Pytajcie swoich lekarzy do licha!

29.06.05, 16:14
Tak czytam czasem to forum jak mam czas i dochodzę do jednego wniosku:
Zamiast pytać swoich lekarzy prowadzących, to spora część dziewczyn woli
popytać inne na forum. Po co? Może kilka mam stąd ma wykształcenie medyczne,
ale wszytkie wypowiadają się autorytatywnie na temat metod leczenia,
postępowania, etc. Od tego jest lekarz, żeby wszystko wyjaśniać po 1000 razy.
To jest jego OBOWIĄZEK. Do tego dołączyć własny rozum i mamy jasny obraz.

Rozumiem wymianę poglądów, SWOICH doświadczeń z pobytów w szpitalu- co się
może przydać, co gdzie jest, etc. To czasem może ułatwić życie, ale czasem
też sieje niepotrzeby zamęt i nerwy.

O tyle wypowiadanie się na temat "rutynowego podawania oksytocyny",
czy "rutynowego nacinania krocza" tudzież "nieprawidłowego odbierania porodu"
jest grubym nadużyciem. Jeśli błędy były ewidentne i ktoś poniósł szkodę z
tego powodu to należy to zgłosić do odpowiednich instancji, a nie tylko
opisywać na forum i jojczeć. Jednej trzeba dać oksy- drugiej nie. Innej
trzeba naciąć krocze- innej nie, itd.

Ale w naszym kraju każdy zna się najlepiej na polityce i medycynie właśnie.
Dziewczyny! Pytajcie lekarzy! Nawet 100 forumowiczek stąd nie zna Waszej
sytuacji, bo ona jest jedna jedyna i niepowtarzalna.

Pozdrawiam
Gosia (bez wykształcenia medycznego)
    • iwonabw Re: Pytajcie swoich lekarzy do licha! 30.06.05, 09:38
      Zgadzam się z tobą, że lekarz ma obowiązek informowania nas o wszystkim
      dotyczącym naszej ciąży. Ale żeby o cos zapytać, trzeba wiedzieć o co. Gdyby
      nie forum czy jaKaś książka o porodzie nie miałabym pojęcia o oksytocynie,
      nacinaniu krocza czy vaccuum przy porodzie. Tak jak nie miałabym pojęcia jakie
      badania nalezy zrobić w czasie ciąży, a jak pokazują wypowiedzi na forum wielu
      lekarzy odmawia skierowania na badania typu toksoplazmoza czy nawet zwykła
      czystość pochwy. Wole wiedzieć i roobić te badania prywatnie, a nie zdawać się
      na lekarza, gdy do końca nie wiem, czy jest on fachowcem czy nie. A poza tym w
      państwowej służbie zdrowia podejrzewam, że wizyta trwa moze z 5 min, czyli jak
      w takim czasie dopwiedzieć się o wszystkim co nas nurtuje.
    • marianka.m Re: Pytajcie swoich lekarzy do licha! 30.06.05, 09:59
      Każda osoba na Forum ma prawo pytać, o co chce, mówi o tym naczelna zasada
      netykiety. Wiadomo, że nie jest to forum eksperckie, medyczne. Wszystkie
      przyszłe mamy wiedzą, dokąd się idzie po diagnozę. Sądzę, że swoją oceną mogłaś
      urazić wiele piszących tu osób. Zadaję sobie pytanie, patrząc z Twojego punktu
      widzenia - po co czytać forum, skoro ma się takie odczucia, przecież to strata
      czasu?
      Pozdrawiam.
    • bramborek11 Re: Pytajcie swoich lekarzy do licha! 30.06.05, 10:26
      Drogie dziewczyny,
      jestem akurat w trakcie zajęć w Szkole Rodzenia Fundacji Rodzić po Ludzku-a
      więc nie związanej z żadnym szpitalem i tam uświadamiają nam co to znaczy
      rutynowe zabiegi w trakcie porodu i czym sie różnią od tych ze wskazań
      medycznych -o których właśnie piszesz.
      prosze abyście zrozumiały, że w każdym szpitalu ordynator decyduje jakie
      rutynowe czynności ma wykonać położna-np. że każda pierworódka ma miec nacinane
      krocze - i to na zajęciach w Fundacji przekazuje nam praktykująca położna z
      jednego ze szpitali warszawskich. Czy teraz widzicie tą subtelną różnicę ?
      Ponadto co powiecie, kiedy w trakcie porodu podawanie wszystkim np. kroplówek
      motywowane jest dobrem dziecka? czy rodząca nie zgodzi się wtedy na wszystko?
      Jestem przekonana że dla dziecka zniesie wszystkie bezsensowne i niepotrzebne
      ingerencje medyczne wynikające z przestarzałego podejścia do porodu. Co więcej
      każdy szpital sobie robi jak chce , bo nie ma przyjętych ogólnych procedur , co
      powinno się wykonywac w danym przypadku-a np. przy korzonkach takie procedury
      sa.
      Tylko wiedza uchroni rodzącą od przedmiotowego traktowania i znalezienia się w
      jednym z takich szpitali. Oczywiście zaznaczam, że nie każda czuje potrzebę
      dociekania i aktywnego udziału w swoim porodzie.
      Ja nad tym tematem spędziłam już ponad rok ( zaczełam sporo przed zajściem w
      ciążę). Wybrałam szpital i położną, która nie narzuca kobietom swoich
      pozycji , pozwala wczuć się we własne ciało, które samo podpowiada jak w danym
      momencie masz się zachowywać i co ci potrzeba. Daje pełne poczucie intymności i
      wie jak ważny jest komfort psychiczny kobiety rodzącej do prawidłowego porodu i
      niezakłóconych skurczów w I fazie porodu itp. Spotykamy się z nią poza
      szpitalem aby dokładnie porozmawiać o oczekiwaniach co do porodu, wypytać o
      wszystko co nas nurtuje itp.i ostatecznie zdecydowac czy ta osoba nam odpowiada
      i podpisujemy z nią kontrakt.
      Położna jest najważniejsza osobą w porodzie , a nie lekarz !
      pozdrawiam serdecznie wszystkie brzuszki i życzę aby wasze porody były jak
      najmilszym wspomnieniem w życiu.
      • laminja Re: Pytajcie swoich lekarzy do licha! 30.06.05, 12:37
        myślę, że to co mówią położne ze szkoły rodzenia Fundacji Rodzić po Ludzku
        trzeba odbierać z dystansem. Panie prowadzace zajęcia we wszystkich szpitalach
        nie pracują, swoją wiedzę opierają na listach kobiet (które nie wiedzą
        dokładnie jakie procedury medyczne zastosowane przy ich porodzie były konieczne
        i dlaczego) oraz na swoich doświadczeniach z jednego konkretnego szpitala w
        którym pracują. W wielu szpitalach od dawna nie były i mają nikłe pojęcie o
        stosowanych tam procedurach - bo niby skąd mają to wiedzieć? Opowiadają różne
        dziwne rzeczy (słyszałam to już od kilku osób) czym robią niektórym kobietom
        mętlik w głowie. Niby nie oceniają innych szpitali, ale sprytnie w zawoalowany
        sposób pewne treści przekazują. Ostatni ranking Fundacja zrobiła kilka lat
        temu. Od tego czasu wiele się zmieniło. O podaniu leków decyduje lekarz i to
        lekarz a nie położna powinien tłumaczyć dlaczego pewne leki się podaje. Nie w
        każdym szpitalu ordynator określa rutynowe procedury! Wydaje mi się, że w
        warszawskich szpitalach jest stosowanych bardzo mało bezsensownych i
        przestarzałych procedur.

        O tym jak jest w konkretnym szpitalu powinni się wypowiadać jedynie ludzie w
        nim pracujący! Chodzi mi oczywiście o procedury medyczne.
    • chochlik4 Re: Pytajcie swoich lekarzy do licha! 30.06.05, 12:19
      Oczywiście, że macie rację, że pytać można o wszystko, dowiadywać się z różnych
      źródeł, etc.
      Chodziło mi tylko o to, że pojawiają się posty typu: "Wy nie miałyście
      nacinanego krocza? O Jezu! A ja tak. I co teraz będzie? Jak oni mnie
      potraktowali!". Po czym pojawia się następny post zatytuowany np. "Uważjacie na
      szpital w X- rzeźnia, nacinają bez pytania!"
      Żeby nie było watpliwości: Chodziło mi o to, żeby nie traktować forum jako
      wyroczni, nie "nakręcać" siebie i innych. Jedna np. ma mieć badania genetyczne,
      inna nie. I ta druga, bez badań, zaczyna się denerwować, że lekarz o nią nie
      dba, bo "przecież powinin dać skierowanie". Sorry, ale to on wie co powinien, a
      co nie.

      A co do straty czasu na czytanie: nie zawsze to strata, bo można czasem coś
      ciekawego poczytać choćby po to, żeby potem się pośmiać lub mieć o czym
      podyskutować ze swoim lekarzem.
      • justin301 Re: Pytajcie swoich lekarzy do licha! 02.07.05, 18:41
        Oczywiście, że zgadzam się z tym, że należy o wszystko pytać swojego lekarza.
        Ale tak to czasem jest i w państwowych poradniach i tych prywatnych zresztą
        też, że lekarz przeznacza na wizytę 10 min. w tym czasie wykonuje badanie, do
        którego nalezy sie nieco rozebrać, wypisuje receptę i np. zwolnienie. Ja staram
        się osobiście zapisywać pytania na kartce. I ostatnio spotkala mnie niemiła
        niespodzianka ( pywatna przychodnia ), że zostałam zapytana czy to teleturniej.
        Nie było to przyjemne. I jak tu rozmawiać i pytać? I tak pacjent wychodzi,
        następna wizyta za miesiąc, z mętlikiem w głowie i poczuciem, że znowu się
        czegoś nie dowiedzial.( Ja staram się coś tam w miarę sensownego czytać i nie
        pytam o wsystko lekarki ). Ale tak szczerze mówiąc boję się już oczywiście o
        cokolwiek pytać, bo wychodzę później wbita w ziemię. Ostatnio usłyszałam od
        gin, że obecnie 40 kobiet na 100 umiera przy cc. Nie moglam po tym spać
        spokojnie.
        Ja myslę, że osoby z forum chcą bardziej świadomie przeżyć porod, jakoś się do
        niego przygotować itd. Nie ukrywam, że ja czasem jestem bardzo zestresowana jak
        tak więcej poczytam. Ale jest też dużo wypowiedzi pozytywnych, optymistycznych.
        • gonianna 40 na 100 ?!?! 02.07.05, 22:54
          To chyba jakaś, za przeproszeniem, bzdura! Może w dżungli, albo dane pochodzą
          sprzed 100 lat.
          Nie wierzę!
        • 1paula Re: 40 na 100 02.07.05, 23:56
          to jest dopiero super wiarygodna informacja!!!!!!!! Nie sieje paniki, zawiera
          rzetelne dane.
          A moze dodasz to tego newsu, ze te 40 na 100 to umiera przy cc:
          - w ciagu doby
          - w W-wie
          - na swiecie
          - w ciagu roku
          - w Afryce.
          Bez takiego dopowiedzenia twoja informacja jest g.... warta i sieje zamet.
          Ale "super", przynajmniej spac po niej mie mozna spokojnie.
          Boze....
          • justin301 Re: 40 na 100 03.07.05, 15:08
            Nie wiem w jakich warunkach i w jakim kraju, ja chodzę po prostu do lekarki,
            którą zapytałam o jej opinię na temat cesarskiego cięcia i takie rewelacje
            usłyszałam. Zresztą po ostatniej wizycie nie mogłam spać z dwa dni, więc bliska
            jestem zmiany lekarza, bo niedlugo wpadnę przez takie rzeczy w jakąś psychozę.
            Też byłam zszokowana skąd takie wiadomości ale nie miałam odwago zwrócić uwagi,
            że to bzdura, bo przecież nie jestem lekarzem.
            • laminja Re: 40 na 100 03.07.05, 20:03
              zmień lekarza. Najważniejszy jest Twój spokój!
              • justin301 Re: 40 na 100 03.07.05, 21:30
                Tak tez zrobię.
    • amwaw Re: Pytajcie swoich lekarzy do licha! 03.07.05, 22:25
      Forum jest po to, żeby wymienić się doświadczeniem, żeby poradzić, skonsultować
      z innymi. Takie jest założenie forum i trudno, żeby zacząć wprowadzać filtr
      tematów, szczególnie po to, żeby się nie-emama nie denerwowała. Sorki, ale nie
      rozumiem po co zawracasz sobie głowę naszymi problemami, tudzież potencjalnymi
      problemami. Widać nam z tym dobrze, prawda? Nie martw się więc na zapas- jakoś
      sobie poradzimy-z lekarzami i forum. Jak widać w Polsce też dużo osób lubi
      wymyślać sobie problemy i filozofować na tematy, które ich nie dotyczą. Nie
      chcesz-nie czytaj.
      Pozdrawiam
      Przyszła mama( z wykształceniem medycznym)
      • ivona18 Re: Pytajcie swoich lekarzy do licha! 04.07.05, 09:43
        Popieram!
Pełna wersja