Co zabrać na Jaczewskiego do porodu?

07.09.05, 14:11
Jestem świeżo po rozmowie z ginem prowadzącym i piszę to co doradził mi
zabrać. A więc dla dzidzi nie bierzemy nic - dopiero na wypis (pytałam o
pampersy ponoć nie trzeba) a dla siebie kosmetyczkę, koszulę, szlafrok,
ciapki, majtusie itp. Oprócz tego dokumenty t.j. kartę ciąży, dowód, grupę
krwi, WR aktualne oraz książeczkę zdrowia. Mam nadzieję, że komuś przyda się
moje info. Pozdrawiam Ania
    • iza805 Re: Co zabrać na Jaczewskiego do porodu? 07.09.05, 21:51
      a laktator jak to jest na Jaczewskiego nie wiem czy kupować w końcu to duży
      wydatek i niezawsze aię przydaje!
      • agga_27 Re: Co zabrać na Jaczewskiego do porodu? 08.09.05, 20:07
        W szpitalu jest jeden laktator elektryczny na użytek dla pacjentek więc może być
        niewygodnie z niego korzystać, bo może być kolejka. Ale nie kupuj na zapas, ja
        kupiłam a mi się nie przydał. Jeśli zajdzie taka konieczność to zawsze ktoś z
        rodziny może ci kupić i dowieźć albo w kiosku szpitalnym na dole są do kupienia
        laktatory, wiele dziewczyn kupowało tam i były z nich zadowolone, jakieś różne
        do wyboru w różnych przedziałach cenowych.
    • agga_27 Re: Co zabrać na Jaczewskiego do porodu? 08.09.05, 20:03
      Lekarz ci powiedział że pampersów nie trzeba? Ja rodziłam w maju br. i jak
      najbardziej trzeba było mieć dla dziecka pieluszki, bo szpital ich nie zapewnia
      (no, ale zaraz po urodzeniu dzieciatka zakładają mu swoją pieluchę, ale potem
      trzeba mieć swoje). Na szkole rodzenia mówili nam, że Pampers kiedyś zapewniał
      darmowe pieluchy szpitalowi ale teraz już niestety nie i trzeba mieć swoje. Nie
      musisz za to brać żadnych kosmetyków dla dziecka - to na pewno będzie w
      szpitalu.Z ubranek dla dziecka rzeczywiście nic nie musisz brać, szpital ubiera
      w swoje ubranka, pieluchy tetrowe też dają i beciki.
      • nana1000 Re: Co zabrać na Jaczewskiego do porodu? 09.09.05, 08:31
        Witaj Aggo!
        Tak powiedział mi ginek, więc powtarzam. Ale miałam nadzieję, że ktoś się
        odezwie kto już urodził i razem "wyprostujemy". Dzięki za info. A swoją drogą
        napisz jak możesz jaki miałaś poród, czy Cię znieczulili, czy miałaś swoją
        położną, lekarza? Pozdrawiam
        • agga_27 Re: Co zabrać na Jaczewskiego do porodu? 09.09.05, 16:23
          Hej Nana!

          Może od maja coś się zmieniło, najlepiej byłoby zadzwonić do szpitala i spytać,
          ale jak nie będziesz mieć ze sobą pieluszek to ktoś ci zawsze może dowieźć.
          Przypomniało mi się, że mi osobiście przydały się jeszcze takie rzezcy jak:
          biustonosz do karmienia, wkładki laktacyjne, krem Bepanthen na brodawki, woda
          mineralna i to w dużych ilościach już po porodzie, i czapeczka jakaś dla dziecka
          - na oddziale był skwar okrutny ale jak się wychodziło do pokoju odwiedzin to
          były przeciągi w korytarzu- żeby maluszka nie przewiać.
          Co do Twojego pytania, to nie umawiałam się z żadną położną, ale ja chodziłam na
          Jaczewskiego na szkołe rodzenia po to właśnie by poznać położne tam pracujące.
          Tak więc jak przyszłam rodzić to od razu mnie tam poznali i nawet jak ta znana
          mi położna nie była wtedy na dyżurze to kazała swoim koleżankom się mną
          "opiekować" jako kursantce ze szkoły rodzenia, no i łatwiej wtedy o salę
          rodzinną do porodu, akurat była wolna i dostała się mnie, z tym że tego dnia i
          tak nie urodziłam smile urodziłam w końcu innego dnia na normalnej sali ale też z
          mężem.
          Co do lekarza - moja lekarka była z tego szpitala ale niestety nie z traktu
          porodowego tylko z ginekologii, a na dodatek była na urlopie, tak więc niestety
          nikt za bardzo nie chciał w mojej sprawie decydować bo byłam po terminie,
          dopiero jak KTG wyszło nie za bardzo to mnie przyjęli 6 dni po terminie w końcu.
          Ja miałam poród wywoływany i to dwukrotnie, bo za pierwszym razem nie
          podziałało, rodziłam w sumie 4 godziny i 40 minut, znieczulenia żadnego oprócz
          standardowego Dolarganu nie brałam (na mnie i tak nie podziałał znieczulająco
          raczej czułam się jak na haju), ale przygotowałam kasę na taką ewentualność -
          400zł kosztuje zzo (wcześniej trzeba albo umówić się z jakimś anestezjologiem ze
          szpitala albo na porodówce cię skontaktują jak poprosisz, z tym że tam raczej
          nastawione są położne że po co komu takie znieczulenie). Na szczęśćie poród nie
          był długi a skurcze znośne i nie trzeba było zzo.

          Jakbyś miała jakieś pytania to chętnie odpowiem. A tak z ciekawości, do jakiego
          gina chodzisz?

          Pozdrawiam
          Agnieszka
Pełna wersja