jeszcze raz - SZPITALNE MENU?

31.08.05, 13:10
Dziewczyny, jak to jest w szpitalu, jeśli jest się na diecie - np.
wegetariańskiej? Szanują to, czy nie?
Pytam, bo gdy rok temu leżałam we Wrocławiu na Dyrekcyjnej nie było problemu
(w każdym razie jeśli chodzi o śniadania i kolacje, bo na obiad się nie
załapałam), a mój brat leżał parę tygodni temu w warszawie w szpitalu
zakaźnym i niestety mimo próśb dowiedział się że "nie ma wpisanej w kartę
choroby diety lekkostrawnej" i dostawał kanapki z kiełbachą i ogólnie mięso.
Dziadkowie musieli mu gotować i wozić obiady i kanapki.
A jak to jest na odziałach położniczych?
Macie jakieś doświadczenia? Intersują mnie zwłaszcza warszawskie szpitale, a
konkretnie Solec i Praski.
Dzięki z góry za info.
    • martusia251 Re: jeszcze raz - SZPITALNE MENU? 31.08.05, 17:57
      Nie wiem jak jest w tych szpitalach ale watpie aby mieli cos takiego na uwadze,
      raczej sadze że jak na sniedanie bedą porówki, chleb, masło, to możesz z tych
      parówek zrezygnować. jedzenie szpitalne przeważnie jest okropne. W tamtym roku
      lezałam w szpitalu, miałam problemy z jelitami i musiałam byc na ścisłej diecie
      a jedzonko dostawałam takie że mogłabym sie przekrecić. Lekarz powiedział że
      nie ma na to wpływu zaś najlepiej byłoby jak by ktoś mi dietetyczne jedzenie
      przynosił z domu. I to nie była złośliwa uwaga ale nie było innej mozliwości
      karmieni mnie.
      • hanna26 Re: jeszcze raz - SZPITALNE MENU? 31.08.05, 18:40
        To prawda, że szpitalne jedzenie jest zwyklepaskudne i "od czapy". Nam w
        przyszpitalnej szkole rodzenia tłumaczyli przez parę godzin, żeby podczas
        karmienia piersią początkowo spozywać małą ilość produktów mlecznych, mleka w
        ogóle nic co powoduje wzdęcia itd itp. A jak już urodziłam, to w tym samym
        szpitalu, co podawali? Zupa mleczna, groch, kapucha... Można się było uśmiać z
        tych wykładów.
    • atk2001 Re: jeszcze raz - SZPITALNE MENU? 02.09.05, 10:54
      jestem wegetarianką i też mnie to interesowało. na solcu zapytałam się i położna
      odpowiedziała mi, że zgłasza się swoje "dietetyczne zapotrzebowanie" na izbie
      przyjęć i oni to respektują, ale pod warunkiem, że nie rodzisz w sobotę albo
      niedzielę, bo wtedy dostajesz już z rozdzielnika żarcie - ponieważ nie spytałam
      skąd taki warunek to tylko domyślam się, że w piątek firma cateringowa dowozi
      jedzenie na łikend.
      tak więc ja muszę zacząć rodzić najpóźniej w piątek wink))

      w praskim byłam, ale zapomniałam zapytać, jak będziesz coś wiedziała to daj
      koniecznie znać.

      pozdrawiam,
      Ania
    • iska1 Re: jeszcze raz - SZPITALNE MENU? 02.09.05, 16:56
      Ja na przełomie lipca i sierpnia trafiłam na patologię ciąży na Madalińskiego.
      Pierwszego dnia pobytu, po śniadaniu pani podająca posiłki zapytała mnie
      dlaczego nie zjadłam wędliny. Ja na to że nie jadam mięsa ani wędlin. Dostałam
      od niej reprymendę, że nie zgłosiłam tego przy przyjęciu do szpitala(nie
      wiedziałam, że to kogoś interesuje). Kolacyjkę już miałam wegetariańską i tak
      do końca pobytu w szpitalu. Nie wiem jak jest w innych szpitalach ale na
      Madalińskiego respektują Twoją dietę.Pozdrawiam!
Pełna wersja