śmierć dziecka w szpitalu

02.09.05, 21:03
Chciałabym prosić o poradę.
Otóż na wstępie przedstawię sytuację:
Moi znajomi ,ludzie ubodzy, zostali rodzicami ok. miesiąc temu. Niestety, po
3 dniach dziecko zmarło. Jednak rodzice nie mogą uwierzyć w tragedię.
Dziecko urodziło się zdrowe ( 9pkt. w skali 10 pkt). Przez trzy dni od porodu
matka nie miała kontaktu z dzieckiem i w tym czasie nie zgłaszano żadnych
problemów. Dodam , iż w czasie ciąży lekarz prowadzący także nie stwierdził
nieprawidłowości w rozwoju płodu. Niestety , po 3 dniach dziecko zmarło.
Lekarz prowadzący stwierdził wadę serca oraz zapalenie płuc. Sekcję zwłok
przeprowadził ten sam lekarz wraz z lekarzem z zewnątrz.
W tej chwili rodzice po ogromnym załamaniu "doszli do siebie" i chcieliby
wyjaśnić tę sytuację.
Podejrzewamy , że nastąpiło niedopilnowanie obowiązków ze strony lekarza oraz
personelu.
Nie jesteśmy pewni jak mamy dalej postępować.
Osobiście podejrzewam , że gwałtowne ruchy ze strony rodziców mogą spowodować
zacieranie sladów przez potencjalnych winowajców. Chcielibyśmy poznać
ewentualne procedury , których powinniśmy przestrzegać. Czy powinniśmy się
postarać zdobyć wszelkie dokumenty, które przechowuje szpital ( książka
urodzenia, sekcja zwłok, itp).
Dodam, że chodzi o szpital w Radomsku "cieszący się" złą sławą. Jednocześnie
nie chcielibyśmy sprawy kierować do Prokuratury w Radomsku ( cieszy się złą
sławą).
Poradzcie co robić
    • madasia Re: śmierć dziecka w szpitalu 02.09.05, 23:07
      Bardzo mi przykro z powodu smierci dziecka Twoich znajomych, ale mysle, ze
      powinni rpobowac wyjasnic te sprawe, by w przyszlosci nie mieli wyrzutow
      sumienia, ze czegos nie zaniedbali. Powinni wystapic na pismie ( i potweirdzic
      kopie, gdyby skladali osobiscie.).o kopie historie choroby leczenia
      szpitalnego mamy i dziecka (razem z wszystkimi wynikami badan). szpital
      powonien im to wydac w ciagu 2 tygodni pobierajac ok,30 gr za strone
      dokumentu.co dalej potrzebny jest dobry ginekolog i pediatra, ktory
      przeanalizuje, czy porod i postepowanie po porodzie bylo prawidlowe. Mysle, ze
      trzeba to robic jak najszybciej, bo mimo bolu, po jakims czasie matka moze nie
      pamiestac, jakie badania miala, co mowili lekarze. W razie jakichkolwiek
      watpliwosci pisac do szpitala powtornie zadajac wyniku badania, ktorego sie nie
      otrzymalo. Jesli faktycznie szpital nie zrobil jakiegos badania, to powinien
      napisac, ze go nie zrobil. Czy lozysko tez bylo badanie histopatologicznie czy
      nie ?
    • renata28 Re: śmierć dziecka w szpitalu 03.09.05, 01:51
      Dwa lata temu w mojej rodzinie zdarzyło się też takie nieszczęście. Też
      chłopczyk (Filipek) urodził się zdrowy, maksymalna liczba punktów, cały czas
      był z matką. Po trzech dniach lekarzowi nie spodobało się zabarwienie jego
      skóry i zlecił badania. Okazało się, że ma poważną wadę serca. Próbowano go
      ratować, został przewieziony śmigłowcem do Łodzi, ale niestety wszystko na nic,
      było za późno.
      Winny był lekarz prowadzący ciążę, to on powinen wykryć wadę serca, tak aby
      można się było odpowiednio przygotować do porodu, a przede wszystkim rodzić w
      specjalistycznym szpitalu, wtedy szanse były by większe, a tak, szkoda gadać...
      10 dni i Filipka nie ma z nami. Nie wiem, czy rodzice chcieli to wyjaśniać. Na
      pewno nie pozwali nikogo, do dzisiaj nie mogą się otrząsnąć.

      Bardzo ważna jest wiedza o zdrowiu dziecka przed porodem. Kiedy kobieta zgłasza
      się do szpitala ma kartę ciąży, badania, wydruk usg - jeśli tam jest wszystko w
      porządku, to poród traktowany jest standardowo, a dziecko po urodzeniu również
      przechodzi tylko rutynowe badania.
      Nie wiem tylko dlaczego twoja znajoma nie była z dzieckiem i nie udzielano jej
      żadnych informacji. Tego nie rozumiem. Gdyby mnie nie dano dziecka do pokoju -
      to wszyscy by w tym szpitalu fruwali. Trzy dni bez kontaktu z dzieckiem i ona
      tak sobie leżała i nie zrobiła awantury, nie domagała się swoich praw.

      Bardzo mi przykro, że tak się stało. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić
      rozpaczy rodziców.
    • mala.ela Re: śmierć dziecka w szpitalu 03.09.05, 07:50
      wiesz, zadaj to pytanie na forum "Strata dziecka, Chore dziecko" link:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16556
      Tam jest więcej osób bardziej rozeznanych w tak tragicznych sytuacjach, wiele
      osób z tamtego forum też straciło dziecko, w różnych okolicznościach. Tam
      powinni bardziej Ci pomóc.
    • delcia Re: śmierć dziecka w szpitalu 09.09.05, 11:45
      coś mi tu się nie podoba...
      dlaczego Mama dziecka nie miała z nim kontaktu 3 dni po porodzie, czy coś się
      działo? nie dano jej dziecka i nie powiedziano dlaczego?
      • mamaanieli Re: śmierć dziecka w szpitalu 11.09.05, 11:02
        Rzeczywiście, pełno tu dziwnych i dość niepokojących szczegółów, tym samym
        sprawa jest do ruszenia. Wydaje mi się, że sami sobie jednak nie poradzicie -
        środowisko lekarzy jest "solidarne", a sprawa miała miejsce już jakiś czas
        temu. Konieczna jest pomoc jakichś fachowców - poszłabym do radcy prawnego
        (czasami w urzędach miasta - np. przy MOPSach są porady bezpłatne), a przede
        wszystkim skontaktowałabym się z jakąś instytucją społeczną chroniącą prawa
        pacjentów. Przychodzi mi na myśl Primum non nocere, ale są jeszcze inne -
        trzeba szukać. Bez takiego lobbyngu - w przypadku ewentualnego procesu nic nie
        wskóracie niestety sad Trzymajcie się.
        www.uq.net.au/~zzwfrenk/pomoc.htm
        • andaba Re: śmierć dziecka w szpitalu 11.09.05, 18:31
          Też mnie to dziwi, że matka nie miała z dzieckiem kontaktu przez trzy dni. Dziś
          jest to niespotykane, żeby nie przyniesiono matce dziecka bez podania przyczyny
          i pozwolenia na kontakt z dzieckiem. Obecnie można wejść, a już na pewno
          zajrzeć nawet na OIOM. Myślę, że to niekoniecznie było tak jak napisałaś,
          ludzie często w obliczu tragedii wyolbrzymiają fakty, co nie znaczy, że nie
          należy im się szczere współczucie i pomoc, jeżeli chcą sprawę wyjaśnić, ale
          szans dużych nie widzę. Znam trochę to środowisko. Faktycznie najlepiej spytać
          na "chorym dziecku...", tam jest wiele kobiet z równie tragicznymi
          doświadczeniami, może coś poradzą.
Pełna wersja