CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ?

14.07.05, 10:23
hej witam i mam pytanie co gwarantuje porod na żelaznej. CHodze do
akredytowanej szkoły rodzenia, mam lekarza dr Puzyne z tego szpiatala, czy to
wystarczy? Nie chce wynajmowac poloznej bo samo znieczulenie i pojedyncza
sala mi uderzy ostro po kieszeni. Czy miałyście jakies problemy z dostaniem
sie tam do porodu? pozdrawiam brzusie i dzidzie
    • aniaop Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 14.07.05, 11:36
      Ja zdecydowalam sie na wykupienie poloznej mimo, ze tez konczylam szkole
      akredytowana przez szpital. Zreszta uwazam, ze inwestycja w polozna to
      najlepiej wydane pieniadze w moim zyciu. Ale nie bralam znieczulenia, nie
      mialam takiej potrzeby.
      • martyna122 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 14.07.05, 11:44
        Jeśli prowadzisz ciążę u dr Puzyny to masz zagwarantowane, że przyjmą cię na
        Żelaznej bez problemu.
        • gaja26 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 14.07.05, 12:23
          Jestem w takiej samej sytuacji jak Ty: lekarz z żelaznej i szkoła akredytowana
          przez szpital, ponoć to już sporo i nie mamy się o co martwić. Lekarz
          prowadzący zapewniał mnie, że mnie nie odeślą, choć gwarancji 100% nikt nie ma.
          W tej chwili jest obciążenie ,ale nikt nie lerzy na korytarzu. Ja nie jestem w
          stanie sobie obłacić położnej, musiałabym wyłożyć niecałe 3000 zł (licze
          jeszcze sale+zzo), choć przez chwilę przeszło mi to przez myśl. Jednak tak na
          zdrowy rozsądek, pewnie wiesz że położne tam świetnie dostosowują się do
          potrzeb rodzącej, a nie odwrotnie. Mam kilka koleżanek, które potwierdzają to
          (położne miały tylko z dużuru), a rodziły na przełomie ostatnich 2 lat.
        • gunia76 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 13.08.05, 15:43
          dr. Puzyna nie jest żadnym gwarantem! Moja znajoma, która była jego pacjentką
          nie została przyjęta. Powód- przepełnienie szpitala!
    • laminja Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 14.07.05, 13:58
      tak naprawdę 100% gwarancji nie da Ci nic. Bo jesli szpital będzie przepełniony
      to nkt ne będzie ryzykowal Twojego (i dziecka) bezpieczeństwa. Oczywiście
      indywidualna opieka położne zwiększa szansę na przyjęcie, bo taka położna może
      czekać z Tobą na zwolnienie się sali. Wcześniej jest też zorientowana w
      sytuacji i wie jak prowadzić poród. Podobnie jest z opłaconym lekarzem, ale
      jeśli wszystkie sale będą zajęta i nie będzie perspektywy na to, że się szybko
      jakas sala zwolni nikt nie będzie w stanie nic zrobić. Kilka szpitali zamyka
      się w te wakacje do remontu, te tóre pracują przeżywają totalne oblężenie.
      Powinnaś porozmawiać przede wszystkim ze swoim lekarzem, zapytac go szczerze
      jak on to widzi. Położną wynajmuje przeciętnie co piąta kobieta, więc da się
      dostac do porodu bez narażania się na dodatkowe koszty.
    • mortiszja1 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 03.08.05, 18:58
      jak odeszły mi wody i nie miałam skurczy, zadzwoniłam do szpitala.też chodziłam
      do dr Puzyny i na ostatniej wizycie wypełniłam dokumenty i dr Puzyna dostarczył
      je do szpitala sam.jak zadzwoniłam ,podałam nazwisko i powoedziałam , że jestem
      pacjentką dr Puzyny , to salka już od tego momentu na mnie czekała, na mój
      przyjazd.Tak więc bezpiecznie i bez stresu.poza tym urodziłam dokładnie w dniu
      wyznaczonego terminu-20 czerwca.tak jak najmłodszy syn dr Puzyny.fajnie-nie.
    • sawa11 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 08.08.05, 10:59
      Mnie poród zaczął się lekkim plamieniem (rozwierała się szyjka, jak sie potem
      okazałao) i jak rano dzwoniłam do szpitala na Żelaznej poradzić sie co z tym
      fantem zrobić, to powiedziano mi, ze nalaęy jeszcze poczekać i ze od północy
      odsyłają do innych szpitali, bo jest przepełnienie.
      Tego dnia pogodziłam się juz z myśla, ze być moze bedę musiała urodzić w innym
      szpitalu, choć od kilku miesięcy miałam już wybraną Zelazną.
      Na Żelazną suma sumarum pojechałam po południu. Po badaniu na izbie przyjęć
      okazało sie, ze jest 2-3 cm rozwarcia i przyjęto mnie bez problemu.
      Czekaliśmy z męzem ok. pół godz. w pustej 2-osobowej sali na zwolnienie się
      jedynki (w tym czasie juz się dezynfekowała). Nie miałam opłaconego ani
      lekarza, ani położnej, jedynie zaśw. ze szkoły rodzenia.
      Myśle, ze mieliśmy wiele szczęścia...

      Pozdrawiam,
      Sawa
      • fikmisio Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 08.08.05, 18:19
        Gwarantowało zbankowanie krwi pępowinowej w szpitalu na Banacha. Szpital na
        Żelaznaj miał i pewnie nadal ma podpisaną umowę na pobranie krwi pępowinowej ze
        szpitalem na Banacha. Muszą przyjąć. Moja siostra miała i lekarza z Żelaznej i
        skończyła szkołę rodzenia akredytowaną przy tym szpitalu a i tak została
        odesłana.
        • solano1 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 13.08.05, 16:21
          Co tam jest takiego cudownaego i gdzie znajduje sie ten szpital?
          • laminja Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 13.08.05, 21:09
            www.szpitalzelazna.pl
            • lilian_ka Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 13.08.05, 21:43
              Ja bylam w takiej samej sytuacji - szkola rodzenai i lekarz z Zelaznej,
              zastanawialam sie nad oplaceniem poloznej, ale cena mnie zniechęcila (sama sala
              + znieczulenie to juz 1300zl...) Rodzilam dwa tygodnie temu, kiedy podobno bylo
              max. przeciazenie... tej nocy co ja rodzilam byly jeszcze tylko dwie rodzace, a
              jesli chodzi o polozną to tu mialam duzo szczescia bo trafilam na znajoma ze
              szkoly rodzenia, ktora zajela sie nami jak oplacona smile Ja bardzo polecam ten
              szpital, swoj porod wspominam naprawde cudownie.
            • ktotam3 DO LAMINJA 18.08.05, 15:40
              Laminja, gołym okiem widać, że pracujesz na Żelaznej, więc byłoby uczciwiej nie
              wprowadzać ludzi w błąd i podawać nazwę stanowiska, które pełnisz.
              Dodatkową korzyścią może będzie to, że puzyna będzie wypłacał Ci nadgodziny, bo
              jak widzę ciężko pracujesz nad wypisywaniem bzdur na forum i to nawet późną
              nocą smile))
              Nazwa stanowiska uwiarygodni twoje wypowiedzi, o ile nie okaże się, że jesteś
              sprzątaczką.
              Aha, możesz poinstruować mnie, gdzie znajdę te statystyki umieralności na
              żelaznej,na które się powołujesz? Chętnie się z nimi zapoznam.
              he he he he


              • laminja Re: DO LAMINJA 18.08.05, 16:22
                Nie pracuję na Żelaznej, ale nie ukrywam, że jestem z tym szpitalem związana.
                Znam wiele osób, które tam pracują. Jeśli uważasz, że to co piszę to bzdury
                Twoja sprawa. Tylko napisz mi proszę co jest bzdurą. Dziwne jest to, że z
                jednej strony uważasz, że piszę bzdury, a z drugiej że jeśli podam nazwę
                stanowiska to uwiarygodnię to co piszę. Czyli co uwiarygodnię pisane przez
                siebie bzdury?? Oczywiście jeśli nie jestem sprzątaczką... Sprzątaczki według
                Ciebie nie mają prawa do wiedzy? Moje kwalifikacje starczyłyby w tym szpitalu
                pewnie jedynie na stanowisko na poziomie sprzątaczki. Jeśli chcesz poznać
                statystyki zadzwoń do szpitala i zapytaj.
              • laminja P.S. 18.08.05, 16:23
                jakie statystyki umieralności?
                • ktotam3 do lamija 18.08.05, 16:54
                  Skoro nie wiesz o jakich statystykach pisałaś to ci przypomnę.
                  Poniżej cytat TWOJEJ wypowiedzi:

                  "A Żelazna ma bardzo niski odsetek umieralności okołoporodowej
                  noworodka i umieralnosci rodzących."

                  No chyba masz jakieś miarodajne informacje skoro piszesz jak wyżej? Skąd je
                  wzięłaś? Są gdzieś publikowane?

                  Następna sprawa. Przejrzałam wszystkie twoje wypowiedzi na form i w wielu z
                  nich mądrzysz się jakbyś coś wiedziała o medycynie a o pracy lekarzy w szpitalu
                  na żelaznej w szczególności. Nie podejrzewam sprzątaczki o wiedzę z dziedziny
                  medycyny. Chyba, że straciła prawo wykonywania zawodu smile) w Żelaznej na
                  przykład !!! ha ha ha. Błędy lekarskie zdarzają się wszędzie.
                  To mogłoby tłumaczyć twoje związanie z tym szpitalem smile)) ale gdyby tak
                  rzeczywiście było to twojego zaangażowania w rozsławianiu szpitala już nie
                  umiem zrozumieć.
                  Ciekawe która z nas wykonałaby zalecenia sprzątaczki? Ja nie.
                  Tak czy inaczej dziwne jest co twierdzisz, że nie pracujesz na Żelaznej. Za
                  bardzo się angażujesz. Ciekawam co to za związek z tym szpitalem wink
                  A propos bzdur. W twoich wypowiedziach jest ich wiele.
                  Mam nadzieję, że czytający to forum mają własny rozum i widzą co tu lamija
                  kręci.
                  A tobie polecam przeczytanie jeszcze raz swoich wypowiedzi, skoro masz tak
                  krótką pamięć.

                  • laminja Re: do lamija 18.08.05, 18:39
                    weź sobie na wstrzymanie kobieto. Poczytaj dokładnie stronę internetową
                    szpitala, poczytaj artykuły (był kiedyś dość ciekawey na stronie fundacji
                    Rodzić po Ludzku - referat Pani z Żelaznej). Ja lekarzem nie jestem i nigdy nie
                    twierdziłam, że mam z medycyną coś wspólnego. Wypowiadam się jak każda inna
                    osoba na tym forum, Jeśli to co piszę uważasz za bzdury trudno. Obawiam się, że
                    znajdziesz ich na tym forum znacznie więcej. Nie ja jedna mam znajomych wśród
                    lekarzy czy położnych. Jeśli moje posty Ci przeszkadzają wpisz mnie na listę
                    ignorowanych i nie czytaj.
                    • ktotam3 Re: do lamija 18.08.05, 21:45
                      laminja napisała:

                      "bo tworzysz jakąś teorię spisku, sama zresztą zauważając, że jest bez sensu".

                      Nie pij tyle laminja!
                      Gdzieś ty to wyczytała w moich wypowiedziach?
                      Mnie po prostu denerwuje, gdy ktoś taki jak ty mysli, że uda mu się pod szyldem
                      jakiejś tam pasjonatki szpitala na żelaznej ludziom z mózgów wodę robić!
                      Jest wielką nieuczciwością z twojej strony podszywać się pod osobę postronną i
                      tylko to chcę zaakcentować. Forumowicze to widzą i jak wiesz nie jestem
                      odosobniona w swoim odczuciu o co tu tak naprawdę chodzi.
                      Róbcie sobie reklamę w jakiś uczciwy sposób. No i trochę szacunku dla
                      inteligencji czytających. Ż E N A D A

                      Następna złota myśl laminja:
                      "Myślę, że urażasz wiele osób, które pracują jako sprzątaczki swoją
                      wypowiedzią".
                      Odpowiadam: Co je ma obrażać, że stwierdzam, że akurat w dziedzinie medycyny i
                      organizacji pracy szpitala nie są kompetentne? Rzeczywiście trudno ci się z tym
                      twierdzeniem zgodzić ? HA HA HA. No to twój problem.
                      Nie jesteś za bystra, ale za to jaka śmieszna!
                      Wymiana zdań z tobą to faktycznie strata czasu.


                    • amwaw Re: do lamija 18.08.05, 22:33
                      laminja, olej ktosia.
                      Każdy ma swojego po..ba, ale Twój jest wyjątkowo monotonnywinkRutkowski2;P
                      Wszyscy wiemy jak jest na Żelaznej, badań klinicznych i statystyk nie
                      potrzebujemy.Nikt nikogo nie zmusza do rodzenia na Żelaznej, nawet ktosiawink
                      Miło, że mimo wszystko znosisz typka na poziomie( mi puściłyby już nerwy) i
                      starasz się pomagać innym.

                      Pozdrawiam
                      • laminja Re: do lamija 19.08.05, 08:42
                        dzięki smile Mi już też ręce opadły - zwłaszcza przy teorii o zwolnionym lekarzu
                        pozbawionym prawa do wykonywania zawodu smile)

                        I ja chyba nikogo do rodzenia na Żelaznej nie zmuszam, ani szczególnie mocno
                        nie namawiam.
    • kaktus22 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 19.08.05, 12:15
      Z calego serca polecam Żelazną, rodziłam tam 12 godz rok temu - opieka,
      lekarze, polożne wszyscy skaczą koło Ciebie - super - miałam lekarza
      prwadzącego ciążę, bez problemu mnie przyjęli - opłaciłam pojedynczą salę i
      zzo!!!
      To naprawdę szpital na wysokim poziomie i dobrze że jest płatny, przynajmniej
      warunki są dobre i opieka....
      • suzi27 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 19.08.05, 12:42
        W 100% popieram. Napisałam wątek pt. Urodziłam na Żelaznej, tam napisałam więcej
        na temat Żelaznej. Szpital super, personel równiez świetny i bardzo kompetentny.
        Ja płaciłam za salę, zzo i opiekę położnej. Jestem bardzo zadowolona i nie
        wyobrażam sobie porodu w innym szpiatlu. Z czystym sumieniem mogę każdej z Was
        polecic to miejsce do porodu. smile
        • monika10001 do LAMINJI 19.08.05, 14:51
          Co do LAMINJI jak dla mnie niewątpliwie pracuje ona na ŻELAZNEJ;dlaczego kiedy
          sprawa dotyczy tego szpitala odzywa się szybko /a tak przy okazji dużo ma
          czasu/i z całą natarczywością zawsze broni.Może odpowie mi bo szybko skończyła
          wątek i pozostał bez odpowiedzi a miała tyle do powiedzenia na temat
          certyfikatu ISO ...jak tam windy...chyba wiesz o co chodzi.
          • meg078 Re: do LAMINJI 19.08.05, 15:37
            dodam jeszcze do moniki10001, że chodzi o wypowiedzi Lamniji na wątku: w którym
            warszawskim szpitalu poród najszybciej.
            faktycznie, są zastanawiająco fanatyczne, i jeszcze ta krytyka Karowej - w
            prawdzie słuszna, ale wiadomo, że to największa konkurencja Żelaznej.
            sama zrobiłam dość szczegółowe rozeznanie na temat szpitala, w którym będe
            rodzić i myślę, że nawet po dłuższym pobycie nie przytoczę o tym szpitalu
            takich szczegółowych informacji
            a wracając do pytania sylwii, co gwarantuje szpital na Żelaznej? no cóż, jeżeli
            Twoja ciąża przebiega bez najmniejszych komplikacji i w czasie porodu też nic
            się nie wydarzy, to równie dobrze jak na Żelaznej możesz urodzić w lesie, z tą
            tylko różnicą, że za zaoszczędzone pieniądze kupisz sobie porządny wózek,
            łóżeczko i może coś jeszcze.
            niestety za hasło rodzić po ludzku, czyli za salkę w wybranym kolorze i
            atmosferkę tak słodką, że aż mdli, słono zapłacisz i właśnie to gwarantuje ten
            szpital.
            niestety, kompetencje personelu kończą się na miłym uśmiechu, a to raczej nie
            pomoże, kiedy zaczną się problemy. szkoda siebie i dziecka
            • laminja Re: do LAMINJI 19.08.05, 16:27
              tu właśnie jest ta moja krytyka?

              "Jednak to Karowa jest najwyżej wyspecjalizowanym szpitalem pod względem
              patologii ciąży i przede wszystkim opieki neonatologicznej"
          • ktotam3 Re: do Meg078 19.08.05, 16:05
            Nie czekaj na odpowiedź laminji.
            Temat ISO i częstotliwość awarii wind (jak i parę innych jeszcze) jest bardzo
            dla szpitala kłopotliwy. Moja koleżanka tam pracuje to wiem. Opowiada mi
            czasami jak tam się pracuje.
            Jeżeli to jeden z najlepszych szpitali w Polsce, to miej nas Panie Boże w
            swojej opiece.
          • laminja Re: do LAMINJI 19.08.05, 16:15
            Moniko tak jak i ja znasz trochę osób pracujących w tym szpialu i też kiedy
            tylko możesz piszesz coś na jego temat. Ty jednak w opozycji do mnie piszesz o
            tym szpitalu źle. Skoro takie były Towoje przeżycia masz prawo. Mnie jednak
            zostaw w spokju, bo ja mam prawo pisać co myślę. I nie ukrywam, że wiedz szam
            zawsze u źródeł. Saram się też żeby informacje były sprawdze, a nie plotę trzy
            po trzy jak Ty. A czas mam dużo bo w tej chwili trwają wakacje na
            uniwersytecie. Jesteście szalone myśląc, że ktoś pracujący w szpitalu byłby tak
            nieostrożny żeby tyle pisać co ja. Gdyby komuś z pracowników zależało na
            poprawianiu wizerunku tego szpitala pewnie robiłby to subelniej. Dla
            wyjaśnienia od jutra mogę tyle samo zacząć pisać na temat szpiala na Karowej
            gdze znam też kilka osób i Instytutu Matki i Dziecka gdzie również pracuje
            kilka zanych mi osób. Myślę, że każda przecięnie inteligentna osoba, która
            czyta to forum od dłuższego czasu dysponuje porównywalną wiedzą na temat wielu
            szpitali. Wystarczy czytac uważnie to co piszą inni ludzie.

            Twoja postawa wobec Żelaznej jest jednak zrozumiała smile Raz datego, że byłaś
            niezadowolona z pobytu w tym szpitalu a dwa, że jednym ze źródeł Twoich
            informacjijest lekara, która nie odeszła z tego szpitala z własnej woli...

          • laminja o ISO i windzie 19.08.05, 16:20
            Na temat ISO wiem tyle ile mogę przeczyać w interecie - czy mam Ci podesłać
            linki do odpowiednic stron? A widy pusją się czasem wszędzie. Słyszłam, że z
            nową windą były na początku poważne kłopoty. Nie jest to jednak wina szpitala
            tylko wykonawcy. Natomiast stara ma swoje lata. Tak to bywa w zabytkowych
            budynkach.
            • ktotam3 Re: o ISO i windzie 19.08.05, 16:25
              HA HA HA
              No jak zwykle się ubawiłam czytając co piszesz.
              W kabarecie to masz szansę na wielką karierę. Rzuć tą robotę niewdzięczną w
              szpitalu żelaznym.
              Poczytaj sobie jeszcze co tam na stronie www. szpital zamieszcza.
              Naprawdę jesteś taka naiwna czy tylko się zgrywasz?
              • laminja Re: o ISO i windzie 19.08.05, 16:34
                no własnie czytam to co piszą na tej stronie i dotego się odnoszę. Ale skoro Ty
                jesteś jak widze ekspertem to może mnie oświecisz, bo ja czytając oficjalne
                strony raczej nie wątpię w pawdziwość zawartych tam informacji.

                I proszę przesań mi wmawiac, że robie coś czego nie robię - chesz dowodów
                napisz do admina z prośbą o moje IP - zobaczysz, że mam komputer w domu, łączę
                się przez neostradę TP. Gdybym mogła tu napisać coś bez logowania się
                zobaczyłabyś to odrazu. A od jutra zacznę też więcej pisać o Karowej i IMID, bo
                i tam mam znajomych. Ach no musisz się też chyba zająć innymi osobami, które
                dobrze piszą o Żelaznej, to pewnie dobrze zorganizowana siatka pracowników wink
                Ciekawe czemu Twoja znajoma nadal pracuje w tym szpitalu skoro taki jest
                fatalny.
                • ktotam3 Re: o ISO i windzie 19.08.05, 16:50
                  Bezrobocie tylko i wyłącznie. Mało to ludzi robi to czego nie lubi i w miejscu
                  którego nie lubi?

                  Założę się, że długo to o Karowej nie popiszesz. Za to za jakiś czas zmienisz
                  login.

                  Jak najbardziej masz prawo do pisania pozytywów o szpitalu żelaznym, ale
                  uważam, że gdybyś otwarcie, jako pracownik udzielała forumowiczom informacji to
                  można by uznać za oficjalny, alternatywny kontakt szpitala z ewentualnymi
                  pacjentkami, skoro jak wiadomo system udzielania informacji u was pozostawia
                  wiele do życzenia (o tym pisano w innych wątkach).
                  To nic złego, że tam pracujesz. Nie masz powodów do wstydu, przecież wiadomo że
                  żadna praca nie hańbi. smile))
                  • laminja Re: o ISO i windzie 19.08.05, 17:03
                    Mam prawo i korzystać z niego będę dalej. Bardzo mi przykro, ale ponieważ w tym
                    szpitalu nie pracuję (i nigdy pracować nie będę) moje wypowiedzi będą miały
                    nadal charakter nieoficjalny i należy je czytać ta jak wszystko na tym forum z
                    dystansem. Napiszcie do szpiatala, może oddelegują kogoś do obsługi tego forum.
                    ja będę dalej cztać i słuchać, a także pisać to na co mam ochotę. Niestety od
                    października mniej intensywnie, bo zacznie się rok akademicki i będę chodzić na
                    zajęcia. Jeśli masz ochotę mnie poznac chętnie zaproszę Cię do siebie do domu
                    na kawę, będziesz mogła pozać mnie osobiście, poglądsz sobie mój indeks,
                    poznasz mojego męża, dwa koty, dziecko i babcię. Możesz też przyjść na
                    spotkanie forum Żoliborz-Bielany, wtedy będziesz mogła mnie poznac sama
                    pozostając "anonimowa". Spotkania są w środy. A już wkróte będę bogatsza o nowe
                    infoacje na temat szpitala św. Zofii, bo dziś rodzi tam moja koleżanka i pewnie
                    w najblższych dniach ją odwiedzę. Otym jaki jest na Żelaznej sytem kotaktu
                    dobrze wiem, bo od dłuższego czasu nie mogę się dodzwonić do przychodni, żeby
                    zapisać się z dzieckiem do pediatry. Natomiast gdybym pracowała w tym szpitalu
                    pewnie byłabym z tego bardzo dumna, bo podoba mi się to misjce i mam wiele
                    szacunku do ludzi, którzy w nim pracują smile) Pozdrawiam.
                    • ktotam3 Re: o ISO i windzie 19.08.05, 17:13
                      Potrafisz wzruszyć ......

                      Nie rozumiem dlaczego - jak twierdzisz - nie chciałabyś pracować w szpitalu
                      żelaznym, skoro tak ci przypadł do serca.
                      Moja koleżanka pracuje tam, bo nie ma wyjścia. Żyć z czegoś trzeba a bezrobocie
                      jest ogromne, a ty nawewt pomimo bezrobocia nie chciałabys tam pracować?

                      Nie wiem co studiujesz, ale rzuć to wszystko co do tej pory robiłaś i zajmij
                      się na serio kabaretem.
                      Karierę wielką ponownie ci wróżę.
                      • laminja Re: o ISO i windzie 19.08.05, 18:26
                        jak zwykle podstawą Twojej wypowiedzi jest nadinterretacja. Nie napisałam, że
                        nie chciałabym tam pracować, tylko że tam pracować nie będę. Bo widzisz nie
                        zawsze chcieć to móc! Mam plany życiowe bardzo odległe od tego co robi szpital
                        św. Zofii. I mnie akurat kwestia bezrobocia nie obchodzi. "Kury domowe" nie
                        muszą się przejmować koniunkturą na rynku pracy smile)

                        A z tym bezrobociem to zalewasz, akutat wśród pracowników służby zdrowia w
                        Warszawie raczej ono nie panuje. Jeśli natmiast koleżanka nie jest lekarzem to
                        może Twoje źródło informacji jest słabo zorientowane w realiach smile) Tak jak np.
                        srzątaczki...

                        Rozumiem, że w związku z nastawieniem do tego szpiatala Ty tam nigdy nie
                        pójdziesz, więc życzę Ci duuużo szczęścia przy wyborze innego szpitala i tego,
                        żebyś wyszła z niego tak zadowolona jak tysiące kobiet, które rodziły w
                        szpitalu św. Zofii i wracają tam żeby urodzić kolejne dzieci smile)

                        A koleżanka niech poszuka, w innych szpitalach napewno chętnie ją przyjmą.
                        Tylko sądzę, że szybko zatęskni za szpitalem na Żelaznej.
                      • meg078 Re: o ISO i windzie 19.08.05, 20:12
                        Lamnija, pokazałaś, że do upadłego będziesz rzucać się samą teorią, a może byś
                        nam opowiedziała o swoich osobistych doświadczeniach z pobytu na Żelaznej?
                        bo widzisz, ze mną było właśnie tak, że trafiłam do tego szpitala dzięki takim
                        osobom jak Ty, które powoływały się tylko na statystyki, publikacje,
                        certyfikaty, wyróżnienia itp. wszystko to brzmiało tak pięknie, że ruszyłam po
                        najmniejszej linii oporu. nie znałam Warszawy, nie miałam wielu znajomych.
                        dopóki było dobrze to było dobrze, a kiedy pojawiły się problemy, to lekarze z
                        uśmiechem tłumaczyli mi, że wszystko jest ok i bez żadnej walki odprawili moją
                        córkę na tamten świat.
                        karta inf. mówi o braku wskazań do hospitalizacji, nie uświadczysz wzmianki o
                        krwotoku, skurczach itd. a co na to wydarzenie statystyka szpitalna? jedna z
                        nieprzyjętych, ot co.
                        owszem, mogło to się zdarzyć w innym szpitalu i zdarzyło się, tylko że już nie
                        słuchałam dyrdymałów, a widziałam prawdziwą walkę, konsylium, badania, szukanie
                        przyczyn, konkretne informacje. a statystyka? pewnie nieciekawa dla szpitala,
                        bo nie uratowali dziecka.
                        na Żelaznej pojawiałam się kilka razy w ciągu paru lat (spokojnie, pomocy już
                        tam nie szukałam) i może to zbieg okoliczności albo zwykły pech, ale za każdym
                        razem widziałam coś, co budziło mój, delikatnie mówiąc, niesmak - m.in.
                        kobiętę, oględnie mówiąc biedną babę z bazaru, którą odesłano z akcją porodową
                        z powodu braku miejsc, a 10 min. później zjawiła się kobietka w kostiumie
                        chanel i miejsce się znalazło. co na to statystyka?
                        oceniam szpital na podstawie własnych doświadczeń i mam do tego święte prawo.
                        jak tak bardzo lubisz teorię, to powiem tak: 100% wizyt na Żelaznej oceniam
                        negatywnie.
                        słucham też wypowiedzi moich koleżanek: 100% zachwyconych, u których wszystko
                        przebiegło pomyślnie i nie potrzebowały interwencji, 90% niezadowolonych z
                        opieki - tam pojawiały się problemy, aczkolwiek personel był miły. tu m.in. 25-
                        godzinny poród, olbrzymie wyczerpanie i tłumaczenie lekarza, że lepiej
                        naturalnie, bo u dziecka wytwarzają się hormony...
                        pewnie niestrudzenie będziesz dalej przytaczać publikacje, wymieniać
                        wyróżnienia, odsyłać na strony internetowe, na których same ochy i achy i
                        zniechęcać do szukania opinii. ja już przerobiłam na sobie słuchanie takich rad.
                        w moim przypadku zderzenie rzeczywistości z teorią wypadło blado. ciąża jest
                        zbyt poważnym tematem, żeby w wyborze szpitala kierować się tylko iloścą
                        wyróżnień zdobytych przez szpital.
                        może ruszysz w miasto i skonfrontujesz to, co masz na papierze z tym, co
                        zobaczysz.



                        • laminja Re: o ISO i windzie 19.08.05, 20:52
                          tu nie chodzi o moje osobiste doświadczenia, ale o to, że z każdego szpitala
                          wychodzą osoby, które są zadowolone i niezadowolone. Nie zamierzam polemizować
                          z Twoimi subiektywnymi ocenami. Nie mam monopolu na prawdę. Nie opowiadam też
                          chyba o rzeczach, których w tym szpitalu nie ma. Wiem jednak, że bardzo często
                          oceny dokonywane są na podstawie tego co nam się wydaje a nie tego jak jest.
                          Być może elegancka pani miała zrobioną rezerwację, albo czekała na nią zamówina
                          położna. Lekarze na izbie przyjęc każdorazowo oceniają sytuacje i tylko oni
                          wiedzą co sie w danej chwili dzieje w szpitalu. Odsyła się pacjentki nie tylko
                          kiedy wszystkie łóżka porodowe są zajęte. Czasem powodem wstrzymania przyjęć (i
                          tak jest w każdym szpitalu) jest brak wolnych miejsc na oddziale połozniczym.
                          Przecież nie można kłaść kobiet na korytarzu, kiedy uczciwiej jest je odesłać
                          do innego szpitala gdzie będą mogły cieszyć się swoim macierzyństwem w
                          godziwszych warunkach. Może eleganka Pani miała oplaconą sale pobytową o
                          podwyższonym standardzie. Myślę, że na podstawie pobieżnych obserwacji nie
                          powinno się ferować wyroków. Nie uważam, że 100% personelu na Żelaznej to
                          najlepsi fachowcy z kraju, bo wtedy otwarcie pisałabym, że szpital na Żelaznej
                          jest najlepszym szpitalem w Polsce. Tego nie robię, bo tak nie uważam. Szczerze
                          wierzę w to, że jest dobrym szpitlalem, który się rozwija i staje coraz lepszy.
                          Jednak pod względem opieki noworodkowej nie ma co się równac z Karową czy
                          IMIDem. Obawiam się, że wiele problemów pojawia się w związku z za wysokimi
                          oczekiwaniami kobiet, które same się trochę nakręcają. Owszem Żelazna to dobry
                          szpital, ale to tylko szpital miejski, nie klinika Akademii Medycznej. Tak
                          oferuje dobre warunki, ale bez przesady, na Karowej są duuużo lepsze łóżka w
                          salach po porodowych. I do tego jest znacznie luźniej. Fora internetowe trzeba
                          czytać z dystansem i krytycyzmem. Tu każdy może napisać co chce. Tego dystansu
                          Wam chyba dziewczyny trochę brakuje. Mnie niestety czasem też, ale obiecuję
                          poprawę wink Bardzo mi przykro, że masz za sobą smutne przeżycia. To co Ty
                          odnalazłaś w innym szpitalau inne kobiety często odnajdują na Żelaznej.
                          Niestety działa tu czynnik ludzki. Dziś na Żelaznej rodziła moja koleżanka.
                          Wiem, że na sali standardowej rodziła Ukrainka. Zatem i te biedniejsze osoby są
                          przyjmowane. Statystyk przytaczać nie będę smile

                          Ja natomiast skoro pytasz o moje doświadczenia mam kilka bardzo nie miłych
                          związnych z innym szpitalem. Nie będę teraz przytaczać całej historii, bo wiem
                          że poprostu kiepsko wtedy trafiłam. Dyżur na izbie przyjęć miał lekarz namany z
                          chamstwa. Nie uważam jednak całego szpitala za paskudny i psów na nim za to
                          zdarzenie nie wieszam, a wiem o nim sporo.

                          Skoro takie są Twoje doswiadczenia związane w tym szpitalem dziel się nimi z
                          innymi osobami, ale krytyka opierana jest o takie rzeczy jak szwankująca swego
                          czasu winda, to wybacz trudno nie polemizować. Moje doświadczenia związane z
                          tym szpitalem są pozytywne, ale ja byłam pod opieką lekarza, którego znam
                          prywatnie. Nie wiem jak to wpłynęło na moje odczucia.

                          Zawsze niestety jest tak, że kiedy dzieje się coś złego mamy później niesmak do
                          danego miejsca i wszem i wobec zazwyczaj to obwieszczamy. Tak to już ponoć jest
                          z psychiką ludzką... Dlatego każdy szpital na tym forum jest atakowany. Byc
                          może w każdym z tych trudnych, nieszczęśliwych przypadków w innym szpitalu
                          zachowanoby się inaczej, ale tego nie da się sprawdzić, bo każdy przypadek jest
                          niepowtarzalny.

                          trudno jest od lekarzy oczekiwac żeby działalii wbrew krajowym konsultantom z
                          danej dziedziny, a ten tekst o hormonach jest szeroko prezentoowany przez
                          krajowego konsultanta ds. neonatologii (profesora bodajże z IMIDu).

                          pozdrawiam i życzę Ci, żebyś zawsze trafiała na miłych i kompetentnych lekarzy.
                          • meg078 Re: 19.08.05, 23:37
                            Na pewno nie uniknęłam zaczepnego tonu, ale nie zamierzałam prowokować polemiki.
                            wspomniałam o być może wyjątkowym pechu, ale prawdą jest to, że poznałam kilka
                            szpitali, nie tylko gin.-poł., nie tylko w W-wie i w każdym miałam kiepskie
                            przeżycia (nikt nie znajduje się tam dla swojej przyjemności), jednak tylko na
                            Żelaznej (jeżeli chodzi o W-wę) zostałam potraktowana tak, w moim mniemaniu,
                            niepoważnie i nieodpowiedzialnie. niczego nie generalizowałam i nie wydawałąm
                            wyroków. zaznaczyłam, że dokonuję oceny na podstawie własnych doświadczeń i nie
                            ma wątpliwości, że ocena jest subiektywna, a wcześniejsze przykre przeżycia być
                            może dodatkowo wyostrzyły postrzeganie innych zdarzeń. gdyby moja historia
                            miała szczęśliwy finał, również nie grzmiałabym, że cały szpital jest super. z
                            resztą o żadnym z bliżej mi znanych nie mogę tego powiedzieć.
                            w temat windy nie wnikałam, nie jest dla mnie zbyt istotny.
                            moim zdaniem subiektywne opinie na temat różnych szpitali mają sporą wartość i
                            właśnie forum jest odpowiednim miejscem do wymieniania się takimi informacjami.
                            nie traktuję ich jak wyroczni i jedynego źródła informacji, ale osobiście
                            żałuję, że nie miałam możliwości skorzystania z tego przed kilkoma laty, bo być
                            może wtedy byłabym po prostu ostrożniejsza, pewnie mniej naiwna i nie taka
                            ufna. może nie omijałabym Żelaznej szerokim łukiem, ale wiedziałabym na co mogę
                            liczyć, czego się wystrzegać, na co zwrócić uwagę.
                            rozdrażniło mnie dokonywanie oceny oparte wyłącznie na przytaczaniu różnego
                            rodzaju publikacji bez konfrontowania ich z rzeczywistością. pewnie, że ta
                            rzeczywistośc jest dla każdego inna, ale każda uwaga może okazać się w którymś
                            momencie cenna.
                            jeżeli za ostro pojechałam, to odpuszczam. tu nie chodzi o skakanie sobie do
                            oczui uparte nakłanianie do swoich racji. nic nie jest ani czarne ani białe.
                            każdy sobie poczyta, porówna i sam dokona wyboru


                            • laminja Re: 22.08.05, 09:51
                              myślę że wobec bardzoi wielu subiektywnych opisów różnych przeżyć i tych
                              gorszych i tych lepszych trochę informacji nikomu nie zaszkodzi. Z takim celem
                              przytaczałam to co udało mi się znaleźć. Pozdrawiam
    • ikaes Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 19.08.05, 15:18
      poród na Żelaznej gwarantuje ci, że będziesz miała uszkodzone dziecko.
      Rozmawiałam kiedyś z położną środowiskową, która ogląda w domach noworodki po
      wyjściu ze szpitala, i ona powiedziała mi, że najwięcej dzieci z różnego
      rodzaju uszkodzeniami - np. uszkodzony splot barkowy - jest właśnie po
      Żelaznej. Mojej koleżance kazali tam urodzic naturalnie dziecko 5350 g, mimo,
      że pamiętali jakie miała trudności przy pierwszym dziecku, które ważyło 4050 g
      • onion75 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 19.08.05, 15:34
        ikaes napisała:

        > poród na Żelaznej gwarantuje ci, że będziesz miała uszkodzone dziecko.

        to tak jakbys napisala, ze przechodzenie przez pasy gwarantuje ci, ze wjedzie w
        ciebie samochod. Podobnie glupie rozumowanie.

        denerwuja mnie takie posty jak Twoj!
        generalizujesz, powtarzasz jakies opinie siejace panike.
        Nie bronie Zelaznej, bo nie mam w tym interesu, ale takie rzeczy moga zdarzyc
        sie w kazdym szpitalu.
        • ikaes Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 19.08.05, 15:35
          owszem mogą, nie przeczę, ale zdaniem tej położnej najczęściej zdarzają się na
          Żelaznej
          • onion75 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 19.08.05, 15:54
            to jest opinia tej poloznej, byc moze opinia innej poloznej bedzie inna.
            Skad wiesz?
            Tak sie sklada, ze wsrod znajomych ktore w ciagu kilku lat rodzily nt porodow
            czy powiklan na Zelaznej nie bylo ANI jednego zlego zdania (kiepskie komentarze
            dot. tylko opieki po porodzie), ani powiklan. Natomiast nie moge tego
            powiedziec o szpitalu na Czerniakowskiej w ktorym kolezance zle zszyli rane po
            cc i 2 lata po porodzie ja boli, oraz o Karowej na ktorej kolezanka i jej
            dziecko malo nie stracili zycia na oczach meza. Facet chodzil w szoku przez
            tydzien po porodzie "rodzinnym". Niestety nikt nie chcial podjac decyzji o cc.
            Ale daleka jestem od napisania, ze kazdy porod w tych szpitalach sie tak moze
            skonczyc. To sa przypadki losowe.
            • ikaes Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 19.08.05, 15:58
              a mojej koleżance przetoczyli na Żelaznej niedokładnie tą krew i mało nie
              wykorkowała. Ja rodziłam na Karoweji ze mną leżała dziewczyna, której cesarkę
              robili niemal w biegu, bo dziecko traciło tętno.
              • onion75 Re: CO GWARANTUJE PORÓD NA ŻELAZNEJ? 19.08.05, 16:05
                no i co? bedziesz sie teraz licytowac co komu i gdzie zrobili nie tak?
                Moze po prostu wez na wstrzymanie i badz bardziej obiektywna.

                eot z mojej strony.
                • monika10001 do LAMINJI 19.08.05, 19:04
                  Przepraszam ale lekarka z którą mam kontakt nie pracuje na Żelaznej bo w
                  konkurencyjnym szpitalu ma lepsze stanowisko więc nie straciła,druga nadal
                  pracuje a dwie pielęgniarki tydzień temu wyjechały na rok za granicę do pracy w
                  szpitalu i już tam nie wrócą.
                  Doskonale wiesz że 4-5 lat temu było o wiele mniej cc./było parcie na psn/ niż
                  teraz ale to wymusił rynek a teraz faktycznie jest dużo cc.
                  Powiem krótko nie szalejmy takie minimum powinno być w każdy szpitalu ale nie
                  jest i to jest złe a na Żelaznej jak zapłacisz to masz normę a nie jakieś cuda.
                  Najlepsze jest to propagowanie naturalnego karmienia a parcie przyznaj
                  jest,komiczne zwłaszcza w sytuacji kiedy naciski są od osób które pozostawiało
                  swoje małżeństwa i dzieci TE KARMIONE ZAPEWNE NATURALNIE aby ułożyć sobie życie
                  z KIMŚ NOWYM I ZNACZNIE MŁODSZYM OD PARTNERA za też powinien być certyfikat.
                  • laminja [...] 19.08.05, 20:12
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • natall78 Re: do LAMINJI 21.08.05, 01:16
                      Ufff... nie da się przebrnąć nawet przez połowę postów zanim dziecko się
                      obudzi smile)
                      Powiem tylko, że urodziłam na żelaznej 7 tyg temu i jestem zachwycona tym, że
                      pomimo wagi dziecka 4380 urodziłam naturalnie i tym, że przekonywano mnie do
                      karmienia piersią i tym, że położna była na każde zawołanie. Zostawiłam w kasie
                      szpitala 2800zł i to były najlepiej wydane pieniądze w moim życiu. Miałam
                      spokój, że położna znajdzie dla mnie miejsce gdy zacznę rodzić i nie bałam się
                      tej chwili. Każdy powinien rozumieć, że w dobie braku odpowiednich środków
                      płynących z NFZ szpitale muszą jakoś sobie radzić. I jeśli już ktoś z dużym
                      wyprzedzeniem podpisuje umowę z położną to nie można go zostawić na lodzie. To
                      samo dotyczy chodzenia do lekarza związanego ze szpitalem. Przecież nie ma
                      sensu chodzenie do szkoły rodzenia przy szpitalu, w którym nie zamierza się
                      rodzić. Po co wtedy zwiedzanie porodówki i poznawanie zwyczajów szpitala? Jaki
                      ma sens zaznajamianie się z położnymi gdy rodzić się będzie z innymi? Kobiety,
                      przecież tu chodzi o nasz komfort psychiczny. Przecież także w przychodni
                      przyszpitalnej można prowadzić ciążę za friko i tu nie chodzi o wielkie
                      pieniądze, tylko o przygotowanie się na ten wielki dzień!
                      Teraz pewnie i ja zostanę zakrakana ale mam to gdzieś. Następne dziecko też
                      urodzę na żelaznej z własną położną!
                      Nat
Pełna wersja