.05, 13:09
      Ja rodziłam dwa razy na Karowej, w 1998 r. i 2000 r. Mam mieszane uczucia,
      obydwa porody były porodami rodzinnymi (400 zł), raz miałam znieczulenie (400
      zł). Rodzi się w pokoju 1-osobowym,przyjemnie, kolorowo (to wrażenia
      estetyczne). Położne siedzą w dyżurce, w korytarzu, nie zaglądają często i
      trzeba je prosić, żeby zajrzały. Na Karowej jest się traktowanym dość
      przedmiotowo, co mi bardzo przeszkadzało.
      Kiedy rodziłam syna (nie odczuwałam jeszcze żadnych skurczy) chciałam się
      wykąpać, niechcący zalałam sobie wodą koszulę - położna zmusiła mnie żebym w
      tej mokrej koszuli położyła się do łóżka, bo zaraz miał przyjść do mnie lekarz
      i nie mogło tak być, że mnie nie ma w łóżku... Szok. Położyłam się więc w tej
      mokrej koszuli a położna "podłączyła" mnie do KTG, bo miał przyjść lekarz.
      Obiecała mi, że później pozwoli mi zmienić koszulę. Kiedy lekarz wyszedł
      położna stwierdziła, że nie mogę zmienić koszuli, bo nie będzie mnie odłączała
      od KTG. Czułam się jak przedmiot, i to nie ten jeden raz...

      W pokoju przy porodzie było dużo osób, mój syn ważył 4 800, ale USG nie
      wykazało tego, że dziecko będzie tak duże. Bardzo męczyłam się rodząc syna.
      Położne, bo było ich kilka, w ogóle nie dopingowały mnie, jedna próbowała mi
      pomóc a trzy inne stanęły po ścianą i chichotały opowiadając sobie coś do ucha.
      Kiedy mój mąż zwrócił im uwagę opuściły w końcu salę a ja przy pomocy męża
      urodziłam syna, który urodził się z lekkim niedotlenieniem, bo poród trwał
      długo.
      Polecam więc opłacenie położnej, pieniądze mają ogromną moc.
      • sdomitrz Re: poród rodzinny na Karowej 14.05.05, 14:38
        Nie ma tak niestety, żeby położna była z rodzącą cały czas - jak już
        powiedziałam - przyjdzie raz na 0,5 godziny, sprawdzi i idzie na korytarz (lub
        do innych rodzących - nie wiem).
        Za każdym razem była inna położna lub student-praktykant - przyjdą,
        dowiedząsię, jak się czuję - i idą sobie. Ze 2-3 razy przychodził lekarz,
        badał, 2 razy robił(robiła) masaż szyjki, od którego wiłam się z bólu bardziej
        niż od skórczy i mowił, ile mam rozwarcia.
        Jak już napisała,, BYŁAM CAŁY CZAS Z MĘŻEM, NIKT TAK NAPRAWDĘ NIE ASYSTUJE PRZY
        II FAZIE PORODU, ANI NIE POMAGA URODZIĆ, tylko sprawdzają postępy w rozwarciu
        od czasu do czasu.
        Poród rodzinny Ci daje tylko i wyłącznie obecność męża przy porodzie w 1-
        osobowej sali, nic więcej. Jeśli chcesz, żeby Tobą zajęli się położne w tym
        czasie - masz je opłacić inaczej liczyć na pomoc raczej nie możesz.
Pełna wersja